Rezerwowy Pafka

Autor: admin (Page 2 of 184)

Godzina dobrej gry ŁKS to jednak za mało, żeby pokonać lidera. Honorowy remis z Wisłą

Godzina dobrej, odpowiedzialnej gry to za mało, żeby pokonać lidera. ŁKS honorowo zremisował z Wisłą, choć trochę żal, że nie udało się wywalczyć trzech punktów. ŁKS zremisował piąte spotkanie, trzecie u siebie. Łodzianie zdobyli jesienią 26 punktów. Niedosyt jest oczywisty…

Mecz zaczął się znakomicie dla łodzian. Po składnej, szybkiej akcji w polu karnym faulowany był Hinokio. Jedenastkę pewnie wykorzystał Craciun. Ełkaesiacy ustawili sobie grę. Bronili własnego przedpola, czekając na kontrę. I się doczekali. Po dokładnym dośrodkowaniu Loffelsenda, niepilnowany przez nikogo Lewandowski, mając pięć – siedem metrów do bramki, popisał się wyjątkową nieudolnością, główkując obok słupka.

Wisła była bezradna, aż do dziecinnego błędu Kupczaka, który stracił piłkę na własnym przedpolu. Na szczęście krakowianie nie zamienili rzutu wolnego na bramkę, choć nie byli od tego daleko.

Tak naprawdę Wisła wypracowała pierwszą groźną sytuację dopiero w 53 minucie, ale Jakubowski nie miał kłopotów z obroną po strzale Rodado. Czas mijał, a ŁKS cofał się, cofał głębiej na własne przedpole. Rosły groźne sytuacje Wisły i stało się to, czego można się było spodziewać. Goście doprowadzili do remisu.

ŁKS powinien szybko zdobyć drugiego gola. Znów jednak gospodarze zmarnowali stuprocentową sytuację. Potem trwała wymiana futbolowych ciosów. Każda ze stron mogła wypracować bramkową okazję. Ale tego nie zrobiła i skończyło się w sumie na sprawiedliwym remisie.

Spotkanie oglądało  8562 widzów.

Następny ligowy mecz ŁKS na początku lutego z Polonią w Bytomiu.

ŁKS – Wisła Kraków 1:1 (1:0)

1:0 – Craciun (4, karny), 1:1 – Łasicki (63, głową)

ŁKS:  Jakubowski -Rudol, Craciun, Kupczak, Loffelsend (75, Krykun),Wysokiński, Hinokio, Mokrzycki (85, Ernst), Toma(64, Szczepański),Głowacki,(75, Norlin),Lewandowski(64, Arasa)

Wyjazdowy koszmar Widzewa trwa. Łodzianie przegrali po golu straconym w ostatniej akcji meczu!

Wróciły łódzkie, wyjazdowe koszmary koszmarów. Widzew przegrał dziesiąty mecz w sezonie, siódmy na wyjeździe (!) po golu straconym w doliczonym czasie gry, ba, w ostatniej akcji meczu!

Widzew zaczął spotkanie w Lubinie bez kompleksów. Miał inicjatywę. Starał się dzielić i rządzić w drugiej linii Shehu, starał się strzelać Pawłowski. Bergier, próbując trącić piłkę piętą w powietrzu, kopnął rywala. Kocaba musiał opuścić boisko, a miejscowi mieli moc pretensje, że napastnik łodzian ujrzał żółtą, a nie czerwoną kartkę. VAR przyznał rację decyzji arbitra T. Marciniaka.

Do przerwy bramkową sytuację po składnej akcji Baena – Krajewski miał Zeqiri, ale Burić zdołał odbić piłkę. A za chwilę bliski otworzenia wyniku po centrze Pawłowskiego był Żyro. Co się odwlecze to nie uciecze… W doliczonym czasie gry na listę strzelców wpisał się Bergier, płaskim strzałem lewą nogą pokonując Buricia. To dziewiąty gol napastnika w rozgrywkach. Inteligentną asystę zapisał na swoim koncie Krajewski (wycofanie piłki na piąty metr).

W drugiej połowie Widzew pilnował wyniku i szukał zabójczej kontry. Minimalnie pomylił się Shehu. Trafił w poprzeczkę Fornalczyk. W drużynie rywali pomylił się Rocha. Niestety w końcówce gospodarze doprowadzili do wyrównania. Rocha (2 metry wzrostu) pokonał Kikowskiego uderzeniem głową. A potem w szóstej minucie doliczonego czasu gry czarna rozpacz. Za krótko wybił instynktownie piłkę Andreou, dopadł do niej Diaz, nieupilnowany przez Alvareza i Zagłębie mogło cieszyć się ze zwycięstwa. Piłka nożna potrafi być okrutna!

Mecz oglądało 5698 widzów.

Po spotkaniu jeszcze jedno tegoroczne, ekscytujące wydarzenie dla łodzian. 10 grudnia w samo południe losowanie1/4 finału STS Pucharu Polski. W pierwszej ligowej kolejce przyszłego roku Widzew 31 stycznia o godz. 17.30 podejmie Jagiellonię.

Weszło informuje, że na wylocie z Widzewa może być trójka zawodników: Polydefkis Volanakis, Tonio Teklić oraz Pape Meissa Ba. I powiedzmy szczerze, że wielkiego zaskoczenia w tej informacji nie ma. To piłkarze w tej chwili bez znaczenia dla Widzewa.

Zagłębie Lubin – Widzew 2:1 (0:1)

0:1 – Bergier (45 + 5), 1:1 – Rocha (86, głową), 2:1 – (90+6)

Widzew: Kikolski – Krajewski, Andreou, Żyro, Kozlovsky (75, Gallapeni) – Baena, Shehu (84, Klukowski), Czyż (81, Hanousek), Pawłowski(75, Alvarez) – Zeqiri, Bergier(75, Fornalczyk)

Serce otwarte na młodych pacjentów ważniejsze od piłki nożnej!

Autor zdjęć: Wiktor Zajkiewicz/ ŁKS Łódź

Przedstawiciele ŁKS odwiedzili „Łódzkie Hospicjum dla Dzieci – Łupkowa”, które od Dariusza Melona, większościowego udziałowca klubu, otrzymało środki na zakup nowoczesnego przyłóżkowego rotoru do ćwiczeń aktywno-pasywnych. W wizycie uczestniczyli również zawodnik ŁKS Fabian Piasecki oraz psycholog pierwszej drużyny Anna Olkiewicz. To informacja ŁKS warta wyjątkowej uwagi.

Sprzęt, którego zakup sfinansował Dariusz Melon, większościowy udziałowiec ŁKS Łódź S.A., to urządzenie wykorzystywane w rehabilitacji pacjentów, którzy większość doby spędzają w pozycji leżącej. Urządzenie posłuży zarówno w oddziale stacjonarnym hospicjum, jak i w opiece domowe. Łatwo je transportować i dostosować do różnych typów łóżek. To ważne wsparcie dla zespołu fizjoterapeutów oraz znaczące urozmaicenie terapii prowadzonej z pacjentami.

– Łódzkie Hospicjum dla Dzieci – Łupkowa pełni bardzo ważną rolę społeczną jeśli chodzi o cały region. To bardzo potrzebna placówka zarówno dla młodych pacjentów, jak i ich rodziców. Na wieść o potrzebach nasza reakcja nie mogła być inna, musieliśmy pomóc. Czujemy się klubem całego regionu i bardzo ważne są dla nas formy pomocy społecznej – powiedział Dariusz Melon, większościowy udziałowiec ŁKS Łódź S.A. Goście wręczyli również drobne upominki podopiecznym hospicjum.

Wzruszające chwile dopełniły rozmowy z pracownikami i wolontariuszami hospicjum, którzy codziennie mierzą się z wyzwaniami opieki nad ciężko chorymi dziećmi. Jak podkreślają przedstawiciele „Łupkowej”, sprzęt tej klasy to nie tylko techniczne ułatwienie, ale także realna szansa na poprawę komfortu życia pacjentów.

– W imieniu podopiecznych; w imieniu dzieci, które oddychają przy pomocy respiratorów; w imieniu wszystkich, którzy będą korzystać z tego sprzętu i którym dzięki niemu podniesie się jakość życia, dziękuję za wielkie serce, które zaowocowało takim wielkim wsparciem. Pacjenci, którzy z powodu nieuleczalnych chorób są skazani na pobyt w łóżku, w ten sposób będą mieli ważną namiastkę ruchu, która przekłada się na ogólną poprawę funkcjonowania mózgu – powiedział Jarosław Maćkiewicz, wiceprezes Stowarzyszenia „Łódzkie Hospicjum dla Dzieci – Łupkowa”. – Pacjenci, którzy nie są w stanie samodzielnie wykonać ruchu ręką lub nogą będą mogli w sposób zautomatyzowany wykonać ruch wielostawowy – dodał Hubert Adamczyk, fizjoterapeuta pracujący w hospicjum.

Łódzkim Hospicjum dla Dzieci – Łupkowa” od lat niesie pomoc nieuleczalnie chorym dzieciom. Siedem dni w tygodniu, dwadzieścia cztery godziny na dobę. Zapewnia opiekę lekarską, pielęgniarską, rehabilitacyjną, socjalną, pedagogiczną, psychologiczną i duchową, a także specjalistyczny sprzęt oddechowy, taki jak respiratory, koncentratory tlenu czy koflatory.

Hospicjum było także pierwszą organizacją w Polsce, która podjęła się stałej domowej opieki nad dziećmi oddychającymi przy pomocy respiratorów. Jego nadrzędnym celem jest podnoszenie jakości życia nieuleczalnie chorych dzieci oraz osób cierpiących na przewlekłą niewydolność oddechową w przebiegu chorób nerwowo-mięśniowych, m.in. poprzez pozyskiwanie środków na zakup wysokospecjalistycznego sprzętu medycznego. Takich jak ten, który sfinansował Dariusz Melon.

Fot. ŁKS Łódź

To kolejna już inicjatywa społeczna z udziałem ŁKS. W ubiegłym roku Elżbieta i Dariusz Melonowie wsparli Instytut „Centrum Zdrowia Matki Polki” w Łodzi, przekazując środki na zakup sprzętu medycznego o wartości ponad 330 tys. zł. W grudniu ełkaesiacy wrócili tam z wizytą mikołajkową, by obdarować młodych pacjentów upominkami. Z kolei w kwietniu tego roku przedstawiciele Wielosekcyjnego ŁKS odwiedzili Ośrodek Pediatryczny im. dr. J. Korczaka, który z okazji 120-lecia otrzymał od Elżbiety i Dariusza Melonów czek na 120 tys. zł, a w październiku większościowy udziałowiec ŁKS przekazał Fundacji Kolorowy Świat 100 tysięcy złotych, które zostaną przeznaczone na remont sali gimnastycznej wykorzystywanej przez podopiecznych placówki.

Futbolową partię szachów widzewiacy rozegrali bez zarzutu. Jeżeli będą skuteczniejsi, to może być trzecie zwycięstwo z rzędu!

Fot. widzew.com

Ciekawe, ilu piłkarzy Widzewa gra w… szachy. Bo futbolową partię szachów w Szczecinie (zwłaszcza do przerwy) rozegrali na swoich zasadach. Kontrolowali własne przedpole odpowiedzialnie i z wyczuciem, przewidując skąd nadchodzi największe zagrożenie. Rywale byli momentami bezradni, nic nie byli w stanie zrobić. Nie dziwi zatem fakt, że drugi raz z rzędułodzianie zagrali na zero z tyłui odnieśli drugie zwycięstwo.

Sprawdza się gra dwoma napastnikami, którzy coraz lepiej rozumieją się na boisku, a umiejętność skutecznej walki w defensywie Sebastiana Bergiera jest wprost bezcenna. Dobrze, że wreszcie ktoś uwierzył, iż kapitana – Bartłomieja Pawłowskiego stać na dużo, dużo więcej niż granie piłkarskich ogonów. Pawłowski rozegrał bodaj najlepszy mecz tej jesieni. Po prostu był wszędzie tam, gdzie być powinien. A jego udział w zwycięskim golu był nie do przecenienia.

Widzew w Szczecinie powinien wygrać zdecydowanie wyżej niż skromne 1:0. Wypracował pięć – sześć bramkowych okazji i tylko denerwujący brak skuteczności sprawił, że ich nie wykorzystał.

Ostatni mecz o punkty w tym roku 6 grudnia o gody. 17.30 Widzew (11 miejsce, 20 zdobytych punktów)zagra w Lubinie z sąsiadem w tabeli – Zagłębiem(22 punkty, 10 miejsce). Zwraca uwagę fakt, że lubinianie strzelili na własnym boisku … 20 bramek, a stracili tylko 8!

Po meczu jeszcze jedno ekscytujące wydarzenie dla łodzian. 10 grudnia w samo południe losowanie 1/4 finału STS Pucharu Polski.

Co ciekawego w hitowym starciu z Wisłą przyniesie kreatywna współpraca pomocników: Bastiena Tomy z Koki Hinokio?

Fot. Artur Kraszewski

Remis ze Zniczem (piąty w sezonie, drugi na obcym boisku) nie jest wielkim sportowym osiągnięciem piłkarzy ŁKS, ale tak jakby coś pozytywnego zaczynało się wykluwać. Poza wszelką dyskusją pozostaje, że najlepszym łódzkim piłkarzem w Pruszkowie był pracujący za dwóch, będący zawsze tam, gdzie być powinien, Michał Mokrzycki.

Wolny, boiskowy elektor Bastien Toma szuka na boisku partnera do kreatywnego grania. Czy znajdzie go w osobie Koki Hinokio? Japończyk przeprowadził kilka efektownych akcji (w tym bramkową) i w grze ofensywnej jest dla drużyny wartością dodaną. Trudno zrozumieć, dlaczego tak długo był w ligowym niebycie.

Fot. ŁKS Łódź

Na pewno ciekawa by była dalsza współpraca tych pomocników z Fabianem Piaseckim, ale zawsze pracujący na boisku za dwóch napastnik doznał urazu i w ostatnim pojedynku w tym roku nie zagra. A 7 grudnia o godz. 14.30 hitowe starcie w Łodzi z Wisłą Kraków. W pierwszej rundzie na wyjeździe łodzianie przegrali aż 0:5.

Wisła bez problemów pokonała Stal Mielec 3:0 i to już w pierwszych 45 minutach. Zdobyła trzy bramki w 12 minut. Od początku spotkania zasypała rywali gradem strzałów (10, w tym pięć celnych w pierwszych 20 minutach!). Miała kreatywnych skrzydłowych (kapitalny strzał Frederico Duarte pod poprzeczkę)i oczywiście Angela Rodado (17 zdobytych bramek!). Grała szybko po obwodzie. Kurczowa obrona (do przerwy) mielczan, to nie był dobry pomysł. Musiało się to źle skończyć dla Stali i tak się stało. Oby ŁKS nie powtórzył tych błędów.

Krakowianie mają mniej czasu na przygotowanie się do starcia w Łodzi, gdyż w czwartek o godz. 20.45 grają mecz Pucharu Polski z Zawiszą w Bydgoszczy.

To bezcenne, pucharowe zwycięstwo w Szczecinie może uratować sezon Widzewowi!

Nieudana ligowa jesień, nie musi oznaczać straconego sezonu. Widzew wygrał pucharowy mecz w Szczecinie i w tej rozgrywce poszuka wiosną swojej europejskiej szansy. Łodzianie wygrali drugi mecz z rzędu i na koniec zmagań zyskali formę, pewność siebie i mądrość w grze. Trochę szkoda, że tak późno.

Mecz mógł się zacząć pięknie. Zabrakło niewiele – precyzji, a może łutu szczęścia. Shehu, strzelając po długim rogu, trafił w słupek. Za chwilę jednak w rewanżu niefrasobliwością popisali się obrońcy łodzian i minimalnie pomylił się Molnar.

Do trzech razy sztuka. Dwa razy pudłował Zeqiri, ale za trzecim razem niepilnowany z pięciu metrów nie mógł spudłować i nie spudłował. Dodajmy: po znakomitej akcji Pawłowskiego z Baeną. Miał szansę na skuteczną odpowiedź Molnar, ale znakomitą interwencją popisał się Kikolski. Do przerwy były głównie defensywne… szachy i trzeba to obiektywnie powiedzieć, że lepiej tę partię rozgrywali łodzianie.

W drugiej połowie dobra akcja łódzkich napastników zakończyła się fatalnym pudłem Bergiera. Kolejny atak w liczebnej przewadze w polu karnym Pogoni też skończył się… niczym. A potem nastąpił fatalny błąd Czyża. Przy szybkiej kontrze Portowców faulował rywala Visus. Trwały długo dywagacje VAR czy obrońca nie powinien ujrzeć nie żółtą, a czerwoną kartkę. Ostatecznie skończyło się na łódzkim strachu.

Widzew się za głęboko cofnął i stracił gola. Znów jednak skończyło się na strachu, bo autor bramki był na spalonym. Czas mijał, a Widzew cofał się coraz bardziej pod własną bramkę. Były momenty grozy, ale… Po kapitalnych kontrach doskonałe sytuacje zmarnowali Bergier, Shehu i Alvarez. A powinno być po meczu! W końcu jednak sprawiedliwości stało się zadość. Widzew wygrał i awansował, bo na to zasłużył.

6 grudnia o gody. 17.30 ostatni ligowy mecz jesieni. Widzew zagra w Lubinie z Zagłębiem.

1/8 finału STS Puchar Polski

Pogoń Szczecin – Widzew 0:1 (0:1)

0:1 – Zeqiri (35, głową)

Widzew: Kikolski – Andreou, Visus, Żyro, Kozlovsky – Baena (90+3, Krajewski), Czyż (84, Hanousek), Shehu, Pawłowski (90+3, Alvarez) – Zeqiri (84, Fornalczyk), Bergier ( 90+12, Klukowski)

Team Z Piechotą po schodach nie miał sobie równych. Wygrał zmagania na wieżowcu Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu!

Zdjęcia. archiwum Jarosława Piechoty

Jarosław Piechota i jego ludzie nie zwalniają tempa. Tym razem było uniwersyteckie bieganie po schodach w Poznaniu, w budynku Uniwersytetu Ekonomicznego. Zawody mają swoją tradycję, odbyły się po raz dziewiąty.

Dane techniczne:

 wysokość całkowita 103m
 372 schody
 17 pięter

Klatka prawoskrętna, dogodne nachylenie stopni umożliwia szybkie bieganie.
– Jednak to nie jest takie proste – twierdzi Jarosław Piechota. – Dość wąska przestrzeń, a także siatka przy poręczy, wymaga od zawodników skupienia i przestrzegania zasad tego typu zawodów. Należy podkreślić świetną organizację, która jest zawsze na najwyższym poziomie (podziękowania dla dyrektora biegu Przemka Walewskiego).

Mój wynik w tym roku jest daleki o około 30 sekund gorszy od najlepszego wyniku (2:06), ale jestem ogromnie szczęśliwy, że moja wspaniała drużyna, zajęła pierwsze miejsce!
Z zapisanych ponad 20 zawodników z Piechotą po schodach. (Orion Business Tower Łódź – treningi) najszybsi z nas którzy zdobyli ten wspaniały puchar z czasem łącznym 7:59 min to: Marta Lewkowicz, Adrian Bednarski, Dawid Ulanowski, Mario Mori.

Dodam, że zmiażdżyliśmy o ponad 1,5 minuty drugą ekipę i ponad 4 minut – trzecią. Takie osiągnięcie napawa radością i stanowi świetny impuls do dalszej ciężkiej pracy.

Widzew. Czy Sebastian Bergier pobije rekord Artura Wichniarka z… zeszłego wieku?

Fot. Martyna Kowalska, widzew.com

Zwycięstwo w Gliwicach z Piastem (2:0) dało taką cichą nadzieję, że mimo krytyki i rozczarowań finał futbolowych zmagań tej jesieni może być dla Widzewa… optymistyczny. Warunek jest jeden, zwycięska seria łodzian musi trwać!

Już 2 grudnia o godz. 20.30 w 1/8 finału STS Puchar Polski Widzew zagra w Szczecinie z Pogonią. Transmisja TVP Sport. A 6 grudnia o gody. 17.30 ostatni ligowy mecz jesieni. Widzew zagra w Lubinie z Zagłębiem.

W Gliwicach futbolowego szału nie było, ale był sukces i może coś, co jest nie mniej ważne. Widzew potrafił wreszcie być drużyną na dobre i na złe, walczącą i na to było miło patrzeć. Piast z kolei pokazał czarno na białym, że Widzew to zespół, który kompletnie mu nie leży. Zanotował czwartą z rzędu porażkę z tym przeciwnikiem.

 Chorwacki szkoleniowiec Igor Jovicević pomieszał składem i zrobił to niczym w kotle futbolowych czarownic. Kluczowe okazało się to, ze postawił na grę dwoma napastnikami. A ci mu się pięknie odwdzięczyli, strzelając zwycięskie bramki. Nie koniec na tym. Sebastian Bergier i Andi Zeqiri pokazali, że bez cienia egoizmu (a wszak walczą o miano pierwszego napastnika) potrafią ze sobą współpracować.

Bergier to najlepszy łódzki piłkarz tej jesieni (nie dość, że trafia do siatki, to jeszcze skutecznie pracuje za dwóch). Jeśli wiosna będzie nie mniej, a może nawet bardziej, udana to… Bergier może być napastnikiem, który zapisze na swoim koncie więcej niż 15 zdobytych bramek.

Według Interii: ostatnim, który tego dokonał, był Artur Wichniarek i to w… ubiegłym wieku. W sezonie 1998/99 strzelił 20 goli. Rok wcześniej Jacek Dembiński trafił 17 razy… Teraz nadejdzie czas Sebastiana Bergiera? Oby, tak właśnie się stało!

Książkowa akcja dała tylko wyjazdowy punkt drużynie ŁKS

W ligowej premierze w Łodzi wygrał ŁKS 1:0 po golu Piaseckiego. A w premierze rundy rewanżowej padł remis. W sumie zasłużony. To piąty remis łodzian, drugi na obcym boisku.

Zwycięskiego składu się nie zmienia. Trener Szoka wystawił tę samą wyjściową jedenastkę, co w zwycięskim meczu z Górnikiem w Łęcznej. W zespole rywali zabrakło lidera, dobrego ducha drużyny – Majewskiego, który na ostatnim treningu doznał urazu kolana. ŁKS też został szybko osłabiony. Przez nikogo nieatakowany Piasecki padł na murawę. Uraz ścięgna Achillesa(?) wykluczył go z gry. Został zniesiony na noszach.

Jakby nieszczęść było mało. Dziecinne nieporozumienie pomiędzy kapitanem Głowackim, a Jakubowskim, wykorzystał Tabara, praktycznie posyłając piłkę do pustej bramki. Czarna łódzka, futbolowa rozpacz, gdy drużyna grała w dziesiątką.

Była szansa na składną akcję po szarży Hinokio, ale Lewandowski zamiast odegrać mu piłkę, kompletnie się pogubił. Następny atak ŁKS okazał się… książkowy. Akcję Hinokio z Głowackim wykończył strzałem głową z 4 metrów w przeciwległy róg bramki nieupilnowany Loffelsend i doszło do wyrównania.

Potem łodzianie mieli moc szczęścia, bo po dobrej centrze minimalnie pomylił się były ełkaesiak – Koprowski. Trudny, bardzo trudny do upilnowania dla łodzian był Tabara.

Na początku drugiej połowie ŁKS powinien prowadzić, ale Lewandowski nie trafił z metra do pustej bramki. Przeszkodziła mu kępka trawy?! Potem niby ŁKS miał przewagę, ale bramkową sytuację na szczęście niewykorzystaną mieli gospodarze. W sumie sprawiedliwy remis.

7 grudnia o godz. 14.30 hitowe starcie w Łodzi z Wisłą Kraków. W pierwszej rundzie na wyjeździe łodzianie przegrali aż 0:5.

Znicz Pruszków – ŁKS 1:1 (1:1)

1:0 – Tabara (10), 1:1 – Loffelsend (34, głową)

ŁKS: Jakubowski – Rudol, Craciun, Kupczak, Loffelsend, Wysokiński, Hinokio (73, Ernst), Mokrzycki (84, Szczepański), Toma (73, Młynarczyk), Głowacki (84, Norlin), Piasecki (11, Lewandowski)

W kadrowym szaleństwie trenera była metoda. Widzew wygrał drugi mecz na wyjeździe

Jest to, czego oczekiwali z utęsknieniem kibice. Widzew wreszcie wygrał i to na wyjeździe. Na obcym boisku zrobił to po raz drugi.

Przed starciem w Gliwicach trener Jovicević dokonał (trochę z konieczności) kadrowej rewolucji w składzie Widzewa. Jak nie robił to nie robił, ale jak już się zdecydował to poszedł na całość.

Poszalał w każdej formacji od bramkarza, po dwóch napastników. Tak, to nie przejęzyczenie. Widzew zagrał dwoma napastnikami i obaj zdobyli bramki. Nowy golkiper w trzech sytuacjach interweniował znakomicie i zachował czyste konto, a rezerwowy do tej pory pomocnik- kapitan Pawłowski popisał się bramkową asystą. Oby, to był początek nowej, dobrej drogi do celu, jaką jest sportowa i ligowa moc drużyny.

1/8 finału STS Puchar Polski Pogoń – Widzew, 2 grudnia o godz, 20.30. Transmisja TVP Sport. Odpadnięcie w 1/8 finału oznacza zamknięcie finansowego licznika na poziomie 90 tysięcy złotych. A 6 grudnia o gody. 17.30 ostatni ligowy mecz jesieni. Widzew zagra w Lubinie z Zagłębiem.

Piast Gliwice – Widzew 0:2 (0:1)

0:1 – Bergier (22, karny), 0:2 – Zeqiri (54)

Widzew: Kikolski – Andreou, Visus, Żyro, Kozlovsky – Baena (83, Krajewski), Shehu, Selahi (71, Czyż), Pawłowski (90+2, Hanousek) – Zeqiri (83, Klukowski), Bergier

« Older posts Newer posts »

© 2025 Ryżową Szczotką

Theme by Anders NorenUp ↑