Rezerwowy Pafka

Tag: Wydawnictwo Czarne

Wciągająca opowieść o Warszawie, której już nie ma, to mocny kandydat do tegorocznych literackich nagród

Czytasz, czytasz, czytasz. Rzeczy lepsze i gorsze. I nagle wpada ci w ręce książka, która nadaje temu wszystkiemu sens. Jeśli ją straciłeś, daje znów wiarę w literaturę. Pokazuje, że czytanie jest wielką przyjemnością, można je smakować, jak wyborny obiad w wykwintnej restauracji.

Początek roku, rynek książki się dopiero rozkręca. W zapowiedziach jest nowy utwór Olgi Tokarczuk, a ja już mam pierwszego wielkiego faworyta do tegorocznych zaszczytów i nagród. To Paweł Sołtys i jego znakomity Monolok.

Pisarz, znany też jako świetny muzyk – Pablopavo, warszawiak z krwi i kości – po pierwsze umie znakomicie, wciągająco opowiadać. Po drugie do snucia opowieści używa języka, który dodaje jej wartości. Sprawia, że opowiadane przez fryzjera z Grochowa historie, wciągają cię coraz mocniej i poruszają do głębi.

Nie pozwalają oderwań się od lektury, bo po prostu chcesz wiedzieć co będzie za chwilę, jak potoczy się kolejna tak zajmująca życiowa, warszawska, grochowska historia.

A gdy już skończysz szybko, za szybko, no to co robisz? Otwierasz po raz drugi na pierwszej stronie i z czytelniczą rozkoszą ruszasz po raz kolejny w podróż po Warszawie, której może już na mapie nie ma, ale ciągle jest w poruszających opowieściach.

Paweł Sołtys, Monolok, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec

Młody Amerykanin na wojnie w Wietnamie. Opowiadania w dzisiejszych czasach warte szczególnej uwagi

Gdybym trafił na te opowiadania o młodym Amerykaninie na wojnie w Wietnamie, gdy ukazały się 28 lat temu po polsku w pierwszym tłumaczeniu, to byłaby lektura wstrząsająca, na miarę Paragrafu 22. Fakt, wtedy jeszcze nie obejrzałem Czasu apokalipsy – filmu, który zbudował mój obraz tamtej wojny i pewnie każdej innej.

Cóż, opowiadania Tima O’Briena, który poleciał do Wietnamu mając 21 lat, dziś są po prostu wartą przeczytania, dobrze skrojoną literaturą. Wstrząsu już nie ma i nie będzie, ale…

Nadal porusza, przynajmniej mnie, historia chłopaka, który musi zdecydować czy iść na wojnę czy uciec do Kanady, gdy właściwie krok dzieli go od przekroczenia granicy. Nie mniejsze wrażenie (a jednak) robi tytułowe opowiadanie, które zawiera skrupulatne, beznamiętne wyliczenie tego, co zawierało wyposażenie amerykańskiego żołnierza kompanii A. Ile to wszystko ważyło, jak służyło i jak to wojskowe brzemię wpłynęło na losy bohaterów.

Dwa słowa pochwały dla Wydawnictwa Czarne. Seria: Opowiadania amerykańskie trzyma poziom. Ukazują się tu rzeczy dobre, bardzo dobre i wręcz znakomite (po prostu literackie odkrycia), jak opowiadania Trylobity, które napisał Breece D’J Pancake.

Tim O’Brien To, co nieśli (seria: Opowiadania Amerykańskie), przekład (nowy): Tomasz S. Gałązka, Wydawnictwo Czarne

Dawno nie czytałem tak dobrej książki. Mroczny, wieloznaczny, psychologiczny thriller, trzymający w napięciu do ostatniego zdania

Z jakiej perspektywy nie spojrzeć, to po prostu jest dobra książka, warta przeczytania. Jeśli uznać ją za psychologiczny thriller, to inny niż ostatnio masowo wydawane, uciekający od mnożenia atrakcji, skupiający uwagę na jednym wydarzeniu. Jeśli potraktować ją, jak moralitet, to pokazany sugestywnie, wciągająco, zmuszający do mocnej refleksji po ostatnim, kluczowym zdaniu. Jeśli uznać, że to rzecz o pisaniu powieści w powieści, pożyczaniu historii i przedstawianiu jej ze swojego punktu widzenia, to teoretycznoliteracka potrzeba analizy też w dużej mierze zostaje zaspokojona.

Wiele nie powiem, żeby nie psuć Państwu zabawy: główny bohater anonimowo ratuje nad wodą człowiekowi życie. Ciekawość, próżność, chęć poznania sprawiają, że wkracza w życie uratowanego, także od tej – mrocznej strony.Uratowanym okazuje się słynny milioner Francis Arsenault, ceniona postać w świecie sztuki. Snujący opowieść bohater postanawia się zatrudnić w jego galerii. Jakie będą tej decyzji ostateczne konsekwencje?!

Antoine Wilson Usta-usta, przełożył Łukasz Witczak, Wydawnictwo Czarne

Kibic Legii, który napisał najbardziej odjazdową polską powieść ostatnich lat. Literacka sensacja sprawiająca wielką, czytelniczą frajdę

Czytasz wyjątkowo odjazdową książkę, jakich ostatnio w Polsce nie było i nie ma i wyobrażasz sobie autora, że on też musi być odjazdowy, wyjątkowy. Tymczasem Jul (skrót od Juliusza) to normalny facet, mający kochającą rodzinę, oddanych, życzliwych przyjaciół i zagorzały… kibic piłkarski jednego klubu, z którym akurat mnie nie jest po drodze, czyli Legii Warszawa.

Mówi: – W moim związku ciche dni są tylko w dwóch momentach życiowych: gdy kłócimy się o literaturę lub gdy Legia przegrywa albo remisuje (…) Gdy się budzę, to pierwszą rzeczą, jaką sprawdzam w internecie, nie są wiadomości ze świata literatury, tylko co się dzieje w klubie.

Choć czasami, gdy najdzie go fantazja, Jul maluje sobie paznokcie! I też takich zaskoczeń w jego totalnej książce jest bez liku. Jest ona satyrą na Amerykę, świat sztuki, media, a jednocześnie prawdziwą opowieścią o prawdziwych artystach, do których zaliczają się drwale z zapomnianego miasteczka, które nagle staje się centrum Ameryki. Jest opowieścią fantasy, ale też wciągającą obyczajową historią o ludziach, którzy chcą godnie przeżyć dany im czas. O zakrętach losu, niespodziewanych wydarzeniach, złych uczynkach nie do naprawienia ale też prostych gestach budujących przyjaźń czy miłość i o niezwykłym… stole.

Ech, czego tu nie ma. Jest wszystko! Po prostu trzeba tę powieść przeczytać koniecznie. Satysfakcja gwarantowana! Dobra wiadomość jest taka, że ludzie pytają w księgarniach o „historię Watersa” i wydawnictwo zdecydowało się na dodruk książki.

Jul Łyskawa. „Prawdziwa historia Jeffreya Watersa i jego ojców”. Wydawnictwo Czarne

Jędrzej Pasierski nie zawodzi. Komisarz Nina Warwiłow znów mierzy się z ponurą zbrodnią i… życiem w Beskidzie Niskim


Mam swoich autorów polskich kryminałów, którzy mnie nie zawodzą. Jednym jest Robert Małecki, drugim Jędrzej Pasierski, którego książkę właśnie przeczytałem. Dopiero po lekturze uświadomiłem sobie, że mam za sobą ósmy już tom z komisarz Niną Warwiłow w roli głównej i powiem wprost – żaden mnie nie zawiódł.

Ba, widzę z czytelniczą przyjemnością i satysfakcją, ile autor robi, żeby nie zanudzić postacią swojej bohaterki, a wręcz przeciwnie pokazać, jak się zmienia, jak sobie radzi życiowo i zawodowo, rozwiązując kolejne kryminalne zagadki. To jest literacka postać że tak powiem: pełną gębą. Coraz więcej w powieściach znaczą jej osobiste przeżycia i dylematy, stając się równorzędnym elementem narracji, podobnie jak miejsce (polsko – łemkowskie), w którym rozgrywa się akcja czyli znakomicie pokazany Beskid Niski i żyjący tam ludzie.

A sama historia, zbrodni charyzmatycznej działaczki – ekolożki Kaliny Koryckiej wywołuje nie mniejsze emocje niż na przykład sugestywnie i przekonująco pokazana walka ze skutkiem potężnej śnieżycy, która nawiedza okolicę. Można drżeć o bohaterkę, gdy z małymi dziećmi stara się przedrzeć po pomoc do najbliższych sąsiadów. Sielska okolica może okazać się miejscem, jak z horroru.

Zbrodnia, a raczej zbrodnie w powieści są brudne, ponure, wynikają z namiętności, niszczą sąsiedzkie i przyjacielskie relacje, ale co najważniejsze są… realistyczne i po prostu możliwe. To dodatkowy atut!

Jędrzej Pasierski. Kły. Komisarz Nina Warwiłow. Tom 8. Wydawnictwo Czarne

Znakomite opowiadania. Po prostu nie wolno ich przegapić!

Ależ literackie odkrycie! Te opowiadania o zapomnianej Ameryce drugiego, a może trzeciego planu, są po prostu znakomite. Czasami warto czytać dla takich właśnie odkryć. Wybitna literatura, młodziaka, który widział więcej i czuł więcej, na dodatek znakomicie potrafił pisać (a łodzianin Maciej Świerkocki świetnie to przetłumaczył), ale widać nie był w stanie z tym darem żyć i w wieku niespełna 27 lat popełnił samobójstwo.

12 opowiadań, oszczędnych, zmysłowych, pełnych ukrytych znaczeń i sensów. Historie dzieją się w scenerii zubożałego zakątka górniczo – rolniczej Wirginii Zachodniej. W surowym krajobrazie, gdzie toczy się twarde, trudne życiu bez wielkich perspektyw i takich oczekiwań, gdzie więcej dzieje się między słowami i czynami.

Pancake potrafi wytworzyć wyjątkowy stan literackiego napięcia, że czytanie tych historii jest tak intensywne od znaczeń i sensów, że człowiek chce do nich natychmiast wracać i zmierzyć się z nimi raz jeszcze i jeszcze. I warto to zrobić.

Breece D’J Pancake. Trylobity. Przekład Maciej Świerkocki. Wydawnictwo Czarne

© 2026 Ryżową Szczotką

Theme by Anders NorenUp ↑