Fot. Marek Młynarczyk, autor bloga www.obiektywnasport.pl

Ciągłość i tożsamość budują wizerunek klubu, którego historia zaczyna się w 1910 roku. Widzew potrzebuje swoich ikon, w tej czy innej roli. One działają na wyobraźnię kibiców nie mniej, a może więcej, niż sprowadzane za miliony euro gwiazdy. Muszą być autorytety, do których można się odwołać, których zdanie i postawa wpływa na sposób postrzegania klubu przez fanów.

Nie ulega dla mnie wątpliwości, że najważniejszy, sportowy ruch kadrowy tego lata w Widzewie właśnie się dokonał i to jeszcze przed otwarciem okienka transferowego.

Z klubem pożegnał się jego kapitan, człowiek który przez ponad cztery lata był z Widzewem na dobre i złe czyli Bartłomiej Pawłowski. Zagrał w 116 spotkaniach, strzelił 31 bramek, dopisał do tego 14 asyst, ale suche statystyki nie mówiąc wiele. Bartłomiej Pawłowski, co może najważniejsze, starał się o zachowanie ciągłość w budowaniu klubowej tożsamości, gdzie wielkie zaangażowanie i charakter są nie do przecenienia.

Fot. Martyna Kowalska, widzew.com

Dla wielu młodych kibiców stał się ikoną, symbolem Widzewa, wręcz autorytetem. Tacy ludzie są bezcenni, jak choćby Kazimierz Kmiecik dla Wisły Kraków. Nie można ich zbyć, nawet najhuczniejszym pożegnaniem. Bo to doraźny chwyt propagandowy, bez myślenia o przyszłości. Trzeba znaleźć dla nich miejsce w klubowych strukturach i pozwolić im działać dla dobra klubu!

Bartłomiej Pawłowski cytowany przez TVP Sport, zostawia takie przemyślenia, które były aktualne wczoraj, są dziś, będą jutro: – Najpierw trzeba stworzyć grupę, aby każdy z życzliwością patrzył na kolegę, walczył za niego, pomógł po błędzie, bo one się zdarzają. Jeżeli jest już taka siła, to gra się inaczej, pewniej. Mamy piłkarzy z jakością, ale jeżeli nie będzie sympatii ludzkiej i poświęcenia, to nawet przy fajnej grze przytrafią się błędy i każdy będzie machał rękoma. Tego nie możemy zrobić. Jak chcesz grać o coś, to musisz tworzyć drużynę, bo w grupie siła. Więcej punktów zdobywa się zespołowością niż popisami indywidualnymi.

Trzeba mieć klasę jak człowiek i jako piłkarz, a Bartłomiej Pawłowski taką ma. Pożegnał się z kibicami wyjątkowymi słowami: – Przez ostatnie 4,5 roku przeżyliśmy niemal wszystko. Awans do Ekstraklasy. Walkę o utrzymanie. Wielkie zwycięstwa. Trudne momenty. Mecze, które na zawsze zostaną w pamięci. Gole w derbach. Bramki przeciwko Legii. Wieczory, podczas których cały stadion skandował moje nazwisko. Chwile, których nie da się kupić ani zaplanować. Jestem wdzięczny za każdą z nich.

Fot. Martyna Kowalska, widzew.com