
Fot. Sroki Łódź
To nie był udany wyjazd. Sroki Łódź zagrały w Czechach z Orli Havlíckuv Brod i przegrały 10:72. Prawda jest taka, że Łodzianie pojechali do Czech w mocno uszczuplonym składzie. Kontuzje wyeliminowały kilku ważnych zawodników i to było widać na boisku.
Przemysław Kwiecień – członek zarządu Klub Sportowy Sroki Łódź: – W czeskiej drużynie szczególnie wyróżniał się Tomas Moravek, który wykorzystywał swoją szybkość i zwinność, regularnie sprawiając kłopoty naszej obronie. To właśnie on był jednym z tych, którzy najczęściej pojawiali się w akcjach gospodarzy.
W Łódzkiej drużynie pojawił się też prezes Srok Krzysztof Tonn. Obchodził urodziny i po dłuższej przerwie znów dał się zobaczyć na boisku. Atmosfera wokół zespołu pozostała dobra – chłopaki wrócili do Łodzi z chęcią do dalszej walki.
– Mimo że mieliśmy osłabiony skład, przyjechaliśmy do Czech, żeby pokazać, że rugby mamy w sercu. W kolejnym meczu pokażemy tak naprawdę, co potrafimy – mówił debiutujący w roli kapitana Daniel Majewski.
Teraz przed Srokami ostatnia kolejka ligowa. W sobotę 3 października o 11 na boisku MOSiR przy ul. Karpackiej 61 zmierzą się z RC Hradec Kralove. Mimo sobotniej porażki łodzianie wciąż mają szansę zagrać w finale mistrzostw Czech. Wszystko przed nimi.
Wstęp na mecz jest wolny. Transmisję będzie można obejrzeć na kanale Hattrick TV na YouTubie.

Dodaj komentarz