
Fot. Martyna Kowalska, widzew.com
Zwycięstwo w Gliwicach z Piastem (2:0) dało taką cichą nadzieję, że mimo krytyki i rozczarowań finał futbolowych zmagań tej jesieni może być dla Widzewa… optymistyczny. Warunek jest jeden, zwycięska seria łodzian musi trwać!
Już 2 grudnia o godz. 20.30 w 1/8 finału STS Puchar Polski Widzew zagra w Szczecinie z Pogonią. Transmisja TVP Sport. A 6 grudnia o gody. 17.30 ostatni ligowy mecz jesieni. Widzew zagra w Lubinie z Zagłębiem.
W Gliwicach futbolowego szału nie było, ale był sukces i może coś, co jest nie mniej ważne. Widzew potrafił wreszcie być drużyną na dobre i na złe, walczącą i na to było miło patrzeć. Piast z kolei pokazał czarno na białym, że Widzew to zespół, który kompletnie mu nie leży. Zanotował czwartą z rzędu porażkę z tym przeciwnikiem.
Chorwacki szkoleniowiec Igor Jovicević pomieszał składem i zrobił to niczym w kotle futbolowych czarownic. Kluczowe okazało się to, ze postawił na grę dwoma napastnikami. A ci mu się pięknie odwdzięczyli, strzelając zwycięskie bramki. Nie koniec na tym. Sebastian Bergier i Andi Zeqiri pokazali, że bez cienia egoizmu (a wszak walczą o miano pierwszego napastnika) potrafią ze sobą współpracować.
Bergier to najlepszy łódzki piłkarz tej jesieni (nie dość, że trafia do siatki, to jeszcze skutecznie pracuje za dwóch). Jeśli wiosna będzie nie mniej, a może nawet bardziej, udana to… Bergier może być napastnikiem, który zapisze na swoim koncie więcej niż 15 zdobytych bramek.
Według Interii: ostatnim, który tego dokonał, był Artur Wichniarek i to w… ubiegłym wieku. W sezonie 1998/99 strzelił 20 goli. Rok wcześniej Jacek Dembiński trafił 17 razy… Teraz nadejdzie czas Sebastiana Bergiera? Oby, tak właśnie się stało!









