Rezerwowy Pafka

Tag: łks mokrzycki

Na czym stoi ŁKS? Moc dręczących, niewygodnych pytań bez ani jednej odpowiedzi!

Fot. UMŁ

Dryń! Dryń! Dryń! Budzik się odezwał. Czas najwyższy budzić się z za głębokiego zimowego snu. Działacze ŁKS!Jak już przeciągnęliście się i przetarliście oczy, to czas najwyższy wydobyć się z bezpiecznej pościeli, wyrównać do pionu, zdobyć się na odwagę i jasno powiedzieć kibicom: na czym stoimy!

Najgorsza prawda jest lepsza od tego beznadziejnego, psującego wizerunek klubu, milczenia. Tak dalej się nie da i już.

Trzeba jasno odpowiedzieć, na kilka ważnych pytań, choćby takich: Dlaczego koniecznie była sprzedaż lidera – Michała Mokrzyckiego, zamiast przedłużenia z nim umowy (zarobiono ponoć na transferze pół miliona złotych)? Dlaczego na rynku transferowym ŁKS przegrywa każdą zapowiadaną batalię do zera, praktycznie nie podejmując walki?

Jak ma grać i o co walczyć drużyna w rundzie wiosennej? Czy najistotniejsze będzie przetrwanie, czyli utrzymanie I-ligowego bytu?Czy otwarcie na klubową młodzież to zwykła ściema, podyktowana brakiem kasy czy rzeczywisty kierunek działania, poparty konkretami?

Fot. ŁKS Łódź

Są oczywiste fakty: coraz bardziej dramatyczne i coraz mniej cenzuralne pytania kibiców oraz brak konkretów ze strony władz klubu. Tak to dłużej trwać nie może, bo po prostu kibice zasługują na minimum szacunku. A na razie, go po prostu brak. To jest nie do zaakceptowania!

Co ciekawego w hitowym starciu z Wisłą przyniesie kreatywna współpraca pomocników: Bastiena Tomy z Koki Hinokio?

Fot. Artur Kraszewski

Remis ze Zniczem (piąty w sezonie, drugi na obcym boisku) nie jest wielkim sportowym osiągnięciem piłkarzy ŁKS, ale tak jakby coś pozytywnego zaczynało się wykluwać. Poza wszelką dyskusją pozostaje, że najlepszym łódzkim piłkarzem w Pruszkowie był pracujący za dwóch, będący zawsze tam, gdzie być powinien, Michał Mokrzycki.

Wolny, boiskowy elektor Bastien Toma szuka na boisku partnera do kreatywnego grania. Czy znajdzie go w osobie Koki Hinokio? Japończyk przeprowadził kilka efektownych akcji (w tym bramkową) i w grze ofensywnej jest dla drużyny wartością dodaną. Trudno zrozumieć, dlaczego tak długo był w ligowym niebycie.

Fot. ŁKS Łódź

Na pewno ciekawa by była dalsza współpraca tych pomocników z Fabianem Piaseckim, ale zawsze pracujący na boisku za dwóch napastnik doznał urazu i w ostatnim pojedynku w tym roku nie zagra. A 7 grudnia o godz. 14.30 hitowe starcie w Łodzi z Wisłą Kraków. W pierwszej rundzie na wyjeździe łodzianie przegrali aż 0:5.

Wisła bez problemów pokonała Stal Mielec 3:0 i to już w pierwszych 45 minutach. Zdobyła trzy bramki w 12 minut. Od początku spotkania zasypała rywali gradem strzałów (10, w tym pięć celnych w pierwszych 20 minutach!). Miała kreatywnych skrzydłowych (kapitalny strzał Frederico Duarte pod poprzeczkę)i oczywiście Angela Rodado (17 zdobytych bramek!). Grała szybko po obwodzie. Kurczowa obrona (do przerwy) mielczan, to nie był dobry pomysł. Musiało się to źle skończyć dla Stali i tak się stało. Oby ŁKS nie powtórzył tych błędów.

Krakowianie mają mniej czasu na przygotowanie się do starcia w Łodzi, gdyż w czwartek o godz. 20.45 grają mecz Pucharu Polski z Zawiszą w Bydgoszczy.

Michał Mokrzycki i Maksymilian Sitek dali drużynie ŁKS impuls do lepszej gry i pierwszego od dawna ligowego zwycięstwa

Fot. Radosław Jóźwiak/Cyfrasport

Jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz. Dlatego nie ma co wracać do przeszłości, tylko powiedzieć wprost, że najlepszym piłkarzem w zwycięskim meczu ŁKS w Stalowej Woli (1:0) był autor złotego gola Michał Mokrzycki. Pomocnik w wielu fragmentach spotkania grał na miarę swojego talentu i możliwości. Miał niestety też za proste straty i niedokładne podania, ale potrafił pilnować gry zespołu w środku boiska. Po kilku jego nieoczywistych, a dobrych zagraniach, łodzianie tworzyli groźne sytuacje. Tylko tak dalej.

Najbardziej energetycznym piłkarzem łodzian w Stalowej Woli był z kolei Maksymilian Sitek. Nie bał się gry jeden na jeden, wiele takich pojedynków wygrał, a jego udział w bramkowej sytuacji, po odważnym widowiskowym ataku, był bezcenny.

Nowy trener – Ryszard Robakiewicz zdyscyplinował zespół (w tym szczególnie defensywę!), który był czujny i uważny w grze defensywnej. Nie pozwolił rywalowi na stworzenie bramkowej sytuacji, także nowy w bramce łodzian – Łukasz Bomba mógł pokazać się, wykonując kilka dalekich, dokładnych wykopów piłki, co w dzisiejszym futbolu powinno być normą.

Jasne, nie przesadzajmy, to pierwsze koty za płoty. Krok w dobrym kierunku. Teraz, w kolejnym spotkaniu ze Stalą Rzeszów na własnym boisku (4 maja o godz. 17, transmisja  TVPSPORT.PL) trzeba pokazać jeszcze lepszy, bardziej skuteczny futbol. Jak jednak to zrobić, gdy nowi ofensywni gracze byli kompletnie niewidoczni, spóźniali się do piłek posyłanych w pole karne (Marko Mrvaljević), bądż walczyli chaotycznie i często nieskutecznie, momentami prezentując III-ligowy poziom, jak Gustaf Norlin. Dać im kolejną szansę czy poszukać innych rozwiązań? – na to pytanie będzie musiał sobie odpowiedzieć Ryszard Robakiewicz.

Już dziś arcyważny mecz drugiej drużyny ŁKS w II lidze. Łodzianie o godz. 19 podejmują dobrze grający zespół czołówki – Hutnika Kraków. ŁKS II broni się przed barażami o utrzymanie w II lidze.

ŁKS. Muszą znaleźć sposób na zatrzymanie Daisuke Yokoty, bo inaczej mają marne szanse na sukces

Zdjęcia lkslodz.pl

Zmieniają się trenerzy, a gra ŁKS i jego pozycja w ekstraklasie się nie zmienia. Łodzianie przegrali zasłużenie z Lechem 1:3, popełniając te same co zwykle, czyli juniorskie, błędy w grze defensywnej, prezentując się nieźle w kilkunastominutowych fragmentach spotkania i mając najlepszego piłkarza z pola w osobie Michała Mokrzyckiego. Nic w tym dziwnego, bo pomocnik od wielu meczów, jako jedyny w drużynie (obok Aleksandra Bobka), prezentuje ekstraklasowy poziom.

Piotr Stokowiec jest optymistą. Uważa, że można to zmienić na lepsze. Trudno, żeby popadał w czarną rozpacz, skoro zgodził się wziąć tę robotę. Prawda jest jednak taka, że nowi piłkarze nie sprawdzają się kompletnie, co dowodzi klęski transferowej ŁKS. Fatalną formę prezentują Hiszpanie, którzy mieli prowadzić grę zespołu – Pirulo i Dani Ramirez. Gdyby oni potrafili nawiązać do swoich najlepszych występów w ŁKS, to bez wątpienia drużyny grałaby na wyższym poziomie.

A jednak o optymizm trudno, bo 27 października o godz. 20.30 ŁKS podejmie na stadionie im. Władysława Króla Górnika Zabrze. Podopieczni Jana Urbana (doskonale pamiętam jak piękne gole strzelał w ekstraklasie!) zasłużenie pokonali mistrza Polski – Raków Częstochowa 2:1, w czym wielka zasługa grającego znakomicie do przerwy, autora dwóch bramek – Daisuke Yokota. Po spotkaniu… po japońsku gratulował mu Lukas Podolski. Jeśli łodzianie nie znajdą sposobu na zatrzymanie Japończyka, to marne ich szanse na dobry wynik.

© 2026 Ryżową Szczotką

Theme by Anders NorenUp ↑