
Widzew nadal rozczarowuje. I to jak! Przegrał pierwszy mecz na własnym boisku przez ostatnie pół godziny grając w dziesiątkę. Wcześniej raził nieskutecznością i prostymi błędami w defensywie.
Długo nic wielkiego się nie działo na boisku, znacznie więcej na trybunach i nagle i niespodziewanie Widzew strzelił gola. Nie połaszczył się na bramkę Bergier. Zapisał na swoim koncie asystę, podając piłkę do lepiej Gallapeniego, który trafił do bramki na… raty. Wykorzystał dobitkę własnego strzału, trochę przy pomocy nieudanie interweniującego rywala. Premierowe trafienie Kosowianina dla Widzewa.
Po golu łodzianie nabrali wigoru. Atakowali składniej, efektowniej. Po akcji Alvarez- Akere – Selahi i strzale tego ostatniego piłka po rykoszecie odbiła się od poprzeczki. Potem jeszcze Żyro główkował (a może jednak uderzył piłkę barkiem) minimalnie obok słupka.
Rywale w ofensywie, no powiedzmy to wprost, nie istnieli. Do doliczonego czasu gry. Wtedy po dobrym dograniu piłki na przeciwległy słupek skutecznie główkował Huja.
A w Widzewie, jak to w Widzewie. W defensywie ktoś się zagapił, ktoś pogubił, ktoś inny nie dopilnował i jest jak jest czyli do przerwy remis. Niezasłużony, bo łodzianie przeważali, mieli sytuacje. Ale ich nie wykorzystali. A w futbolu, jak to futbolu. Ty nie strzelasz, to robi to rywal.
Druga połowa rozpoczęła się od gola dla Pogoni, ale VAR, którym zarządzał nasz arbiter numer 1 – Marciniak, go anulował. Przed starzałem Juwara faulował! Bramka, choć nieuznana, nie była przypadkiem, bo to gości ze Szczecina przejęli inicjatywę. Więcej było jednak boiskowych emocji niż składnego grania. I te emocje za mocno odbiły się na grze Bergiera, który walcząc o piłkę kopnął rywala w głowę i w 66 minucie ujrzał czerwoną kartkę! Widzew grał w dziesiątkę.
I co mu pozostało? Bronić wyniku i liczyć na łut szczęścia. Pogoń zwietrzyła okazję, atakowała. Widzew bronił się całą drużyną na własnym przedpolu. Ale miał swoją szansę. Po efektownej kontrze Fornalczyk minimalnie się pomylił. Ostatnie sowo należało do gości. Grosicki obsłużył Przyborka, a ten kropnął w róg bramki, obok rąk interweniującego Kikolskiego. Porażka łodzian, pierwsza na własnym boisku. Po prostu jest źle, bardzo źle. Nic dodać, nic ująć.
Mecz oglądało 17 742 kibiców.
W następnej, siódmej ligowej kolejce Widzew zagra w Poznaniu z Lechem – 31 sierpnia o godz. 17.30.
Widzew – Pogoń 1:2 (1:1)
1:0 – Gallapeni (21), 1:1 – Huja (45+1, głową), 1:2 – Przyborek (86)
Widzew: Kikolski – Krajewski, Visus, Żyro, Gallapeni (70, Andreou)- Selahi (87, Klukowski) – Baena (70, Teklić), Alvarez, Shehu (70, Czyż), Akere (54, Fornalczyk) – Bergier

Dodaj komentarz