Rezerwowy Pafka

Tag: widzew transfery (Page 1 of 3)

Widzew – premiera ligowej wiosny i pytanie dnia:czy transferowy szał przyniesie oszałamiające wyniki?!

Fot. Martyna Kowalska, widzew.com

Pieniądze w piłkę nożną nie grają, ale dają złudzenie, a może jednak nadzieję, na stworzenie wielkiego teamu marzeń, który podbije nie tylko rodzimą ligę, ale też Europę.

Miało być spokojne konsolidowanie teamu, bo co tu kryć,fatalnej jesieni. Ale, ale… w Widzewie nie mogło być spokojnie. Zbyt duże ambicje i przy tym ogromne finansowe możliwości. Mamy zatem transferowe szaleństwo. Pytanie tylko, czy w tym szaleństwie jest metoda.

Łącznie, tylko zimą Robert Dobrzycki przeznaczył na wzmocnienia Widzewa około 15 mln euro (około 64,5 mln złotych). W tej kwocie uwzględniono m.in. 4 mln euro (około 17,2 mln złotych)za Przemysława Wiśniewskiego. Ligowa kadra jest warta ponad 40 mln euro. Oszałamiające liczby, robiące wrażenie. Ciekawe, czy na najbliższych boiskowych przeciwnikach?

Sam jestem ciekaw, ilu tych nowych, zimowych graczy, pojawi się w wyjściowym składzie łodzian na premierowy pojedynek z Jagiellonią.

Może być tak, że nie nowi piłkarze i stojące za nimi pieniądze będą najważniejsze, tylko… zima, której przekupić się nie da. Warunki, w jakich przyjdzie grać, mogą jednoznacznie określić przebieg boiskowych wydarzeń. Nie ma co jednak gdybać: pożyjemy zobaczymy. W każdym razie coś chyba jest w tym, o czym pisze jeden z francuskich portali, że Polska ma najbardziej szaloną ligę w Europie.

Już 31 stycznia o godz. 17.30 Widzew podejmie trzecią drużynę w tabeli (mecz rozegrany mniej i punkt straty do lidera!) – Jagiellonię Białystok. Widzew będzie inny, rywal też. Zagra choćby bez największego talentu polskiej piłki – Oskara Pietuszewskiego, sprzedanego do Porto. Oby nowa drużyna Jagi nie okazała się lepsza od Widzewa, bo łodzianie w tej chwili walczą o to, by nie wylądować w strefie spadkowej ekstraklasy.

Jesienią łodzianie przegrali frajersko i bez sensu 2:3, tracąc dwa gole w doliczonym czasie gry. Teraz ta przeklęta historia po prostu nie może się powtórzyć! Transmisja meczu w TVP Sport.

Futbolowe wydarzenie polskiej zimy. Milionowe transfery Widzewa, a może fortuna wydana na I-ligowy klub przez władze Wrocławia?!

Fot. widzew.com

Premiera polskiej, futbolowej wiosny zbliża się milowymi krokami. Hitem hitów zimowej przerwy były zakupy za miliony poczynione przez Widzew. Podsumujmy: Osman Bukari- z Austin za 5,50 mln euro, Carlos Isaac-z Cordoby za 1,00 mln euro, Christopher Cheng-z Sandefjord za900 tys. euro, Bartłomiej Drągowski-z Panathinaikosu dza300 tys. euroLukas Lerager-z FC Kopenhaga- za darmo, Emil Kornvig-z SK Brann za 3,5mln euro i na tym nie koniec…Teraz Przemek Wiśniewski!!!

Czy kolejny transferowy zaciąg pozwoli zbudować team na miarę ligowej czołówki? Pożyjemy zobaczymy, doskonale pamiętając, że w piłkę nożną pieniądze nie grają. Z drugiej strony transferowa cisza w ŁKS, który podobno nie stracił marzeń o awansie do ekstraklasy, brzmi doprawdy przejmująco.

Wracając do Widzewa. Milionowe zakupy udało się zrobić dzięki prywatnym pieniądzom właściciela. I tak właśnie ma być. Nie powinno dochodzić do takich patologii, do jakich doszło we Wrocławiu. Śląsk obronił się przed finansowym blamażem, dzięki pomocy władz miasta. I to jakiej.

Fot. wroclaw.pl

Wrocław wyłożył na I-ligowy klub 30 milionów złotych. A ten uroczony wielką gotówką nie przeprowadził poważnej restrukturyzacji, aby nie doszło do kolejnej patologii, tylko, jak gdyby nigdy nic, ruszył na zakupy, podbierając ligowemu rywalowi czyli ŁKS czołowego piłkarza (Michała Mokrzyckiego). Kasa z nowego, miejskiego portfela pozwoliła mu lekką ręką wydać pół miliona złotych.

To wyjątkowo chore i niesprawiedliwe, ale… Czego nie zrobią, w tym wypadku,miejscy politycy, żeby choć na chwilę przypodobać się mieszkańcom i nie stracić intratnego stołkaw urzędzie, radzie miasta, sejmiku czy bóg jeden wie gdzie.

Wiosna może być widzewska, jeżeli Lukas Lerager okaże się prawdziwym liderem łódzkiej drużyny. A liderów może być nawet dwóch!

Fot. Martyna Kowalska, widzew.com

Bez cienia wątpliwości, dla lepszego grania ligową wiosną niż jesienią konieczny jest człowiek, który będzie stabilizował Widzewa. Tak, żeby nie było trzęsiawki przy kontratakach rywali, żeby była pewność, że piłkę wyprowadzi się bez głupiej straty, w odpowiednim momencie przyspieszy lub zwolni grę. Po prostu umiejętnie ją reżyserował.

W tych sparingach, które oglądałem w internecie, ktoś taki się pokazał. Kto? 32 – letni Lukas Lerager. Ma chłop doświadczenie i widać też umiejętności, żeby to robić.

Zagrał 10 meczów w reprezentacji Danii, 17 w Lidze Mistrzów, 51 w Serie A, 55 w Lique 1 i 219 w lidze duńskiej. Teraz ma błyszczeć w ekstraklasie. Na razie wszyscy są pod wrażeniem tego, co robił podczas tureckiego zgrupowania. Podczas treningów i meczy kontrolnych praktycznie nie tracił piłki. Oby tak w ekstraklasie.

I na tym nie koniec, bo może mieć liderów dwóch! Prezentujący wysokie umiejętności i co najważniejsze wysoką formę pomocnik Emil Kornvig zostanie widzewiakiem!

Łódzki klub znów przeszedł, tym razem zimową, burzę transferową. Ma być lepszy, ale na razie trzeba to całe towarzystwo szybko zebrać do kupy i zrobić z niego odpowiedzialną za grę i wynik drużynę. Inaczej z marzeń o wielkości pozostanie strach przed degradacją. Mogą to uczynić: mądrze patrzący na zespół i potrafiący dobierać ludzi do podstawowego składu trener oraz liderzy na boisku, którymi bez dwóch zdań mogą stać się Lukas Lerageri Emil Kornvig.

25-letni Kornvig nominalnie jest pomocnikiem, choć w Brann dał się poznać jako zawodnik wszechstronny, spajający zespół, który włącza się w akcje ofensywne, nie zapominając także o pracy w obronie. Od wiosny 2024 roku Duńczyk zagrał w sumie 84 razy w barwach norweskiej drużyny, strzelając 17 goli i sześciokrotnie asystując.

Już 31 stycznia o godz. 17.30 Widzew podejmie trzecią drużynę w tabeli (mecz rozegrany mniej i punkt straty do lidera!) – Jagiellonię Białystok.

Prawdopodobna jedenastka łodzian na to spotkanie: Drągowski – Krajewski, Andreou, Visus, Cheng – Bukari, Lerager, Shehu, Pawłowski – Zeqiri, Bergier- choć… Alvarez i Baena pokazali w ostatnim sparingu, że trener Jovicević ma nad czym myśleć. Teraz doszedł jeszcze Kornvig,Od przybytku głowa nie boli?!

Jesienią łodzianie przegrali wyjazdowy pojedynek frajersko i bez sensu 2:3, tracąc dwa gole w doliczonym czasie gry. Oby teraz ta przeklęta historia się nie powtórzyła! Transmisja meczu w TVP Sport.

Prowadzenie widzewskiej hurtowni za 7, a może nawet 10 milionów euro, na razie przyniosło wielkie piłkarskie nic!

Pape Meissa Ba podpisał z Widzewem Łódź kontrakt do 2028 roku Fot. Wojciech Czarnociński, widzew.com

Prowadzenie widzewskiej futbolowej hurtowni, do której sprowadzono piłkarzy w sumie za 7, a może nawet 10 milionów euro na razie zakończyło się, nie ma co owijać w bawełnę, wielkim sportowym rozczarowaniem, żeby nie powiedzieć fiaskiem.

Drużyna zajmuje miejsce w dolnych rejonach stanów średnich ekstraklasy – jest 12 z dorobkiem 17 punktów w 15 meczach z bilansem: 5 zwycięstw, 2 remisów i aż 8 porażek (w tym 6. na obcych boiskach!) i bardziej niż na sportowych zaszczytach powinna się skupiać na tym, co robić, żeby z hukiem nie spaść.

W opanowaniu sytuacji, budowanie lepszych podstaw, na pewno by pomogło zwycięstwo w najbliższym ligowym pojedynku – Widzew 22 listopada o godz. 17.30 podejmie Koronę Kielce, a mecz pokaże TVP Sport.

Na razie w Widzewie wielkie zmiany administracyjne w strukturze zarządzającej drużyną – w tym transferami (ktoś za tę wielką wpadkę musiał ponieść odpowiedzialność i poniósł). Teraz dobrze by było, żeby przerwa pozwoliła trenerowi Igorowi Joviceviciowi doprowadzić do formy choćby jednego z liderów: Frana Alvareza, znaleźć sposób na wykorzystanie szybkości i przebojowości Mariusza Fornalczyka czy konsolidację zespołu w grze defensywnej, aby nie popełniał on momentami dziecinnych błędów, skutkujących łatwą stratą bramek i cennych ligowych punktów.

Trudno sytuacja w całej jaskrawości pokaże, jakim trenerem jest Igor Jovicević i czy na pewno warto go było zatrudnić.

Credo najbliższego widzewskiego działania w ustach odpowiadającego za następne transferowe działania – Dariusza Adamczuka: – Ważne są dla nas te trzy ostatnie w tym roku mecze ligowe i spotkanie Pucharu Polski. One dadzą pewne odpowiedzi, czy na wiosnę o nic już nie gramy i spokojnie budujemy drużynę, czy podłączamy się o grę w pucharach. Dziś wygranie trzech kolejnych meczów – co pokazał Radomiak – może pozwolić na wskoczenie do strefy pucharowej. Jeśli dobrze wszystko poukładamy, runda wiosenna będzie bardzo ważna.

Widzew. To jest największy błąd transferowy, jaki popełnił właściciel Robert Dobrzycki!

Robert Dobrzycki Fot. widzew.com

Czy wiecie jaki największy błąd transferowy zapisał na swoim koncie w ostatnim czasie Widzew? Jasne, dostał gonga od Hilarego Gonga i Tomasza Wichniarka, który miał udział w jego bezsensownym zatrudnieniu. A to, jakby nie patrzeć był najgorszy zakup w ekstraklasie tamtego okienka transferowego. To jednak już było, minęło i na szczęście się nie wróci. Oby nie wróciło więcej.

Teraz nowy właściciel sprowadził kilkunastu piłkarzy, nowego trenera i dyrektora sportowego. Wydał na nich miliony euro. W tym monecie chodzi mi o dyrektora sportowego. Gdybym był na miejscu pana Roberta Dobrzyckiego, to bym zapłacił, ba przepłacił, żeby tylko do Widzewa wrócił w roli dyrektora Łukasz Masłowski. Zwłaszcza, że on sam ma wielki sentyment do łódzkiego klubu.

Krótkie CV Łukasza Masłowskiego: Jako zawodnik w Widzewie rozegrał 58 meczów, strzelił osiem bramek. Po zakończeniu kariery piłkarskiej został agentem, a następnie dyrektorem sportowym Olimpii Grudziądz. W latach 2016–2019 pracował jako dyrektor sportowy Wisły Płock, następnie objął to samo stanowisko w Widzewie Łódź. W marcu 2022 został dyrektorem sportowym Jagiellonii Białystok.

Jasne, trzeba pamiętać, że w Łodzi mu niezbyt poszło, bo za szybko, zapalczywie i bez żalu pożegnano go z tą robotą, ale zebranego doświadczenia nikt mu nie mógł zabrać. Potrafił je w 200 procentach wykorzystać w Jagiellonii, po raz drugi pomagając w budowie drużyny na miarę ciekawego, ofensywnego grania, utrzymania miejsca w czołówce ekstraklasy i walki w europejskich pucharach.

Masłowski mógł to wszystko zapewnić w Widzewie. Cóż, kto bogatemu zabroni, postawić na opcję bałkańską. Z jakim skutkiem, to niestety widzi każdy futbolowy przedszkolak.

W wywiadzie dla sport.tvp.pl Łukasz Masłowski mówił o Jagiellonii: – Lubię wyzwania, choć nie wiem, czy aż takie i w tak krótkim czasie. W klubie piłkarskim stabilizacja jest ważna. Nie mówię tu tylko o finansach, ale również o organizacji, kadrze czy emocjach, bo to wszystko napędza rozwój. I udało nam się osiągnąć tę stabilizację w kilku obszarach, natomiast pod kątem sportowym cały czas nad tym pracujemy.

Dla mnie kluczowe było w letnim oknie to, by utrzymać poziom sportowy tej drużyny i uważam, że to się udało, a nawet w niektórych przypadkach pozyskaliśmy zawodników, którzy nie pokazali całego swojego potencjału. 

Mam poczucie tego, że obecna Jagiellonia jest taka… Taka moja. Wiele czasu jej poświęciłem, wiele czasu spędzam w klubie, z drużyną, ze sztabem, z prezesem. To już niemal drugi dom.

Tymczasem ekstraklasa toczy się dalej… Widzew zagra, oby mniej rozczarowująco, 4 października o godz.14.45 na wyjeździe z Termaliką Nieciecza. W meczu Pucharu Polski padł remis 2:2, w karnych wygrali łodzianie 5-4.

PS. Zmian w Widzewie się spodziewałem, bo tak grać i jeszcze tańczyć na greckim weselu po prostu nie można. I zmiana jest podobno o krok. Jest nowa funkcja – jest nowy człowiek. Dyrektorem zarządzającym w łódzkim klubie ma zostać Piotr Burlikowski, który ostatnio przez miesiąc pracował w zajmującym 9 miejsce w II lidze Zagłębiu Sosnowiec. W swojej zawodniczej karierze wyróżnił się m.in. tym, że strzelił swojego pierwszego gola w najwyższej klasie rozgrywek w barwach Olimpii Poznań w zwycięskim spotkaniu z… Widzewem.

Widzew wygrał ligowy mecz, ale zagadką wciąż pozostaje, na co stać czternastu nowych piłkarzy zespołu

Fot. Marcin Bryja, widzew.com

Widzew pokonał Arkę 2:0 i w jakiejś mierze kupił spokój wokół siebie po aferze weselnej. Hitem spotkania był bardzo dobry występ Angela Baeny, ukoronowany bramką, pochwałami Jana Urbana i pierwszym miejscem w jedenastce kolejki ekstraklasy.

Głośnym echem odbiła się też wypowiedź trenera gdynian Dawida Szwargi: – Widzew dokonał transferów za ponad sześć milionów euro, a naszym najdroższym transferem była… sauna.

Widzew ma 14 (słownie: czternastu) nowych piłkarzy, ale do miana zgranej, rozumiejącej się i porywającej w grze drużyny jest mu jeszcze daleko. Trzej, kupieni ostatnio gracze, w starciu z Arką, niczym szczególnym się nie wyróżnili. Pewnie potrzebują czasu (jak inni nowi piłkarze), żeby pokazać, na co ich stać. Na dziś najbardziej wartościowym napastnikiem zespołu wydaje się być… Sebastian Bergier. A wszyscy nowi powinni dążyć do tego, żeby być zespole tak potrzebni, jak Ricardo Visus, który stajem się ostoją defensywy łodzian.

W tej chwili najważniejsza jest jednak odpowiedź na pytanie, czy w Widzewie zostanie człowiek, który trzyma grę zespołu czyli Juljan Shehu. W przyszłym tygodniu mają się rozstrzygnąć sprawy jego ewentualnego nowego kontraktu.

W niedzielę 21 września o godz. 17.30 łódzki zespół zagra o ligowe punkty w Zabrzu z Górnikiem, który wywołał małe trzęsienie ziemi w Częstochowie, pokonując na wyjeździe Raków 1:0.

Trzy dni później czeka łodzian mecz pierwszej rundy Pucharu Polski z Bruk-Betem Termalicą Nieciecza, a w kolejną niedzielę spotkanie, tym razem w Łodzi, z Rakowem Częstochowa. Zatem trzy mecze w osiem dni. Po pojedynku w Zabrzu zespół uda się na mini zgrupowanie w Busku Zdroju. Ważna informacja dla kibiców. Mecz z Górnikiem pokaże stacja TVP Sport.

Widzew miał być ligową potęgą, a na razie jest na sportowym rozdrożu. Co dalej? Będzie lepsze granie czy nadal nic nie dające narzekanie?!

Fot. widzew.com


Miało być tak – dostaję szansę w Widzewie to kości rywali trzeszczą (to niestety akurat się udaje) i daję z siebie wszystko, grając na 200 procent możliwości. Tymczasem…

W meczu z Pogonią (1:2) po raz pierwszy szansę gry od pierwszej minuty dostał Angel Baena i mówiąc szczerze, szkoda o tym gadać. Spisał się słabo, słabiuteńko. Nie inaczej Tonio Teklić. Na jakim patencie znaleźli się w Widzewie? Kto ich zarekomendował, kto ich ściągnął do Łodzi, kto ich promuje w ligowym graniu, choć chyba ma oczy i widzi, co prezentują na treningach?

W klubie jest dużo nowego, ale stare grzechy wychodzą na powierzchnię, jak trupy z szafy i wywołują irytację kibiców. A zatem zespół znalazł się w punkcie wyjścia. Jest ligowym przeciętniakiem bez swojego stylu i jakości grania z przestrzelonymi transferami. Ech, ciężko o tym mówić, ale tak to niestety na tę chwilę wygląda. Nie jest dobrze, a może być jeszcze gorzej. Widzew kontynuuje serię bez wygranej. Z Wisłą Płock był remis, z Cracovią i Pogonią Szczecin porażki.

Marniutki bilans, a teraz… 31 sierpnia o godz. 17.30 łodzianie zmierzą się w Poznaniu z Lechem. Zagrają bez napastnika? Nie wystąpi ukarany czerwoną kartką w starciu z Portowcami – Sebastian Bergier (3 strzelone gole). Na horyzoncie jest piłkarz z francuskiej ekstraklasy!

O przenosinach do drugiej Bundesligi napomknął Rafał Gikiewicz. Sadzanie na ławie Mariusza Fornalczyka okazało się wielkim personalnym błędem. Wyniki są marniutkie. Zatem w drużynie wrze jak na futbolowym wulkanie. Czy trener Żeljko Sopić, którego pozycja w Widzewie jest coraz słabsza, potrafi zapanować nad kryzysem i skutecznie powalczyć o dobry wynik w Poznaniu i o zachowanie posady?

Widzew. Jedno, po nudnym, jak flaki z olejem, meczu w Zabrzu, jest pewnie. Obrońca Mateusz Żyro musi zostać w klubie!

Fot. Marek Młynarczyk, autor bloga www.obiektywnasport.pl

Widzew potrafi popadać ze skrajności w skrajność. Futbolowa Polska potrafi się zachwycić na przykład celnym strzałem nie z tej planety Frana Alvareza, ale… rozegrać mecz, który na pewno będzie kandydował do miana najgorszego w tym sezonie ekstraklasy. Mowa oczywiście o pojedynku z Górnikiem (0:0). Nuda panie, nuda i jeszcze raz nuda.  

– Wakacyjnie, przyjaźnie, spokojnie – podsumował starcie Kamil Kosowski.

Na boisku wiało taką nudą, że w 93. minucie sędzia Marcin Kochanek chciał skończyć spotkanie o… minutę wcześniej. Zreflektował się jednak i prowadził ten mecz trochę dłużej, co nie wpłynęło na zmianę jego oblicza.

Wiele, bardzo wiele negatywów, ale jest jeden wielki pozytyw. Mateusz Żyro po raz kolejny pokazał, że jest liderem łódzkiej defensywy i tak naprawdę piłkarzem… niesprzedawalnym. Trzeba w trybie pilnym, natychmiastowym podpisać z nim nową umowę, zanim panowie działacze, zaczniecie się bawić transferowymi klockami. Mateusz musi grać w nowym sezonie w Łodzi i już. W Zabrzu był ostoją defensywy gości, wygrał wszystkie główkowe pojedynki. Efekt – rywale nie oddali celnego strzału, a łodzianie zagrali na zero z tyłu.

Teraz będzie tajny przez poufny sparing z Motorem Lublin, a potem jedno z najważniejszych ligowych wydarzeń dla drużyny i kibiców. Widzew w ligowym klasyku podejmie Legię. Jesienią wojskowi wygrali 2:1, dzięki zwycięskiej bramce Pawła Wszołka w 86 minucie pojedynku. Teraz jest czas na rewanż. Spotkanie odbędzie się 15 maja o godz. 20.30 w Łodzi. Jest dużo, dużo czasu, żeby się do niego dobrze przygotować, pokazać umiejętności i charakter.

Transferowy zawrót głowy. Nieprawdopodobne, ale prawdziwe: wielkie zapotrzebowanie na piłkarzy Widzewa!

Imad Rondić Fot. Marek Młynarczyk, autor bloga www.obiektywnasport.pl

Zakopiemy się na amen w tym naszym futbolowym grajdole, pokazując wszem i wobec jak wygląda, marny dodajmy od razu, świat polskich piłkarskich menedżerów.

Co tu kryć, w minionych rozgrywkach Widzew był ligowym przeciętniakiem, mecze dobre, czasami bardzo dobre, przeplatał słabymi. A jednak zapotrzebowanie na łódzkich piłkarzy jest wielkie. Widać nasi i nie tylko nasi wspaniali menedżerowie nie mają szerszych transferowych perspektyw…

Antoni Klimek, z którym Widzew rozstał się bez cienia żalu (oby wkrótce nie płakał!) natychmiast znalazł zatrudnienie w, chcącą robić systematyczne kroki do przodu, Puszczy Niepołomice. Na Mateusza Żyro wielką chrapkę miała Legia Warszawa i kto wie, czy nadal nie ma.

Zastanawiano się i to mocno przed minionym sezonem, czy Imad Rondić godnie zastąpi Jordi Sancheza. Wielu miało obawy… Tymczasem Bośniak, który miał tak słabe mecze, że aż zęby bolały, potrafił też pokazać, że umie strzelać bramki. W 18 meczach zanotował 9 trafień, do tego dodał dwie asysty i już… ustawia się kolejka po napastnika, a na jej czoło wysuwał się Raków Częstochowa, który jednak nie chciał zapłacić za Rondicia półtora miliona euro i pozyskał… Leonardo Rochę.

Ostatnio transferowy gorący news to zainteresowanie Samuelem Kozlovskym (16 ligowych spotkań, dwie asysty) i to zagranicznego klubu. Podobno piłkarza chce lider ligi czeskiej, uczestnik Ligi Europy – Slavia Praga.

 Lirimem Kastratim , którego ligowa gra dla Widzewa (9 spotkań, 0 goli, 0 asyst), była bez wielkiego znaczenia, podobno interesują się dwa tureckie kluby. Nie wiem sam, śmiać się czy jednak płakać. Można tylko pytać, kto następny…

Przypomnę znamienne słowa trenera Daniela Myśliwca: – Ktoś dla Widzewa musi wygrywać mecze. No właśnie, żeby to całe zamieszanie nie sprawiło, że wiosną łodzianie będą bronić się przed spadkiem z ekstraklasy!

Obce boiska są ostatnio straszne Widzewowi, oby to się zmieniło!

Fot. Marek Młynarczyk, autor bloga www.obiektywnasport.pl

Trener Widzewa – Daniel Myśliwiec – mówi o dobrym meczu rozegranym w Białymstoku. Nawet jeśli ma rację, z czym ja się nie zgadzam, to i tak zdaje się to psu na budę, skoro łodzianie doznali drugiej wyjazdowej porażki z rzędu – najpierw z Pogonią w Szczecinie 0:2, a teraz Jagą 0:1. Nawet najpiękniejsze opinie tego faktu nie zmienią.

Fakty są bolesne: to kolejne porażki na obcych boiskach, fatalny bilans kartkowy: trzy czerwone kartki i dwanaście żółtych to bilans Widzewa po siedmiu spotkaniach. Ograniczone zaufanie do ludzi, na których można polegać, jak na Zawiszy. Frana Alvareza zdołano już kreować na nowego lidera drużyny, tymczasem on zachowuje się, jak junior i w kluczowym momencie ogląda drugą żółtą czyli czerwoną kartkę. I sprawa najważniejsza – transfery. Co pozytywnego wnoszą do gry zespołu zagraniczni piłkarze sprowadzeni w ostatnim czasie do Widzewa?

Moim zdaniem nic lub prawie nic. Kto ich wynalazł, po co, jakimi kryteriami się kierował – to jest nadal niewyjaśniona przez klub zagadka. Grzmię i będę grzmiał – po kie licho wydawać kasę na zagraniczny szrot, skoro nie gorszych piłkarzy można wyszkolić w klubie za mniejsze pieniądze i poszukać ich też za mniejszą kasę (chyba) w niższych ligach. Pokazywanie za wszelką cenę, że w trakcie przerwy zimowej czy letniej, gdy trwa transferowy zawrót głowy, widzewski interes się kręci, to tylko mamienie kibiców i potem w sezonie granie na ich nerwach.

Jestem zdania, że polityka transferowa Widzewa wymaga jeśli nie rewolucyjnych zmian, to natychmiastowej… rekonstrukcji.

Po reprezentacyjnej przerwie 13 września Widzew zagra ligowy mecz w Katowicach z GKS (godz. 20.30). Oby sprawdziło się przysłowie: do trzech razy sztuka i tym razem, po dwóch wyjazdowych porażkach, Widzew wyjdzie wreszcie na swoje. Dobrą atmosferę może budować sparingowe zwycięstwo z Wisłą Płock 3:0 i pojawienie się na boisku na pół godziny nowego napastnika Saida Hamulicia.

« Older posts

© 2026 Ryżową Szczotką

Theme by Anders NorenUp ↑