
Fot. Marek Młynarczyk, autor bloga www.obiektywnasport.pl
Skończyły się rugbowe rozgrywki w Polsce. Wizjamed Grot Budowlani Łódź nie zdobyli medalu, ale w grupie słabszej pewnie wygrali wszystkie mecze, a na koniec zmagań, swoje rosnące możliwości, potwierdzili zdobywając Puchar Ekstraligi i kończąc zmagania na piątym miejscu.
Łodzianie mają też indywidualny sukces, Najlepiej punktującym graczem ekstraligi został jeden z ich liderów – Lucas Niedzwiedzki, który w rozgrywkach zdobył 253 punkty. Drugi na liście Riaan van Zyl z Juvenii uzbierał ich tylko 161.
rmf24.pl opowiada barwną historię: Lucas i Alexander Niedzwiedzcydo reprezentacji Polski trafili z Antypodów, ligi australijskiej. Jak i dlaczego tak właśnie się stało.
– Kiedy rozpoczęła się wojna i Rosjanie wkroczyli do Polski od wschodu, nasz dziadek miał trzy lata. Rosjanie zabrali wówczas naszego pradziadka, jako wysokiego stopniem oficera policji i zamordowali go. Prawdopodobnie zginął w Katyniu. Dziadek trafił ostatecznie do Nowej Zelandii. Był jednym z 733 dzieci z Pahiatua – opowiadają bracia.
– W Nowej Zelandii dziadzio poznał naszą babcię. Kiedy zaczął życie w nowym kraju, rząd chciał, by dzieci z Polski uprawiały sport, by dać im jakieś zajęcie. Nie było wówczas prawie w ogóle piłki nożnej w kraju, a mój dziadzio był silny i szybki. Mówiono mu, że jeśli będzie kontynuował grę i karierę, to prawdopodobnie dostanie się do All Blacks, bo radził sobie świetnie. Niestety nie mógł kontynuować gry tak długo jak chciał, ponieważ musiał wrócić do Polski, podjąć pracę i pomóc swojej rodzinie. Szkoda, bo miał ogromny talent, ale to tłumaczy, dlaczego my z bratem tak mocno zaangażowaliśmy się w rugby – mówił Lucas.
Jak widać ta piękna historia zakreśliła koło. Teraz, także pamiętając o dziadku, Lucas Niedzwiedzki zakłada koszulkę reprezentacji Polski i jest jednym z liderów drużyny rugby7.




















