Rezerwowy Pafka

Kategoria: Sport (Page 2 of 196)

Miasto Łódź powinna dopłacać do sportowej aktywności seniorów: współfinansując ich obecność w halach, na boiskach czy na kortach!

Fot. Jastrzębski

Jestem tego pewien. Polityka władz miasta Łodzi wobec aktywnych seniorów powinno ulec zmianie. Można dowartościowywać seniorów wycieczkami po mieście czy spacerami nordic walking, ale…

Wielu z nich oczekuje czegoś więcej, znacznie więcej. Na naszych oczach zmienia się postrzeganie seniorów. Oni są coraz bardziej aktywni, osiągającą coraz bardziej spektakularne sukcesy. Trzeba ich wesprzeć w uprawianiu sportu i rekreacji. Nie mam cienia wątpliwości, że Łódź powinna dopłacać do ich aktywności: współfinansując ich obecność w halach, na boiskach czy na kortach.

Przykład z ostatnich dni: skwarne lato im niestraszne. Nie wygoniło ich z kortów na Łodziance, gdzie rozgrywali mocne singlowe starcie, a obok partyjkę debelka.

Inne przykłady? Proszę bardzo!

Debiutanci, czyli Stare Wygi Oldboys Rugby Łódź, zostali mistrzami Polski! Krzysztof Szulc: Decyzja o tym żeby zagrać nie była rozsądna. Wstałem zza biurka poszedłem na trening i zagrałem w Mistrzostwach Polski Weteranów i to z jakim skutkiem! Żyję, tu i tam boli, ale to najlepszy ból jakiego nie czułem od lat.

Pierwszy, zwycięski set zdecydował, że siatkarska drużyna Boat.Systems Resursa Łódź stanęła do walki o medale i zdobyła tytuł wicemistrzów Polski masters!

Uczestnik siatkarskich zmagań – Janusz Młynarczyk: – W Drzonkowie wystartowała rekordowa liczba ponad 600 zawodniczek i zawodników reprezentujących 58 drużyn z całej Polski. W ciągu trzech dni rozegrano 114 meczów.

Te dane pokazują, że coraz więcej emerytów zamiast gabinetów lekarskich woli sportowo – rekreacyjną aktywność. Trzeba ich w tym wspierać i im pomagać. Trzeba też koniecznie pamiętać, że wysupłanie pieniądze z emeryckiego portfela, żeby dorzucić się do sfinansowania hali, boiska czy kortu, nie jest łatwe i proste. Miasto Łódź powinno to dostrzec i znaleźć rozwiązanie!

ŁKS. Zatrzymanie Mateusza Wysokińskiego to pokaz mocy ale… faktem jest, że dokonuje się kadrowa rewolucja

Fot. Artur Kraszewski

Zatrzymanie w ligowej kadrze ważnego piłkarza – Mateusza Wysokińskiego, mimo początkowych ogromnych różnic w finansowych oczekiwaniach, to pokaz… mocy ŁKS. Łodzianie nie zamierzają zaliczać się do grona I-ligowych przeciętniaków, tylko już w okresie przygotowawczo – transferowym chodzi im o coś znacznie więcej, czyli realne zbudowane drużyny dającej nadzieję na wymarzony awans do ekstraklasy.

W każdym razie rewolucja kadrowa w zespole się dokonała. Do czego ona doprowadzi, tego nie wie nikt. Na razie można tylko drżeć o zdrowie kluczowego piłkarza zespołu – Andreu Arasy, który z powodu urazu nie pojechał na zgrupowaniu. Prawda jest oczywista – z nim w składzie ŁKS to inny, lepszy zespół!

Na szczęście ligowa premiera nie czyha tuż za rogiem. Jest jeszcze czas, żeby Arasa wrócił i był gotowy na ligową walkę. Na razie ŁKS ma dziesięciu nowych graczy, licząc testowanego Filipa Rejczyka i 19-letniego Mateusza Szczepaniaka, którego chce ściągnąć z… Legii. Nie są to ludzie przypadkowi, którzy wyskoczyli nagle z kapelusza, tylko piłkarze sprawdzeni w ligowych bojach, świadomi tego co i jak mają grać w ŁKS lub młodzi dający impuls i nadzieję.

Odeszło z drużyny kilkunastu graczy. Jest kogo żałować? Moim zdaniem przede wszystkim bramkarza Aleksandra Bobka i pomocnika Gustafa Norlina. Ale… to są ludzie do zastąpienia. Pozostali nieobecni przynajmniej w zeszłosezonowej boiskowej praktyce nie byli lepsi od tych, którzy teraz mają budować markę ŁKS.

Nic się nie zmieniło. Widzew jest znów najgłośniejszą i największą ekstraklasową niewiadomą

Fot. widzew.com

Widzew widać już taki jest. Nie ma w nim spokoju. Pół roku temu był zamęt transferowy, który o mały włos nie skończyłby się degradacją. Tylko, mówiąc wprost, pragmatyczne do bólu i skuteczne działania Aleksandara Vukovicia, uratowały ekstraklasę.

Teraz mamy zamęt organizacyjny, o którym Zbigniew Boniek mówi dosadniej: chaos. Rządzi twardą ręką właściciel Robert Dobrzycki i zmiana goni zmianę. Na głowie postawiono struktury młodzieżowe, co skończyło się rezygnację robiącego dobrą robotę Piotra Urbana. Zapomniano o ambitnych planach wobec piłki nożnej kobiet. Z hukiem i trzaskiem pożegnano ludzi, którzy odpowiadali za politykę transferową. W nowej strukturze za wszystko odpowiada Łukasz Masłowski.

Pół roku temu pisałem, że jego sprowadzenie byłoby najlepszym strzałem transferowym Widzewa. Teraz przekonamy się szybko, czy miałem rację. Na razie spadło mu na głowę moc obowiązków. Oby tylko znalazł czas, aby uważnie przyjrzeć się dokonywanym transferom. Jeżeli wszystko pójdzie w stronę… Jagiellonii, to będzie dobrze. Jeśli nie, to strach się bać… A Vuković mówi wprost, że potrzebuje wzmocnień czyli nowych, kreatywnych piłkarzy w zespole.

Na razie doszło do spotkania na szczycie: Masłowski – Vuković i jego efektem ma być nowa polityka ligowa czyli granie na tak, do przodu, przynoszące bramki i punkty. Sęk w tym, że czegoś takiego nie da się zadekretować, bo futbol to bodaj najbardziej nieprzewidywalny ze wszystkich sportów. A dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane.

Pożyjemy, zobaczymy, co nowa polityka ligowa przyniesie. Ważne, a może nawet najważniejsze, żeby piłkarze mieli siły nie na 55 minut grania, a na 90 z hakiem. Wtedy nie będą przegrywali meczów po frajersku w samej końcówce. I powoli, powolutku znów zacznie się wykuwać, a może wręcz kształtować, widzewski charakter obecnej drużyny. Trzeba powiedzieć wprost, że tak jak przed poprzednim sezonem Widzew jest wielką, być może największą,choć wyjątkowo głośną, ekstraklasową niewiadomą.

Symultana wciąga kryminalną intrygą i sugestywną opowieścią o Warszawie tuż po październikowej odwilży 1956 roku. Trzeba przeczytać koniecznie!

Po prostu przyjemność. Zawsze tak jest, gdy czytam książkę, która jest czymś więcej, niż zwykłym kryminałem. Ba, czymś zdecydowanie więcej. Owszem, intryga jest wciągająca, a ja, przyznaję, do końca nie odgadłem z kim muszą się zmierzyć główni bohaterowie – detektyw z Anglii i szachowy arcymistrz, którzy tworzą wyjątkową śledczą parę, jak Sherlock Holmes i jego pomocnik John Hamish Watson.

Nie intryga zaintrygowała mnie najbardziej, choć rozgrywana jest, niczym dobra partia szachów, a tło. Nie to za mało powiedziane, jak równorzędny bohater powieści czyli Warszawa tuż po październikowej odwilży 1956 roku. Subtelnie pokazana, jakby mimochodem, a jakże wciągająca, niebezpieczna, niczym stolica z legendarnej powieści Leopolda Tyrmanda Zły, do której autor świadomie nawiązuje. Smaczków jest tu co niemiara, w tym bardzo, bardzo aktualnych. Tym większa radość dla literackich odkrywców.

Książka jest wyjątkowa, godna polecenia, a autor? No, to na pewno nietuzinkowa postać. Namiętny szachista. Profesor antropologii kultury w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie. Członek Polskiego Towarzystwa Kryminalistycznego. Posiadacz 1. dan w karate tradycyjnym (ITKF). Współzałożyciel zespołu Kornet Olemana. Gościnnie występujący z zespołem muzycznym Zgniłość (saksofon altowy). Redaktor naczelny kwartalnika „Kultura Popularna”.

W Zgniłości Mariusz Czubaj występuje razem z poetą Marcinem Świetlickim, który miał swój udział w powstaniu kryminału. Nie dziwi, że obaj zrobili sobie promocyjny, literacki tour. Jeden zachęcał do czytania swojej powieści, drugi – swojego ostatniego, poruszającego tomiku – Wypisy.

Mariusz Czubaj. Symultana. Wydawnictwo: Świat Książki

ŁKS. Sprowadzają tych, którzy ich… ograli lub zaszli im za skórę. To przyniesie sukces czyli awans do ekstraklasy?

Zdjęcia: Artur Kraszewski

Już nie ma nie wiem jakich transferów, za nie wiem jak wielkie pieniądze. ŁKS, gdy stawia na nowych, to na tych, którzy go ograli w ligowych zmaganiach lub mocno zaszli za skórę. Wreszcie, wreszcie czerpie (czy garściami?!) z tego, że oglądał na co dzień (i w nich uczestniczył) I-ligowe zmagania.

W letnim okienku transferowym działacze ŁKS pozyskali sporo nowych zawodników: Damiana Węglarza bramkarza z Arki Gdynia, Bartosza Farbiszewskiego obrońcę z Pogoni Grodzisk Mazowiecki, Marcela Błachewicza pomocnika z GKS Tychy, Karola Podlińskiego napastnika, ostatnio Pogoń Siedlce, Juliana Keiblingera pomocnika z GKS Tychy, Jamesa Rhodesa bramkarza z akademii Los Angeles Galaxy, Dominika Sokoła – skrzydłowego, cofniętego napastnika ze Znicza Pruszków, Kacpra Nowakowskiego ofensywnego pomocnika z Rakowa Częstochowa (ostatnio Chrobry Głogów).

Nie są to transfery, które rzucają na kolana, ale mogą dać solidność i stabilizację. Nie będzie rozchwianej ligowej amplitudy, gdzie po wygranych powiedzmy dwóch meczach leci się na łeb i na szyję w ligowy dół.

A ja i tak sobie myślę, że przy robiącym stałe postępy bramkarzu – Łukaszu Bombie, trzymającym defensywę Arturze Craciunie, karty w ofensywie będzie rozdawał duet: Andreu Arasa – Fabian Piasecki. Takich dwóch skutecznych liderów jest w stanie pchnąć drużynę w stronę serii ligowych zwycięstw!

Pierwszy, zwycięski set zdecydował, że siatkarska drużyna Boat.Systems Resursa Łódź stanęła do walki o medale i zdobyła tytuł wicemistrzów Polski masters!

Jak na to nie patrzeć sportowa Łódź mastersami stoi. Medali zdobytych w pływaniu już nie zliczę. Przypomnieli o sobie rugbiści, mający w dorobku grad seniorskich krążków. Jako Stare Wygi Oldboys Rugby Łódź pojechali na zmagania mastersów i zostali mistrzami Polski!

Ostatnio odbyły się w Drzonkowie mistrzostwa Polski masters w siatkówce. Łodzianie startowali jako Boat.Systems Resursa w kategorii 70+. I jest sportowy sukces. Ukończyli zmagania na drugim miejscu, zdobyli srebrne medale!

Barw Boat.Systems Resursa Łódź bronili: Ryszard Sobór, Janusz Młynarczyk, Jerzy Szyja, Karol Blaźniak, Bogdan Kondras, Andrzej Gasiński, Janusz Mirosław, Paweł Sieron. Niestety zabrakło z powodów rodzinnych bardzo ważnego gracza Łódzkiego zespołu: Zbigniewa Jóźwiaka.

Uczestnik siatkarskich zmagań – Janusz Młynarczyk: – W Drzonkowie wystartowała rekordowa liczba ponad 600 zawodniczek i zawodników reprezentujących 58 drużyn z całej Polski. W ciągu trzech dni rozegrano 114 meczów. Niebywały wysiłek dla organizatorów, sędziów i zawodników.

Nasi seniorzy rozpoczęli turniej od wygranego seta. Pierwszy dzień przyniósł jednak dwie porażki . Kolejny, dwa wyraźne zwycięstwa. Teraz karty rozdawali przeciwnicy. Z dorobkiem dwóch wygranych meczów trzeba było czekać na wyniki pozostałych spotkań.

Los okazał się szczęśliwy. Z trzech drużyn mających po dwa wygrane mecze jednym zwycięskim setem więcej awansowali łodzianie, właśnie tym pierwszym zwycięskim setem turnieju.

Finałowe spotkanie było zacięte, ale to zespół Przyjaciele Jasło zwyciężył w walce o złote medale. Łódzcy nestorzy siatkówki osiągnęli w turnieju duży sukces wracając do domu ze srebrem i w doskonałych nastrojach.

Wyniki meczów finałowych: III-IV miejsce: KSK Kołczygłowy – OLD BOY Stary Sącz 0:2. I-II miejsce: Przyjaciele Jasło – Boat. Systems. Resursa Łódź 2:0.

Zespół Boat.Systems Resursa 70+ pragnie podziękować firmie Boat.Systems  za wsparcie w przygotowaniach i wyjeździe na mistrzostwa. Wielkie podziękowania należą się również naszym kolegom, którzy poświęcając swój czas i zdrowie pomagali nam na sali przygotować odpowiednią formę. To także ich medale. Jest postęp. W zeszłym roku zajęliśmy trzecie miejsce, w tym drugie, a w przyszłym…

Piękna historia. Dziadek Lucasa Niedzwiedzkiego mógł grać w reprezentacji Nowej Zelandii. On broni barw Polski, a teraz okazał się najskuteczniejszym graczem ekstraligi!

Fot. Marek Młynarczyk, autor bloga www.obiektywnasport.pl

Skończyły się rugbowe rozgrywki w Polsce. Wizjamed Grot Budowlani Łódź nie zdobyli medalu, ale w grupie słabszej pewnie wygrali wszystkie mecze, a na koniec zmagań, swoje rosnące możliwości, potwierdzili zdobywając Puchar Ekstraligi i kończąc zmagania na piątym miejscu.

Łodzianie mają też indywidualny sukces, Najlepiej punktującym graczem ekstraligi został jeden z ich liderów – Lucas Niedzwiedzki, który w rozgrywkach zdobył 253 punkty. Drugi na liście Riaan van Zyl z Juvenii uzbierał ich tylko 161.

rmf24.pl opowiada barwną historię: Lucas i Alexander Niedzwiedzcydo reprezentacji Polski trafili z Antypodów, ligi australijskiej. Jak i dlaczego tak właśnie się stało.

Kiedy rozpoczęła się wojna i Rosjanie wkroczyli do Polski od wschodu, nasz dziadek miał trzy lata. Rosjanie zabrali wówczas naszego pradziadka, jako wysokiego stopniem oficera policji i zamordowali go. Prawdopodobnie zginął w Katyniu. Dziadek trafił ostatecznie do Nowej Zelandii. Był jednym z 733 dzieci z Pahiatua – opowiadają bracia.

– W Nowej Zelandii dziadzio poznał naszą babcię. Kiedy zaczął życie w nowym kraju, rząd chciał, by dzieci z Polski uprawiały sport, by dać im jakieś zajęcie. Nie było wówczas prawie w ogóle piłki nożnej w kraju, a mój dziadzio był silny i szybki. Mówiono mu, że jeśli będzie kontynuował grę i karierę, to prawdopodobnie dostanie się do All Blacks, bo radził sobie świetnie. Niestety nie mógł kontynuować gry tak długo jak chciał, ponieważ musiał wrócić do Polski, podjąć pracę i pomóc swojej rodzinie. Szkoda, bo miał ogromny talent, ale to tłumaczy, dlaczego my z bratem tak mocno zaangażowaliśmy się w rugby – mówił Lucas.

Jak widać ta piękna historia zakreśliła koło. Teraz, także pamiętając o dziadku, Lucas Niedzwiedzki zakłada koszulkę reprezentacji Polski i jest jednym z liderów drużyny rugby7.

Ktoś w Widzewie musi pracować na to, żeby napastnicy nie byli bezrobotni. Trzeba liczyć na Emila Kornviga!

Fot. Wojciech Czarnociński, widzew.com

Oczywiście niepokojące i zastanawiające jest to, że na pierwszym treningu nie było jednej trzeciej ligowej kadry, w tym kilku ważnych i bardzo ważnych graczy ale… W Widzewie ponoć wiedzą, co robią. Oby! Należy mieć zaufanie do trenera Aleksandara Vukovicia. Taki sezon, jak ten koszmarny ostatni, nie może się powtórzyć!

Jak mówi stara futbolowa prawda, drużyną buduje się od defensywy. I Widzew już ją ma sprawdzonych w wiosennych bojach: bramkarza i obrońców. Rozrosło się grono napastników, zwiększyła konkurencja. Ba nawet Andi Zeqiri wziął się ostro do pracy. Asem atutem ma być reprezentant Polski – Karol Świderski, jeżeli oczywiście zdąży z formą na ligową premierę.

Ktoś musi reżyserować Widzewską grę i to tak, żeby przynosiła ona ligowe i pucharowe sukcesy. Skrzydła jakoś się obronią, a środek pomocy? Ja tak po cichu, po cichutku liczę na Emila Kornviga. Wiosną miał futbolowe przebłyski, pokazując potencjał i dając nadzieję. W 15 meczach Duński ofensywny pomocnik strzelił dwie bramki, ale najważniejsze, że kontrolował i dyscyplinował grę zespołu. Oby tylko spisywał się lepiej, a wtedy kto wie.

Widzew nie zamknął jeszcze okienka transferowego. Podobno szuka lewego obrońcy, defensywnego pomocnika i skrzydłowego. Co z tego wyniknie, czas pokaże. Trener Aleksandar Vuković mówi wprost: – Drużyna potrzebuje powiększenia.

Mundial trwa w najlepsze, a ja mam już swojego pierwszego bohatera. To grający, jak natchniony, bramkarz z… Karaibów!

Wydawało się, że będzie futbolowa klapa, po daniu szansy gry na piłkarskich mistrzostwach świata aż 48 zespołom, bo mocni pokażą tzw. słabeuszom, że są jeszcze słabsi. A tu nic z tego. Mundial się broni. Jedne czy drugi futbolowy Kopciuszek potrafi faworytom zaleźć za skórę, Czasami warto zarwać noc, żeby trafić na nieoczywistego piłkarza, który zyskuje sympatię, uznanie i szacunek za prezentowany sportowy kunszt.

Na razie to mój mundialowy numer 1. 37-letni bramkarz Curacao Eloy Room, który bronił jak natchniony i uratował swojej drużynie remis 0:0 z Ekwadorem. Zwijał się, jak w ukropie, pokazywał niesamowity refleks, sprawność, talent i sportową klasę. Obronił 15 strzałów i zachował czyste konto. Niezwykłe, niesamowite, ale prawdziwe…

Nie zamierzam wgłębiać się w historyczne statystyki czy to rekord czy też nie. Analizować przeliczniki, coraz mocniej oplatające futbol i poczynania poszczególnych piłkarzy. Po prostu warto było oglądać kunszt i niezwykłą sprawność bramkarza z Curacao.

Eloy Room jest zawodnikiem drugoligowego amerykańskiego Miami FC. W przeszłości grał m.in. w PSV Eindhoven i SBV Vitesse. W tym drugim zespole rozegrał 190 spotkań oraz zaliczył 39 czystych kont. Z Vitesse sięgnął po triumf w Pucharze Holandii, a z PSV – w lidze.Ma na koncie 72 mecze w seniorskiej reprezentacji Curacao. Ten na pewno należał do najlepszych!

Na zakończenie fazy grupowej Karaibska reprezentacja zmierzy się z Wybrzeżem Kości Słoniowej. Co ważne i niezwykłe. Przystąpi do tego spotkania z szansami na awans do 1/16 finału. Gdy ma się takiego bramkarza, wszystko jest możliwe…

WizjaMed Grot Budowlani chcą walczyć o coś więcej niż piąte miejsce w ekstralidzie rugby. Marzy im się medal!

Fot. Marek Młynarczyk, autor bloga www.obiektywnasport.pl

Zakończyły się rozgrywki ekstraligi rugby. Mistrzem drugi raz z rzędu została drużyna MKS Awenta Pogoń Siedlce, naszpikowana byłymi graczami, zdobywającej medale drużyny Budowlanych SA Łódź (Witalij Kramarenko, Ołeksandr Szewczenko, Bercho Botha, Daniel Gdula, Bartosz Kubalewski, Patryk Reksulak). Srebrny krążek wywalczył team Energa Ogniwo Sopot, a brązowy Orlen Orkan Sochaczew.

Drużyna WizjaMed Grot Budowlani zajęła piąte miejsce, pokonując Juvenię Kraków 43:17 w walce o Puchar Ekstraligi. – W następnym sezonie szykujemy się na grę o medale -mówił dla TVP Łódź kapitan zespołu, Jakub Małecki.

– Nasza postawa może być fundamentem do budowy czegoś większego – twierdził z kolei trener Budowlanych Theuns Kotze. – Kiedy tu przyjechałem, zawodnicy wyglądali, jak chłopcy. Teraz to są mężczyznami, ich zaangażowanie i dojrzałość są niesamowite. Zaczęli wierzyć w siebie, co dobrze rokuje na przyszłość.

Łodzianie zrobili sportowy krok do przodu. Mają, dzięki sponsorom, stabilną sytuację finansową. Pewnie zatrzymają swoich najlepszych zawodników. Ba, jak wynika z opinii komentatorów, prezentowanych podczas internetowych relacji ligowych meczów, mocno rozglądają się po ekstralidze. Przypatrują się najlepszym zawodnikom innych zespołów i mają wielką ochotę, żeby niektórych sprowadzić do Łodzi. To byłoby wzmocnienie składu i dawało nadzieję, że można skutecznie walczyć o coś więcej niż piąte miejsce.

« Older posts Newer posts »

© 2026 Ryżową Szczotką

Theme by Anders NorenUp ↑