Rezerwowy Pafka

Tag: widzew (Page 1 of 40)

Po kolejnej rewolucji Widzew wiosną będzie inny kadrowo. To pewne. Pytanie tylko: czy lepszy?!

Fot. Martyna Kowalska, widzew.com

Miała być w Widzewie stabilizacja. Tymczasem kadrowa, transferowa rewolucja nie ma końca.  Dariusz Adamczuk, pełnomocnik zarządu ds. sportu w Widzewie, w wywiadzie dla TVP Sport: – Zrobiliśmy już cztery ruchy. Blisko jest piątego, być może i szóstego transferu. Nie planowaliśmy ściągnąć napastnika, bo wierzymy w naszych chłopaków.

Wszystko fajnie, ale jak grać w ekstraklasie dwoma napastnikami, a to się udawało pod koniec jesieni nad wyraz, gdy ma się w kadrze… dwóch napastników. Oby żaden nie wypadł z gry podczas wiosennej rundy!

Wracając do transferów. Teraz na coraz silniejszym radarze jest pomocnik Emil Kornvig, który występuje w Brann od 2024 roku, kiedy to pozyskano go z włoskiej Cittadelli. Od tamtej pory rozegrał 84 spotkania, w których strzelił 17 goli i dorzucił do tego sześć asyst.

Do czego to wszystko doprowadzi, sam chciałbym wiedzieć. Na razie wykazują się działacze (Dariusz Adamczuk, Piotr Burlikowski). Są nowi, ambitni, oby nie nadaktywni. Widać, jak bardzo chcą pokazać swoją transferową twórczą moc.

Wydaje mi się, że najważniejsze było sprowadzenie bramkarza na poziomie, który będzie robił różnicę w grze. W trudnych momentach wygrywał łodzianom mecze. Ile znaczy pewny golkiper przekonuje się co tydzień, oglądając zmagania włoskiej Serie A.

Oby jesień bez znaczenia, czyli praktycznie bez grania, nie wpłynęła negatywnie na formę Bartłomieja Drągowskiego, który chce znów być ważną postacią reprezentacji Polski. Tak się stanie, jeśli najpierw będzie ostoją łódzkiej drużyny!

Na pewno wiosną Widzew będzie kadrowo inny niż jesienią. Ale nie o to chodzi, tylko o to, żeby zaczął grać na poziomie i wygrywał, ku uciesze kibiców, którzy jak zwykle wykupią do ostatniego klubowe karnety. Przypomnijmy gorzką rzeczywistość: Widzew jest tuż nad strefą spadkową. W 18 meczach zdobył 20 punktów.

Piłkarz z ponad setką meczów w Serie A został widzewiakiem. Kto? Bartłomiej Drągowski! To robi wrażenie

Fot. Wojciech Czarnociński, widzew.com

Nowym widzewiakiem został bramkarz – 29 letni (191 cm wzrostu) Bartłomiej Drągowski – potwierdził dyrektor sportowy Widzewa – Dariusz Adamczuk. Sprawa trochę trwała, bo trzeba było przeprowadzić testy medyczne, a potem zweryfikować ich wyniki. Wszystko dobrze się skończyło i Drągowski podpisał kontrakt z Widzewem do czerwca 2029 roku. Dołączy do zespołu na zgrupowaniu w Belek.

– Nie udało mi się zdobyć mistrzostwa Polski z Jagiellonią, a bardzo chciałbym mieć w dorobku taki tytuł. Zrobię wszystko, żeby jak najszybciej podnieść puchar w Widzewie – powiedział.

Warto zauważyć, że bramkarz zaliczył ponad 100 występów we włoskiej Serie A (dokładnie 129!).Przypomnijmy: W 2016 r. za 2,5 mln euro przeniósł się z Jagiellonii Białystok do włoskiej Fiorentiny. Teraz łodzianie zapłacili za niego podobno około miliona euro Panathinaikosowi, gdzie ostatnio grał.

Szybko, jak najszybciej dołączy do drużyny w Belek. Debiut może zaliczyć już w najbliższy piątek, kiedy to Widzew zmierzy się w sparingu z węgierskim Paksi FC.

Łącznie Bartłomiej Drągowski ma na koncie 240 występów na najwyższym poziomie – 129 w Serie A, 64 w PKO Bank Polski Ekstraklasie i 47 w greckiej Super League. Jest regularnie powoływany do reprezentacji Polski, w której zagrał cztery razy – w tym w ostatnim spotkaniu z Maltą w ramach eliminacji do Mistrzostw Świata 2026. Golkiper był w kadrze również na poprzedni mundial, jednak wypadł z niej z powodu kontuzji.

Zbigniew Boniek tak skomentował ten transfer: Znakomity ruch. Dobry bramkarz to podstawa w budowaniu drużyny.

– Jeżeli mamy narzekać na gościa, który przychodzi z takim doświadczeniem do polskiej Ekstraklasy, no to trzeba się złapać za głowę. Gdyby przychodził zagraniczny piłkarz z takim CV, jakie ma Drągowski, to byśmy piali z zachwytu i wszystkie portale pisałyby: „O Boże, jaki zawodnik przychodzi” – powiedział Tomasz Kupisz na kanale Meczyki.

Fot. Wojciech Czarnociński, widzew.com

Więcej transferowego optymizmu: – Mówił mi jeden z trenerów Widzewa, że widać jakość po nowych piłkarzach od pierwszego treningu. I po Bukarim, i po Leragerze. O Chengu też usłyszeliśmy dużo pozytywnych opinii od Dariusza Adamczuka i Piotra Burlikowskiego. Są podekscytowani tym ruchem – powiedział Kuba Polkowski w „Programie Piłkarskim”.

Przypomnijmy: za 5,5 mln euro z Austin został sprowadzony Osman Bukari, za 900 tys. z Sandefjord przyszedł Christopher Cheng, a na zasadzie wolnego transferu z FC Kopenhagi przybył Lukas Lerager. Teraz jest też Bartłomiej Drągowski.

Ma jeszcze dołączyć do łódzkiego zespołu Emil Kornvig, 25-letni duński środkowy pomocnik Brann Berge, ale… Norwedzy poinformowali, że piłkarz którym się interesują łodzianie będzie niedostępny do sprzedaży przed dwoma meczami Ligi Europy, jakie ich czekają. Widzew nie chce czekać. Podobno kusi Norwegów kasą. Oferuje za piłkarza ponad 4 mln euro. – Piąty transfer jest w drodze, być może będzie szósty. Nie planujemy transferu napastnika w tej chwili – mówił Dariusz Adamczuk w TVP Sport.

Terminy najbliższych ligowych meczów Widzewa:19. kolejka PKO BP Ekstraklasy: Widzew Łódź – Jagiellonia Białystok, sobota, 31 stycznia, godz. 17:30 (transmisja TVP Sport), 20. kolejka PKO BP Ekstraklasy: GKS Katowice – Widzew Łódź, niedziela, 8 lutego, godz. 17:30, 21. kolejka PKO BP Ekstraklasy: Wisła Płock – Widzew Łódź, sobota, 14 lutego, godz. 20:15

Jest siła, która trzyma Widzew – to kibice! Do tej pory sprzedano ponad15 tysięcy karnetów! Nie mam cienia wątpliwości, że do ostatniego miejsca fani zapełnią stadion podczas meczu z Jagą.

On ma to, co liczy się we współczesnym futbolu – szybkość i fizyczność. Jest zatem w stanie pomóc wiosną Widzewowi w skutecznej walce

Fot. widzew.com

W dzisiejszym futbolu, gdy przez wiele minut mądrze i odpowiedzialnie broniąca się drużyna, skutecznie zamyka rywalom możliwości skutecznego ataku, coraz większą rolę odgrywają szybkość i fizyczność.

To są atuty. Po otrzymaniu dokładnej piłki potrafisz przegonić rywala. A gdy ten naciera, w bezpośrednim zwarciu potrafisz go przepchnąć, uzyskać przewagę w walce jeden na jeden, zdobyć kawałek wolnej boiskowej przestrzeni i poszukać najlepszego rozwiązania – dokładnej centry, strzału.

Oczywiście musisz przy tym wszystkim posiadać przyzwoite wyszkolenie techniczne, na takim poziomie, na którym nie będziesz się bał zwieść w pole kryjącego cię przeciwnika. Wtedy stajesz się ważnym ogniwem zespołu, a z czasem jej niezbędnym elementem.

Zastanawiam się, kto w Widzewie jest najbliżej tak nakreślonego wzorca i wychodzi mi, że Mariusz Fornalczyk. Potrafi być szybki, niezwykle waleczny i wygrać pojedynek jeden na jeden. Czasami gubi go jednak boiskowy chaos. Zbyt szybka reakcja, niecierpliwość w grze i po prostu zwykły brak szczęścia.

Jeśli futbolowa jesień pozwoliła mu nabrać doświadczenia, zrobić krok do przodu, to powinien być ważnym piłkarzem Widzewa w rundzie wiosennej. Wtedy będzie mógł imponować liczbami, a przy okazji pomóc Widzewowi w wykaraskaniu się ze strefy zagrożonej ligowym spadkiem i stoczyć skuteczną walkę o marzenie, którym jest Puchar Polski!

PS. Dziś w Widzew TV, o godz. 15 pierwszy sparing Widzewa podczas zgrupowania w Turcji z Universitatea Cluj.

Jakiego koloru piłkami będzie rozgrywała zimowe, ligowe mecze polska ekstraklasa?

Fot. Marek Młynarczyk, autor bloga www.obiektywnasport.pl

Ciekawe, czy polska ekstraklasa też będzie miała taki dylemat: jakiego koloru piłkami zacząć tegoroczne zmagania? Wbrew pozorom, może się to okazać problemem, czego dowodem sytuacja we włoskiej Serie A.

Do tej pory grano tam zimą futbolówkami w kolorze żółtym. Teraz, a dokładnie od listopada, postawiono na kolor pomarańczowy i się zaczęło! Posypały się skargi, że dyskryminuje się niektórych, wcale nie w tak marginalnej liczbie, kibiców. Taka piłka jest bowiem trudna do dostrzeżenia dla osób ze ślepotą barw.

Fot. unisport.pl

Prezes Serie A, Ezio Simonelli, cytowany przez La Gazzetta dello Sportmówi: – Poprosiliśmy naszego dostawcę o przygotowanie nowych piłek. Na każdy mecz potrzebujemy 25 sztuk. To 500 tygodniowo, wyłączając te, które otrzymują drużyny do treningów.

Zostaną wyprodukowane nowe piłki z kolorem, który będzie bardziej widoczny, ale to zajmie trochę czasu, zanim będziemy mogli zastąpić te pomarańczowe. Wrócimy do piłek żółtych lub białych.

Niby wszystko w futbolu można, a jednak pewnych technicznych, czy też raczej produkcyjnych, problemów się nie przeskoczy. Piłki nie powstaną od tak, na zawołanie. Trzeba na nie cierpliwie poczekać. Czy władze Ekstraklasy SA powinny wziąć to pod uwagę?!

Czy w wyjściowej jedenastce Widzewa jest miejsce dla Mariusza Fornalczyka?

Fot. Martyna Kowalska, widzew.com

Zastanawiam się, czy w nowym personalnym układzie, przy graniu dwoma napastnikami i sprowadzeniu kolejnego (co wskazuje, że ten kierunek grania może być wiosną kontynuowany), jest jeszcze miejsce w jedenastce dla Mariusza Fornalczyka. Piłkarza, który cieszy się moją sympatią, bo ambicją, charakterem, niepogodzeniem z porażką, przypomina ludzi dawnego Wielkiego Widzewa.

Jasne – liczby go nie bronią, ale to nie liczby grają, tylko ludzie. Wystąpił w 17 ligowych meczach. Zaliczył jedn asystę. No i to by było na tyle. Był graczem pierwszego wyboru, ale ostatnio stracił miejsce w jedenastce. W zwycięskim pucharowym pojedynku z Pogonią grał od 84 minuty, a w przegranym, wyjątkowo frajersko i bez sensu, ligowym starciu z Zagłębiem od 75 minuty. Występy bez znaczenia i do zapomnienia. Taka ewentualna ligowa oraz pucharowa przyszłość jest poniżej piłkarskich możliwości i na pewno ambicji Mariusza Fornalczyka.

Kto powinien być dla niego wzorem sportowego postępowania? Bez wątpienia Sebastian Bergier, którego tzw. fachowcy skazywali na grzanie ławy, a on wyrósł na jednego z dwóch (obok Juljana Shehu) najlepszych piłkarzy Widzewa w rundzie jesiennej. W 15 ligowych meczach zdobył 9 bramek. Pokazał klasę i moc. I na nim powinien wzorować się Fornalczyk, bo moim zdaniem, ma talent i umiejętności, żeby w polskiej, łódzkiej piłce odgrywać istotną rolę.

Widzew ma pierwszy, wielki sukces tej zimy. To sukces… medialny. O łódzkim klubie się mówi i to ile!

Fot. UMŁ

Bez cienia wątpliwości, Widzew jest zdecydowanym liderem futbolowej… medialności. O żadnym innym polskim klubie nie pojawiło się w ostatnim czasie tyle sensacyjnych informacji. Media i portale internetowe w czasie zimowej posuchy mają używanie!

Gdy ten szum medialny atakuje, to przez moment wydaje się, że Widzew bierze wszystkich. Transfer goni transfer, a w kolejce czekają następne. Ostatnio głośno mówiło się, że widzewiakiem może zostać Afimico Pululu. Szumiało na całą Polskę, a ponieważ sprawa jest ciągle otwarta może szumieć dalej, nabijając słupki oglądalności widzewskich informacji.

Były prezes klubu – Tomasz Stamirowski mówi na łamach Expressu Ilustrowanego, że widzi iż jego ukochany klub niebezpiecznie zmierza w stronę jednego ze swoich największych sportowych i nie tylko adwersarzy – Legii Warszawa.

W stolicy też medialna sława (z reguły chwilowa) w żadnej mierze nie przekłada się ostatnio na sportowe wyniki. A tam w Warszawie i tu w Łodzi – mało, ciągle chce się więcej. Sęk w tym, że za tym chciejstwem nie idą sportowe wyniki. Oby wiosną Widzew nie podzielił swojego i warszawskiego smutnego ligowego losu z jesieni, po po prostu pożegna się z ekstraklasą!

Czy w futbolowej, trenerskiej branży zagraniczne jest lepsze niż polskie? Dobra praca rodzimych, doświadczonych szkoleniowców temu przeczy!

Trener Kazimierz Moskal Fot. ŁKS Łódź

Polski futbol ma swoje… mody. Teraz obowiązuje taki trend, że w branży trenerskiej zagraniczne jest lepsze niż polskie. Uległ jej Widzew. Z trzech zatrudnionych jesienią szkoleniowców, dwóch to trenerscy stranieri. Efekt? Wystarczy spojrzeć na tabelę ekstraklasy. Łodzianie zajmują 15miejsce. Zdobyli tyle samo punktów, co znajdujący się tuż za nimi w strefie spadkowej GKS. A katowiczanie mają jeden mecz rozegrany mniej!

Tymczasem firmy polskich futbolowych, trenerskich wyg trzymają się mocno. Zagłębie Lubin prowadzone przez 53-letniego Leszka Ojrzyńskiego ograło Widzew. Jako jedyne nie przegrało pojedynku na własnym boisku i zajmuje w tym momencie piąte miejsce w tabeli z dorobkiem 28 punktów.

Dziewiąta jest Korona Kielce (18 spotkań, 24 punkty), która w pewnej fazie rozgrywek była rewelacją sezonu. A prowadzi ją gość ściągnięty w trybie pilnym z zagranicy? Nie. Trenerem Korony jest 64-letni Jacek Zieliński, który ograł łodzian, jak chciał i to na boisku przy al. Piłsudskiego, zadając, mającym wielkie ambicje rywalom, trzy bramkowe ciosy.

W I lidze działa 55-letni Tomasz Tułacz, który od… 10 lat (to nie przekłamanie) prowadzi Puszczę Niepołomicei robi wszystko, żeby mocno osłabiony team uratować przed degradacją. Warto przypomnieć, że Puszcza przy al. Unii postawiła do pionu ŁKS, wbijając mu trzy bramki!

A jest jeszcze 58-letni Kazimierz Moskal. Wydawało się, że nikt i nic nie postawi na nogi teamu gwiazd – Wieczystą Kraków, a jemu się udaje. Dowodem zwycięstwo 2:0 w ostatnim I-ligowym meczu jesieni z Pogonią w Siedlcach i miejsce w strefie barażowej.

To kilka znamiennych, trenerskich przykładów i najlepszy dowód na to, że to co polskie jest po prostu dobre, a nasi szkoleniowcy w polskich ligach trzymają się mocno!

Nowi piłkarze, to nowe nadzieje Widzewa na lepszą przyszłość. Oby nie okazały się one, jak jesienią, płonne. Wielka szkoda, że łódzkich działaczy nie ciekawi… polska I liga

Fot. Martyna Kowalska, widzew.com

Ruch w Widzewie, jak w kotle czarownic. Trudno się temu dziwić po rozczarowującej jesieni. Będą zmiany, bo są nieuniknione(?!). Tylko transfery na chwilę zastopują totalną krytykę, pozwolą skupić uwagę kibiców na nowych nazwiskach, a nie popełnionych jesienią kardynalnych błędach.

Tak Sławomir Chałaśkiewicz, jak Krzysztof Kamiński, uważali, podsumowując jesień, że Widzew potrzebuje piłkarza (a może nawet piłkarzy) z pomysłem na granie. I nastąpiła błyskawiczna odpowiedź działaczy. Jest doświadczony Duńczyk  Lukas Lerager z bogatym boiskowym CV. Jego pojawienie się w Łodzi także Zbigniew Boniek przyjął z… entuzjazmem.

A jak będzie w praniu czyli w ligowej walce o podniesienie się ze sportowych kolan i ucieczkę ze strefy zagrożonej spadkiem z ekstraklasy? Czas i ligowa rzeczywistość pokażą czy wielkie nadzieje znów okazały się… złudne. Oby nie!

Wygląda na to, że w czasie transferowej sagi, która zamienia się w niekończącą się mało zabawną telenowelę. Teraz mówi się coraz głośniej, że łodzianie mają stoczyć transferową batalię z Jagiellonią. Normalnie futbolowa gala MMA: Masłowski kontra Adamczuk. O kogo chodzi? O Bartłomieja Drągowskiego. Co z tego wyniknie na pewno przekonamy się 31 stycznia o godz. 17.30, gdy łodzianie podejmą Jagę. Transmisja TVP Sport. W ostatniej chwili pojawił się temat zatrudnienia Tomasza Kędziory z PAOK Saloniki i Przemysława Płachety z Oxford United. Oj, dzieje się, dzieje. Nie am chwili oddechu, oby znalazła się chwila na refleksję i zastanowienie.

Widzew na razie znów stawia zaciąg z zagranicy, jakby w Polsce nie było młodych, ciekawych, piłkarzy, którzy potrafiliby udźwignąć ciężar poważnego grania. Wystarczy uważnie obserwować rozgrywki I ligi. Niestety widać że, tam łódzcy menedżerowie i dyrektorzy sportowi nie zaglądają. Lepiej szastać milionami i na moment zapomnieć o jednej z podstawowych futbolowych prawd: pieniądze nie grają!

Nie tylko w transferach. W nich też nadzieja, że ligową wiosną Widzew będzie zdecydowanie lepszą drużyną, grającą na swoich warunkach!

Fot. Martyna Kowalska, widzew.com

Widzew jesienią dołował aż niemiło. Jest w ligowym dole. Dlatego na gwałt szuka nowych, lepszych ludzi. Jest już Christopher Cheng, Lada chwila będą Osman Bukari i Lukas Lerager. Trzeba na nich wydać miliony. Tymczasem RTS ma w składzie ludzi, którzy mogą wiosną zmienić grę drużyny na lepszą.

Widziałem wielki żal, złość, a wręcz wściekłość na twarzy Mariusza Fornalczyka po ostatnim w beznadziejnie głupi sposób przegranym meczu w tym roku z Zagłębiem w Lubinie 1:2. I przypominały mi się stare czasy… Takie zacięte twarze mieli gracze Wielkiego Widzewa, gdy musieli schodzić z boiska pokonani. Fornalczyk, jesienią nie zrobił nic wielkiego, częściej się motał na boisku (także z winy niedostrzegających go kolegów) niż tworzył coś konstruktywnego. To wszystko prawda, ale ten chłopak ma charakter tamtych niezapomnianych piłkarzy. I ciągle ma szanse, by pójść w ich ślady.

Fot. Marek Młynarczyk, autor bloga www.obiektywnasport.pl

Futbolowe, ligowe doświadczenie jest nie przecenienia. Udowodnił to kapitan drużyny, joker w widzewskiej talii,34 – letni Bartłomiej Pawłowski. Gdy w końcówce sezonu odzyskał zaufanie i pojawiał się w wyjściowym składzie, to zdziałał sporo dobrego dla zespołu. Potrafił znakomicie się ustawić, by przerwać atak rywala. Umiejętnie drygował partnerami, pokazywał im wprost, jak i co mają zrobić, żeby była z tego korzyść dla zespołu. Po prostu stabilizował grę, nie pozwalał na chaos, panikę i przypadek, co czarno na białym wyszło w spotkaniu z Zagłębiem, gdy w końcówce zabrakło go na boisku.

Ludzie z takim pozytywnym bagażem doświadczeń oraz ciągle sporymi umiejętnościami i możliwościami są nie do przecenienia, bardzo potrzebni w budowaniu solidnych podstaw pod skuteczne ligowe i pucharowe granie podczas futbolowej wiosny.

Miał po przyjściu tzw. gwiazd grzać ławę. Tymczasem podczas ligowej jesieni stał się najskuteczniejszym i jednym z najlepszych piłkarzy Widzewa

Fot. Martyna Kowalska, widzew.com

To jest niezwykle pouczające doświadczenie. Do Widzewa przychodzili piłkarze za miliony. I co? Zawodzili na całej linii. Przyszedł gracz za darmo i jesienią nie miał sobie równych.

Zaskakujące, ale prawdziwe. W drużynie ekstraklasy dolnych stanów średnich najlepszym piłkarzem rundy jesiennej, obok Juljana Shehu, był… napastnik. Widzew w tym ekstraklasowym momencie zajmuje 13 miejsce, punkt nad strefą spadkową. Wygrał sześć spotkań, strzelił 26 bramek. Autorem dziewięciu był Sebastian Bergier. To obok byłego widzewiaka – Karola Czubaka, najlepszy polski snajper rozgrywek.

A miało być tak źle. Tzw. fachowcy wieszczyli, że po przyjściu gwiazd, Bergier głównie będzie grzał ławę i łapał ligowe ogony. Stało się inaczej, co dowodzi talentu, pracowitości i ambicji piłkarza. Okazało się, że znakomicie odnajduje się w zespole. Potrafi wracać po piłkę, skutecznie o nią walczyć i ją mądrze rozgrywać. Umie też współpracować z drugim napastnikiem na boisku. Dostrzegł jego dobrą postawę i pochwalił selekcjoner reprezentacji Polski – Jan Urban.

Wszystkie znaki na niebie i na ziemi wskazują, że Bergier pobije rekord Artura Wichniarka z zeszłego wieku. Interia przypomina: ostatnim napastnikiem Widzewa, który zdobył w sezonie więcej niż 15 bramek był właśnie Artur Wichniarek. W sezonie 1998/99 strzelił 20 goli. Rok wcześniej Jacek Dembiński trafił 17 razy, a dwa lata wcześniej Marek Koniarek z 29 trafieniami został królem strzelców. W XXI wieku najwięcej bramek w ekstraklasie dla Widzewa strzelił Eduards Visnakovs. Było to jednak zaledwie 12 goli (2013/2014). Po powrocie do ekstraklasy Bartłomiej Pawłowski zdobył dziesięć bramek (2022/2023), Jordi Sanchez osiem (23/24), a Imad Rondić dziewięć (24/25).

« Older posts

© 2026 Ryżową Szczotką

Theme by Anders NorenUp ↑