W drugiej kolejce drużyną Master Pharm Rugby czeka kolejny wyjazdowy mecz. W sobotę o godz. 15 zagrają z Posnanią. Rywale przegrali w premierze z mistrzem Polski – Orkanem Sochaczew 5:103! Łodzianie po dramatycznym pojedynku zremisowali z Budowlanymi w Lublinie 16:16.
Kapitan Posnanii Michał Wrona przyznał, że w klubie czekają jeszcze na wzmocnienia, ale problemem są nie tylko odejścia ważnych graczy, ale też frekwencja na treningach i brak zgrania. W każdym razie zespół nie składa broni.
Jak na to nie patrzeć faworytem spotkania będą Master Pharm Rugby, choć nie ma dwóch takich samych spotkań. To będzie inny mecz, w którym o lekceważeniu rywala nie ma w łódzkim teamie mowy.
Trener Przemysław Szyburski: Po pierwszym meczu staramy się korygować popełnione błędy. Gdyby nie one moglibyśmy cieszyć się ze zwycięstwa w ligowej premierze. Jest nad czym pracować, ale trzeba pamiętać, że potencjał w naszym zespole jest bardzo dużo. Ludzie mocno trenują. Nic zatem dziwnego, że mamy mocną silną ławkę rezerwowych, która okazała się kluczowa w starciu z Budowlanymi. Musimy teraz skupić uwagę ciągłości gry. Musimy być dokładniejsi w rakach, a wtedy będziemy zdobywać punkty.
Mamy bardzo dobrego rozgrywacza, zawodnika na pozycji numer 9 – Elguję Kikvadze, który bardzo dużo widzi, umie przechodzić strefę obronną rywala, skutecznie zaszarżować. Prawdziwy kreator gry. Potrzebna jest lepsza komunikacja i czytanie tego, co chce zagrać Gruzin.
Skład na ten mecz będzie podobny do tego z premierowego meczu, choć mogą zajść drobne zmiany, związane z drobnymi urazami. Do składu wróci Czarek Plesiński. Bardzo ważne, że widać, że nadal czuje wrzut piłki z autu, a to bardzo ważny atut. Zastąpi Davita Nibladze.
Posnania zagra u siebie. Na dodatek to charakterne chłopaki. Nie poszli nigdzie za pieniędzmi, zostali, trzymają się razem. Podoba mi się i to bardzo, że została tam grupa ludzi, która stawia sobie inne cele niż kasa. Taka postawa dziś to coś innego, wyrastającego ponad sport. Na pewno postawią nam trudniejsze warunki niż w pierwszym starciu z Orkanem. Musimy się do tego przygotować.
W ostatnim sezonie ekstraligi drużyna Master Pharm Rugby Łódź zasłużyła sobie na miano zespołu dostarczających najwięcej sportowych emocji. Gros pojedynków łodzian było bardzo dramatycznych i widowiskowych. Rozstrzygało się w samych końcówkach. Wygląda na to, że teraz nie będzie inaczej.
Spotkanie z Budowlanymi w Lublinie trzymało w napięciu do ostatniej akcji. Łodzianie prowadzili, mieli przewagę terytorialną, ale popełniali proste błędy – wysoka szarża, przytrzymywanie piłki, spalony, podanie do przodu – co uniemożliwiało im punktowe udokumentowanie tej przewagi. Szybcy gospodarze byli skuteczniejsi. Prowadzili do końca regulaminowego czasu gry 16:11. Ale łodzianie walczyli jak zwykle do końca. Przeprowadzili płynną, składną akcję, którą zakończył Kamil Brzozowski. Łącznik ataku mógł zostać bohaterem spotkania, ale nie zawsze jest tak jakby się chciało… Brzozowski podwyższał. Niestety, piłka spadła z podstawki, ruszyli z obrony rywale, Kamil strzelił nerwowo, nieprecyzyjnie, obok słupa! Potem jeszcze prawie z połowy kopał jeszcze karnego, ale znów nie miał szczęścia. Pierwsze ligowe pojedynki rządzą się swoimi prawami!
Andrzej Kozak (trener Edach Budowlanych Lublin): Myślę, że terytorialnie 70 do 30 wygrała drużyna z Łodzi, więc jeśli tak bardzo przegrywa się walkę o terytorium, to ciężko myśleć o końcowej wygranej. Mimo to prawie do końca prowadziliśmy, a ostatecznie myślę, że możemy się cieszyć z tego remisu, bo w samej końcówce rywale mogli zdobyć punkty z rzutu karnego.
Przemysław Szyburski (trener Master Pharmu Rugby Łódź): Nie weszliśmy dobrze w ten mecz, akcje się nie zazębiały, brakowało nam pewności. Jesteśmy w trakcie przebudowy drużyny, mamy kilku młodych zawodników i mam nadzieję, że poprawimy parę elementów i już za tydzień nasza gra będzie dużo lepsza. Obu ekipom należą się słowa uznania, bo w końcówce wynik mógł się przechylić w każdą stronę. Graliśmy końca i trudno było przeżywać te wielkie sportowe emocje.
Piotr Karpiński (kapitan Master Pharm Rugby Łódź) To był bardzo ciężki i twardy mecz. Z doświadczenia wiem, że zawsze pierwszy mecz po dłuższej przerwie rządzi się swoimi prawami i jest nieobliczalny. Pierwszą połowę przegraliśmy na własne życzenie i nie ma co tego analizować, wiemy, co musimy poprawić. W drugiej połowie zagraliśmy swoje rugby, ale uważam, że potencjał naszej drużyny wykorzystaliśmy w 50 procentach. Na tę chwilę mamy wielu młodych chłopaków, jest paru starszych i z tego może powstać naprawdę fajna mieszanka doświadczenia z młodością.
Piotr Wiśniewski (kapitan Edach Budowlanych Lublin) Zawodnicy z Łodzi zatrzymali nas w aucie, dobrze nas pilnowali i nie mieliśmy z czego zagrać w tym elemencie. Za każdym razem, kiedy nasz atak miał piłkę, byliśmy bardzo groźni i zdobywaliśmy teren, ale tych piłek było niewiele. Zrobiliśmy może trzy akcje w całym meczu. Edach Budowlani Lublin – Master Pharm Rugby Łódź 16:16 (13:8). Punkty: Kamil Brzozowski 11, Toma Mchedlidze 5. Master Pharm Rugby Łódź: 1.Vitalii Kramarenko, 2.Davit Nibladze, 3.Toma Mchedlidze (74, Robert Kacprowicz), 4.Piotr Karpiński (kapitan), 5.Oleksandr Shevchenko, 6.Eryk Chain, 7.Krzysztof Justyński (64,Przemysław Serafin), 8.Patryk Olejnik (46, Szymon Witkowski), 9.Elguja Kikvadze, 10.Kamil Brzozowski, 11.Dmytro Prodeus, 12.Patryk Chain, 13.Polomea Kata Finau (74, Damian Wlaźlak), 14.Przemysław Dobijański, 15.Krystian Pogorzelski.
Trenerzy: Przemysław Szyburski i Mirosław Żórawski.
Kierownik: Grzegorz Białkowski. Fizjoterapeuta: Adam Żok.
W drugiej kolejce łodzian czeka kolejny wyjazdowy mecz. W sobotę o godz. 15 zagrają z Posnanią. Rywale przegrali w premierze z mistrzem Polski – Orkanem Sochaczew 5:103!
Kapitan Posnanii Michał Wrona przyznawał, że w klubie czekają jeszcze na wzmocnienia, ale problemem są nie tylko odejścia ważnych graczy, ale też frekwencja na treningach i brak zgrania, co niestety każe widzieć w poznaniakach jednego z głównych kandydatów do spadku.
Łódzkie akcenty pierwszej kolejki ekstraligi. Michał Mirosz zdobyć pięć punktów w zwycięskim spotkaniu Skry. Adrian Seerane zdobył 10 punktów dla zwycięskiego Ogniwa i został MVP spotkania.
Rusza ekstraliga rugby. W sobotę o godz. 14 rozpocznie się mecz w Lublinie między miejscowymi Budowlanymi, a Master Pharm Rugby Łódź.
– Dawno nie mieliśmy w składzie tylu młodzieżowców – mówi dyrektor sportowy Budowlanych SA Mirosław Żórawski.
Prawdą jest, że łodzianie mają nowy, ciekawy skład, którego postawa jak zawsze przed pierwszym meczem jest pewną niewiadomą. Rywal bowiem jest niewygodny. Łodzianom zawsze się trudno z nim grało. W minionym sezonie przegrali oba ligowe starcia z Budowlanymi.
Wtedy jednak, dotknięci absurdalnym i niesprawiedliwym zakazem transferowym, z wielkim trudem budowali meczową piętnastkę z dwoma, trzema rezerwowymi. A teraz?
– Teraz, wypełnimy protokół do końca. Mamy wielu ciekawych graczy na ławce, którzy nie obniżą jakości, gdy wejdą na boisko – uważa Mirosław Żórawski.
– Mamy młodą, ciekawą drużynę. Brakowało czasu na jej zgranie, ale z pewnością woli walki, ambicji nie zabraknie. W zeszłym sezonie pokazaliśmy charakter i ta cecha nie ulotniła się nagle z zespołu. Wynik będzie sprawą otwartą, bo Budowlani dokonali też kilku zmian i mają nowy, ciekawy zespół – mówi trener łodzian Przemysła Szyburski.
Co słychać u rywali? – Potencjał drużyny został utrzymany, a nawet wzmocniony. Skoro w ubiegłym sezonie tak niewiele zabrakło nam do walki o medale, to w nadchodzących rozgrywkach możemy mieć tylko jeden cel. Mamy wielu zawodników uniwersalnych, co daje nam możliwość rotowania składem i zmieniania im pozycji. Może nie zawsze są to optymalne rozwiązania, ale w ten sposób możemy reagować na pojawiające się kłopoty w drużynie – mówił na łamach oficjalnej strony Budowlanych Lublin trener trener Andrzej Kozak.
Już w sobotę premiera rozgrywek ekstraligi rugby. W pierwszym spotkaniu w sobotę o godz. 14 Master Pharm Rugby Łódź zagrają z Budowlanymi w Lublinie. Zmiany w ligowej kadrze łodzian. Zabraknie m.in. kapitana – Michała Mirosza, który będzie grał w Skrze Warszawa.
Przyszli:
Łukasz Chain, Patryk Chain, Eryk Chain – trzej dobrze zbudowani bracia, młodzi i bardzo obiecujący zawodnicy wypożyczeni na sezon ze Skry Warszawa, bliźniacy Patryk i Eryk to reprezentanci Polski U20 oraz seniorów w rugby 7
Polomea Kata Finau – atletycznie zbudowany zawodnik z Tonga, który ma za sobą występy w młodzieżowej reprezentacji Japonii, był z nami całą rundę wiosenną, lecz z powodu zakazu zagrał tylko w 3 meczach
Elguja Kikvadze – szybki łącznik z Gruzji, który z powodu zakazu transferowego zagrał tylko dwa mecze
Dmytro Prodeus – silny zawodnik z Ukrainy, który trenował z nami całą rundę, ale z powodu zakazu transferowego dokończył sezon w Białymstoku
Krzysztof Justyński – doświadczony zawodnik młyna, powrót po sezonie przerwy
Prowadzone są również międzynarodowe rozmowy oraz trwają poszukiwania nowych wartościowych zawodników do czasu zamknięcia okienka transferowego (09.09).
Ubytki w składzie:
Michał Mirosz – przejście do Skry Warszawa
Adrian Seerane – przejście do Ogniwa Sopot
Tevita Soafa – wyjazd do Francji (Federal 1 – AASS Rugby)
Mateusz Matyjak – po odnowionej kontuzji zakończył swoją przygodę z rugby
Główna baza szkoleniowa to nadal obiekt MOSiR Łodzianka, tam zadomowiliśmy się na dobre i tam odbędą się dwa pierwsze spotkania. Pozostałe dwa mecze zostaną rozegrane na Stadionie Miejskim, ustalonym przez operatora obiektów MAKiS. Wszystkie mecze będą transmitowane na kanale YT Ekstraliga Rugby (wymóg dyscyplinarny), a jeden mecz z każdej kolejki na platformie sport.tvp.pl na podstawie umowy PZR i TVP Sport (tylko finał na kanale otwartym TVP Sport).
W okresie przygotowawczym rozpoczętym dość wcześnie w porównaniu z innymi klubami, bo już 19 lipca zajęcia prowadzone były na boisku MOSiR Łodzianka i w Centrum Vera Sport. W ramach przygotowań drużyna wzięła udział w turnieju plażowym Beach Side Rugby – Manufaktura 2022 (06.08).
W weekend ruszają rozgrywki ekstraligi. Wielką zagadką będzie drużyna Master Pharm Rugby Łódź, która chce się odkuć za sezon bez medalu. W pierwszym spotkaniu łodzianie zagrają w sobotę o godz. 14 z Budowlanymi w Lublinie.
Odbyła się konferencja prasowa, zapowiadająca ligową premierę. W spotkaniu wzięli udział nowy dyrektor sportowy Polskiego Związku Rugby Jose Gorrotxategi, trener mistrzów Polski – Maciej Brażuk (Orkan Sochaczew), trener wicemistrzów Polski Karol Czyż (Ogniwo Sopot), trener brązowych medalistów Łukasz Nowosz (Skra Warszawa).Na sali obecni byli również zawodnicy – przedstawiciele wszystkich ekstraligowych drużyn. Podobnie, jak w poprzednim sezonie, jeden mecz każdej kolejki będzie można obejrzeć na HbbTV, stronie oraz w aplikacji TVP Sport.
Trenerzy czołowych drużyn Ekstraligi zgodnie podkreślają, że rozgrywki z roku na rok stają się coraz bardziej wyrównane. Nie ma już zespołów, które odstają i są dostarczycielami łatwych punktów. Nie zdarzają się już również kilkudziesięciopunktowe pogromy, jakich byliśmy świadkami jeszcze kilka lat temu.
fot. Bartłomiej Zborowski
– Na pewno będzie trudniej. Po pierwsze zasada „bij mistrza”. No a po drugie, pozostałe zespoły z Ekstraligi będą starały się wzmacniać, robić transfery. My podchodzimy z szacunkiem do wszystkich. Bardzo dobry zespół jest w Sopocie, podobnie w Warszawie i w Łodzi. Wszyscy teraz starają się budować jak najmocniejsze składy i walczyć. Na pewno nie będzie łatwo – zapowiada trener Orkana Maciej Brażuk, który wraz ze swoimi podopiecznymi stanie przed trudnym zadaniem obrony tytułu.
– Liga bardzo się wyrównała. Czasami jakaś drużyna ma słabszy mecz, ale uważam, że w każdym spotkaniu będzie ciężka walka. I to dobrze, bo będą ciekawsze rozgrywki. Myślę, że do walki o tytuł włączy się Skra Warszawa, Master Pharm Łódź. Arka wygląda coraz lepiej, a Lechia po zmianie trenerów będzie chciała się odgryźć, tak że zapowiada się bardzo ciężko – wtórował mu szkoleniowiec Ogniwa. Karol Czyż.
Sporo działo się na rynku transferowym i nie zabrakło hitów, które tylko podgrzały nastroje przed startem rozgrywek. Jednym z nich należy na pewno nazwać przejście Adriana Seerane z Master Pharm Łódź do Ogniwa Sopot. Gracz z RPA był jedną z gwiazd naszej ligi i teraz ma pomóc ekipie z Trójmiasta w odzyskaniu tytułu.
Jak ten czas szybko leci. Nie tak dawno kończyły się rozgrywki ekstraligi (mistrzem pierwszy raz w historii – Orkan Sochaczew, niszczeni zakazem transferowym obowiązującym przez cały sezon (!) Master Pharm Rugby Łódź skończyli zmagania na szóstym miejscu), a tu za moment ruszają kolejne. Już wiadomo, że nowym zawodnikiem Budowlanych SA zostanie szybki, czołowy zawodnik formacji ataku Rugby Białystok (przegrali I-ligowy finałowy mecz ze Spartą Jarocin… rzutem monetą!) Dmytro Prodeus.
W rundzie jesiennej łodzianie mają do rozegrania pięć meczów wyjazdowych i cztery u siebie w domu. Dwa pierwsze zostaną rozegrane na MOSiR Łodzianka i dwa ostatnie na Stadionie Miejskim). Wszystkie mecze w Łodzi odbędą się na naturalnej – trawiastej murawie, mecze na MOSiR Łodzianka przy świetle dziennym, mecze na Stadionie Miejskim przy świetle sztucznym (wybór stadionu zależny jest wyłącznie od operatora obiektów miejskich). Pierwszy mecz w Łodzi dopiero 17 września.
Terminarz – I kolejka: Edach Budowlani Lublin v Master Pharm Rugby Łódź (Lublin, sobota 20.08 godz.14,00). II kolejka: KS Posnania Poznań v Master Pharm Rugby Łódź (Poznań, sobota 27.08 godz.15,00), III kolejka: Master Pharm Rugby Łódź v RC Arka Gdynia (MOSiR Łodzianka, sobota 17.09 godz.15,00). IV kolejka: RzKS Juvenia Kraków v Master Pharm Rugby Łódź (Kraków, sobota 17.09 godz.15,00). V kolejka: Master Pharm Rugby Łódź v Awenta Pogoń Siedlce (MOSiR Łodzianka, sobota 01.10 godz.15,00). VI kolejka: RC Orkan Sochaczew v Master Pharm Rugby Łódź (Sochaczew, sobota 08.10 godz.16,00). VII kolejka: Master Pharm Rugby Łódź v MKS Ogniwo Sopot (Stadion Miejski, sobota 22.10 godz.17,00). VIII kolejka: UP Fitness Skra Warszawa v Master Pharm Rugby Łódź (Warszawa, sobota 29.10 godz.14,00). IX kolejka: Master Pharm Rugby Łódź v RC Lechia Gdańsk (Stadion Miejski, sobota 05.11 godz.17,00)
To bez wątpienia jest niespodzianka. Mistrzem Polski w rugby został nie wielki faworyt – Ogniwo Sopot, a Kopciuszek – Orkan Sochaczew, który pokonał zespół z Wybrzeża 17:16.
Refleksjami na temat spotkania dzieli się z nami dyrektor sportowym Budowlanych SA – Mirosław Żórawski. Jego zdaniem trudno twierdzić, że był to najlepszy finał w historii, a dyrektor wie co mówi, bo oglądał na żywo 17 z 19 ostatnich finałów. Na pewno było to jedno z najbardziej dramatycznych decydujących spotkań, w którym sprawa mistrzostwa ważyła się do ostatniej akcji.
daniel kowalski
Orkan czekał na sukces ponad pół wieku, ale sobie na niego zasłużył – walczył zaciekle, skutecznie w obronie do ostatniej minuty. Ogniwu nie pomogły zmiany w formacji młyna. Ba, wejście na boisko, po długim leczeniu kontuzji, legendy polskiego rugby – Piotra Zeszutka, tylko pogorszyło sytuację. Po jego błędzie Michał Kępa wykonał decydujące przyłożenie piłki w polu punktowym.
Mirosław Żórawski, jak wielu łodzian, kibicował drużynie z Sochaczewa. Zespół prowadził Maciej Brażuk, grali: Michał Kępa i Dawid Plichta czyli ludzie zasłużeni także dla… łódzkiego rugby, których znakomite występy nigdy nie zostaną zapomniane.
Finał był kolejnym bardzo zaciętym meczem w ekstralidze rugby. Wiele spotkań Master Pharm Rugby Łódź kończyło się w ten sposób.
To dobrze wróży na przyszłość. Poziom się wyrównał. Mocno zaznaczyły swoją obecność Orkan i Skra Warszawa. To dowodzi, że kolejny sezon w ekstralidze może być niezwykle ciekawy. Oby tylko był wolny od regulaminowych zawirowań.
Decydujące spotkania o medale miały potwierdzić dominację Ogniwa i Lechii, wszak rozgrywano je na Wybrzeżu. Tymczasem obronną ręką wyszły z nich zespoły Orkana i Skry. Jak z tego widać w rugby nie zawsze można mówić o atucie własnego boiska. Dyrektor Budowlanych SA jest przekonany, że w kolejnym sezonie do walki o medale włączy się zespół Master Pharm Rugby Łódź.
W wielkim finale ekstraligi rugby tym razem nie zagrają łodzianie. Drużyna Master Pharm Rugby Łódź uplasowała się na szóstym miejscu. Czy Budowlani przestali być hegemonem w polskim rugby?
Dyrektor sportowy Budowlanych SA – Mirosław Żórawski: Tak mógłby sugerować wynik sezonu 2021 – 22. Szóste miejsce to najgorszy wynik od sezonu 1999 – 2000. Wtedy uplasowaliśmy się na siódmej pozycji. Trzeba jednak pamiętać i za każdym razem podkreślać, że ostatni sezon był sezonem wyjątkowym, wszak zmagaliśmy się ze zmorą transferowych zakazów.
Ogromnym sukcesem zespołu jest to, że został on w ogóle dograny. Trzeba dodać, że to również wyjątkowo dziwny i niepokojący sezon w ekstralidze rugby, zakończony wieloma walkowerami (a może na tym nie koniec i serial walkowerów będzie jeszcze trwać).
Przypomnę: określenie sportowej hegemonii Budo Rugby Łódź zaistniało po wprowadzeniu fazy play off i rozgrywaniu wielkiego finału. Budowlani uczestniczyli w pierwszych 10 meczach finałowych (8 – KS Budowlani, 2 – Budowlani SA). Budowlani uczestniczyli w sumie w 16 meczach finałowych (po równo: 8 – KS Budowlani, 8 – Budowlani SA). KS Budowlani wygrali cztery finały. Budowlani SA – trzy. Budowlani Rugby SA mieli wspaniałą serię w latach 2016-2018, zdobywając z rzędu trzymistrzostwa Polski i Puchar Polski Ekstraligi.
Od momentu rozgrywania finałów minęło 20 sezonów, a nazwa Łódź widniała w nich aż 16 razy (za wyjątkiem sezonu 2012/13,2013/14 oraz 2021/22). 20 sezonów ale 19 finałów (sezon 2019/20 z powodu pandemii został zakończony i zweryfikowany po rundzie jesiennej, więc finału być nie mogło). Przed kibicami 19 finał (Ogniwo Sopot – Orkan Sochaczew), finał sezonu w którym niestety nie poprawimy statystyki medalowej i po którego zakończeniu będziemy się bardzo poważnie zastanawiać – co z nami będzie dalej i dokąd zmierza polskie rugby.
W niedzielę powinno mieć miejsce wielkie podsumowanie sezonu ekstraligi, mecz który zdecyduje o tym, kto zostanie mistrzem Polski w rugby. W wielkim finale o godz. 18 mają się zmierzyć w Sopocie miejscowe Ogniwo, które 11 razy było mistrzem Polski z Orkanem Sochaczew, który do tej pory cieszył się tylko z trzech brązowych krążków. Sochaczewskich barw broni dziś dwóch byłych bardzo ważnych i niezwykle sympatycznych graczy Budowlanych SA: Michał Kępa i Dawid Plichta. Wiadomo zatem, komu będziemy kibicować.
To powinno być prawdziwe święto dla wszystkich fanów sportu, a przede wszystkim rugby w Polsce. Czy tak się stanie? Czy po meczu nie trzeba będzie wszystkiego odwołać? Czy może dojść do… anulowania sezonu?
Wielkim kabaretem zakończył się mecz o pierwsze miejsce w I lidze. W regulaminowym czasie pojedynek Sparta Jarocin z Rugby Białystok zakończył się remisem 15:15, a o tym kto zostanie zwycięzcą tego pojedynku zdecydował… rzut monetą. Pogrążona tym, nie mającym nic wspólnego ze sportem, choć wcześniej niestety praktykowanym, rozstrzygnięciem, drużyna z Białegostoku zapowiedziała odwołanie…
Takim rozstrzygnięciem czyli aferą, ośmieszającą polskie rugby, może też skończyć się wielki finał o tytuł mistrza Polski, ale tu kulą u nogi nie będzie moneta, tylko niewyjaśniona do końca sprawa występowania w trakcie rozgrywek w drużynie Ogniwa uprawnionego czy jednak nie zawodnika. Przed finałem związek wydał w tej sprawie komunikat, który tak naprawdę więcej gmatwa niż wyjaśnia. W każdym razie oficjalnie oczyszcza z zarzutów Ogniwo.
Tymczasem część klubów ekstraligi nie daje za wygraną. Złożyły one odwołanie do Komisji Odwoławczej, ale też złożyły skargę zdecydowanie wyżej, do… światowej organizacji czyli do World Rugby. – Cały czas idzie na grubo – twierdzą kontestujący decyzje związku ludzie ze środowiska. Czy to światowa organizacja (a nie Polski Związek Rugby, czy pozbawione woli działania polskie ministerstwo sportu) zdecyduje o układzie tabeli polskiej ekstraligi rugby i o tym, jak powinien wyglądać wielki finał?
Po heroicznym sezonie, w którym Master Pharm Rugby Łódź musieli zmagać się z absurdalnym zakazem transferowym wydanym przez Polski Związek Rugby, trzeba powiedzieć, że odnieśli wielki sukces: wytrwali, przetrwali, pokazali moc ducha, charakter, rozegrali wszystkie ligowe spotkania, zakończyli zmagania na szóstym miejscu, a Kamil Brzozowski został trzecim najskuteczniejszym zawodnikiem ekstraligi, zdobył 170 punktów.
Czy był to najtrudniejszy sezon w pana karierze?
Trener łodzian – Przemysław Szyburski: – Na pewno, wynik był drugorzędnym celem. celem było przetrwać, zagrać wszystkie mecze, nic niczego nikomu za darmo nie oddać. Jestem dumny z chłopaków, bo to czego dokonali, to po prostu jest wielki sportowy wyczyn, na miarę nie jednego a kilku złotych medali. Praktycznie zagrać bez ławki rezerwowych tyle spotkań, gdy się na to spojrzy z boku, to po prostu nie mieści się w głowie. Wytrzymać to przez rok czasu. Zawodnicy stanęli na wysokości zadania. To wyjątkowo ciężki sezon, a zarazem taki, który nam wszystkim, którzy przez to przeszli, utkwi na zawsze w pamięci. To jest coś wyjątkowego, niepowtarzalnego, ogromny wysiłek fizyczny i psychiczny, a my to wszystko pokonaliśmy z podniesioną głową. Czapki z głów przed moją drużyną. Chłopaki, jesteście wielcy!
Możecie mieć satysfakcję, że pokonaliście finalistów mistrzostw Polski: Ogniwo Sopot i Orkan Sochaczew.
– Wygraliśmy po jednym spotkaniu z tymi zespołami. Te, które przegraliśmy, nie oddaliśmy za darmo. Rywale musieli się sporo napracować, żeby nas pokonać. To były mecze na styku. To satysfakcja, że choć wielu nas skreśliło, ba, wieszczyło, że nie dokończymy sezonu, my pokazaliśmy wyjątkowe sportowe zacięcie. W życiu, także tym sportowym, czasem nie jest ważny wynik, ale jak się o niego walczy, ile daje z siebie, żeby czasami zdobyć niemożliwe.
Zasłużyliście na miano drużyny, która buduje pozytywny obraz polskiego rugby, bo wasze spotkania były wyjątkowo zacięte i widowiskowe.
– Wszyscy wiedzieli, że nie mamy zmian i w drugich połowach będzie nam wyjątkowo ciężko, a my do końca walczyliśmy z zębem o wypracowany wcześniej kapitał. Liderzy musieli pracować na boisku za dwóch. Nie zawsze medal jest zwieńczeniem sezonu, czasami po drodze jest coś więcej – emocje, duch walki, integracja, charakter. Gdy człowiek obserwuje tak reagujących swoich podopiecznych, to gotów jest góry przenosić. Tę fatalną sytuację przekuliśmy w coś pozytywnego i za to należą się nam słowa uznania. Tak jak zawodnicy jestem strasznie zmęczony minionym sezonem, bo jeszcze zajmowałem się propagowaniem rugby w szkołach. Co mogłem to robiłem dla naszego klubu i to samo trzeba powiedzieć o każdym zawodniku. Koniec sezonu to koniec zakazu transferowego. Nasz klub musi stanąć na nogi, bo byłoby wielkim sportowym grzechem zmarnowanie wypracowanego kapitału. Wierzę, że nasi szefowie to wszystko poskładają na nowo i będziemy w stanie wyjść na sportową prostą. Jest wypracowany ogromny kapitał, do niego trzeba zaliczyć też doping naszych wiernych kibiców, którzy byli z nami wszędzie na dobre i złe, zawsze wspierali nas swoim dopingiem. To jest nie do przecenienia. Stworzyliśmy w tym trudnym sezonie solidny fundament. Teraz jest czas, żeby na nim zbudować coś pięknego. Stworzyliśmy rugbową rodzinę. Tego nie wolno zgubić.
Bez bardzo ciężkich kontuzji dotrwaliście do końca zmagań.
– To fakt, co świadczy dobrze o przygotowaniu zawodników. Jest niestety jeden wyjątek. W rozgrywanym na śniegu meczu z Ogniwem odnosił się uraz kolana Mateuszowi Matyjakowi. Szkoda, szkoda… Poza tym nie było żadnego urazu, który wykluczałby zawodnika na dłuższy czas. Były mikrourazy, o których zawodnicy nie chcieli mi mówić. Wychodzili na boisko, walcząc z przeciwnikami i potężnym bólem, bo po prostu bardzo chcieli grać. Nie mam słów, to jest wielkie, to są prawdziwi herosi. Walczyliśmy z rywalami i własnymi słabościami i potrafiliśmy wyjść z tej batalii zwycięsko. Chcę przypomnieć, że przed sezonem mocno zastanawialiśmy się, czy wobec transferowego zakazu, jest sens przystępowania do rozgrywek. A jednak z podniesionym czołem stanęliśmy do walki o czym zadecydowali sami zawodnicy i pokazaliśmy, że trzeba się z nami liczyć, trzeba się nas bać, bo mamy to w charakterze, że nie odpuścimy na boisku nigdy i nikomu.
Co można powiedzieć o Polskim Związku Rugby.
– Zakaz to była błędna i niepotrzebna decyzja. Ona niczego nie zbudowała, a związek powinien budować lepsze podstawy funkcjonowania dyscypliny. Mam nadzieję, że działacze centrali potrafią wyciągnąć wnioski z tego co się stało i już nigdy nie dopuszczą do sytuacji, gdy na szali trzeba stawiać zdrowie i bezpieczeństwo zawodników. Związek ma pomagać w rozwoju rugby, wspierać kluby, a nie robić za największego hamulcowego. Budować, a nie dzielić. Rozgrywki pokazały, mimo zakazów, kolejnych walkowerów, że rugby może być atrakcyjnym sportowym produktem. Trzeba tylko umieć je wypromować. Trzeba to wszystko budować na pozytywnych emocjach, a tego w minionym sezonie nie było.
Zespół jest zintegrowany, trzeba go wzmocnić i można znów grać o medale.
-Zawodnicy widzą, że w tym zespole jest potencjał na zdobycie mistrzostwa Polski, ale klocki trzeba teraz dobrze poukładać. Fundament jest wylany, teraz trzeba stawiać solidne mury. Musimy być mocnym, silnym klubem, żeby żadna najgłupsza decyzja, nie była w stanie zachwiać jego podstawami.
Przez ponad 30 lat pisałem, bardzo często o sporcie, wzbudzający spore emocje felietonik Ryżową Szczotką w Expressie Ilustrowanym. Uznałem, że warto do niego wrócić. Wiele się zmieniło, a jednak nadal są sprawy, które wymagają komentarza bez owijania w bawełnę.
Pisze z Łodzi sobie szkodzi - tak tytułował swoje felietony znakomity Zbyszek Wojciechowski. Inny świetny dziennikarz Antoś Piontek mówił, że w sporcie jak w żadnej innej dziedzinie życia widać czarno na białym w całej jaskrawości otaczającą nas rzeczywistość. Do tych dwóch prawd chcę nadal nawiązywać.