
Fot. Artur Kraszewski
Jedno jest pocieszające. Gorzej, niż w wyjazdowym spotkaniu z beniaminkiem I ligi – Pogonią Grodzisk Mazowiecki, ŁKS w jesiennej (już nieudanej!) rundzie zagrać nie powinien. W Pruszkowie, gdzie rozgrywano nieszczęsny mecz, to był po prostu łódzki koszmar.
Atak pozycyjny przypominał wędrówki żółwia – był wolny ślamazarny, bez pomysłu. Na dodatek proste, żeby nie powiedzieć głupie, godne poziomu trampkarza, straty piłki, narażały ełkaesiaków na bramkowe kontry. Ustawianie się wtedy łodzian w defensywie, wzajemna asekuracja, odpowiedzialność za pozycję czy partnera – tego po prostu nie było. Była futbolowa amatorszczyzna, tak słaba, że aż zęby bolały.
Co się dzieje z ludźmi, którzy mieli dzielić i rządzić rozgrywkami, jak, nie przymierzając, ci z Wisły Kraków? Oby nie było tak, że tego nie wie nikt, bo wtedy marna przyszłość przed ŁKS i pewne miejsce w strefie spadkowej!
W każdym razie na ten moment najlepszym piłkarzem zespołu jest dwojący się i trojący, ale momentami po prostu bezradny, bramkarz Aleksander Bobek. Przez chwilę na lidera teamu wyrastał walczący za dwóch, strzelający bramki, zakładający opaskę kapitana Fabian Piasecki, który teraz nie ma nawet miejsca w wyjściowej jedenastce. Co się dzieje i dlaczego?! Sprowadzenie Bastiena Tomy miało być lekiem na całe zło słabej postawy drugiej linii. A co wychodzi na boisku? Na razie jeszcze większa futbolowa kaszana.

Fot. Marek Młynarczyk, autor bloga www.obiektywnasport.pl
Czy trener Szymon Grabowski wyprowadzi zespół z kryzysu? Nie, nie źle stawiam sprawę. On to po prostu musi to zrobić, bo inaczej marna przyszłość przed nim i przed drużyną ŁKS! 5 października o godz. 14.30 ŁKS podejmie GKS Tychy, który w ostatnim meczu przegrał u siebie z Pogonią Siedlce 1:3. Trafi swój na swego czyli przegranego. Transmisja w TVP Polonia.

Dodaj komentarz