Fot. Artur Kraszewski

Po sportowym upokorzeniu czyli klęsce w meczu z Puszczą (0:3), szkoleniowym tąpnięciu czyli zmianie pierwszego trenera na Grzegorza Szokę oraz po reprezentacyjnej przerwie, ŁKS 23 listopada o godz. 17 zagra z Górnikiem w Łęcznej.

Czy będzie w stanie pozbyć się wyjazdowych demonów i wygrać drugi mecz na obcym boisku, bo dotychczasowy bilans jest po prostu żenujący: 1 zwycięstwo, 1 remis, 6 porażek. Po starciu z Górnikiem czekają łodzian w tym roku jeszcze da ligowe pojedynki: ze Zniczem w Pruszkowie i u siebie hitowe starcie z Wisłą Kraków.

Trzeba mocno podreperować punktowy bilans, żeby zimy nie przeżyć z widmem spadku w oczach. Co trzeba zrobić przede wszystkim, żeby było lepiej? Poprawić grę defensywną zespołu zwłaszcza przy kontrataku rywali, bo wtedy łodzianie w sposób niegodnych ligowców gubią się niczym futbolowe dzieci w gęstej mgle.

Lider – Basten Toma – musi być liderem a nie człowiekiem, który na długie minuty znika z pola widzenia. Dobrze by było, żeby skrzydłowi zaczęli wygrywać pojedynki jedne na jeden i żeby napastnik z prawdziwego zdarzenia Fabian Piasecki zyskał dobrą bramkową obsługę.

Marzenia, nadzieje, a co przyniesie sportowa rzeczywistość, sam chciałbym wiedzieć.