Rezerwowy Pafka

Tag: rugby europe championship (Page 2 of 3)

Rugby. To będzie sportowe wyzwanie! 4 lutego Polacy zagrają z Rumunami – uczestnikami Pucharu Świata

Zdjęcia PZRrugby

Polscy rugbiści już za dwa tygodnie rozpoczną batalię o pozostanie w Rugby Europe Championship. Na starcie czeka ich spotkanie z uczestnikami zeszłorocznego Pucharu Świata. Biało-Czerwoni zmierzą się z Rumunią w niedzielę 4 lutego o godz. 18.15 na Narodowym Stadionie Rugby w Gdyni – podają Media PZR.

Drużyna prowadzona przez walijskiego szkoleniowca Christiana Hitta przygotowuje się do czekającego ich wyzwania już od dłuższego czasu. W czerwcu ubiegłego roku rozegrali cenny sparing z drugą reprezentacją Gruzji, a w listopadzie w Gdyni zmierzyli się z reprezentacją Armii Brytyjskiej, wygrywając w ostatniej akcji meczu. Od wspomnianego pojedynku z Brytyjczykami w listopadzie, nasza kadra odbyła trzy zgrupowania. Były to weekendowe spotkania, które miały jednak ogromną intensywność i złożyły się w sumie na 40 jednostek treningowych.

Wojciech Piotrowicz

Łącznik ataku i kopacz kadry Wojciech Piotrowicz mówi o ostatnim zgrupowaniu: – Pracowaliśmy główne nad naszą wydolnością, siłą oraz doskonaleniem techniki w rugby. Każdy dzień wyglądał podobnie. Rano kondycyjny trening na rowerkach air-bike, potem siłownia, a po południu trening na boisku gdzie odbywały się biegowe testy wytrzymałościowe. Szlifowaliśmy także nasze umiejętności rugbowe oraz poruszanie się po boisku – również w formie gierek kondycyjnych. Wieczorem mieliśmy ponownie siłownię oraz sesję na rowerkach air-bike. W niedzielę dodatkowo sztab zaplanował nam trening wydolnościowy na plaży.

W poprzednim sezonie nasza reprezentacja uległa Rumuni i Portugalii, ale ku wielkiej radości wszystkich kibiców wygrała w fazie grupowej z Belgią. Potem w półfinale minimalnie przegrała z Niemcami, by w ostatnim meczy ponownie spotkać się z Belgami. Tym razem zespół z Beneluksu okazał się lepszy… różnicą jednego punktu. Trener Christian Hitt podkreślał w wielu rozmowach, że przy tak długiej kampanii kluczowe jest przygotowanie fizyczne oraz umiejętność egzekucji w decydujących momentach. Te dwa elementy właśnie były najważniejsze w przygotowaniach do nowego sezonu.

W piątek 26 stycznia kadrowicze spotkają się w Cetniewie, gdzie rozpoczną ostatnią fazę przygotowań. Na kilka dni przed meczem z Rumunią przeniosą się do Gdańska, gdzie będzie już czas na ostatnie szlify i gromadzenie energii przed starciem. – Nie możemy się doczekać szansy, by powalczyć o utrzymanie. By pokazać się z jak najlepszej strony i zostać w REC na kolejne dwa lata. Nasza sytuacja jest jasna. Musimy zaprezentować się z dobrej strony i zająć przynajmniej szóste miejsce – powiedział trener Christian Hitt.

Rumunia była uczestnikiem wszystkich Pucharów Świata od 1987 poza turniejem w 2019 w Japonii. W ostatnim meczu obu zespołów „Biało-Czerwoni” zdobyli co prawda trzy przyłożenia i prezentowali się momentami całkiem dobrze, ale ostatecznie przegrali 27:67. Jednak jak podkreśla selekcjoner reprezentacji Polski, po pierwszym sezonie w REC mamy więcej doświadczenia i ogrania, więc możemy mocniej postawić się czołowym drużynom.

Rugby Polska. Co pokaże nasza reprezentacja w starciu z topowymi drużynami Rumunii i Portugalii?

Reprezentacja Polski rozpocznie przyszłoroczne rozgrywki Rugby Europe Championship od starcia z Rumunią 4 lutego w Gdyni. W kolejnych tygodniach czekają ją wyjazdowe mecze z Portugalią i Belgią oraz pojedynek półfinałowy – podaje biuro prasowe PZR. Wszystkie osiem drużyn rywalizujących na najwyższym poziomie rozgrywek spotka się następnie podczas wielkiego finału 17 marca w Paryżu na Stade Jean Bouin. To wielkie wyzwanie, bo rywale, zwłaszcza Rumunia i Portugalia są z wysokiej sportowej półki.

W swoim debiutanckim sezonie na najwyższym dostępnym poziomie rozgrywkowym w Europie, Polacy zaprezentowali się z całkiem dobrej strony. Po porażkach z uczestnikami Pucharu Świata – Rumunią i Portugalią, pokonali na własnym terenie Belgów. Następnie minimalnie ulegli Niemcom, by w meczu o siódme miejsce ponownie zmierzyć się z ekipą z Beneluksu. Tym razem Biało-Czerwoni przegrali boleśnie, bo różnicą jednego punktu i w zbliżających się rozgrywkach, muszą zagrać zdecydowanie lepiej, by pozostać w Championship na kolejne dwa lata.

Droga do osiągnięcia tego celu rozpocznie się w Gdyni, na Narodowym Stadionie Rugby, gdzie w niedzielę 4 lutego o 18.15 nasza reprezentacja podejmie Rumunię. Trudne wyzwanie, bo rywal to uczestnik Pucharu Świata we Francji. Potem jednak nie będzie wcale łatwiej. Kolejny przeciwnik to rewelacja wspomnianego czempionatu – Portugalia, a zaraz po niej Belgia. Prawdopodobnie właśnie pojedynek w Brukseli w dużej mierze będzie determinował dalsze losy naszej drużyny narodowej.

Po zakończeniu tej fazy turnieju, na pierwszy weekend marca zaplanowano półfinały pomiędzy drużynami z dwóch grup. W tej drugiej gra Gruzja, Hiszpania, Holandia i Niemcy. Jedna z dwóch ostatnich będzie prawdopodobnie rywalem Polaków 2 lub 3 marca. Dwa tygodnie później zostaną rozegrane mecze finałowe o miejsca 1, 3, 5 i 7. Jak poinformowała we wtorek europejska federacja, wszystkie cztery, decydujące starcia odbędą się 17 marca w Paryżu na Stade Jean Bouin.

Obiekt, na którym na co dzień swoje mecze rozgrywa czołowa drużyna francuskiej Top14, Stade Francais, może pomieścić niemal 20 000 widzów. Pojedynki w niedzielę 17 marca rozpoczną się o 12:00. Wielki finał zaplanowano na 21:00. Bilety trafią do sprzedaży już 19 grudnia. Ich cena ma rozpoczynać się od 10 euro. Będą dostępne za pośrednictwem strony Stade Francais.

Czy Polakom uda się zakończyć zmagania w Rugby Europe Championship zwycięstwem z Belgami?

Przed polskimi rugbistami mecz o 7 miejsce Rugby Europe Championship. W niedzielę o godz. 12.40 team Chrisa Hitta zmierzy się w Amsterdamie z Belgą. Jaką nadzieją na dobry wynik jest to, że silniejsza ma być formacja młyna (wracają do drużyny Mateusz Bartoszek i Aleksander i Jędrzej Nowiccy). Przewaga w tej formacji może dać sukces Polakom. Z tymi graczami w składzie pokonaliśmy Belgów w fazie grupowej 21:15. Chcielibyśmy bardzo, żeby biało – czerwoni powtórzyli ten wynik.

O pierwsze miejsce w zmaganiach powalczą Gruzini z Portugalczykami, a o trzecie Hiszpanie i Rumuni. W tym sezonie nikt nie spada i w kolejnych rozgrywkach rywalizować będą te same drużyny. Skład grup zostanie wyłoniony na podstawie zajętych lokat według systemu: 1-3-6-8 oraz 2-4-5-7.

Kapitan Polaków – Piotr Zeszutek, który ostatnio zmagał się z urazem pięty, po przegranym meczu z Niemcami przyznał szczerze, że egzamin dojrzałości nie został przez drużynę zdany. Mówi: Skupiamy się na tym, żeby wygrać i zakończyć rozgrywki zwycięstwem. Zostawić po sobie dobre wrażenie. Myślę, że było kilka momentów w całej rywalizacji, w których pokazaliśmy dobre rugby i teraz chcemy udowodnić, że zasługujemy na to, by zostać w Rugby Europe Championship.

W kadrze jest czołowy zawodnik Budo 2011 Aleksandrów Łódzki, grający z wielkim powodzeniem jako obrońca – Krystian Pogorzelski.

Grzegorz Szczepański: Z Belgami ostatnio wygraliśmy i teraz chcemy po raz kolejny udowodnić, że jesteśmy lepsi. Znów ich pokonać, tym razem na neutralnym terenie.Na pewno napędza nas to, że ostatnio wygraliśmy. To dodaje pewności siebie, ale nie można Belgów zlekceważyć.

Porażka z Niemcami kosztowała Polskę aż cztery rankingowe pozycje. Drużyna Christiana Hitta zajmuje obecnie 33. miejsce w rankingu World Rugby.  Belgia spadła na 29. miejsce po czwartej z rzędu porażce w tegorocznych rozgrywkach.

Zdjęcia pzrugby.pl

Kosztowana porażka polskich rugbistów. Spadek o cztery miejsca w światowym rankingu

To był wieczór twardej walki, mocnych zderzeń, od których trzeszczały kości i… błędów. Reprezentacja Polski przegrała w Gdyni z Niemcami 18:23 (7:10) w półfinałowym meczu Rugby Europe Championship, którego stawką było prawo gry o piąte miejsce w turnieju. Teraz spotkają się z Belgią w pojedynku o siódme miejsce. W spotkaniu wystąpił gracz Budo 2011 Aleksandrów Łódzki – Krystian Pogorzelski.

Jesteśmy bardzo rozczarowani tym wynikiem. To nie był ładny mecz i obie strony popełniały mnóstwo błędów. My tworzyliśmy sobie okazje do zdobywania punktów, ale ich nie wykorzystywaliśmy. To jest element, z którym wciąż zmagamy się od wejścia do Championship, by kończyć akcje i stawiać kropkę nad „i”. To był bardzo wyrównany mecz, ale teraz musimy skupić się na tym, co czeka nas w decydującym starciu z Belgami za dwa tygodnie w Amsterdamie – powiedział Christian Hitt.

Niemcy powalczą teraz o piąte miejsce z Holandią. Polaków zaś czeka starcie z Belgią, decydujące o tym, kto zajmie siódme, a kto ostatnie miejsce w Rugby Europe Championship. Przypomnijmy w spotkaniu grupy B Polska pokonała Belgię 21:15 (8:3). Punkty dla Polski: Wojciech Piotrowicz 11, Zenon Szwagrzak 5, Piotr Zeszutek 5. Polska: Fidler, Buczek (Bobryk), Szwagrzak (Bachurzewski) – Krużycki, Bartoszek (Halaifonua) – Cal, A.Nowicki, Zeszutek (Palamarczuk) – D.Plichta – J.Nowicki – Wójtowicz, Hudson, Szczepański, Cooke – Piotrowicz

W przegranym spotkaniu z Niemcami 18:23 grali: Fidler (77, Wiśniewski), Buczek, Bachurzewski (63, Szwagrzak) – Cal (77, Loboda), Mirosz (53, Krużycki) – Olow (52, Palamarczuk), Halaifonua, Zeszutek – D. Plichta (59, Pogorzelski) – Piotrowicz – Wójtowicz, Hudson-Kowalewicz, Szczepański, Cooke – M. Plichta

Spotkanie z Belgami odbędzie się w niedzielę 19 marca w Amsterdamie o godzinie 11. W finale rozgrywek zmierzy się Gruzja z Portugalią, a o trzecie miejsce zagrają Rumunia z Hiszpanią.

Porażka z Niemcami kosztowała Polskę aż cztery miejsca. Drużyna Christiana Hitta zajmuje obecnie 33. miejsce w rankingu World Rugby. Belgia spadła na 29. miejsce po czwartej z rzędu porażce w tegorocznych rozgrywkach.

Fot. pzrugby.pl

Rugby Europe Championship. Polacy potrafili już wygrać z Niemcami. Czy zatem są w stanie pokonać ich dziś w Gdyni?

Przy piłce kapitan Polaków – Piotr Zeszutek

Reprezentacja Polski, walcząca o miejsca 5-8 w Rugby Europe Championship, w niedzielę 5 marca br. o godzinie 20 zmierzy się na Narodowym Stadionie Rugby w Gdyni z Niemcami (transmisja Polsat Sport). To ostatnie spotkanie kadry w tych rozgrywkach w naszym kraju, bowiem finały odbędą się w Amsterdamie. Drugą parę półfinałową utworzą Holandia i Belgia. Zwycięstwo pozwoli Polakom powalczyć o piąte miejsce i zapewni dogodną pozycję do walki o pozostanie na dłużej w europejskiej elicie. Da im też 28 miejsce w światowym rankingu.

Już wiadomo, że mecz w Gdyni będzie ostatnim starciem „Biało-Czerwonych” w Championship, w tym sezonie rzecz jasna, na własnym boisku. Niezależnie od wyniku na koniec rozgrywek Polaków czeka podróż do Amsterdamu, gdzie rozegrana zostanie faza finałowa. Niemcy to zespół, który również w tym sezonie awansował do Rugby Europe Championship. W ostatnim starciu w Gdyni wygraliśmy 21:16, a spotkanie było popisem umiejętności Wojciecha Piotrowicza, który zdobył wszystkie punkty.

Teraz stawka będzie inna. Niezależnie od tego wyniku spotkania, zarówno Polacy, jak i Niemcy pozostaną na poziomie Championship na kolejny rok. W tym sezonie nikt nie spada do Rugby Europe Trophy. Mimo to „Biało-Czerwoni” na pewno nie odpuszczą i będą robić wszystko, by wygrać. Szczególnie, że rywale to ekipa pozostająca w zasięgu Polaków. Niemcy mają na swoim koncie trzy porażki, jednak po dotkliwym laniu, jakie sprawiła im Gruzja, w starciach z Hiszpanią i Holandią, zespół naszych zachodnich sąsiadów prezentował się naprawdę solidnie. Dobre wrażenie robi choćby łącznik ataku, Edoardo Stella, niezwykle skuteczny zawodnik włoskiego pochodzenia.

Krystian Pogorzelski

W wyjściowej piętnaste reprezentacji Polski zagrają byli łódzcy gracze Michał Mirosz i Dawid Plichta. Brat Dawida – Mateusz zacznie mecz jako obrońca. Na tej pozycji może go zmienić zaczynający spotkanie na ławce rezerwowych zawodnik Budo 2011 Aleksandrów Łódzki – Krystian Pogorzelski.

– To będzie bardzo ciężki mecz i wygra ten kto popełni mniej błędów. Jeśli Niemcy będą je popełniać, to na pewno będziemy kopać na bramkę, a ja wymagam od siebie, żeby skuteczność kopów była przynajmniej taka, jak podczas naszego ostatniego pojedynku. Wtedy trafiłem siedem z ośmiu kopów, liczę że teraz się poprawię i zachowam stuprocentową skuteczność – powiedział Wojciech Piotrowicz.

– Waga tego meczu jest ogromna dla obu stron, ponieważ będzie on mieć wielki wpływ na końcową klasyfikację i miejsce, które zajmiemy w tym sezonie Rugby Europe Championship. Jednocześnie to spotkanie, na które moi zawodnicy bardzo czekają, żeby ponownie pokazać twarde i dobrze zorganizowane rugby – zapowiedział trener Christian Hitt.

Trener Christian Hitt Fot. pzrugby.pl

Przeciwko Niemcom ma szansę zagrać Krystian Pogorzelski – czołowy zawodnik Budo 2011 Aleksandrów Łódzki

Piłkę rozgrywa Krystian Pogorzelski

Debiutująca na poziomie Rugby Europe Championship reprezentacja Polski odniosła swoje pierwsze, historyczne zwycięstwo, pokonując Belgię 21:15 (8:5). Dzięki temu „Biało-Czerwoni” zajęli trzecie miejsce w grupie i teraz w meczu o miejsca 5-8 zmierzą się z Niemcami. Spotkanie zaplanowano na Narodowym Stadionie Rugby w Gdyni, w niedzielę 5 marca o godzinie 20.

Jest pierwsze powołanie dla zawodnika Budowlani SA Budo 2011 Aleksandrów Łódzki. W kadrze znalazł się czołowy zawodnik drużyny, obrońca Krystian Pogorzelski. Są inni byli gracze zespołu: Michał Mirosz (Skra) i Dawid Plichta (Orkan, znakomity mecz przeciwko Belgom!)

Punkty zdobywa kapitan Piotr Zeszutek

– Udało nam się zdominować Belgów w autach i młynach, no i trochę złamać ich mentalnie. Jest to drużyna często grająca nie do końca czyste rugby, ale w sobotę szybko dostali informacje, że jesteśmy jedną drużyną i każdy pójdzie za drugim w ogień. Według mnie to były główne elementy, które zdecydowały o zwycięstwie – ocenił po spotkaniu Aleksander Nowicki.

Co czeka nas dalej? Podopieczni trenera Chrisa Hitta powalczą o miejsca 5-8. Dzięki temu, że zajęli trzecie miejsce w grupie, wywalczyli przywilej gry na własnym terenie. W półfinale zaplanowanym na niedzielę 5 marca o godz. 20:00 zmierzą się w Gdyni z czwartą drużyną grupy A Niemcami. Drugą parę utworzą Holandia i Belgia.

Piłkę kopie Wojciech Piotrowicz Fot. pzrugby.pl

Niemcy to zespół, który również w tym sezonie awansował do Rugby Europe Championship. W naszym ostatnim starciu wygraliśmy 21:16, a spotkanie było popisem umiejętności Wojciecha Piotrowicza, który zdobył wszystkie punkty z podstawki. Oglądaliśmy wówczas w Gdyni twardo grających „Biało-Czerwonych”. Na początku marca nikt nie miałby nic przeciwko, by sytuacja się powtórzyła.

Niezależnie od wyniku tego meczu na koniec rozgrywek Polaków czeka podróż do Amsterdamu, gdzie rozegranie zostanie faza finałowa. Nasz zespół ma szansę powalczyć o piątą lokatę, która byłaby naprawdę dużym sukcesem całego naszego rugby. W tym sezonie żadna z drużyn nie spadnie z Rugby Europe Championship, tak że podopieczni Christiana Hitta mogą przygotowywać się do kolejnych meczów bez zbędnej presji.

Nic tylko się cieszyć. Jest wielki, historyczny sukces. Polscy rugbiści pokonali faworyzowaną Belgię

Ci, którzy słusznie uważają, że rugby to wspaniała, męska, ale też niezwykle emocjonująca dyscyplina sportu, do których i ja należę, mają powody do radości. Polscy rugbiści odnieśli sukces, choć nie byli faworytami pojedynku.

Reprezentacja Polski odniosła historyczny sukces, wygrywając swój pierwszy mecz na poziomie Rugby Europe Championship. Nasi rugbiści pokonali Belgię 21:15 (8:3) i tym samym zapewnili sobie prawo gry na własnym terenie w półfinałowym meczu drugiej fazy turnieju – podaje strona pzrugby.pl.

Polacy po dwóch wysoko przegranych z Rumunią i Portugalią – uczestnikami tegorocznego Pucharu Świata, liczyli na to, że w trzecim meczu uda im się odwrócić kartę i odnieś pierwsze zwycięstwo w Rugby Europe Championship. Trener Christian Hitt wybrał najsilniejsze możliwe zestawienie, a cały zespół przyjechał na stadion skoncentrowany i bardzo mocno zmotywowany. Efekt właściwego przygotowania mentalnego widać było już od pierwszych minut. „Biało-Czerwoni” bardzo szybko zaczęli przeważać fizycznie i zgodnie z założeniami dominowali w młynie oraz autach.

Pierwsze punkty padły po kopie z podstawki, kiedy nasz zespół zapracował na rzut karny, a na trzy punkty zamienił go Wojciech Piotrowicz. Kilka minut później, związany przez Polaków maul autowy wjechał na pole punktowe Belgów, a swoje pierwsze przyłożenie w barwach narodowych zdobył filar Zenon Szwagrzak. Odpowiedź Belgów była natychmiastowa. Allan Williams, rozgrywający 71. mecz w reprezentacji swego kraju zmniejszył straty po rzucie karnym.

Po zmianie stron obejrzeliśmy również jedną z najładniejszych akcji meczu. Po młynie pod polem punktowym Belgów i jednym przegrupowaniu, Dawid Plichta, wybrany potem zawodnikiem meczu, zamarkował szerokie podanie i oddał piłkę za plecy, wbiegającemu Piotrowi Zeszutkowi. Kapitan polskiej kadry niczym torpeda wpadł na pole punktowe wprost między słupy. Chwilę później Wojciech Piotrowicz skutecznie egzekwował podwyższenie i było już 18:3.

Belgowie w końcówce przyspieszyli, a nadzieje, na powrót do gry dał im Dazzy Cornez, który przyłożył piłkę przy chorągiewce. Gościom nie udało się podwyższyć, za to Wojciech Piotrowicz kilka minut później wykorzystał rzut karny, pozwalając znów odskoczyć na 13 punktów. W doliczonym czasie gry, mocno zmęczeni pracą w obronie Polacy nieco zwolnili, a zmiennicy zespołu Belgii dali swojemu zespołowi drugi oddech. Przewaga „Biało-Czerwonych” skurczyła się do sześciu punktów. Prowadzący zawody pozwolił jeszcze wznowić grę, ale gdy Belgowie wypuścili piłkę do przodu w kontakcie, na Narodowym Stadionie Rugby rozbrzmiał ostatni gwizdek i zapanowała euforia.

– Mówi się do trzech razy sztuka. Po dwóch meczach, w których trudno było o zwycięstwo, wygraliśmy. To było nam bardzo potrzebne, bo wykonaliśmy w ostatnich tygodniach i miesiącach ogrom pracy i każdy z nas wiedział, że stać nas na to, by dziś pokonać Belgię. Od początku do końca zachowaliśmy dyscyplinę taktyczną. Trzymaliśmy się planu ułożonego przez trenera i przede wszystkim nie odpuszczaliśmy w defensywie. Pokazaliśmy czym jest twarda, polska obrona. To dla nas ogromne szczęście i satysfakcja, a także mecz, który teraz zbuduje nas przed półfinałowym starciem z Niemcami – powiedział po meczu kapitan zespołu i zdobywca przyłożenia Piotr Zeszutek.

Polacy wygrali swój pierwszy mecz w Rugby Europe Championship i sięgnęli po trofeum im. generała Stanisława Maczka, które zostało ustanowione przed rokiem, jako przechodni puchar, będący stawką każdego spotkania Polski i Belgii. Co więcej „Biało-Czerwoni” dzięki wygranej zapewnili sobie przywilej gry na własnym boisku w kolejnym meczu. Półfinałowe starcie drugiej części turnieju, którego stawką są miejsca 5-8, odbędzie się w Polsce w pierwszy weekend marca, a naszymi rywalami będą Niemcy.

Fot. pzrugby.pl

Polska – Belgia 21:15 (8:3)

Polska: Wojciech Piotrowicz 11, Zenon Szwagrzak 5, Piotr Zeszutek 5

Belgia: Victor Andre 5, Dazzy Cornez 5, Allan Williams 3, Florian Remue 2

Żółte kartki: Chris Baudry, Seppe Verelst (Belgia)

Polska: Tom Fidler, Grzegorz Buczek (Kamil Bobryk), Zenon Szwagrzak (Craig Bachurzewski), Michał Krużycki, Mateusz Bartoszek (Vaha Halaifonua), Jan Cal, Aleksander Nowicki, Piotr Zeszutek (Kacper Palamarczuk), Dawid Plichta, Jędrzej Nowicki, Robert Wójtowicz, Peter Hudson, Grzegorz Szczepański, Ross Cooke, Wojciech Piotrowicz.

Czy reprezentacja Polski jest w stanie pokonać Belgię i odnieść historyczne pierwsze zwycięstwo w Rugby Europe Championship?

W Gdyni 18 lutego o godz. 21.15 mecz Polaków z Belgami w Rugby Europe Championship. Transmisja w TVP Sport Polska w ostatniej kolejce przegrał z Portugalią 3:65 (3:29). Grając nawet w… trzynastu (kontuzje) Portugalczycy byli w stanie zdobywać punkty. W 2018 roku w Łodzi nasza drużyna przegrała spotkanie z Portugalią 25:27, choć gdyby nie prosty błąd w końcówce meczu mogła go wygrać! Znamienne. W polskiej drużynie nie było żadnego gracza lidera Budo 2011 Aleksandrów Łódzki. Przypomnijmy w pierwszym spotkaniu: Rumunia – Polska 67:27 (38:10). Nasi najbliżsi rywale Belgowie – też mają na swoim koncie dwie dość wyraźne porażki, 17:54 z Portugalią i 5:56 z Rumunią. Mimo to, biorąc pod uwagę poprzedni sezon, ale również doświadczenie gry w Championship, to Belgowie będą faworytem spotkania z Polską.

Trener Polaków Christian Hitt o pojedynku z Portugalią:  To był rozczarowujący występ i wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę. Po pierwszym meczu w Rumunii było wiele pozytywów w naszej grze, choć oczywiście nie brakowało elementów, które zawiodły. W mojej opinii, nie patrząc na wynik, ale na obraz gry, poprawiliśmy naszą obronę. Wciąż jednak nie uniknęliśmy błędów i strat piłki, kiedy reagowaliśmy zbyt późno i byliśmy za to surowo karani. To jest już inny turniej i wyższy poziom – ocenił mecz z Portugalią walijski szkoleniowiec.

W ostatnim meczu, sztab szkoleniowy nie mógł skorzystać, z kilku bardzo ważnych graczy. Teraz gracze kontuzjowani i zaabsorbowani zawodowymi obowiązkami znów są w kadrze. Wracają też do niej Kamil Bobryk i Aleksander Nowicki, który po niewielkim urazie dołączy do swojego brata w rozgrywkach Rugby Europe Championship. Dużym wsparciem dla drużyny będzie również Mateusz Bartoszek, który od lat występuje we francuskich i szkockich ligach, a w poprzednich meczach nie mógł zagrać ze względu na zobowiązania klubowe.

Na zgrupowanie do szerokiej kadry Hitt powołał również absolutnego debiutanta Brandona Olowa – rugbistę występującego na co dzień w Australii w zespole Perth Bayswater – najstarszym klubie na zachodnim wybrzeżu Australii. Ten potężny zawodnik drugiej i trzeciej linii młyna jest w połowie Polakiem (jego matka jest Polką) i jakiś czas temu szukał nawet klubu w Ekstralidze. Był też w stałym kontakcie z selekcjonerem biało-czerwonych, który obejrzał kilka jego meczów. Olow wypadł na tyle dobrze, że przed tym arcyważnym spotkaniem został zaproszony na zgrupowanie naszej drużyny narodowej.

Polska, po dwóch porażkach w fazie grupowej, jest już pewna tego, że w Rugby Europe Championship powalczy o miejsca 5-8. Mecz z Belgią zadecyduje jednak, która z tych drużyn zajmie trzecią lokatę i w pierwszej fazie finałów będzie miała przywilej gry na własnym boisku. Belgowie, podobnie jak my, w tym roku awansowali na poziom Championship, wygrywając rozgrywki Trophy. W poprzednim sezonie, w Brukseli, biało-czerwoni ulegli tej drużynie 11:41, rozgrywając jedno ze swoich najsłabszych spotkań. Teraz jednak mamy nadzieję, że na stadionie w Gdyni obraz gry będzie zupełnie inny. Mają nieźle zorganizowaną drużynę, a większość ich zawodników występuje w lidze francuskiej. Mimo to są rywalem o zbliżonym potencjale do naszej reprezentacji i polska „piętnastka” ma szansę powalczyć o pierwsze zwycięstwo na tym poziomie europejskich rozgrywek.

Czy polscy rugbiści są w stanie postraszyć Portugalię? Ekscytujący mecz w Gdyni w sobotę 11 lutego o godzinie 11.45. Transmisja na TVP Sport

Fot. pzrugby.pl

W drugim meczu w ramach Rugby Europe Championship, reprezentacja Polski zmierzy się z kolejnym finalistą tegorocznego Pucharu Świata – Portugalią. „Biało-Czerwoni” w spotkaniu z Rumunią (27:67), na inaugurację rozgrywek, udowodnili, że potrafią powalczyć ze znacznie silniejszym przeciwnikiem i choć wyraźnie przegrali, to zaprezentowali odważne rugby – z pazurem i pomysłem. Kibice liczą, że w Gdyni będzie podobnie – podaje pzrugby.pl.

Awans do Rugby Europe Championship był dla Polaków sporym sukcesem, a także szansą na zdobycie cennego doświadczenia i rozwój polskiego rugby. Takie podejście podkreślają we wszystkich rozmowach zarówno trenerzy, jak i zawodnicy.

– Rumunia i Portugalia przygotowują się do Pucharu Świata. Nasza sytuacja jest zgoła inna. My budujemy drużynę, rozwijamy się. Chcemy pozostać i umocnić się na tym poziomie na kilka kolejnych lat. Budujemy pewność siebie i konkurencyjność względem rywali. Pierwsze przebłyski widać było w Rumunii, kiedy w drugiej połowie zawodnicy odpuścili stres i zaczęli stwarzać i wykorzystywać sytuacje punktowe – komentował Christian Hitt.

Goście będą zdecydowanym faworytem, choćby ze względu na to, że mają w składzie kilku zawodników występujących na wysokim poziomie we Francji. W wyjściowym składzie przeciwko Polsce będzie ich aż dziesięciu: dwóch z Top14 (uważanej za najlepszą ligę świata), czterech z ProD2 i czterech z poziomu Nationale. To już pokazuje, z jakiego kalibru przeciwnikiem przyjdzie się nam zmierzyć. W swoim pierwszym meczu REC nasi rywale zdecydowanie pokonali Belgię 54:17, prezentując niezwykle szybkie i efektowne rugby. W meczu z nami również nie ma mowy o odpuszczaniu, bo zawodnicy walczą przecież o miejsce w składzie na Puchar Świata, który w tym roku odbędzie się we Francji.

Szykuje się bardzo ciekawy mecz, który, jak podkreśla Christian Hitt będzie kolejną okazją dla naszej drużyny na zdobycie cennego doświadczenia: – Zrobiliśmy kilka zmian w zestawieniu w stosunku do meczu z Rumunią, żeby zobaczyć jak zaprezentują się inni zawodnicy z szerokiego składu. Wszyscy są bardzo podekscytowani możliwością gry przeciwko kolejnej drużynie z Pucharu Świata. Niestety w ostatniej chwili, ze względu na kontuzję bicepsa wypadł ze składu Grzegorz Buczek, a choroba wykluczyła Roberta Wójtowicza. Do końca turnieju na boisko nie wybiegnie również Jakub Małecki, który naderwał mięsień czworogłowy uda. Do formy, po kontuzji łydki, powoli wraca Mateusz Plichta, który będzie mógł już prawdopodobnie zagrać przeciwko Belgii. Ze względu na obowiązki zawodowe oraz zobowiązania w klubach, w składzie zabraknie również Jana Cala, Mateusza Bartoszka oraz Jędrzeja Nowickiego.

Początek spotkania w Gdyni w sobotę 11 lutego o godzinie 11.45. Transmisja na TVP Sport.

Skład reprezentacji Polski na mecz z Portugalią:

1. Quentin Cieśliński

2. Dominik Mohyła

3. Sylwester Gąska

4. Michał Krużycki

5. Max Loboda

6. Kacper Palamarczuk

7. Vaha Halaifonua

8. Piotr Zeszutek

9. Sean Cole

10. Wojciech Piotrowicz

11. Grzegorz Szczepański

12. Daniel Gdula

13. Peter Hudson-Kowalewicz

14. Tomasz Poźniak

15. Ross Cooke

Zmiennicy:

16. Jakub Burek

17. Jake Wiśniewski

18. Tomhas Fidler

19. Arkadiusz Janeczko

20. Artur Kliś

21. Dawid Plichta

22. Dawid Banaszek

23. Dominik Morycki

Przed polskimi rugbistami kolejne wielkie sportowe wyzwanie – pojedynek z Portugalią

Jędrzej Nowicki (z piłką) Fot. pzrugby.pl

W sobotę reprezentacja Polski zmierzy się w drugim meczu Rugby Europe Championship z Portugalią. Spotkanie odbędzie się 11 lutego, początek, o godz. 11.45. Transmisję zaplanowano w TVP Sport.

 W swoim pierwszym spotkaniu w Rugby Europe Championship reprezentacja Polski przegrała w Bukareszcie z Rumunią 27:67. Nasi przeciwnicy, finaliści tegorocznego Pucharu Świata, byli zdecydowanymi faworytem tego meczu, ale mimo ich zdecydowanej wygranej, „Biało-Czerwoni” podjęli rękawicę – podają media@pzrugby.pl.

– Nie mogę powiedzieć, że byliśmy szczęśliwi, ale też nie było wielkiego smutku. Nikt z nas się nie załamywał. Podjęliśmy walkę i nawet, jak popełnialiśmy błędy, to i tak mieliśmy poczucie, że daliśmy z siebie sto procent – mówił po meczu z Rumunią Jędrzej Nowicki. – Nawet jeśli tracisz cztery czy pięć przyłożeń w meczu, to już jest sygnał, że należy poprawić defensywę. Przede wszystkim organizacja gry Rumunów w ataku była bardzo dobra. Widać, że są naprawdę dobrze wyszkoleni. Jeśli chodzi o nas, to pewnych rzeczy zwyczajnie nie da się przeskoczyć. Nawet jeśli bardzo chcesz, ale nie masz na co dzień kontaktu z taką ofensywą, to ciężko jest samym sercem czy samą wolą walki wybronić wszystkie akcje.

Nie będzie niczym odkrywczym, jak powiem, że rywale byli od nas o klasę lepsi. Mimo wszystko podjęliśmy rękawicę i wstydu nie przynieśliśmy. Mogło być lepiej, jest sporo rzeczy do poprawy, ale też na tym to polega, że idziesz wyżej, żeby się przekonać, co jeszcze masz do poprawy. Teraz najważniejsze to wyciągnąć z tego odpowiednią lekcję przed następnymi spotkaniami.

Pierwsze koty za płoty. Przyznam szczerze, że trochę obawialiśmy się pogromu, bo Rumuni wyszli naprawdę mocnym składem. Każdy z nich walczy o wyjazd na Puchar Świata więc nie było mowy o odpuszczaniu. Dlatego po meczu czuć było zadowolenie, że daliśmy radę. Mieliśmy swoje okazje w ataku i potrafiliśmy je wykorzystać. Nie mogę powiedzieć, że byliśmy szczęśliwi, ale też nie było wielkiego smutku.

Zawodnik CA Pontarlier Rugby wrócił do Francji i nie zobaczymy go w meczu z Portugalią, który zaplanowano 11 lutego o godz. 11.45 na Narodowym Stadionie Rugby w Gdyni. Jego drużyna ma bardzo ważny mecz ligowy, a sam zawodnik szkołę i dlatego dostał zgodę od trenera, żeby na tydzień opuścić zgrupowanie. Dołączy jednak do kolegów już w najbliższy poniedziałek i razem z nimi będzie przygotowywał się do starcia z Belgią.

« Older posts Newer posts »

© 2026 Ryżową Szczotką

Theme by Anders NorenUp ↑