Rezerwowy Pafka

Kategoria: Sport (Page 3 of 199)

Tam ich jeszcze nie było! Polscy rugbiści zagrają na… wyspie Jersey, a jednym z trenerów drużyny narodowej będzie Mirosław Żórawski!

Fot. PZR

Powiem tak. Na ten wyjazd każdy by się chciał załapać. Reprezentacja Polski Seniorów w Rugby XV rozpoczyna przygotowania do nowego sezonu oraz występów w Rugby Europe Championship. Najbliższym etapem będzie zgrupowanie w dniach 23-26 lipca br. i wyjazd na Channel Islands, gdzie Biało-Czerwoni rozegrają mecz z reprezentacją Wysp Normandzkich. Miejsce jedyne w swoim rodzaju, warte poznania!
Stawkę meczu będzie „Granite Cup”, trofeum wykonane przez firmę kamieniarską Granite Le Pelley z użyciem kamieni pochodzących z Guernsey i Jersey, symbolizuje jedność Wysp Normandzkich wkraczających na światową scenę rugby.

Zdjęcia: Marek Młynarczyk, autor bloga www.obiektywnasport.pl

Trenerzy Kamil Bobryk i Tomasz Stępień, wzięli sobie do pomocy w pracy z reprezentacją swojego byłego szkoleniowca, człowieka, który ich wychował i ukształtował czyli Mirosława Żórawskiego (na zdjęciu). Piękny gest, godny uznania i szacunku.

Powołanie do 24-osobowej kadry dostali gracze KS Wizjamed Budowlani: kapitan drużyny, mierzący ponad dwa metry Jakub Małecki (w środku – na zdjęciu), Aleksander i Nikolas Lechowscy oraz (to niespodzianka) – Petrus Johannes Henderik Vorster. Kto to? Nowy filar młyna Łodzian, który będzie też pomagał w trenowaniu formacji, a ma już za sobą nie jedną sportową przygodę w Polsce.

Reprezentacja spotyka się w Warszawie we czwartek, 23 lipca, trening, w piątek podróż na Jersey, powrót w niedzielę, 26 lipca. Mecz z reprezentacją Wysp Normandzkich (Channel Islands) zostanie rozegrany w sobotę, 25 lipca br. o godz. 15.00 (godz. 16.00 w Polsce) na stadionie CoinShares Park na Jersey.

To nie koniec powołań. Rprezentacja Polski Rugby 7 w dniach 25-26 lipca będzie rywalizować w drugim turnieju Rugby Europe Championship Series 2026 który odbędzie się w chorwackim Splicie.W kadrze są dwaj Łodzianie: Artur Rembowski i najskuteczniejszy zawodnik minionych rozgrywek ekstraligi – Lucas Niedzwiecki (na zdjęciu).

Mistrzostwo świata po antymeczu dla Hiszpanii. Wielka szkoda, że to było ostatnie tango genialnego Leo Messiego

W wyjątkowo antyfutbolowym wielkim finale piłkarskich mistrzostw świata więcej było zabijanie grania niż grania w piłkę. Argentyna nie oddała przez 90 minut strzału na bramkę! A na skutek ostrej gry straciła zawodnika i musiała w dogrywce czasem rozpaczliwie i bezwzględnie walczyć w dziesiątkę. Nie dotrwała do rzutów karnych, bo złotego gola zdobył w 106 minucie Ferran Torres. I Hiszpania, jak najbardziej zasłużenie, została najlepszym zespołem globu.

Nagrody indywidualne:

Królem strzelców turnieju został Kylian Mbappe. Złota Rękawica dla najlepszego bramkarza – Unai Simon. Nagrodę dla najlepszego zawodnika całych mistrzostw otrzymał Rodri. MVP dla młodego zawodnika zgarnął Pau Cubarsi.

Bez względu na końcowy wynik tych zmagań o tytuł, wiadome było, że jednym z bohaterów mundialu zostanie Leo Messi. Argentyńczyk podkreślił, że finał na pewno będzie jego ostatnim meczem w mistrzostwach świata.

– Moje ostatnie tango – zaznaczył. Podczas mistrzowskich zmagań skończył 39 lat, a spisywał się momentami znakomicie. Jeszcze w zielone gramy – śpiewał Wojciech Młynarski i tak też było w przypadku Leo na mundialu.

Nostalgiczne podsumowanie samego Messiego: – Najpiękniejsze przez te wszystkie lata nie były tylko zdobyte tytuły, ale cała droga, którą przeszliśmy.

Megagwiazda piosenki – Shakira: – To, co robi Leo Messi, jest po prostu niezwykłe! Pokazuje to wartości człowieka, który jest głęboko zaangażowany i zdyscyplinowany; który mierzy się z upływającym czasem i przeciwnościami losu. Udowadnia, że ​​człowieka nie definiuje wiek ani to, co mówią inni.

Nic nie wzięło się z samego ogromnego talentu. To by było za mało. Messi mówi: – Przygotowywałem się do tych mistrzostw świata prawie rok. Grudzień spędziłem w Argentynie, trenując każdego ranka i popołudnia. Wiedziałem, że dam z siebie wszystko, żeby dotrzeć do mety w jak najlepszej formie.

To niemożliwe, a prawdziwe. W meczu o brązowy medal mundialu padło 10 bramek. Przypomniały mi się historie opowiadane o genialnym Erneście Wilimowskim!

Nie wiem, jak Państwu, ale mnie się podobało. W dobie zabijania meczów przez taktyczne zdyscyplinowanie wydawało się, że coś takiego nie może się zdarzyć, no chyba że tylko w dramatycznych końcówkach, doliczonym czasie gry.

Tymczasem w niechcianym przez uczestników (?!) meczu o brązowy medal mistrzostw świata, było to, co wszyscy kochamy najbardziej: futbolowe szaleństwo, piękne akcje, luz, blues, w grze same dziury, ale… Zobaczyliśmy dziesięć bramek i wyjątkową dramaturgię. Francuzi przegrywali już 0:4, a potem mieli wiele okazji, żeby doprowadzić do wyrównania. Nie zrobili tego więc przegrali z Anglikami 4:6!

Wydawało mi się, że to już czas przeszły, zamierzchły, wyczytany w książkach i przechowywany w pamięci. Wróciły do mnie opowieści sprzed pół wieku mojego profesora na polonistyce. Przed wojną grał w polskiej lidze, w której goli padało co niemiara. A on i tak wspominał przede wszystkim strzelecki kunszt Ernesta Wilimowskiego, który m.in. 21 maja 1939 roku ustanowił rekord ligi, który wydaje się nie do pobicia. W spotkaniu z Union Touring Łódź strzelił aż 10 goli!

Teraz historia zatoczyła koło. Znów było dawne, pełne goli, dobrze się oglądające granie. Wróciły radosne czasy futbolu. Niech nikt mi nie mówi, że mecze o trzecie miejsce mistrzostw świata są nic niewarte!

Paulina Małochleb pisze o macierzyństwie, waląc prawdę między oczy. Jakże to wciągające i odkrywcze!

Jestem pod wrażeniem piszących pań. Ich umiejętnego, bogatego w wartości, użycia języka. Eliza Kącka kreśli subtelnie i odkrywczo wyjątkowy trud nieprostego wychowania córki.

Paulina Małochleb jest w swoim pisaniu inna. Ona się nie patyczkuje. Pisze o macierzyństwie, wychowaniu potomstwa, waląc między oczy, bez taryfy ulgowej, prosto z mostu. Tak, żeby nie być obojętnym, żeby poruszyło, dotknęło, zabolało, ale też… zostało w pamięci. I zostaje. Znakomita, jakże otwierająca oczy (także facetowi!), lektura.

Jest to też wspaniała opowieść o miłości – bezwarunkowej, choć jakże trudnej. Istniejącej w rzeczywistości pełnej barier, zahamowań, uprzedzeń, stereotypów. Gdzie nagrodą jest dotyk, który zakotwicza, jak subtelnie zauważa Zyta Rudzka: aż napotka się małą, spoconą dłoń…

Paulina Małochleb. Mięśnie mam od miłości. O macierzyństwie. Projekt okładki Przemek Dębowski. Wydawnictwo Karakter

Nie ma cienia wątpliwości. Zabawa będzie przednia podczas Ferrano Beach Rugby Manufaktura 2026. Tak też było przed rokiem!

Mirosław Żórawski Fot. Marta Staszewska

8 sierpnia Galanta Dwunastka czyli Ferrano Beach Rugby Manufaktura 2026, której animatorem, organizatorem i wyjątkowo dobrym duchem jest Mirosław Żórawski. Ważna nowość: wracamy do turnieju klubowego mężczyzn. Jeśli wszystkie zgłoszone już zespoły potwierdzą swoją obecność to frekwencja podczas Ferrano Beach Rugby Manufaktura 2026 będzie rekordowa!

Mirosław Żórawski podsumowuje zeszłoroczną imprezę: – Od godziny 12 w części rekreacyjnej brały udział tylko dzieci, które miały okazję pod czujnym okiem animatorów wykonać na plaży wiele ćwiczeń rugby oraz na koniec zagrać w „10 podań”. Pomiędzy turniejami zapraszaliśmy na plażę dzieci przebywające wtedy z opiekunami w Manufakturze do konkursów z piłkami rugby. Najodważniejsze dzieci, które jednak na co dzień mają do czynienia z rugby, wzięły udział w turnieju mieszanych zespołów amatorów i mogły grać z nimi poza limitem zawodników (nieobowiązkowe posiłkowanie ekip 5 + 1).

Fot. Marek Młynarczyk, autor bloga www.obiektywnasport.pl

Klubowy turniej żeński, rozgrywany od godziny 13, został zapoczątkowany prezentacją drużyn i został podzielony na dwie grupy: grupę A kobiet – 4 drużyny oraz B „nadzieje rugby” – 3 ekipy młodszych zawodniczek. Mecze

grupowe rozgrywane były naprzemiennie w czasie 2 x 3 min systemem mecz i rewanż każdy z każdym. Rozegrano łącznie 18 spotkań i poziom ich był dobry.

Klasyfikacja końcowa grupa A: 1. Rugby Kobiet KS Budowlani Łódź, 2. Legia Futures, 3. Diablice Rugby Ruda Śląska, 4. Venol Atomówki Łódź. MVP Żaneta Zych – Rugby Kobiet KS Budowlani Łódź

Klasyfikacja końcowa grupy B (nadzieje rugby): 1. Lwice Olsztyn, 2. MKS Mazovia Mińsk Mazowiecki, 3. Hegemon Rugby Mysłowice. MVP Matylda Jendrusiewicz – Hegemon Rugby Mysłowice

Fot. Marek Młynarczyk, autor bloga www.obiektywnasport.pl

To i tak frekwencja znacznie wyższa niż w roku 2024, chociaż po cichu liczyliśmy na wyższą z udziałem AZS AWF Warszawa oraz Szeptuch Białystok.

Ze względu na dobrą atmosferę i dużą liczbę nagród wręczanych podczas uroczystości zakończenia rozgrywek kobiet zawody amatorów lekko się opóźniły. Poprzedziła je oczywiście prezentacja zespołów i niecodzienna walka o piłkę meczową zrzuconą z tyrolki linowej. Zgłosiło się 14 drużyn, więc byliśmy blisko wyrównania rekordu z roku 2018, ale udział ostatecznie wzięło 12 ekip z całej Polski, z których czterech uczestników zeszłorocznego turnieju rozstawiono, a pozostałych komisyjnie rozlosowano. Rywalizacja trwała w czterech grupach po 3 zespoły, potem nastąpiły faza półfinałowa oraz finałowa, czyli decydujące mecze o miejsca. Łącznie rozegrano 24 spotkania z czasem gry 2 x 2,5 min. Momentami gra nie przypominała zabawy amatorów i sędziowie musieli upominać zbyt ostro rywalizujących zawodników.

Fot. Marek Młynarczyk, autor bloga www.obiektywnasport.pl

Klasyfikacja końcowa turnieju amatorów Beach Side Rugby Manufaktura 2025 wyglądała następująco: 1. Fundacja Sport bez Barier, 2. UKS Jedynka, 3. Czerwono-Zielono-Niebiescy Śrem, 4. Hegemoni Mysłowice, 5. Beach Side Cheerful Team, 6. Budo on Tour, 7. Geriavit G5, 8. Profesorowie Rugby Zduńska Wola, 9. Footy di mare, 10. Murcole, 11. Grzmiące Foki, 12. Tygryski Bełchatów. MVP Nikodem Kliza Fiodorow – Fundacja Sport bez Barier

Sędziowie turniejowi: Krzysztof Szulc, Marek Miśkiewicz, Szymon Krupa, Oleksandr Shevchenko. Komisarz zawodów: Bartosz Wilmański. Sekretarz: Karol Merc. Spiker: Marcin Ociepa.

Fot. Marek Młynarczyk, autor bloga www.obiektywnasport.pl

ŁKS i jego ambicje. W tym sezonie o awans do ekstraklasy też nie będzie łatwo!

Fot. Wojciech Pakulski, ŁKS Łódź

ŁKS ze swoimi transferami, a dokona ich na tę chwilę dziewięć (plus jeden na wiosnę!), jest wielką niewiadomą I-ligowych rozgrywek. A o kim można powiedzieć coś na pewno? Chyba tylko o Puszczy Niepołomice. Tomasz Tułacz kontynuuje swoją pracę w Puszczy Niepołomice, z którą związany jest od 2015 roku(!), co stanowi ewenement na polskim rynku trenerskim. To szkoleniowiec, który mimo ograniczonego budżetu potrafił stworzyć nie raz i nie dwa silny team, który potrafili liczyć się w walce o czołowe lokaty.

W Ruchu Chorzów trener Waldemar Fornalik pracuje już po raz trzeci, a cele i ambicje są wciąż te same – pełen stadion, najlepiej Stadion Śląski  na hitowe starcia w ekstraklasie. W Arce transferowy zawrót głowy jest większy niż w Łodzi. Pojawiło się kilkunastu nowych graczy, w tym doskonale znani z ŁKS oraz Widzewa: bramkarz Dawid Arndt oraz Dominik Kun i Bartłomiej Pawłowski.

Do ekstraklasy biegusiem chciałaby wrócić Termalika Nieciecza. Czy pomoże w osiągnięciu tego celu były Ełkaesiak, ostatnio grający w Stali Rzeszów – Oliwier Sławiński? Ambicje mierzenia się w derbach Warszawy z Legią w ekstraklasie ma cały czas Polonia (siedmiu nowych graczy). Czy ważnym pomocnikiem okaże się dla Stali Mielec – Michael Wyparło, który urodził się w USA, zaczynał swój przygodę z futbolem w juniorach ŁKS, a jest synem legendy Łódzkiego klubu – Bogusia W.?!

Znów marzy o ekstraklasie Miedź Legnica, a pomóc w zbudowaniu solidnego składu na miarę awansu ma były Ełkaesiak (za drogi dla Łodzian?!) Gustaf Norlin. Wielką zagadką jest Lechia Gdańsk, z której odeszło kilkunastu piłkarzy. A kto przyszedł?!

W każdym razie sytuacja z zeszłego sezonu może się powtórzyć i I liga będzie najbardziej wyrównaną ligą świata, gdzie sprawa awansu i baraży będzie się rozstrzygać w dramatycznej końcówce zmagań.

Przebojowi, skuteczni skrzydłowi mogą być wielkim atutem Widzewa w ekstraklasowej batalii!

Zdjęcia: Martyna Kowalska, widzew.com

Coraz więcej meczy toczy się właśnie tak: preferując do znudzenia uporczywą grę po obwodzie, która w założeniu ma poszukać słabych punktów w szczelnie zbudowanej obronnej zasłonie rywala, Jeden obwodzik, drugi… piąty. I niewiele z tego nie wynika. Rośnie napięcie i oczekiwanie, że ktoś potrafi tę nudę obrócić w ekscytację.

Potrafią pokazać się napastnicy i mając dobrze ułożoną stopę, nawet z trudnej pozycji potrafią skutecznie strzelić na bramkę rywali. Rośnie też rola skrzydłowych. To oni są najczęściej w stanie wygrać pojedynek jeden na jeden, stworzyć przewagę, wywołać chaos w obronnym schemacie rywali. Oni też, jak nikt, są niezwykle ważni w budowaniu szybkiego ataku.

A te prawdy pokazał ostatnio czarno na białym obfitujący w gole sparing Widzewa z FC Marchfeld, wygrany przez Łodzian 4:3. W dużej mierze, dzięki świetnej współpracy skrzydłowych: to zaskoczenie – dużo widzącego, mądrze dogrywającego piłki Osmana Bukariego (dwie asysty!) oraz świetnie wyczuwającego jego intencje szybkiego, przebojowego i wreszcie skutecznego Mariusza Fornalczyka. Tak sobie myślę, że z tej mąki może być ligowy chleb. Dwaj skrzydłowi, dwa boleśnie kłujące żądła, to może być jeden z ważnych atutów Widzewa w ekstraklasowej batalii.

Jakub Małecki uczył się grać w rugby w Walii, a teraz jest kapitanem Łodzian i reprezentantem Polski

Fot. Marek Młynarczyk, autor bloga www.obiektywnasport.pl

Kapitana piątej drużyny ekstraligi rugby – WizjaMed Grot Budowlani Łódź – Jakuba Małeckiego trudno nie zauważyć na boisku. Twardy, skuteczny i waleczny wyróżnia się także tym, że ma ponad dwa metry wzrostu. Kuba jest przedstawicielem młodej emigracji. Z Polski wyjechał z rodzicami jako ośmiolatek. Rodzina osiadła w Walii, a Małecki kilka lat później rozpoczął swoją przygodę z rugby.

Fot. Marek Młynarczyk, autor bloga www.obiektywnasport.pl

Teraz sprawdza się w Polsce. Robi to tak dobrze, że trafi do reprezentacji prowadzonej przez Kamila Bobryka i Tomasza Stępnia. W nowym sezonie Małecki stanie przed wyjątkowymi wyzwaniami. Drużyna Wizja Med Grot Budowlani ma ambicje walczyć o medale, a reprezentacja Polski…

Fot. PZR

Trener reprezentacji Polski w rugby – Kamil Bobryk o planach kadry dla zawszepomorze.pl: Kadra 25 lipca zagra w angielskim Jersey mecz sparingowy z reprezentacja Wysp Normandzkich. To ma być spore wydarzenie, bo mecz będzie miał sponsora, firmę Gallagher, która wspiera rozgrywki angielskiej Premiership, a jego stawka to Granite Trophy.

W drugim tygodniu sierpnia planujemy zorganizować szerszą selekcję do kadry ze szczególnym uwzględnieniem młodych zawodników aspirujących do reprezentacji. Jesienią w planach są dwa sparingi, a w grudniu grupa 45 zawodników będzie się już przygotowywać do turnieju Rugby Europe Championship.

Jednym z naszych planów, wspólnie z Tomkiem Stępniem, jest stworzenie Akademii Techniki, czyli struktury, która dawałaby zawodnikom możliwość systematycznego podnoszenia umiejętności indywidualnych.

Trener Grzegorz Szoka czyli wielki Łódzki budowniczy. Czy w błyskawicznym tempie uda mu się stworzyć nowy, mocny ŁKS?

Fot. ŁKS Łódź

To na pewno jeden z najbardziej niestabilnych zawodów świata. Siedzi się cały czas na beczce prochu. Oj, bycie piłkarskim trenerem nie jest łatwym i prostym zajęciem. Nie każdy jest Tomaszem Tułaczem, który w jednym miejscu jest w stanie wytrwać kilkanaście lat (pracuje w Puszczy Niepołomice od sierpnia 2015 roku).

Możesz mieć zmysł taktyczny, otwarte spojrzenie na ludzi, umieć się dogadać i analizować, mieć też trochę szkoleniowego szczęścia, ale wszystko z reguły zaczyna się od tego, że w przeciągu miesiąca czy dwóch musisz zbudować nową, oczywiście lepszą, drużynę na nowy sezon.

Trener ŁKS Grzegorz Szoka pokazał w minionym sezonie, że potrafi zebrać towarzystwo do kupy, umiejętnie poskładać, dając szansę nieoczywistym piłkarzom (Koki Hinokio czy Kacper Terlecki), sprawić, że więcej będzie spotkań lepszych niż gorszych, choć… Czegoś zabraknie (jednak umiejętności) w dniu najważniejszej próby czyli w przegramy pojedynku barażowym o awans do ekstraklasy.

Fot. Wojciech Pakulski, ŁKS Łódź

Skoro się nie udało, to nastał czas wielkiej przebudowy. ŁKS ma dziewięciu nowych piłkarzy – doświadczonych, jak Michał Kaput czy Damian Węglarz, ale też takich, którzy pokazali, że mają potencjał, jak: Marcel Błachewicz, Bartosz Farbiszewski, Julian Keiblinger, Kacper Nowakowski, Karol Podliński, James Rhodes, Dominik Sokół.

Jaki z tej futbolowej mąki trener Grzegorz Szoka upiecze chleb? Na razie jest nadzieja i wielka niewiadoma.

Co w najbliższych planach? 17 lipca ŁKS zagra wyjazdowy mecz kontrolny z Wisłę Płock, a 25 lipca o godz. 15.30 ligowa premiera w Siedlcach z Pogonią. Spotkanie w ramach Multiligi (czyli łączonych transmisji kilku spotkań!) pokaże TVP Sport.

Przekleństwo VAR-u i bojaźliwego sędziowania ciążą nad mundialem!

Rozbudowany mundial okazuje się być fajny. Dużo się dzieje. Nie brakuje dramatycznych meczów, ekscytujących sytuacji. Padają fantastyczne bramki. Jest ich tyle, że jest w czym wybierać. Mogłoby być pięknie, ale…

Niestety, to ciąży nad mistrzostwami niczym klątwa, przekleństwo, wielkie wypaczenie. VAR i sędziowanie kładą się cieniem na mundialu. Technologia miała pomagać, a tylko podsyca kontrowersje. Ba, wygląda na to, że w sposób niesprawiedliwy wpływa na wyniki kluczowych spotkań. Sędziowie zachowują się niczym pijane dzieci we mgle. Momentami są bezradni, zdają się na technologię i katastrofalnie wypaczają przebieg i wyniki meczów!

Przykłady z ostatnich spotkań, jakże znamienne. Anglia pokonała po dogrywce Norwegię, ale… Podaje Onet: Tuż po gwizdku oznaczającym przerwę selekcjoner Stale Solbakken ze wściekłością na twarzy ruszył do sędziego z pretensjami. A to dlatego, że ponoć przy wybiciu przez golkipera Norwegów – Orjana Nylanda – piłka zahaczyła o… drut kamery telewizyjnej umieszczonej nad placem gry, co wpłynęło na całą akcję zakończoną golem dla rywali.

Norwescy eksperci grzmią. – To prawdziwy skandal. To ironiczne, że technologia, która ma nam pomagać, w rzeczywistości szkodzi – mówi Erik Mykland w studiu „Dagbladet” w Oslo.- To kompletnie absurdalny skandal – dodaje Bernt Hulsker.

Na łamach „The Sun” czytamy, że „to powód, dla którego gol Anglii przeciwko Norwegii NIE powinien zostać uznany”.

Argentyna wyeliminowała Szwajcarię. W drugiej połowie ćwierćfinału Szwajcaria miała swój wspaniały moment. Całkowicie zdominowała Argentynę i zdobyła gola na 1:1. Kiedy szła po drugiego gola, Breel Embolo otrzymał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę.

Albicelestes, grając w przewadze, pokonali rywali w dogrywce. Selekcjoner Szwajcarów w pomeczowej wypowiedzi stwierdził, że kara dla Embolo była wielką pomyłką. Murat Yakin: – Ta decyzja była po prostu niewiarygodna. Całkowicie się z nią nie zgadzam. Było wyraźne starcie, i nie rozumiem, jak sędzia i VAR doszli do takiego wniosku.

Taki mój wniosek. Futbol powinien pójść w stronę rugby. Jeżeli już technologia ma mieć decydujący wpływ na przebieg spotkań, to niech ona będzie na perfekcyjnym poziomie. W rugby w kluczowych turniejach każdą sytuację wiele zainstalowanych kamer analizuje z wielu pozycji, a to sprawia, że o pomyłkę zdecydowanie trudniej.

« Older posts Newer posts »

© 2026 Ryżową Szczotką

Theme by Anders NorenUp ↑