
Można się było spodziewać, że tak właśnie się to skończy. Zamiast merytorycznej dyskusji, dlaczego Widzew gra słabo i ostatnio przegrał z Cracovią, ważniejsze jest słuszne skądinąd poczucie krzywdy. I o tym dyskutują wszyscy. Były arbiter, teraz ekspert piłkarski Rafał Rostowski nie ma cienia wątpliwości:
Sędziowie meczu Cracovia – Widzew Łódź (1:0), zarówno główny Marcin Kochanek, jak i VAR Jarosław Przybył, popełnili fatalny błąd. Źle zinterpretowali starcie Dominika Piły z Sebastianem Bergierem i w efekcie niesłusznie anulowali gola Frana Alvareza, po którym Widzew powinien prowadzić 1:0. Cracovia wygrała 1:0, a to znaczy, że Kochanek i Przybył kompletnie wypaczyli wynik tego meczu, zarówno bramkowy, jak i punktowy.
Można składać protesty. pokazywać słuszny gniew, ale wynik pozostaje wynikiem i żadna siła go nie zmieni. Słuszniej byłoby skupić się na tym, dlaczego kupieni za wielkie pieniądze (każdy za więcej niż milion euro) piłkarze zagrali w Krakowie poniżej oczekiwań.
Udane akcje Mariusza Fornalczyka, który grał przez 70 minut można było policzyć na palcach jednej ręki. Nowy stoper – Stelios Andreou, który ma być ostoją defensywy, na razie idealnie się do niej… dopasowuje. Popełnia proste błędy, które skutkują groźnymi podbramkowymi sytuacjami dla rywali. Czy w tej sytuacji w najbliższym meczu zastąpi go wracający do zdrowia Ricardo Visus?
O innych piłkarzach łódzkiej drużyny, która zaprezentowała się pod względem sportowej jakości, wyjątkowo przeciętnie, też trudno powiedzieć ciepłe słowa. W sumie nieudany występ Widzewa i już.
22 sierpnia o godz. 20.30 Widzew podejmie Pogoń Szczecin. Mam nadzieję, oby nie płonną, że Widzew wreszcie zagra na miarę oczekiwań i pokaże ładny, skuteczny futbol na dobrym poziomie. Z drugiej strony wygląda na ta, że Portowcy są w jeszcze większym kryzysie niż łodzianie. Dostali u siebie baty od Górnika (0:3). Oddajmy głos liderowi – Kamilowi Grosickiemu: -Ten zespół wygląda na razie bardzo słabo, szczególnie mentalnie. Są dobre momenty, ale też takie, gdy nie da się na to patrzeć. To, co pokazaliśmy w drugiej połowie, było bardzo słabe.









