Rezerwowy Pafka

Tag: łks tychy

ŁKS, jeśli chce coś znaczyć, musi wreszcie przełamać wyjazdową niemoc. Do tej pory w sześciu meczach na obcym boisku zdobył… jeden punkt!

Sebastian Rudol. Fot. Artur Kraszewski

Po dwutygodniowej przerwie na reprezentację ŁKS pojedzie do Rzeszowa na mecz z rewelacyjną Stalą, która ostatnio pokonała Polonię w Warszawie 3:2, Grając wieloma młodzieżowcami, ma już 20 zdobytych punktów! Spotkanie w Rzeszowie 18 października o godz. 19.30.

Do składu rywali wróci napastnik 26-letni Jonathan Junior, który w tym sezonie w siedmiu meczach strzelił cztery bramki. W Stali z kartkowych powodów tym razem nie zagra  Vladislav Krasovskiy, a jego miejsce ma zająć ktoś z dwójki Maksymilian Soja-Marcin Kaczor. W meczu z Polonią z dobrej strony pokazał się Oliwer Sławiński (strzelił jedną z bramek), który nie przebił się do ligowego grania w ŁKS.

Łodzianie, jeżeli chcą coś znaczyć w tych rozgrywkach, muszą wreszcie przełamać wyjazdową niemoc. Do tej pory bilans jest makabryczny: pięć porażek, jeden remis.

Jest ostrożny powód do optymizmu, bo w ostatniej kolejce ŁKS pokonał GKS Tychy 3:1, dzięki bardzo dobrej grze Bastiena Tomy. To był nie jeden atut. Pomogła zespołowi zmiana systemu gry – na trzech obrońców i zwiększenie mocy drugiej linii, która wreszcie, wreszcie pokazała (momentami) swoją dominację na boisku

 W nowym systemie dobrze odnalazł się, ostatnio mocno zagubiony i pogubiony Sebastian Rudol, który rozegrał jeden z najlepszych swoich meczów w barwach ŁKS. Do treningów po kontuzji wrócili Andreu Arasa i Mateusz Wzięch.

ŁKS ma szczęście do kreatywnych pomocników. Po Pirulo i Danim Ramirezie nadejdzie czas Bastiena Tomy?

Fot. Artur Kraszewski

ŁKS raz jeszcze wykorzystał atut własnego stadionu, na którym zdobyli 14 ze swoich 15 punktów. Pokonał GKS Tychy 3:1, a w roli głównej wystąpił pomocnik Bastien Toma, autor przepięknego gola i bramkowej asysty.

Łodzianie mieli ostatnio szczęście do kreatywnych pomocników. Hiszpanie – Pirulo i Dani Ramirez podnosili grę zespołu na wyższy poziom. Oby teraz nastał czas Szwajcara, bo okazuje się z każdą upływającą chwilą pobytu w Łodzi, że umiejętności to on ma. Bastien z każdym meczem jest lepszy, więcej daje drużynie. Oby ten wzrost był widoczny w kolejnych pojedynkach.

Trener Szymon Grabowski, po ostatnich wpadkach. zmienił system gry zespołu, stawiając na trzech obrońców, wzmacniając siłę drugiej linii, podnosząc jej kreatywność i zarazem odpowiedzialność także za szwankującą ostatnio grę defensywną. Nie wszystko jeszcze było na tip top, ale postąp był widoczny. Łodzianie znów stracili głupio bramkę, dając ją sobie wbić po stałym fragmencie gry (rzucie rożnym i winie bramkarza), ale… Potrafili wstać z kolan, przejąć inicjatywę, wykreować kilka sytuacji i być skutecznym, bo wcześniej były z tym ogromne kłopoty.

Rację ma trener Szymon Grabowski, że zespół musi trzymać ten poziom i nie rezygnować z niego. Jeśli skończy się wyjazdowa zmora zmór łodzian – jeden remis, pięć porażek, to w tej wyrównanej lidze (poza dominującą Wisłą Kraków) wszystko jeszcze jest możliwe.

Teraz czas na trenowanie, zgranie zespołu w nowym ustawieniu i oczekiwanie na wyjazdowe przełamanie. Nie będzie jednak łatwo. 18 października o godz. 19.30 czeka ŁKS mecz w Rzeszowie z naszpikowaną grającymi bez kompleksów młodzieżowcami – Stalą trenera Marka Zuba. Rywale, pokazując momentami widowiskową, skuteczną piłkę, zgromadzili już 20 ligowych punktów.

Czy trener ŁKS – Szymon Grabowski wyprowadzi zespół z kryzysu? On to po prostu musi zrobić. Nie ma innego wyjścia!

Fot. Artur Kraszewski

Jedno jest pocieszające. Gorzej, niż w wyjazdowym spotkaniu z beniaminkiem I ligi – Pogonią Grodzisk Mazowiecki, ŁKS w jesiennej (już nieudanej!) rundzie zagrać nie powinien. W Pruszkowie, gdzie rozgrywano nieszczęsny mecz, to był po prostu łódzki koszmar.

Atak pozycyjny przypominał wędrówki żółwia – był wolny ślamazarny, bez pomysłu. Na dodatek proste, żeby nie powiedzieć głupie, godne poziomu trampkarza, straty piłki, narażały ełkaesiaków na bramkowe kontry. Ustawianie się wtedy łodzian w defensywie, wzajemna asekuracja, odpowiedzialność za pozycję czy partnera – tego po prostu nie było. Była futbolowa amatorszczyzna, tak słaba, że aż zęby bolały.

Co się dzieje z ludźmi, którzy mieli dzielić i rządzić rozgrywkami, jak, nie przymierzając, ci z Wisły Kraków? Oby nie było tak, że tego nie wie nikt, bo wtedy marna przyszłość przed ŁKS i pewne miejsce w strefie spadkowej!

W każdym razie na ten moment najlepszym piłkarzem zespołu jest dwojący się i trojący, ale momentami po prostu bezradny, bramkarz Aleksander Bobek. Przez chwilę na lidera teamu wyrastał walczący za dwóch, strzelający bramki, zakładający opaskę kapitana Fabian Piasecki, który teraz nie ma nawet miejsca w wyjściowej jedenastce. Co się dzieje i dlaczego?! Sprowadzenie Bastiena Tomy miało być lekiem na całe zło słabej postawy drugiej linii. A co wychodzi na boisku? Na razie jeszcze większa futbolowa kaszana.

Fot. Marek Młynarczyk, autor bloga www.obiektywnasport.pl

Czy trener Szymon Grabowski wyprowadzi zespół z kryzysu? Nie, nie źle stawiam sprawę. On to po prostu musi to zrobić, bo inaczej marna przyszłość przed nim i przed drużyną ŁKS! 5 października o godz. 14.30 ŁKS podejmie GKS Tychy, który w ostatnim meczu przegrał u siebie z Pogonią Siedlce 1:3. Trafi swój na swego czyli przegranego. Transmisja w TVP Polonia.

ŁKS. Trzeba intensywnie popracować z… rezerwowymi

Husein Balić Fot. Mateusz Słodkowski/Cyfrasport

ŁKS wygrał zdecydowanie w Tychach z GKS 3:0, bo przez 60 minut dominował na boisku, zmuszając rywala do obrony w jedenastu własnego przedpola. Potem jednak było zdecydowanie gorzej. Niestety, stało się tak, gdy na boisku pojawili się rezerwowi. Popełnili sporo błędów, pozwolili odrodzić się sportowo tyszanom i dali szansę wykazania się ponadprzeciętnymi umiejętnościami bramkarzowi Bobkowi.

Kolejny mecz pokazał niestety, że trener Dziółka ma jedenastu – dwunastu piłkarzy, na których może polegać. To za mało, żeby skutecznie walczyć o czołowe lokaty w I lidze. Tymczasem musi zajść przynajmniej jedna zmiana w jedenastce, bo za nadmiar żółtych kartek wypadł ze składu obrońca Wiech. W każdym razie jest sporo czasu, żeby popracować nad formą rezerwowych.

Na razie łodzianie są na szóstym miejscu, gwarantującym udział w barażach. 20 października o godz. 17 ŁKS na stadionie im. Władysława Króla podejmie przedostatnią Stal Stalowa Wola. Rywale wygrali jeden mecz (przy sześciu zwycięstwach łodzian). Na wyjeździe w pięciu spotkaniach zdobyli jeden punkt (0:0 w Tychach).

Wysokie zwycięstwo ŁKS, ale też świetnymi interwencjami musiał wykazać się Bobek!

ŁKS wygrał szósty ligowy mecz, trzeci na wyjeździe. Dominował na boisku do czasu, gdy weszli na boisko rezerwowi, którzy dali słabe zmiany. Na szczęście znakomitymi interwencjami popisywał się Bobek.

Na mecz w Tychach wrócił do jedenastki ŁKS Mokrzycki. Został w niej, mimo niewykorzystanego ostatnio karnego, Pirulo.

Po kwadransie z hakiem ŁKS wypracował sobie trochę przypadkiem bramkową sytuację, ale Pirulo z ośmiu metrów posłał piłkę nad poprzeczkę. ŁKS miał inicjatywę. Po inteligentnym podaniu Pirulo, strzał Arasy z ostrego kąta obronił Łubik. Nikt nie zdążył z dobitką. Hiszpan miał kolejną szansę, ale strzelił metr obok słupka.

Wreszcie, ruszył do ataku z lewej strony Młynarczyk. Po jego dokładnym dośrodkowaniu Feiertag głową skierował piłkę w róg bramki gospodarzy. To piąty gol Austriaka.

ŁKS poszedł za ciosem. Po znakomitym prostopadłym podaniu Mokrzyckiego, Pirulo wykorzystał sytuację sam na sam. To jego pierwszy gol w sezonie. Młynarczyk miał szansę strzelić trzeciego gola dla ŁKS po indywidualnej akcji w polu karnym, ale jego uderzenie obronił Łubik. Podobnie, jak po strzale z drugiej strony Arasy. Łodzianie mieli inicjatywę, przewagę, chcieli strzelić bramki, zdobyli dwie i do przerwy zasłużenie prowadzili.

Pierwsza akcja łodzian, a właściwie juniorska strata gospodarzy, drugiej połowy przyniosła trzeciego gola. Młynarczyk trafił w słupek, ale Arasa nie miał problemów, żeby posłać piłkę do pustej bramki. To jego szóste ligowe trafienie. Potem łodzianie kontrolowali boiskowe wydarzenia. Gdyby byli dokładniejsi, bramek mogło być więcej.

Zmiany niestety nie wyszły gościom na dobre. Rezerwowi nie trzymali poziomu. Tutyskinas popełniał błąd za błędem. W tej sytuacji musiał wykazać się Bobek i wykazał, interweniując po prostu znakomicie w czterech wydawać by się mogło beznadziejnych sytuacjach.

Będą zmiany w defensywie łodzian, bo Wiech ujrzał czwartą żółtą kartkę. 20 października o godz. 17 ŁKS podejmie Stal Stalowa Wola.

GKS Tychy – ŁKS 0:3 (0:2)

0:1 – Feiertag (32, głową), 0:2 – Pirulo (35), 0:3 – Arasa (51)

ŁKS: Bobek – Dankowski, Gulen (60, Tutyskinas), Wiech, Głowacki, Arasa (73, Alastuey), Mokrzycki (83, Wysokiński), Kupczak, Pirulo (73, Balić), Młynarczyk (60, Zając), Feiertag

© 2026 Ryżową Szczotką

Theme by Anders NorenUp ↑