Rezerwowy Pafka

Tag: widzew korona (Page 2 of 2)

Rywal Widzewa rękami i nogami, gryząc trawę, broni się przed spadkiem. Czy łodzianie pokażą nie mniejszą determinację?!

Fot. Marek Młynarczyk, autor bloga www.obiektywnasport.pl

Przerwa był i już po przerwie. Wracamy do futbolowej ekstraklasy. Widzew czeka trudny mecz z zespołem, który wszelkimi dostępnymi sposobami broni się przed spadkiem z ekstraklasy. Łodzianie 1 kwietnia o godz. 17.30 podejmą Koronę Kielce. Nie spodziewamy się okolicznościowych głupich futbolowych żartów czyli słabej postawy gospodarzy, tylko dziesiątego zwycięstwa Widzewa, w tym ósmego na własnym boisku.

Ostatnim mecz łodzian z Cracovią (2;2) był zarazem ich osiemnastym spotkaniem pod wodzą trenera Daniela Myśliwca. Bilans trenera: siedem zwycięstw, cztery remisy (wszystkie poza Łodzią) i siedem porażek (gole 24-23). Liczymy na ósme zwycięstwo!

Widzew rozegrał udany, zwłaszcza pod względem wartości ofensywnych, sparing z Górnikiem Łęczna (4:2). Co z niego wyniknęło? W ekstraklasie gra obronna nie może być tak dziurawa jak w tym pojedynku. Bramkarz Ivan Krajcirik ma na pewno umiejętności na miarę ekstraklasy. Pozycja Antoniego Klimka, jak pierwszego młodzieżowca, jest w drużynie nie do podważenia. Dominik Kun spisywał się w rozbijaniu akcji rywali lepiej od Marka Hanouska, a znakomite prostopadłe podania Sebastiana Kerka kuszą, żeby dać mu więcej czasu pokazania się na ligowym boisku.

Jak na to nie patrzeć trzon zespołu musi pozostać bez zmian. Pytanie, jak ustawić na boisku lidera i kapitana – Bartłomieja Pawłowskiego, żeby był jak najbardziej pożyteczny dla zespołu. Pawłowski w klasyfikacji kanadyjskiej (gole plus asysty) ma na koncie 10 oczek. Miał bezpośredni udział w 31,3 proc. bramek Widzewa. 25 proc. udziału miał Jordi Sanchez (czy pojawi się na boisku), a następny za nim jest Fran Avarez – 18,8. Liczymy na to, że po pojedynku z Koroną statystyki liderów się polepszą!

Sytuacja Korony jest trudna. Po 25. kolejkach zajmuje 15. miejsce w tabeli z dorobkiem 24 punktów. Tyle samo punktów ma Puszcza Niepołomice, która plasuje się na szesnastej pozycji, pierwszej spadkowej.

Widzew stracił gola po minucie i 26 sekundach gry, spisywał się słabo, ale zdołał wywalczyć remis w Kielcach

Po słabym, momentami bardzo słabym meczu Widzew wywalczył drugi punkt na wyjeździe, po golu z rzutu karnego wykorzystanego przez Pawłowskiego.

Dziewiątą kolejkę spotkań ekstraklasy otworzył mecz Widzewa w Kielcach z ostatnią w tabeli Koroną. Trener Myśliwiec dokonał w składzie jeden zmiany, wymienił młodzieżowca Klimka na Tkacza.

Wszystkie wypracowane w łódzkiej szatni założenia taktyczne wzięły w łeb już po upływie minuty i 26 sekund. Po centrze z lewej strony niepilnowany przez Milosa, Czyżycki pewnie posłał piłkę w róg bramki. No, po prostu koszmar!

Po czterech kolejnych minutach powinno być remis. Po podaniu Kuna w sytuacji dwóch na jednego znaleźli się Sanchez i Pawłowski. Wystarczyło jednak, że napastnik źle podał piłkę pomocnikowi i wielka szansa przepadła. Z drugiej strony rodzi się pytanie, dlaczego napastnik nie zdecydował się sam kończyć tę akcję.

W 20 min mogło być 2:0. Po stracie piłki przez Pawłowskiego szybsi od łodzian gospodarze przeprowadzili składną kontrę. Na szczęście w jej finale Ravas wygrał pojedynek sam na sam z Szykawką. Korona stwarzała bramkowe sytuacje, bo w środku pola była wielka, łódzka dziura, której nie byli w stanie wypełnić wolniejsi od rywali pomocnicy. Po pół godzinie Korona mogła nawet prowadzić 4:1. ale…

Widzew przeszedł do ofensywy i to przyniosło efekt. Zator nadepnął na stopę atakującego Shehu i sędzia podyktował jedenastką, którą pewnie wykorzystał Pawłowski.

W pierwszej dobrej sytuacji drugiej połowy z 30 metrów z rzutu wolnego Pawłowski posłał piłkę minimalnie obok słupka. Potem inicjatywę miała Korona. Z wolnego próbował Kerk, ale w środek bramki. Łodzianie mieli furę szczęścia. Po główce Zatora piłka odbiła się od poprzeczki. Uff, w końcu sędzia zagwizdał koniec tego słabego spotkania, choć trzeba przyznać że najwięcej działo się w doliczonym czasie gry.

Mecz obserwowało około 900 fanów Widzewa.

Korona Kielce – Widzew 1:1 (1:1)

1:0 – Czyżycki (2), 1:1 – Pawłowski (42, karny)

Widzew: Ravas – Milos, Żyro, Ibiza, Nunes – Kun (63, Kerk), Hanousek, Shehu – Tkacz (73, Ciganiks), Pawłowski (82, Terpiłowski) – Sanchez (73, Rondić)

Nowa miotła i jest efekt. Widzew zdobył trzy punkty z niepokonaną do tej pory Cracovią. Zagrał na zero z tyłu. Co by jednak było, gdyby nie Bartłomiej Pawłowski!

Zdjęcia Marek Młynarczyk, autor bloga www.obiektywnasport.pl

Debiut marzenie stał się faktem. Nowy trener Widzewa – Daniel Myśliwiec ma powód do satysfakcji. Nie byłoby zwycięstwa nad niepokonaną do tej pory Cracovią, gdyby nie sprawdzone trio: Ravas – Pawłowski – Sanchez. Najistotniejsze jest to, że na boisku był piłkarz – Bartłomiej Pawłowski, który robił wielką różnicę w grze. Miał ochotę do walki, nie bał się pojedynków jeden na jeden, strzelił piękną bramkę i co nie mniej ważne, gdy drużynie nie szło, dał swoimi indywidualnymi akcjami chwilę oddechu i impuls do zmiany boiskowych wektorów.

Bartłomiej Pawłowski: To spotkanie kosztowało nas sporo sił, bo przeszliśmy na inny system i w kilku momentach było ciężej, ale dobrze sobie z tym poradziliśmy!

Zmiana na lepsze, to także efekt bardziej odpowiedzialnej i skutecznej gry Marka Hanouska, wolnej od istotnych błędów postawy Mateusza Żyry w defensywie, co w dużej mierze przełożyło się na zachowanie czystego konta przez łódzką drużynę oraz nadzieje, że Widzew może mieć asa w rękawie. Sebastian Kerk pojawił się na boisku na ostatnie 25 minut i potrafił ten czas znakomicie wykorzystać. Ładny strzał z rzutu wolnego, to jeszcze nic. Najważniejsze były… podania, zwłaszcza to prostopadłe do Jordiego Sancheza, po którym padł drugi gol. Czy 29-letni Niemiec dostanie szansę gry od pierwszej minuty w kolejnym ligowym pojedynku – z Koroną w Kielcach 22 września o godz. 18?

Dobrze jeszcze by było, gdyby coraz więcej dawali drużynie i mieli do pokazania młodzieżowcy, bo na razie są na boisku, bo tego wymaga regulamin,a raczej milionowa kara za ich brak na placu.

Korona przegrała z Pogonią 1:3, ale napsuła rywalom sporo krwi. Prowadziła, nawet 2:0 (VAR anulował drugiego gola!), miała bramkowe sytuacje, pokazała że jest w stanie sprawić niespodziankę.

Trener Korony – Kamil Kuzera: Boli ten wynik. Mieliśmy okazje, swój plan, który się sprawdzał. Pogoń ma dużo jakości, więc z takimi drużynami trzeba ciągle utrzymywać koncentrację, a tego nam momentami brakowało. Porażka boli, ale życie toczy się dalej i w kolejnym meczu musimy zrobić wszystko, aby wygrać.

Widzew czyli sportowa degrengolada i ligowa kompromitacja!

Jedna wielka kompromitacja Widzewa. Drużyna trenera Janusza Niedźwiedzia po beznadziejnej grze przegrała szósty mecz z rzędu na własnym stadionie! Rekord trudny do pobicia.

Zaczęło się fatalnie. Po 5 minutach gospodarze przegrywali. Ravas piąstkował pod nogi Petrova. Ten strzelił na bramkę. Piłka odbiła się od Błanika i wpadła do siatki.

Przez pierwszą połowę była jedna akcja Pawłowskiego i zablokowany strzał Stępińskiego, za to kolejne klopsy notowali obrońcy. Korona zepchnęła gospodarzy do defensywy i miała bramkowe okazje. Jedna została wykorzystała. Po centrze z rzutu wolnego Błanika, piłkę w rogu bramki głową umieścił Malarczyk. Potem inicjatywa należała nadal do gości. Mogło być 0:3. Po pustym przelocie Ravasa i główce Petrowa piłka odbiła się od poprzeczki.

W drugiej połowie po zmianach Widzew ruszył do odrabiania strat. Zepchnął Koronę na własne przedpole. Nic z tego nie wynikało. A co w odpowiedzi? Po kolejnej główce Malarczyka piłka wylądowała na poprzeczce! Co się odwlecze to nie uciecze. Po kolejnym dośrodkowaniu piłkę w bramce łodzian umieścił Łukowski.

Wreszcie, wreszcie . W 68 minucie, tak to nie pomyłka, pierwszy groźny strzał Widzewa. Po uderzeniu Pawłowskiego z rzutu wolnego piłka o centymetry minęła słupek. W końcówce robiąca co chce na boisku Korona miała kolejne bramkowe szanse. Uff, dobrze że skończyło się tylko na 0:3, choć nie udało się uchronię przed sportową kompromitacją. Słabo, słabiej, słabiusieńko. Tak należy ocenić ostatnie ligowe mecze Widzewa. Podsumowanie godne ligowej wiosny. Tak beznadziejnego spotkania w tym roku Widzew nie rozegrał!

Nieprawdopodobne. Ten futbolowy koszmar w wykonaniu Widzewa oglądało 17 423 widzów!

Widzew – Korona Kielce 0:3 (0:2)

0:1 – Błanik (5), 0:2 – Malarczyk (40, głową), 0:3 – Łukowski (60)

Widzew:  Ravas – Żyro (46, Letniowski), Szota, Kreuzriegler – Zieliński (46, Milos), Stępiński (C), Shehu (89, Zawadzki), Nunes (46, Hansen) – Cigaņiks, B. Pawłowski – Terpiłowski (78, Dawid)

Widzew. Chcieli zakończyć rundę z przytupem i tak właśnie zrobili!

Widzew, gdy ma trochę futbolowego szczęścia, nie przegrywa. Tak też było i tym razem. W ostatnim meczu jesieni łodzianie pokonali w Kielcach Koronę 1:0. Bramkę w doliczonym czasie gry zdobył Mate Milos. Wcześniej zawiódł człowiek, którego przed sezonem bardzo chcieli łodzianie. Bartosz Śpiączka wykonywał jedenastkę, ale jego uderzenie świetnie obronił Henrich Ravas! W sumie łodzianie byli lepszym zespołem i zasłużenie zdobyli trzy punkty – wygrali 9 spotkań, mają na koncie 29 punktów, są w ścisłej ligowej czołówce. tak optymistycznego ekstraklasowego scenariusza chyba nikt się nie spodziewał.

Trener Janusz Niedźwiedź: – Spotkała nas nagroda za cały mecz, za to jak byliśmy konsekwentni przez cały czas. Tego zabrakło nam w ostatnich spotkaniach. Chcieliśmy zakończyć rundę z przytupem i udało nam się to zrobić. Jesteśmy zadowoleni z miejsca, w jakim się znajdujemy i z tego, ile mamy punktów. To jest dla nas najważniejsze.

Trener Kamil Kuzera – Widzew ma swoją jakość, określony sposób gry, dzięki któremu potrafi generować przewagę w różnych sektorach boiska. Nieprzypadkowo jest w tabeli tam, gdzie jest.

Mato Milos: – Myślę, że był to mój najlepszy mecz, odkąd jestem w Widzewie. Wcześniej miałem już kilka dobrych okazji, ale nie udało się ich wykorzystać. Starałem się jednak pracować i myśleć pozytywnie. Wiedziałem, że przyjdą kolejne szanse.
Henrich Ravas: – Patrzyłem, jak Śpiączka nabiega na piłkę, postanowiłem pójść mocno i udało się obronić. Można zażartować, że odbiłem sobie jedenastki z Kalisza.

Bartłomiej Pawłowski: – To był trochę nieobliczalny mecz. Wydawałoby się, że mamy sporo okazji do strzelenia bramki, ale ich nie wykorzystaliśmy. A w drugiej połowie Korona miała rzut karny, którym mogła ustawić pod siebie spotkanie. Chwała dla naszego bramkarza, że uratował nam ten remis i dla drużyny za to, że w końcówce potrafiła strzelić gola i wywieść z Kielc trzy punkty.

Miłosz Trojak: – Niestety, Widzew w końcówce nas przygniótł i wygrał. Boli to, że nie zdobywamy punktów, bo nie jesteśmy na tyle słabym zespołem, żeby zdobyć tylko trzy punkty w dziesięciu meczach.

Widzew powalczy o dziewiąte ligowe zwycięstwo na stadionie pełnym żołnierzy!

Trzymamy kciuki, żeby widzewiacy cieszyli się po meczu w Kielcach

Oby tylko widzewiacy nie nasycili się już jesiennym sukcesem. Na razie ich dorobek jest ponad stan i oczekiwania. Mieli bronić się przed spadkiem, tymczasem są trzeci kolejkach trzecie miejsce w tabeli ekstraklasy z dorobkiem dwudziestu sześciu punktów. Wygrali osiem spotkań, cztery na obcych boiskach. Oby nie usiedli na laurach i wyciągnęli właściwe wnioski z dwóch ostatnich ligowych porażek. W sobotę o godz. 12.30 zagrają w Kielcach z przedostatnią Koroną. Rywale zdobyli 13 punktów mniej, wygrali trzy spotkania, w tym jedno u siebie. Widzew teoretycznie jest faworytem, ale w polskiej ekstraklasie każdy wynik jest możliwy.

Łodzianie będą rywalizować z przeciwnikiem, którego może na trybunach wspierać wielu… żołnierzy. Korona przygotowała specjalną promocję. Każdy żołnierz zawodowy, wojsk obrony terytorialnej, dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej i rezerwy, po okazaniu książeczki wojskowej lub przepustki wojskowej, bilet na mecz kupi za symboliczną złotówkę!

Będzie to drugi mecz Korony pod wodzą trenera Kamila Kuzery, który zastąpił Leszka Ojrzyńskiego. W Poznaniu Korona przegrała z Lechem 2:3.

– Jestem dumny ze swojego zespołu, bo w ciężkich chwilach potrafiliśmy się – naprawdę przeciwko dobrej drużynie – przeciwstawić i odrobić straty. Nie zwieszamy głów, jedziemy dalej, szukamy punktów w następnym meczu – mówił Kamil Kuzera, tymczasowy trener Korony. – Jestem dobrej myśli, że ten zespół będzie szedł do przodu, że nabierze pewności siebie, bo na pewno nie zasługuje na to, żeby być w tym miejscu, w którym jest.

Przypomnijmy, że w tej chwili w Widzewie w punktacji kanadyjskiej (bramki i asysty) prowadzi Jordi Sanchez – 11, przed Bartłomiejem Pawłowskim – 6 oraz Karolem Danielakiem i Markiem Hanouskiem – 4. W Kielcach pod mocnym znakiem zapytania stoi występ od pierwszej minuty Danielaka, który nie zaliczył udanego występu przeciwko Radomiakowi. Oby tylko Janusz Niedźwiedź znów nie przekombinował z doborem jedenastki i ustawieniem drużyny. Mecz nie musi być piękny, oby tylko przyniósł przełamanie, zwycięstwo i bezcenne trzy ligowe punkty.

Newer posts »

© 2026 Ryżową Szczotką

Theme by Anders NorenUp ↑