Rezerwowy Pafka

Tag: sport (Page 1 of 183)

Mundial trwa w najlepsze, a ja mam już swojego pierwszego bohatera. To grający, jak natchniony, bramkarz z… Karaibów!

Wydawało się, że będzie futbolowa klapa, po daniu szansy gry na piłkarskich mistrzostwach świata aż 48 zespołom, bo mocni pokażą tzw. słabeuszom, że są jeszcze słabsi. A tu nic z tego. Mundial się broni. Jedne czy drugi futbolowy Kopciuszek potrafi faworytom zaleźć za skórę, Czasami warto zarwać noc, żeby trafić na nieoczywistego piłkarza, który zyskuje sympatię, uznanie i szacunek za prezentowany sportowy kunszt.

Na razie to mój mundialowy numer 1. 37-letni bramkarz Curacao Eloy Room, który bronił jak natchniony i uratował swojej drużynie remis 0:0 z Ekwadorem. Zwijał się, jak w ukropie, pokazywał niesamowity refleks, sprawność, talent i sportową klasę. Obronił 15 strzałów i zachował czyste konto. Niezwykłe, niesamowite, ale prawdziwe…

Nie zamierzam wgłębiać się w historyczne statystyki czy to rekord czy też nie. Analizować przeliczniki, coraz mocniej oplatające futbol i poczynania poszczególnych piłkarzy. Po prostu warto było oglądać kunszt i niezwykłą sprawność bramkarza z Curacao.

Eloy Room jest zawodnikiem drugoligowego amerykańskiego Miami FC. W przeszłości grał m.in. w PSV Eindhoven i SBV Vitesse. W tym drugim zespole rozegrał 190 spotkań oraz zaliczył 39 czystych kont. Z Vitesse sięgnął po triumf w Pucharze Holandii, a z PSV – w lidze.Ma na koncie 72 mecze w seniorskiej reprezentacji Curacao. Ten na pewno należał do najlepszych!

Na zakończenie fazy grupowej Karaibska reprezentacja zmierzy się z Wybrzeżem Kości Słoniowej. Co ważne i niezwykłe. Przystąpi do tego spotkania z szansami na awans do 1/16 finału. Gdy ma się takiego bramkarza, wszystko jest możliwe…

WizjaMed Grot Budowlani chcą walczyć o coś więcej niż piąte miejsce w ekstralidzie rugby. Marzy im się medal!

Fot. Marek Młynarczyk, autor bloga www.obiektywnasport.pl

Zakończyły się rozgrywki ekstraligi rugby. Mistrzem drugi raz z rzędu została drużyna MKS Awenta Pogoń Siedlce, naszpikowana byłymi graczami, zdobywającej medale drużyny Budowlanych SA Łódź (Witalij Kramarenko, Ołeksandr Szewczenko, Bercho Botha, Daniel Gdula, Bartosz Kubalewski, Patryk Reksulak). Srebrny krążek wywalczył team Energa Ogniwo Sopot, a brązowy Orlen Orkan Sochaczew.

Drużyna WizjaMed Grot Budowlani zajęła piąte miejsce, pokonując Juvenię Kraków 43:17 w walce o Puchar Ekstraligi. – W następnym sezonie szykujemy się na grę o medale -mówił dla TVP Łódź kapitan zespołu, Jakub Małecki.

– Nasza postawa może być fundamentem do budowy czegoś większego – twierdził z kolei trener Budowlanych Theuns Kotze. – Kiedy tu przyjechałem, zawodnicy wyglądali, jak chłopcy. Teraz to są mężczyznami, ich zaangażowanie i dojrzałość są niesamowite. Zaczęli wierzyć w siebie, co dobrze rokuje na przyszłość.

Łodzianie zrobili sportowy krok do przodu. Mają, dzięki sponsorom, stabilną sytuację finansową. Pewnie zatrzymają swoich najlepszych zawodników. Ba, jak wynika z opinii komentatorów, prezentowanych podczas internetowych relacji ligowych meczów, mocno rozglądają się po ekstralidze. Przypatrują się najlepszym zawodnikom innych zespołów i mają wielką ochotę, żeby niektórych sprowadzić do Łodzi. To byłoby wzmocnienie składu i dawało nadzieję, że można skutecznie walczyć o coś więcej niż piąte miejsce.

Mundialowe rozczarowania. Wieku się nie oszuka? Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść. Niepokonanym!

Przez chwilę wydawało się, że wiek w piłce nożnej można oszukać, że nie ma granic i barier, że wielcy piłkarze będą królować do końca futbolowego świata i dalej. I będzie można głosić pochwałę… starości na mundialu.

A wszystkie te złudzenia za sprawą 39-letniego Leo Messiego i jego kapitalnego występu przeciwko Algierii, ukoronowanego hat trickiem. Leo błyszczał jak za najlepszych lat i znów zadziwił świat, znów pokazał klasę i moc. Może ze wszystkich wybitnych, a mających swoje lata graczy, jest najmniej zmęczony niezbyt wymagającą grą w amerykańskiej lidze?! Nie wiem. Chciałbym, żeby tak grał do końca mundialu.

Występy innych zaawansowanych wiekowo gwiazd były wielkim rozczarowaniem. 41-letni Cristiano Ronaldo może jest wielki w Arabii Szczęśliwej, ale w USA w pierwszym meczu przeciwko Demokratycznej Republice Konga zawiódł kompletnie. Z lidera stał się niestety outsiderem. Wolny, schowany za plecami rywali, boiskowy statysta na którego uwagę zwracały tylko telewizyjne kamery.

Rówieśnik Ronaldo – Luka Modrić dzielił i rządził w lidze włoskiej, ale w Ameryce… Ech, żal było patrzeć na jego grę w spotkaniu z Anglikami. Drepcząc po boisku niczego pozytywnego nie wydreptał, tylko zaszkodził, prokurując bezsensowny rzut karny przeciwko swoim.

Nie chcę być złym prorokiem, ale może tak być, że czas piłkarskich wzlotów dla Modricia i Ronaldo niestety już minął. I na mistrzostwach świata będą oni tylko hamulcowymi swoich drużyn.

Najważniejszy tego lata ruch kadrowy Widzewa właśnie się dokonał. Z klubem pożegnał się jego kapitan i ikona – Bartłomiej Pawłowski

Fot. Marek Młynarczyk, autor bloga www.obiektywnasport.pl

Ciągłość i tożsamość budują wizerunek klubu, którego historia zaczyna się w 1910 roku. Widzew potrzebuje swoich ikon, w tej czy innej roli. One działają na wyobraźnię kibiców nie mniej, a może więcej, niż sprowadzane za miliony euro gwiazdy. Muszą być autorytety, do których można się odwołać, których zdanie i postawa wpływa na sposób postrzegania klubu przez fanów.

Nie ulega dla mnie wątpliwości, że najważniejszy, sportowy ruch kadrowy tego lata w Widzewie właśnie się dokonał i to jeszcze przed otwarciem okienka transferowego.

Z klubem pożegnał się jego kapitan, człowiek który przez ponad cztery lata był z Widzewem na dobre i złe czyli Bartłomiej Pawłowski. Zagrał w 116 spotkaniach, strzelił 31 bramek, dopisał do tego 14 asyst, ale suche statystyki nie mówiąc wiele. Bartłomiej Pawłowski, co może najważniejsze, starał się o zachowanie ciągłość w budowaniu klubowej tożsamości, gdzie wielkie zaangażowanie i charakter są nie do przecenienia.

Fot. Martyna Kowalska, widzew.com

Dla wielu młodych kibiców stał się ikoną, symbolem Widzewa, wręcz autorytetem. Tacy ludzie są bezcenni, jak choćby Kazimierz Kmiecik dla Wisły Kraków. Nie można ich zbyć, nawet najhuczniejszym pożegnaniem. Bo to doraźny chwyt propagandowy, bez myślenia o przyszłości. Trzeba znaleźć dla nich miejsce w klubowych strukturach i pozwolić im działać dla dobra klubu!

Bartłomiej Pawłowski cytowany przez TVP Sport, zostawia takie przemyślenia, które były aktualne wczoraj, są dziś, będą jutro: – Najpierw trzeba stworzyć grupę, aby każdy z życzliwością patrzył na kolegę, walczył za niego, pomógł po błędzie, bo one się zdarzają. Jeżeli jest już taka siła, to gra się inaczej, pewniej. Mamy piłkarzy z jakością, ale jeżeli nie będzie sympatii ludzkiej i poświęcenia, to nawet przy fajnej grze przytrafią się błędy i każdy będzie machał rękoma. Tego nie możemy zrobić. Jak chcesz grać o coś, to musisz tworzyć drużynę, bo w grupie siła. Więcej punktów zdobywa się zespołowością niż popisami indywidualnymi.

Trzeba mieć klasę jak człowiek i jako piłkarz, a Bartłomiej Pawłowski taką ma. Pożegnał się z kibicami wyjątkowymi słowami: – Przez ostatnie 4,5 roku przeżyliśmy niemal wszystko. Awans do Ekstraklasy. Walkę o utrzymanie. Wielkie zwycięstwa. Trudne momenty. Mecze, które na zawsze zostaną w pamięci. Gole w derbach. Bramki przeciwko Legii. Wieczory, podczas których cały stadion skandował moje nazwisko. Chwile, których nie da się kupić ani zaplanować. Jestem wdzięczny za każdą z nich.

Fot. Martyna Kowalska, widzew.com

Nie mistrzostwa świata kobiet do lat 20, a ligowy medal i derby Łodzi w ekstraklasie, byłyby najlepszą piłkarską promocją naszego miasta!

Fot. UMŁ

Na stadionie ŁKS odbędą się piłkarskie mistrzostwa świata kobiet do lat 20. W Łodzi zostanie rozegranych 20 spotkań, w tym ćwierćfinały, półfinały, mecz o trzecie miejsce i finał, ale…

Reprezentacja Polski swoje mecze w grupie A zagra w Katowicach z Argentyną (5 września, g. 15) i Meksykiem (8 września, g. 18) oraz w Bielsku-Białej z Beninem (11 września, g. 18).Do Łodzi daleko.

Mistrzostwa mistrzostwami, a dla mnie, jako Łodzianina, najważniejsze jest Łódzkie sportowe, w tym wypadku piłkarskie, dobro.

Dyrektor MAKiS Piotr Szor w rozmowie z Dziennikiem Łódzkim, z rozbrajającą szczerości, mówi: – Tegoroczny turniej odbywa się w trakcie rozgrywek ligowych, więc ŁKS będzie musiał rozegrać co najmniej dwa mecze domowe na wyjeździe. Nie ma w tym okresie przerwy reprezentacyjnej, dlatego kalendarz jest napięty. Gra czterech spotkań z rzędu na wyjeździe nie jest komfortowa, a kibice są spragnieni meczów u siebie. Z drugiej strony organizacja turnieju tej rangi to ogromna promocja miasta.

Ja powiem tak: dla wielu tysięcy Łodzian – kibiców futbolu, w tym dla mnie, największą promocją miasta byłyby klubowe sukcesy: zdobycie mistrzostwa Polski, skuteczna walka w Europie oraz… piłkarskie derby w ekstraklasie. Trzeba robić wszystko, żeby do nich doszło, jak najszybciej. Tymczasem władze miasta Łodzi rzucają kłody pod nogi temu dążeniu i stąd żal ŁKS i mój.

Od półtora roku wiadomo, gdzie i kiedy będą rozgrywane piłkarskie mistrzostwa kobiet. Od półtora roku wiadomo doskonale, że ich organizacjaoznacza dezorganizację miejskiego sportu, w tym przypadku funkcjonowania ŁKS! Od półtora roku nie wypracowano wspólnie: klub, UMŁ ŁZPN sposobu na minimalizację sportowych kosztów czyli strat tego mistrzowskiego (w wielkim cudzysłowie!) pomysłu.

Tak to jest, gdy ktoś w UMŁ się czymś propagandowo(przy okazji biznesowo?!) zachłyśnie, nie bacząc na konsekwencje. Mistrzostwa kobiet – to nie jedyny tego przykład!

ŁKS musi przestać być I-ligową wańką – wstańką, bo to wymarzonego awansu do ekstraklasy nie przyniesie!

Fot. Artur Kraszewski

Zdaniem trenera Kazimierza Moskala, które trzeba zauważać i cenić, bo to fachowiec pierwsza klasa: – W ŁKS Piasecki był takim zawodnikiem, który dawał dużo. Myślę, że Wysokiński trzymał równy poziom, Craciun też.

Z tych trzech muszkieterów dwóch pewnie zostanie przy al. Unii. Mateusz Wysokiński stał się ważnym piłkarzem zespołu, to fakt. Czy jednak zasłużył na100-procentową podwyżkę? W klubie uznano, że nie i pewnie dojdzie do rozstania.
Cóż, trzeba trzymać wyznaczonych zasad. A właściciel klubu Dariusz Melon uznał, że tworzenie kominów płacowych w I lidze, bez pozytywnych sportowych skutków (awans! awans!), jest absurdalne. Trudno się z tą opinią nie zgodzić. Oby tylko przestrzeganie zasad nie zaprowadziło ŁKS na ligowe manowce.

Na razie nie będzie sześciu – siedmiu, mniej lub bardziej, liczących się graczy. Na razie w ich miejsce przyszło dwóch – bramkarz i obrońca. To mało, żeby nie złamać szkieletu drużyny. Potrzebni są kolejni nowi piłkarze. Dobrze wie o tym dyrektor sportowy – Radosław Mozyrko i dlatego mówi: – Rozmawiamy ze środkowym obrońcą. Pracujemy na zatrudnieniem wahadłowych – prawego i lewego, utalentowanego bramkarza. Szukamy zawodników na pozycje nr 6, 8 i 10 w różnych rolach i kategoriach wiekowych. Przewiduję, że do rozpoczęcia obozu przygotowawczego uda nam się zrobić 50 proc. tych ruchów.

Ambitne zamierzenia. Jeżeli gros uda się zrealizować, to ŁKS nie powinien zmizernieć kadrowo tak, żeby przestał liczyć się w walce o ekstraklasę. Trener Grzegorz Szoka przekonał się jednak w decydującym momencie baraży, że ŁKS nie zawsze, mimo posiadanego potencjału, potrafi stanąć na wysokości zadania. Jedno jest pewne: bycie taką I-ligową wańką – wstańką na pewno ekstraklasy nie przyniesie!

Czy rację ma trener z autorytetem – Tomasz Tułacz, że świat piłki nożnej w Polsce… zwariował!?

To była jedna z najbardziej poruszających wypowiedzi minionego polskiego, futbolowego sezonu. Trenerska ikona, szkoleniowiec Puszcza Niepołomice – Tomasz Tułacz powiedział: – Świat piłki nożnej w Polsce zwariował. Powiem coś niepopularnego, pewnie będę czarną owcą. Piłkarze na poziomie 1. ligi są przepłacani.

Zdaniem sport.tvp.pl firma GrantThornton, która od kilku sezonów regularnie publikuje raporty finansowe klubów Betclic 1 Ligi, po tym sezonie wykaże, iż gros klubów tej klasy rozgrywek nie spełni wymogów UEFA, utrzymując wskaźnik wynagrodzeń do przychodów na wymaganym poziomie 80 procent. Zapewne lider przebije 20 mln złotych na pensje rocznie.

I od razu pojawia się jaskrawy przykład potwierdzający gorzkie słowa szkoleniowca z Niepołomic. Miłosz Kozak, choć stracił miejsce w pierwszej drużynie za żadne skarby nie chce odejść ze Śląska Wrocław. Powód jest oczywisty. Ma miesięcznie zarabiać około 60 tysięcy złotych. Czy się stoi czy się leży wynegocjowana kwota się należy i już! Na dodatek po awansie Wrocławian do ekstraklasy umowa została… automatycznie przedłużona.

Po nas choćby potop. Widzew zapatrzył się na Włochów. Futbolowa młodzież w Łódzkim klubie nie ma szans? Optymalizacja kosztów!

Fot. Martyna Kowalska, widzew.com

To może być samobójcza polityka. Liczy się sukces tu i teraz (choć na razie do niego bardzo, ale to bardzo daleko). Po nas choćby potop! Tymczasem… Klub piłkarski to nie jest normalna biznesowa firma. Optymalizacja kosztów potrafi przynieść więcej szkody niż pożytku.

W Widzewie z pracy nagle i niespodziewanie rezygnuje, mający sukcesy w budowaniu młodzieżowych struktur klubu, Piotr Urban. Robi to nie bez przyczyny, jako swoisty protest na to, co się wyprawia. W Widzewie pojawili się pracownicy Panattoni, odpowiedzialni za tzw. optymalizację kosztów…

I się zaczął młodzieżowy, widzewski armagedon. Cytujemy za Onetem: Na pierwszy ogień poszli skauci. Specjaliści od optymalizacji kosztów z dnia na dzień zrezygnowali z zawodników, których skauci przekonywali do transferu od miesięcy. Zablokowano ok. 20 nowych graczy. Z większością z nich na ostatnim etapie osobiście negocjowali: szef skautingu młodzieżowego Paweł Wypij oraz koordynator działu skautingu Jan Karp. Odwiedzali w domach, snuli wielkie wizje na temat akademii, która ma się stać największą w kraju.

Dodam od siebie: I to wszystko okazało się iluzją. Palcem na wodzie pisane. Wielką młodzieżową widzewską ściemą, która nie buduje marki i dobrego imienia klubu…

Ośrodek w Bukowcu – dozwolone od lat 18?! Fot. widzew.com

Wróćmy do Onetu: Trzeba pamiętać, że z punktu widzenia wydatków, jakie ponosi Widzew na pierwszy zespół, oszczędności są dość symboliczne. Dział skautingu w takim kształcie to koszt mniejszy niż pół pensji zawodnika pierwszej kadry, podobnie jak utrzymanie 20 zawodników w wieku 12 i 13 lat.

Mój komentarz: Widzew chyba zapatrzył się na Włochy, gdzie młodych graczy z tego kraju w czołowych klubach, jak na lekarstwo, w niektórych wcale. Iluzoryczną potęgę budują stranieri. Efekt? Po katastrofalnej wpadce, Włochów po raz kolejny nie ma na mundialu.

Taki mój apel do Łodzian: Nie idźcie tą drogą, bo to prowadzi do piłkarskiej zapaści, wręcz sportowej tragedii. A sławy i chwały Widzewowi na pewno nie przynosi. Samymi transferami za miliony futbolowe piekło jest wybrukowane.

O zgrozo! ŁKS wpadnie w czarną, sportową dziurę. Przez dwa miesiące nie będzie miał gdzie trenować i grać. Tak właśnie urządziły go władze Łodzi

Fot. Marek Młynarczyk, autor bloga www.obiektywnasport.pl

To powinno nieco uspokoić kibiców ŁKS. Jak zapewnia Dariusz Melon budżet I-ligowej drużyny będzie podobny do tego z minionego sezonu czyli około 33 miliony złotych. Gorzej, że finansowanie klubu spoczywa praktycznie tylko na jego barkach.

Znacznie, znacznie gorzej, że lekko licząc przez dwa miesiące ŁKS wpadnie w czarną dziurę… Nie będzie miał, gdzie trenować i grać. Zgroza!!!

Obiekt przy al. Unii przejmie FIFA, zamieniając go na stadion… mundialowy – finałów mistrzostw świata FIFA U-20 piłkarek nożnych 2026. Czy ktoś z rządzących miastem, ubijając złoty, finansowy interes z FIFA, wziął pod uwagę ŁKS i jego potrzeby? Klub musi mieć warunki do trenowania i grania! Inaczej ostatni z UMŁ niech zgasi I-ligowe światło. Jest przy Piotrkowskiej 104 taki odważny? Nie sądzę! Jaki plan działania wobec ŁKS mają władze Łodzi?! Potrzebna jest pilna, wręcz natychmiastowa odpowiedź!

Fot. ŁKS Łódź

Trudno nie podzielać zdania właściciela ŁKS – Dariusza Melona: – Powiedziano nam, że musimy się stąd wynieść w tym i w tym okresie. I róbcie, co chcecie. To znaczy nikogo nie obchodzi gdzie będziemy grali, gdzie trenowali. My w tej chwili organizujemy bazę treningową w Konstantynowie dla pierwszej drużyny, szatnie w Sport Arenie, akademia będzie grała może w Pabianicach, a może na Kolejarzu.

Klub praktycznie przez dwa miesiące nie będzie mógł korzystać ze swoich obiektów. Porażające i przerażające. UMŁ wpakował ŁKS w ten ambaras, teraz niech natychmiast pokazuje drogę wyjścia z podbramkowej sytuacji!

Trenerka KS Hokej Start Brzeziny, brązowych medalistek mistrzostw Polski – Małgorzata Polewczak: – Dostałyśmy impuls i wielką nadzieję, że w nowym sezonie zagramy o wyższą stawkę!

Fot. Marek Młynarczyk, autor bloga www.obiektywnasport.pl

Drużyna KS Hokej Start Brzeziny zdobyła brązowy medal mistrzostw Polski w hokeju na trawie kobiet.

– Cieszy się pani?

Trenerka Małgorzata Polewczak: – Medal jest medalem. Ma swoją wartość. Trzeba się cieszyć z tego, co się wywalczyło po trudnym sezonie i ciężkiej walce.

– Czy mogłyście grać o coś więcej?

– Mogłyśmy, bo forma zwyżkowała. Wygrywałyśmy mecz za meczem, ale ten kluczowy z AZS I przegrałyśmy 0:1.

– Dlaczego?

– Tak, jak w całym sezonie brakowało skuteczności. To był nasz wielki mankament, który wpłynął na ostateczne wyniki. Mamy zatem nad czym pracować. Nie da się jednak ukryć, że końcówka zmagań napawa optymizmem. Daje impuls do dalszej pracy i nadzieję, że w nowym sezonie zagramy o wyższą stawkę.

– Trzeba też powiedzieć, że musiałyście sobie radzić bez kilku czołowych zawodniczek.

– To prawda. To miało niewątpliwy wpływ na naszą postawę. Moja córka Monika właśnie została mamą. Oliwia Krychniak gra w Hamburgu, a nasza czołowa rozgrywająca Oliwia Kucharska zmagała się z kontuzją. Ubytek tak ważnych zawodniczek musi być widoczny i był długo widoczny, ale udało nam się wszystko poskładać i dawać radę.

– W ostatnim meczu miała pani sporo uwag do sędziów.

– Nie po raz pierwszy. Jak się jednak nie denerwować, skoro zamiast sprawiedliwego prowadzenia zawodów mamy sędziowski teatrzyk. Gdy arbiter stojący krok od akcji nie widzi obrony bramki ciałem przez zawodniczkę z pola i nie gwiżdże rzutu karnego, to jak się nie zżymać. Ręce po prostu opadają.

– Medale wręczał wam burmistrz Brzezin – Dariusz Guzek.

– PZHT przysłał medale w… paczce. Nie pofatygował się na mecz żaden przedstawiciel związku, choć przecież Brzeziny nie leżą na końcu świata. Czy to nie jest smutne.

– Związek o was zapomniał, w przeciwieństwie do międzynarodowej federacji.

– Tak, otrzymałyśmy, dające moc satysfakcji, pismo od europejskiej centrali za perfekcyjne zorganizowanie międzynarodowych, pucharowych rozgrywek. Nie kryję, to wbiło nas w dumę i utwierdziło w przekonaniu, że ciężka praca nie poszła na marne, została doceniona.

– Po raz pierwszy mistrzem Polski został Swarek Swarzędz. To niespodzianka?

– Swarek został mistrzem zasłużenie. To drużyna młoda, ambitna, wyrównana, robiąca stałe postępy.

– To dla brzezińskiego hokeja nie jest koniec sezonu.

-W weekend o medale grają juniorki KS Hokej Start. W półfinale zmierzą się ze Swarkiem. Nie są bez szans. Finałowa rozgrywka zawsze jest loterią. Potrafi sypnąć niespodziankami.

« Older posts

© 2026 Ryżową Szczotką

Theme by Anders NorenUp ↑