
W sytuacji, gdy walczy się w dolnych rejonach tabeli, każdy zdobyty punkt jest na wagę złota, choć sposób jego wywalczenia wielkiej sportowej satysfakcji nie przynosi. Widzew zremisował dopiero trzeci mecz w rozgrywkach. Krakowianie zrobili to po raz dziewiąty. Nie przegrali meczu od siedmiu ligowych starć. W czterech wiosennych pojedynkach stracili tylko jedną bramkę…
Wróćmy do Widzewa. Zwycięskiego składu się nie zmienia i tak postąpił trener Jovicević poza jednym wyjątkiem. Korektę wymusiła czwarta żółta kartka. Bergiera w ataku zastąpił Zeqiri. Mecz się opóźnił o cztery minuty, bo było problemy z łącznością sędziego z VAR. A każda upływająca minuta była cenna, bo pojedynek rozpoczął się przy temperaturze -5 C.
Napędzeni ostatnim sukcesem gospodarze rozpoczęli odważnie, ofensywnie. Ich akcje kończyły się jednak niecelnymi, bądź zablokowanymi strzałami. Ostrożna Cracovia po ponad kwadransie zdecydowała się na atak. Końcami palców wybił piłkę nad poprzeczkę Drągowski po strzale Klicha.
Bezsensowne zachowanie Fornalczyka, który klepnął rywala w klatkę piersiową, a ten oczywiście padł na murawę, niczym rażony piorunem. Efekt? Widzewiak ujrzał żółtą kartkę, już ósmą w sezonie i w następny meczu nie zagra. Trzeba było sporo uwagi poświęcić tej sytuacji, bo na boisku królowały tylko chaos i przypadek.
Pomocnik starał się rehabilitować. Był aktywny, ale gdy już decydował się na ładny techniczny strzał z dystansu (spadający liść), to piłka leciała minimalnie obok słupka. Podobnie, jak po uderzeniu Zeqiriego. Goście byli konkretniejsi. Trafili do bramki po kontrze, ale na szczęście dla łodzian sędzia, po analizie VAR, odgwizdał spalonego. Odetchnął Drągowski, który piłkę do obrony przepuścił między nogami. W sumie futbolu godnego uwagi nie było za wiele w ciągu pierwszych 45 minut.
Odważniej drugą połowę zaczęli goście, ale to składną, groźną akcję przeprowadził Widzew. Po faulu na Fornalczyku łodzianie mieli rzut wolny. Strzał Shehu nie był jednak tak trudny, żeby bramkarz Madejski sobie z nim nie poradził. Popisy pirotechniczne kibiców zadymiły boisko. Sędzia przerwał grę.
Po jej wznowieniu energiczniej atakowali gospodarze, ale niewiele z tego wynikało. Miał szansę pokazania się w dobrej sytuacji rezerwowy Alvarez, ale źle przyjął piłkę i wyszła futbolowa kicha. W odpowiedzi w doliczonym czasie Andreou sfaulował Bogacza. Było to tak ostre wejście, że Krakowian opuścił plac gry. A potem po ogromnym zamieszaniu w polu karnym Widzew miał szczęście, że nie stracił bramki. Poczynaniami obu drużyn rządził kompletny chaos, z którego nic sensownego nie wyniknęło. I to by było na tyle…
Mecz obejrzało 17384 kibiców. Zimno im niestraszne. 28 lutego o godz. 14.45 Widzew zagra z Pogonią w Szczecinie.
Widzew – Cracovia 0:0
Widzew: Drągowski – Krajewski (90+2, Isaac), Andreou, Wiśniewski, Cheng – Bukari, Shehu, Lerager, Fornalczyk (90+2 Pawłowski)- Kornvig, Zeqiri (85, Alvarez)






