Rezerwowy Pafka

Tag: łks transfery (Page 2 of 2)

Po transferowej rewolucji w ŁKS nastąpiła cisza. Czy to cisza przed burzą?

Fot. Cyfrasport/ŁKS Łódź

W ŁKS czas na wielką transferową ofensywą – od trenera po… reżysera gry. Czy i jaka nastąpi, gdy zostaje się odciętym od dotacji z Ekstraklasy SA?!

Łodzianie rozstali się z kilkunastoma piłkarzami. Powiedzmy wprost: żegnamy ich bez cienia żalu, poza jednym – Danim Ramirezem, który przypadłby się drużynie w walce w I lidze (ŁKS zaproponował mu nową umowę i…?), no i może trochę – Engjelem Hotim (przenosi się do Motoru Lublin). Nowy kontrakt podpisał członek dziurawej jak ser szwajcarski defensywy łodzian – Levent Gulen. Czas pokaże, czy to zaufanie opłaciło się łódzkiemu klubowi.

W najbliższych dniach decyzje powinny zapadać szybko, a jednocześnie na miarę finansowych możliwości. W I lidze trzeba dawać sobie radę bez wielkich, milionowych wpłat Ekstraklasy SA. Za miniony kompletnie nieudany sezon, gdzie długie, długie tygodnie musieliśmy się wstydzić gry, wyników i bycia czerwoną latarnią ŁKS dostanie 9,9 mln złotych. Na konto łodzian wpłynie jeszcze 1,625 mln z tytułu wygrania klasyfikacji Pro Junior System. Marna to pociecha, skoro teraz degradacja i finansowa I-ligowa posucha.

Znów wszystko opiera się na nadziei, że ludzie w ŁKS, w tym nowi (Robert Graf, Dariusz Melon) wiedzą co robią i nie dopuszczą do sportowo – organizacyjnej degrengolady. Obyśmy szybko poznali nowego trenera (Dawid Szulczek ciągle jest w grze?) i nowych piłkarzy. Rodzi się pytanie: czy jednak nawet najlepszy pomocnik KKS Kalisz (Mateusz Wysokiński) będzie w stanie podnieść jakość gry łodzian?!

Obyśmy 19 czerwca, gdy łodzianie zaczną przygotowania, poznali już gros kadrowych rozstrzygnięć i 10 dni później w pierwszym sparingu zagrali ludzie, którzy pozwolą ŁKS walczyć o szybki powrót do ekstraklasy.

ŁKS. Kadrowa rewolucja nie objęła środka defensywy. Czy to dobrze wróży na I-ligową przyszłość?!

Fot. Cyfrasport/ŁKS Łódź

Rewolucje mają to do siebie, że nawet, gdy się udają i przewrót się dokona, to nikt nie wie, jakie będą tego skutki i do czego doprowadzi nowa sytuacja. Z reguły jest tak, że rewolucja pożera swoje dzieci. Oby tak się nie stało w przypadku ŁKS!

Wiceprezes do spraw sportowych klubu – Robert Graf zapowiadał po zakończeniu nieudanego sezonu (spadek do I ligi) kadrowe trzęsienie ziemi. I do takiego doszło. Nomen omen 13 (na razie) zawodników nie będzie już reprezentować baw I-ligowego ŁKS w nowym sezonie. Mnie z tego grona żal tylko jednego piłkarza – pomocnika Daniego Ramireza.

Zastanawia i niepokoi fakt, że piłkarze środka defensywy, którym ostatnio zdarzały się klops za klopsem czyli panowie Rahil Mammadov i Levent Gulen, jak widać po ostatnich decyzjach, nadal cieszą się pełnym zaufaniem władz klubu. Oby nie okazało się, że I polska liga to dla nich też za wysokie progi.

Dobrze, że zostanie Oskar Koprowski, bo to prawdziwe ełkaesiackie serce zespołu. Dobrze, że znaleziono zajęcia dla innego gracza, który za ŁKS wszystko by oddał czyli Adama Marciniaka, który zakończył karierę, ale będzie pracował w klubowej akademii. To znaczące decyzje, pokazuje jak ważna są w futboli ciągłość, serce i… pamięć.

Trzymam kciuki, żeby klubowi nie przytrafiły się takie wpadki jak ostatnio: zatrudnienie w roli pierwszego szkoleniowca Piotra Stokowca, pod wodzą którego drużyna w dziewięciu meczach zdobyła trzy punkty (trzy remisy, sześć porażek), czy w roli gracza, który pozwoli wznieść się zespołowi na wyższy poziom – Rizę Durmisiego, który okazał się futbolowym cwaniakiem, jakich wielu w polskiej ekstraklasie.

ŁKS szuka, szuka nowego trenera, nowych piłkarzy, jeszcze lista tych, którzy odejdą nie jest zamknięta. Oby z tego nie wyniknęła futbolowa kaszana i powstała drużyna, na którą nawet w I lidze nie da się patrzeć!
Trafna myśl legendy łódzkiego i polskiego futbolu – Marka Dziuby: Generalnie ŁKS powinien być bardziej polski, bardziej swój, łódzki.

Kadrowe trzęsienie ziemi. ŁKS bez trzynastu piłkarzy, w tym bez swojego lidera Daniego Ramireza!

Dani Ramirez Fot. Cyfrasport/ŁKS Łódź

Wiceprezes do spraw sportowych ŁKS – Robert zapowiadał po zakończeniu nieudanego sezonu (spadek do I ligi) kadrowe trzęsienie ziemi. Nomen omen 13 zawodników nie będzie już reprezentować baw I-ligowego ŁKS w nowym sezonie. Nam z tego grona żal jednego piłkarza – pomocnika Daniego Ramireza.

ŁKS informuje, że wraz z końcem czerwca br. wygasają kontrakty Dawida Arndta, Daniego Ramireza, Piotra Janczukowicza, Stipe Juricia i Rizy Durmisiego. Wymienieni zawodnicy w następnym sezonie nie będą reprezentowali barw naszego klubu.

Dawid Arndt spędził w ŁKS-ie, w tym także w Akademii ŁKS, osiem lat. 22-letni dziś bramkarz zadebiutował w pierwszej drużynie w 2020 roku i od tego czasu rozegrał z przeplatanką na piersi 34 oficjalne spotkania, z czego 29 meczów w lidze. Zagrał m.in. w finale barażów o awans do PKO BP Ekstraklasy w 2021 roku i świętował z drużyną awans do piłkarskiej elity z ubiegłym sezonie.

Dani Ramirez wrócił na al. Unii 2 po kilku latach przerwy przed rozpoczęciem sezonu 2023/2024. Hiszpan w barwach Łódzkiego Klubu Sportowego w zakończonych w sobotę rozgrywkach PKO BP Ekstraklasy wystąpił w 32 meczach, zdobył 9 goli (w tym 7 z rzutów karnych) i zanotował 2 asysty.

Piotr Janczukowicz reprezentował barwy ŁKS-u od wiosny 2021 roku. W pierwszej drużynie naszego klubu 24-letni dziś napastnik rozegrał 96 meczów i zdobył 14 goli (w sezonie 2023/24 – 28 spotkań, 2 gole i 3 asysty). W ubiegłym sezonie wywalczył z ŁKS-em awans do PKO BP Ekstraklasy.

Stipe Jurić spędził w al. Unii 2 trzy ostatnie sezony, w trakcie których wystąpił w 61 spotkaniach i dwunastokrotnie wpisał się na listę strzelców. Napastnik z Bałkanów w zakończonym niedawno sezonie PKO BP Ekstraklasy rozegrał 20 meczów i zdobył 4 gole. Tak jak Dawid Arndt i Piotr Janczukowicz był częścią zespołu, który rok temu wygrał rozgrywki Fortuna 1 Ligi.

Riza Durmisi występował w barwach ŁKS-u we wiosennej części rozgrywek sezonu 2023/2024. Obrońca rozegrał 11 ligowych spotkań i zaliczył jedną asystę.

Informujemy również, że do swojego macierzystego klubu, czyli Pogoni Szczecin, po okresie wypożyczenia wraca Yadegar Rostami (Irańczyk zaliczył 1 mecz w pierwszej drużynie)

Siedmiu zawodników: Bartosz Szeliga, Marcin Flis, Adrien Louveau, Thiago Ceijas, Mieszko Lorenc, Maciej Śliwa i Adrian Małachowski zostało wystawionych na listę transferową i tym samym otrzymało zgodę na znalezienie nowego klubu.

ŁKS. Czy międzynarodowy kocioł futbolowych czarownic pozwoli osiągnąć cel – utrzymać się w ekstraklasie?!

Zdjęcia lkslodz.pl

Oby tylko wiosną ŁKS nie przewrócił się na obranej przez siebie sportowej ścieżce. Awansował, grał słabo, więc zmienił trenera, nic to nie dało, ba wyniki były jeszcze gorsze, więc żeby ratować sytuację zimą naściągał nowych, zagranicznych piłkarzy. Można ze stranieri zbudować nieomal (poza bramkarzem) całą jedenastkę. Efekt takich działań na wcześniejszych przykładach pokazuje, że jest z reguły przeciwny do założonego czyli kończy się spadkiem z ekstraklasy. Oby to nie stało się udziałem ŁKS.

Jak na to nie patrzeć, trzeba być mistrzem, żeby to wszystko zebrać do kupy, w sytuacji gdy do końca ligowych zmagać zostało 16 spotkań. Tymczasem pod wodzą trenera Piotra Stokowca łodzianie nie wygrali do tej pory żadnego ligowego spotkania! Wiara czyni jednak cuda.

A nadzieja? Nadzieją są zimowe mecze sparingowe. Nowa drużyna wygrała trzeci z rzędu, mając w ostatnim, w podstawowej jedenastce siedmiu obcokrajowców. Co z tego wyniknie? Zobaczymy. Już 12 lutego ligowy mecz łodzian z Koroną Kielce. Tylko seria zwycięstw od samego początku zmagań zapali światełko w tunelu. ŁKS z dorobkiem 10 punktów zajmuje ostatnie miejsce w tabeli ekstraklasy, ale ma jeden mecz zaległy (ze Stalą Mielec na wyjeździe).

ŁKS. Dopięli swego mają Mokrzyckiego. Czy to wystarczy na Legię?

Fot. Cyfrasport/ŁKS Łódź

W piątek o godz. 20.30 w premierowym pojedynku ekstraklasy kandydat numer jeden do zdobycia złotego medalu – Legia podejmie beniaminka – ŁKS. Warszawianie rewelacyjnie spisywali się w trakcie przygotowań, wygrywając sparing za sparingiem. W meczu o Superpuchar już tak dobrze nie było. Raków nie dał pograć asom Legii. Skrzydłowi byli bezproduktywni, Josue człapał po boisku, Pekhart pokazał się raz, po jego główce piłka odbiła się od słupka. Najlepszy graczem warszawian był wszędobylski Augustyniak.

ŁKS dopiął swego i w ostatniej chwili dogadał się z Wisłą Płock w sprawie transferu (gotówkowego!) Mokrzyckiego. W tej sytuacji w stolicy w środku pola będą mogli zagrać zawodnicy kluczowi dla wywalczenia awansu przez ŁKS: Kowalczyk i wspomniany Mokrzycki. To wystarczy na Legię?

Zaraz zaraz są przecież nowi: Głowacki, Ramirez, Hoti i Tejan. Miejmy nadzieję, że te transfery okażą się udane i pozwolą drużynie ŁKS wznieść się na wyższy poziom, dający gwarancję utrzymania się w ekstraklasie.

W Widzewie napastnik potrzebny od zaraz. W ŁKS transferowe polowanie na defensywnego pomocnika

Gorące futbolowe, transferowe lato wciąż trwa, także w Polsce. Kluby szukają wzmocnień. Nikogo nie będzie stać nawet na zapłacenie choćby jednego procenta, jakie zamierza(?) wybulił Real Madryt za sprowadzenie Kyliana Mbappe (280 milionów euro), ale emocji nie brakuje. Jest ruch w interesie. Starają się zbroić łódzkie kluby.

Widzew ma trochę nowych piłkarzy, czy lepszych od tych, których się pozbył, czas pokaże. Wiadomo jedno, oddałby transferowe królestwo za bramkostrzelnego napastnika. Nie wiadomo, co będzie się działo (jest gotowy do grania czy nie?) z Jordi Sanchezem. Nie można łatać dziury w ataku tak wszechstronnym i potrzebnym w drugiej linii piłkarzem, jakim jest Bartłomiej Pawłowski. A zatem w Widzewie napastnik potrzebny od zaraz.

Fot. lkslodz.pl

ŁKS posprowadzał nowych graczy praktycznie do każdej formacji, ale ponieważ po sezonie, niczym domek z kart, rozpadła się beniaminkowi druga linia, potrzebą chwili jest sprowadzenie odpowiedzialnego defensywnego pomocnika. Był taki… Michał Mokrzycki, ale musiał wrócić do Wisły Płock. Trener Kazimierz Moskal wie doskonale, że sprawdzony w drużynie z pozytywnym skutkiem pomocnik jest dla jego teamu bezcenny, dlatego mówi: -Walczymy o Mokrzyckiego. Absolutnie nie składałbym broni w jego sprawie. Wie też o tym doskonale Wisła Płock i domaga się za pomocnika solidnych pieniędzy. Negocjacje trwają.

Czy w ostateczności i z konieczności, tak Widzew, jak ŁKS będzie stać na transfer… gotówkowy?!

Widzew

Przyszli: Jan Krzywański (bramkarz, Legionovia Legionowo), Dawid Tkacz (pomocnik, Górnik Łęczna), Fran Alvarez (pomocnik, Albacete), Antoni Klimek (pomocnik, Odra Opole), Luis Silva (obrońca, Paralimni)
Odeszli: Martin Kreuzriegler (obrońca), Patryk Lipski (pomocnik), Wasyl Łytwynenko (bramkarz), Jakub Wrąbel (bramkarz, Stal Rzeszów), Łukasz Zjawiński (napastnik, Lechia Gdańsk), Bożidar Czorbadżijski (obrońca, Diosgyori VTK), Juliusz Letniowski (pomocnik, Ruch Chorzów)

 ŁKS

Przyszli: Piotr Głowacki (obrońca, Stal Rzeszów), Engjell Hoti (pomocnik, Partizani Tirana), Jakub Letniowski (pomocnik, Radunia Stężyca), Dani Ramirez (pomocnik SV Zulte Waregem), Kay Tejan (napastnik, TOP Oss)
Odeszli: Maciej Dąbrowski (obrońca), Michał Trąbka (pomocnik, Stal Mielec), Marek Kozioł (bramkarz, Kotwica Kołobrzeg), Milan Spremo (obrońca, Wisła Płock)

Nowi napastnicy Widzewa i ŁKS. Czy to będzie łódzki snajperski grad czy tylko… kapuśniaczek?

widzew.com

Czy łódzcy kibice mogą odetchnąć z ulgą? Czarno na białym pokażą to ligowe rozgrywki. Na razie odtrąbiono łódzki futbolowy sukces. Łódzkie ligowe kluby, tak Widzew, jak i ŁKS, pozyskały nowych napastników, którzy mają budować ich lepszą, ofensywną przyszłość. Oby tylko z wielkiej transferowej gradowej chmury nie spadł drobny ligowy kapuśniaczek, bo wtedy po prostu będzie cienko.

Prawda, przynajmniej na razie, jest okrutna. W tej wielkości poszukiwań pokazuje małość (oby tylko pozorną) efektów. Nowym piłkarzem Widzewa został 27-letni napastnik Jordi Sanchez, który grał na poziomie III, tak trzeciej ligi, hiszpańskiej. W 39 grach zdobył osiem goli i zaliczył dwie asysty. Rekomendację zapewniły mu dwie ostatnie bramki, które zdobył w barażach dających jego klubowi Albacete Balompie awans do II ligi. Teraz w Polsce chce szukać dla siebie nowych sportowych wyzwań i gradu bramek.

Ach, jak by się chciało, żeby został drugim Igorem Angulo, który w 106 ekstraklasowych spotkaniach zdobył dla Górnika Zabrze 52 bramki, zostając nawet królem strzelców, a swoją przygodę z polską piłką zaczynał gdy miał już 32 lata.

lkskodz.pl

ŁKS postawił na kompletnego czarnego futbolowego konia. 23-letni Nelsn Balongo to były młodzieżowy reprezentant Demokratycznej Republiki Kongo do lat 20, od sześciu lat zawodnik najpierw młodzieżowych, a ostatnio w pierwszej drużynie St. Truiden. W minionym sezonie tamtejszej Jupiler Pro League rozegrał 10 spotkań, w których strzelił jednego gola. Było to w meczu z KAS Eupen, wówczas jedyny raz zaliczył pełne 90 minut gry w sezonie. W pozyskanych spotkaniach zazwyczaj był rezerwowym. Nowy dyrektor sportowy ŁKS – Janusz Dziedzic uważa, że może być po prostu znakomity – strzelać gole, należeć do liderów zespołu, dlatego podpisano z nim kontrakt do końca czerwca 2025 roku. Na razie najciekawsze w jego sportowej biografii jest to, iż jest dużo, dużo młodszym kolegą legendy polskiej i łódzkiej piłki – Marka Dziuby, który bronił barw St. Truiden.

Na dwoje babka wróżyła. Na razie nowi łódzcy napastnicy to jedna wielka niewiadoma. Czas pokaże, czy się sprawdzą w polskiej nie najmocniejszej przecież piłce. Powiem szczerze, że mnie tak w Widzewie jak i ŁKS marzył się napastnik o klasie, doświadczeniu Bartosza Śpiączki, który w mającym wielką niemoc w kreowaniu podbramkowych sytuacji Górniku Łęczna, sam potrafił wypracować tyle okazji, że w minionych rozgrywkach w 27 ekstraklasowych spotkaniach strzelił 11 bramek. Niestety, piłkarz nie zdecydował się na Łódź, tylko na Kielce i Koronę, gdzie dyrektorem sportowym jest były ełkaesiak – Paweł Golański.

Czy odważne transferowe decyzje w Widzewie i w ŁKS przyniosą sportowy efekt?

widzew

Czas na pierwsze łódzkie, transferowe podsumowania. Prawda jest taka, że aby ich dokonać potrzebna była odwaga i fantazja.

Oba kluby wymagały przebudowy. Zacznijmy od Widzewa. W klubie zdano sobie sprawę, co podkreślali niezależni fachowcy, że kadra z rundy wiosennej, nie gwarantuje solidnej gry w ekstraklasie. Dokonana zatem kadrowej rewolucji. Na tę chwilę odeszło jedenastu piłkarzy, w tym nieomal cała defensywa. Przyszło trzech obrońców, pomocnik i zdaje się, że po trwających długo poszukiwaniach, napastnik z Hiszpanii.

Takie są jednak realia, że to piłkarz z tamtejszej III ligi. Czy się sprawdzi w Polsce czas pokaże. Na dwoje babka wróżyła. Statystycznie mniej więcej jeden na trzech Hiszpanów zdaje w Polsce egzamin, reszta nadaje się do futsalu, ligi szóstek lub piłki… chodzonej. Skuteczny napastnik w każdym klubie jest na wagę złota. Jeśli będzie w stanie strzelić dla Widzewa z dziesięć bramek, to jestem przekonany, że łódzki klub nie będzie miał kłopotów z utrzymaniem się w ekstraklasie.

lkslodz.pl

Kadrowa rewolucja czy raczej gwałtowne odchudzanie ligowej kadry w ŁKS spowodowane są wielkimi kłopotami finansowymi klubu pod koniec minionego sezonu. Odeszło pięciu graczy, którzy zarabiali dużo, albo bardzo dużo, a nie potrafi wziąć na swoje barki odpowiedzialności za grę i wynik.

Przyszło trzech pomocników, co może wskazywać, że w tej formacji trzeba szukać impulsu do mądrzejszej, skuteczniejszej ligowej gry. Jest też napastnik z Belgii, o którym nowy dyrektor sportowy wypowiada się w samych superlatywach. Jak jednak może być inaczej, skoro to on go wymyślił.

Teraz jednak ŁKS znalazł się przed najważniejszą, najodważniejszą decyzją. Czy zdecyduje się rozstać z kluczowym zawodnikiem, który nie raz i nie dwa ratował mu skórę czyli solidnego golkipera i postawić w bramce na… młodzieżowca?

Newer posts »

© 2026 Ryżową Szczotką

Theme by Anders NorenUp ↑