
Fot. Artur Kraszewski
Dobrze nie jest. ŁKS zakończył wyjazdową gehennę porażką z ligową rewelacją – Pogonią Grodzisk Mazowiecki 0:2. I zaczął nowe poreprezentacyjne otwarcie z Ruchem Chorzów w Łodzi też 0:2. Tu przegrał po przespaniu pierwszej połowy i praktycznie dwóch samobójach. Trener Grzegorz Szoka: – W meczach o dużą stawkę dzieje się z nami coś złego. Gramy poniżej swoich możliwości.
18 października o godz. 14.30 ŁKS podejmie Podbeskidzie Bielsko Biała. Łodzianie mają 15 punktów, rywale o cztery mniej. wygrali jeden mecz, przy czterech zwycięstwach Łodzian. Niby kto jest faworytem, każdy widzi, ale to liga wyrównana i pełna niespodzianek. Nikt za darmo punktów nie da. A forma Łodzian jest taka, że… kot napłakał.
– Nie ma Arasy, nie ma ŁKS. To może martwić nie tylko kibiców, ale też sztab szkoleniowy. Wszystko w ofensywie zależy od tego jednego zawodnika- powiedział Łukasz Gikiewicz. Jest w tym twierdzeniu sporo racji, ale też wiele przesady. W piłkę nożną nigdzie nie gra jeden zawodnik tylko drużyna. I ŁKS znów musi być drużyną, która ma dużo, dużo więcej kadrowych atutów.
A co tam. Wejdę panom piłkarzom na ambicję. ŁKS ściągnął graczy, którzy mają coś do udowodnienia. Właściwie nie coś, a to, że są jeszcze na boisku sporo warci i ich kariera w Łodzi to nie dalszy ostry sportowy zjazd w dół. Niech pokażą, że umieją grać na miarą marzeń Łódzkich kibiców, którzy domagają się ekstraklasy!
Skoro w meczu z Ruchem, jak słusznie zauważa trener Grzegorz Szoka, mało drużynie ŁKS wychodziło, to może teraz będzie inaczej? Dlaczego Łodzianie nie mają zacząć grać, jak niespodziewany lider – Pogoń Grodzisk Mazowiecki, który wygrał najwięcej, bo sześć spotkań i przegrał najmniej, bo jedno!
















