Rezerwowy Pafka

Tag: piłka nożna (Page 1 of 57)

Mundial trwa w najlepsze, a ja mam już swojego pierwszego bohatera. To grający, jak natchniony, bramkarz z… Karaibów!

Wydawało się, że będzie futbolowa klapa, po daniu szansy gry na piłkarskich mistrzostwach świata aż 48 zespołom, bo mocni pokażą tzw. słabeuszom, że są jeszcze słabsi. A tu nic z tego. Mundial się broni. Jedne czy drugi futbolowy Kopciuszek potrafi faworytom zaleźć za skórę, Czasami warto zarwać noc, żeby trafić na nieoczywistego piłkarza, który zyskuje sympatię, uznanie i szacunek za prezentowany sportowy kunszt.

Na razie to mój mundialowy numer 1. 37-letni bramkarz Curacao Eloy Room, który bronił jak natchniony i uratował swojej drużynie remis 0:0 z Ekwadorem. Zwijał się, jak w ukropie, pokazywał niesamowity refleks, sprawność, talent i sportową klasę. Obronił 15 strzałów i zachował czyste konto. Niezwykłe, niesamowite, ale prawdziwe…

Nie zamierzam wgłębiać się w historyczne statystyki czy to rekord czy też nie. Analizować przeliczniki, coraz mocniej oplatające futbol i poczynania poszczególnych piłkarzy. Po prostu warto było oglądać kunszt i niezwykłą sprawność bramkarza z Curacao.

Eloy Room jest zawodnikiem drugoligowego amerykańskiego Miami FC. W przeszłości grał m.in. w PSV Eindhoven i SBV Vitesse. W tym drugim zespole rozegrał 190 spotkań oraz zaliczył 39 czystych kont. Z Vitesse sięgnął po triumf w Pucharze Holandii, a z PSV – w lidze.Ma na koncie 72 mecze w seniorskiej reprezentacji Curacao. Ten na pewno należał do najlepszych!

Na zakończenie fazy grupowej Karaibska reprezentacja zmierzy się z Wybrzeżem Kości Słoniowej. Co ważne i niezwykłe. Przystąpi do tego spotkania z szansami na awans do 1/16 finału. Gdy ma się takiego bramkarza, wszystko jest możliwe…

Mundialowe rozczarowania. Wieku się nie oszuka? Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść. Niepokonanym!

Przez chwilę wydawało się, że wiek w piłce nożnej można oszukać, że nie ma granic i barier, że wielcy piłkarze będą królować do końca futbolowego świata i dalej. I będzie można głosić pochwałę… starości na mundialu.

A wszystkie te złudzenia za sprawą 39-letniego Leo Messiego i jego kapitalnego występu przeciwko Algierii, ukoronowanego hat trickiem. Leo błyszczał jak za najlepszych lat i znów zadziwił świat, znów pokazał klasę i moc. Może ze wszystkich wybitnych, a mających swoje lata graczy, jest najmniej zmęczony niezbyt wymagającą grą w amerykańskiej lidze?! Nie wiem. Chciałbym, żeby tak grał do końca mundialu.

Występy innych zaawansowanych wiekowo gwiazd były wielkim rozczarowaniem. 41-letni Cristiano Ronaldo może jest wielki w Arabii Szczęśliwej, ale w USA w pierwszym meczu przeciwko Demokratycznej Republice Konga zawiódł kompletnie. Z lidera stał się niestety outsiderem. Wolny, schowany za plecami rywali, boiskowy statysta na którego uwagę zwracały tylko telewizyjne kamery.

Rówieśnik Ronaldo – Luka Modrić dzielił i rządził w lidze włoskiej, ale w Ameryce… Ech, żal było patrzeć na jego grę w spotkaniu z Anglikami. Drepcząc po boisku niczego pozytywnego nie wydreptał, tylko zaszkodził, prokurując bezsensowny rzut karny przeciwko swoim.

Nie chcę być złym prorokiem, ale może tak być, że czas piłkarskich wzlotów dla Modricia i Ronaldo niestety już minął. I na mistrzostwach świata będą oni tylko hamulcowymi swoich drużyn.

Najważniejszy tego lata ruch kadrowy Widzewa właśnie się dokonał. Z klubem pożegnał się jego kapitan i ikona – Bartłomiej Pawłowski

Fot. Marek Młynarczyk, autor bloga www.obiektywnasport.pl

Ciągłość i tożsamość budują wizerunek klubu, którego historia zaczyna się w 1910 roku. Widzew potrzebuje swoich ikon, w tej czy innej roli. One działają na wyobraźnię kibiców nie mniej, a może więcej, niż sprowadzane za miliony euro gwiazdy. Muszą być autorytety, do których można się odwołać, których zdanie i postawa wpływa na sposób postrzegania klubu przez fanów.

Nie ulega dla mnie wątpliwości, że najważniejszy, sportowy ruch kadrowy tego lata w Widzewie właśnie się dokonał i to jeszcze przed otwarciem okienka transferowego.

Z klubem pożegnał się jego kapitan, człowiek który przez ponad cztery lata był z Widzewem na dobre i złe czyli Bartłomiej Pawłowski. Zagrał w 116 spotkaniach, strzelił 31 bramek, dopisał do tego 14 asyst, ale suche statystyki nie mówiąc wiele. Bartłomiej Pawłowski, co może najważniejsze, starał się o zachowanie ciągłość w budowaniu klubowej tożsamości, gdzie wielkie zaangażowanie i charakter są nie do przecenienia.

Fot. Martyna Kowalska, widzew.com

Dla wielu młodych kibiców stał się ikoną, symbolem Widzewa, wręcz autorytetem. Tacy ludzie są bezcenni, jak choćby Kazimierz Kmiecik dla Wisły Kraków. Nie można ich zbyć, nawet najhuczniejszym pożegnaniem. Bo to doraźny chwyt propagandowy, bez myślenia o przyszłości. Trzeba znaleźć dla nich miejsce w klubowych strukturach i pozwolić im działać dla dobra klubu!

Bartłomiej Pawłowski cytowany przez TVP Sport, zostawia takie przemyślenia, które były aktualne wczoraj, są dziś, będą jutro: – Najpierw trzeba stworzyć grupę, aby każdy z życzliwością patrzył na kolegę, walczył za niego, pomógł po błędzie, bo one się zdarzają. Jeżeli jest już taka siła, to gra się inaczej, pewniej. Mamy piłkarzy z jakością, ale jeżeli nie będzie sympatii ludzkiej i poświęcenia, to nawet przy fajnej grze przytrafią się błędy i każdy będzie machał rękoma. Tego nie możemy zrobić. Jak chcesz grać o coś, to musisz tworzyć drużynę, bo w grupie siła. Więcej punktów zdobywa się zespołowością niż popisami indywidualnymi.

Trzeba mieć klasę jak człowiek i jako piłkarz, a Bartłomiej Pawłowski taką ma. Pożegnał się z kibicami wyjątkowymi słowami: – Przez ostatnie 4,5 roku przeżyliśmy niemal wszystko. Awans do Ekstraklasy. Walkę o utrzymanie. Wielkie zwycięstwa. Trudne momenty. Mecze, które na zawsze zostaną w pamięci. Gole w derbach. Bramki przeciwko Legii. Wieczory, podczas których cały stadion skandował moje nazwisko. Chwile, których nie da się kupić ani zaplanować. Jestem wdzięczny za każdą z nich.

Fot. Martyna Kowalska, widzew.com

Nie mistrzostwa świata kobiet do lat 20, a ligowy medal i derby Łodzi w ekstraklasie, byłyby najlepszą piłkarską promocją naszego miasta!

Fot. UMŁ

Na stadionie ŁKS odbędą się piłkarskie mistrzostwa świata kobiet do lat 20. W Łodzi zostanie rozegranych 20 spotkań, w tym ćwierćfinały, półfinały, mecz o trzecie miejsce i finał, ale…

Reprezentacja Polski swoje mecze w grupie A zagra w Katowicach z Argentyną (5 września, g. 15) i Meksykiem (8 września, g. 18) oraz w Bielsku-Białej z Beninem (11 września, g. 18).Do Łodzi daleko.

Mistrzostwa mistrzostwami, a dla mnie, jako Łodzianina, najważniejsze jest Łódzkie sportowe, w tym wypadku piłkarskie, dobro.

Dyrektor MAKiS Piotr Szor w rozmowie z Dziennikiem Łódzkim, z rozbrajającą szczerości, mówi: – Tegoroczny turniej odbywa się w trakcie rozgrywek ligowych, więc ŁKS będzie musiał rozegrać co najmniej dwa mecze domowe na wyjeździe. Nie ma w tym okresie przerwy reprezentacyjnej, dlatego kalendarz jest napięty. Gra czterech spotkań z rzędu na wyjeździe nie jest komfortowa, a kibice są spragnieni meczów u siebie. Z drugiej strony organizacja turnieju tej rangi to ogromna promocja miasta.

Ja powiem tak: dla wielu tysięcy Łodzian – kibiców futbolu, w tym dla mnie, największą promocją miasta byłyby klubowe sukcesy: zdobycie mistrzostwa Polski, skuteczna walka w Europie oraz… piłkarskie derby w ekstraklasie. Trzeba robić wszystko, żeby do nich doszło, jak najszybciej. Tymczasem władze miasta Łodzi rzucają kłody pod nogi temu dążeniu i stąd żal ŁKS i mój.

Od półtora roku wiadomo, gdzie i kiedy będą rozgrywane piłkarskie mistrzostwa kobiet. Od półtora roku wiadomo doskonale, że ich organizacjaoznacza dezorganizację miejskiego sportu, w tym przypadku funkcjonowania ŁKS! Od półtora roku nie wypracowano wspólnie: klub, UMŁ ŁZPN sposobu na minimalizację sportowych kosztów czyli strat tego mistrzowskiego (w wielkim cudzysłowie!) pomysłu.

Tak to jest, gdy ktoś w UMŁ się czymś propagandowo(przy okazji biznesowo?!) zachłyśnie, nie bacząc na konsekwencje. Mistrzostwa kobiet – to nie jedyny tego przykład!

ŁKS musi przestać być I-ligową wańką – wstańką, bo to wymarzonego awansu do ekstraklasy nie przyniesie!

Fot. Artur Kraszewski

Zdaniem trenera Kazimierza Moskala, które trzeba zauważać i cenić, bo to fachowiec pierwsza klasa: – W ŁKS Piasecki był takim zawodnikiem, który dawał dużo. Myślę, że Wysokiński trzymał równy poziom, Craciun też.

Z tych trzech muszkieterów dwóch pewnie zostanie przy al. Unii. Mateusz Wysokiński stał się ważnym piłkarzem zespołu, to fakt. Czy jednak zasłużył na100-procentową podwyżkę? W klubie uznano, że nie i pewnie dojdzie do rozstania.
Cóż, trzeba trzymać wyznaczonych zasad. A właściciel klubu Dariusz Melon uznał, że tworzenie kominów płacowych w I lidze, bez pozytywnych sportowych skutków (awans! awans!), jest absurdalne. Trudno się z tą opinią nie zgodzić. Oby tylko przestrzeganie zasad nie zaprowadziło ŁKS na ligowe manowce.

Na razie nie będzie sześciu – siedmiu, mniej lub bardziej, liczących się graczy. Na razie w ich miejsce przyszło dwóch – bramkarz i obrońca. To mało, żeby nie złamać szkieletu drużyny. Potrzebni są kolejni nowi piłkarze. Dobrze wie o tym dyrektor sportowy – Radosław Mozyrko i dlatego mówi: – Rozmawiamy ze środkowym obrońcą. Pracujemy na zatrudnieniem wahadłowych – prawego i lewego, utalentowanego bramkarza. Szukamy zawodników na pozycje nr 6, 8 i 10 w różnych rolach i kategoriach wiekowych. Przewiduję, że do rozpoczęcia obozu przygotowawczego uda nam się zrobić 50 proc. tych ruchów.

Ambitne zamierzenia. Jeżeli gros uda się zrealizować, to ŁKS nie powinien zmizernieć kadrowo tak, żeby przestał liczyć się w walce o ekstraklasę. Trener Grzegorz Szoka przekonał się jednak w decydującym momencie baraży, że ŁKS nie zawsze, mimo posiadanego potencjału, potrafi stanąć na wysokości zadania. Jedno jest pewne: bycie taką I-ligową wańką – wstańką na pewno ekstraklasy nie przyniesie!

Po nas choćby potop. Widzew zapatrzył się na Włochów. Futbolowa młodzież w Łódzkim klubie nie ma szans? Optymalizacja kosztów!

Fot. Martyna Kowalska, widzew.com

To może być samobójcza polityka. Liczy się sukces tu i teraz (choć na razie do niego bardzo, ale to bardzo daleko). Po nas choćby potop! Tymczasem… Klub piłkarski to nie jest normalna biznesowa firma. Optymalizacja kosztów potrafi przynieść więcej szkody niż pożytku.

W Widzewie z pracy nagle i niespodziewanie rezygnuje, mający sukcesy w budowaniu młodzieżowych struktur klubu, Piotr Urban. Robi to nie bez przyczyny, jako swoisty protest na to, co się wyprawia. W Widzewie pojawili się pracownicy Panattoni, odpowiedzialni za tzw. optymalizację kosztów…

I się zaczął młodzieżowy, widzewski armagedon. Cytujemy za Onetem: Na pierwszy ogień poszli skauci. Specjaliści od optymalizacji kosztów z dnia na dzień zrezygnowali z zawodników, których skauci przekonywali do transferu od miesięcy. Zablokowano ok. 20 nowych graczy. Z większością z nich na ostatnim etapie osobiście negocjowali: szef skautingu młodzieżowego Paweł Wypij oraz koordynator działu skautingu Jan Karp. Odwiedzali w domach, snuli wielkie wizje na temat akademii, która ma się stać największą w kraju.

Dodam od siebie: I to wszystko okazało się iluzją. Palcem na wodzie pisane. Wielką młodzieżową widzewską ściemą, która nie buduje marki i dobrego imienia klubu…

Ośrodek w Bukowcu – dozwolone od lat 18?! Fot. widzew.com

Wróćmy do Onetu: Trzeba pamiętać, że z punktu widzenia wydatków, jakie ponosi Widzew na pierwszy zespół, oszczędności są dość symboliczne. Dział skautingu w takim kształcie to koszt mniejszy niż pół pensji zawodnika pierwszej kadry, podobnie jak utrzymanie 20 zawodników w wieku 12 i 13 lat.

Mój komentarz: Widzew chyba zapatrzył się na Włochy, gdzie młodych graczy z tego kraju w czołowych klubach, jak na lekarstwo, w niektórych wcale. Iluzoryczną potęgę budują stranieri. Efekt? Po katastrofalnej wpadce, Włochów po raz kolejny nie ma na mundialu.

Taki mój apel do Łodzian: Nie idźcie tą drogą, bo to prowadzi do piłkarskiej zapaści, wręcz sportowej tragedii. A sławy i chwały Widzewowi na pewno nie przynosi. Samymi transferami za miliony futbolowe piekło jest wybrukowane.

Warto przed mundialem posłuchać tego, co mówił wybity reporter i pisarz – Ryszard Kapuściński: – Futbol jest świetnie pomyślany jako gra zespołowa, a zwłaszcza jako widowisko!

Już za chwilę, za chwileczkę premiera kolejnego mundialu. A ja ciągle mam ten wywiad w swoim archiwum. I z wielką chęcią znów go przypomnę. W Magazynie Gazety z 1998 roku tuż przed rozpoczęciem mundialu we Francji, a w nim ukazał się obszerny wywiad z człowiekiem legendą, autorem wielu znakomitych książek, bardziej pisarzem niż reporterem Ryszardem Kapuścińskim.

Tak o piłce nożnej mówi Ryszard Kapuściński: – Futbol stał się nierozłącznym i ważnym elementem kultury masowej, że trudno ją sobie bez niego wyobrazić. Ja od małego stykałem się z futbolem, świat, w którym się wychowywałem był już światem futbolu (…)

Futbol jest świetnie pomyślany jako gra zespołowa, a zwłaszcza jako widowisko. Zawodnicy pokonują duże przestrzenie (…) Piłka nożna wymaga od graczy bardzo dużego wysiłku, a od widowni uważnego obserwowania (…)

W piłce nożnej wynik oscyluje wokół zera. Filozof i antropolog Stephen J. Gould w książce The Full House formułuje teorię, że w pewnych dziedzinach zbliżyliśmy się do doskonałości, do punktu zerowego. To według mnie dotyczy piłki nożnej (…) Element przypadku jest przy tym niezwykle duży, co potęguje dramaturgię widowiska. Jeden moment decyduje o wyniku, ale tłum potrafi czekać na ten jeden moment przez 90 minut.

Poza tym futbolowi udało się opanować wszystkie te dziedziny, które stworzyła kultura masowa i masowe społeczeństwo – na przykład emocje narodowe i regionalne. Piłka nożna pozwala identyfikować się ze sobą dużym grupom ludzi. Rozproszona, zatomizowana społeczność kultury masowej na ten krótki czas na te 90 minut meczu, spotyka się razem i ma poczucie wspólnoty. Człowiek współczesny bardzo tego potrzebuje (…) Dzięki futbolowi znajduje poczucie identyfikacji.

Te słowa nie dezaktualizują się do dziś. Teraz czas skupić się na mistrzowskiej rozgrywce.

To znów będzie mundial Wielkiego Leo? 39-letni Messi się nie zatrzymuje. Zmierza po kolejne rekordy

Tuż tuż wielka premiera mundialu. Szkoda, że bez naszego udziału.11 czerwca o godz. 21 czasu polskiego mecz grupy A w Mexico City: Meksyk – RPA. Garść wspomnień z tego, co działo się cztery lata temu.

Ale to był finał! Po fantastycznym meczu Argentyna pokonała w karnych Francję i została piłkarskim mistrzem świata. Finał: Argentyna – Francja 3:3 (2:2, 2:0), karne 4-2. 1:0 – Messi (23, karny), 2:0 – Di Maria (36), 2:1 – Mbappe (80, karny), 2:2 – Mbappe (81), 3:2 – Messi (109), 3:3 – Mbappe (118, karny)

Przypomnijmy, kto strzelił, a kto nie, jedenastki: 0:1 – Kylian Mbappe, 1:1 – Leo Messi, 1:1 – Kingsley Coman (obrona), 2:1 – Paulo Dybala, 2:1 – Aurelien Tchouameni (pudło), 3:1 – Leandro Paredes, 3:2 – Randal Kolo Muani, 4:2 – Gonzalo Montiel

Leo Messi po raz drugi w karierze otrzymał nagrodę dla najlepszego piłkarza mundialu. Identyczne wyróżnienie przypadło mu w 2014 roku, kiedy to w Brazylii Albicelestes przegrali z Niemcami po dogrywce 0:1.

Dołączył on do zaszczytnego grona zawodników, którzy dwukrotnie otrzymywali nagrodę najlepszego piłkarza mistrzostw świata. W wąskim gronie znajdują się: Pele, Zinedine Zidane i Diego Maradona. Inne wyróżnienia sprzed czterech lat. Najlepszy młody piłkarz turnieju: Enzo Fernandez. Najlepszy bramkarz turnieju: Emiliano Martinez. Król strzelców: Kylian Mbappe.

Mówiono wtedy z przekonaniem, że to był ostatni mundial Wielkiego Leo. Tymczasem 24 czerwca, czyli w czasie mundialu, Messi skończy 39 lat i gra dalej o najwyższą stawkę. W USA, Meksyku i Kanadzie wystąpi na swoich szóstych mistrzostwach świata. Tyle samo mundiali na swoim koncie będzie miał odwieczny rywal Argentyńczyka, Cristiano Ronaldo, który w wieku 41 lat, wciąż czeka na swój pierwszy triumf – podaje TVP Sport

Cztery lata temu Messi pobił rekord należący do Lothara Matthausa w liczbie rozegranych spotkań na mundialu. W 26 meczach zdobył 13 bramek i zanotował osiem asyst. I właśnie z tymi liczbami wiążą się kolejne rekordy. 

Legenda FC Barcelona może stać się najskuteczniejszym zawodnikiem w dziejach tej wielkiej imprezy, bo traci tylko trzy gole do prowadzącego Miroslava Klose. Z drugiej strony, tylko jednego gola mniej od Messiego ma 27-letni Kylian Mbappe. Messi na każdych mistrzostwach świata notował asystę i może być pierwszym w historii, który na każdym z sześciu zanotuje co najmniej jedno ostatnie podanie.

Messi ma osiem asyst na mundialach, tyle samo co legendarny Diego Maradona. Już wkrótce może stać się samodzielnym liderem w klasyfikacji asyst, choć wielu statystyków uznaje, że aż dziewięć w 1954 i 1958 roku zanotował Fritz Walter. Wydaje się więc, że liczba „10”, którą Argentyńczyk nosi na plecach, załatwiłaby całą sprawę.

Marek Citko ma rację. Trzeba stawiać na… odmieńców czyli kreatywnych piłkarzy. Takim bez dwóch zdań jest Mariusz Fornalczyk!

Fot. Martyna Kowalska, widzew.com

Zakończone futbolowe rozgrywki we wszystkich ligach pokazały, że było trochę fascynujących spotkań, ale gros niestety była nudna, jak flaki z olejem. Jedna, dwie, no góra trzy składne akcje ożywiały widowisko oraz publiczność i to by było na tyle. Tak, toczyła się wzięta ze szczypiorniaka nic nie wnosząca gra po obwodzie, a znudzeni telewizyjni eksperci pokazywali swą wyższość od przeciętnych zjadaczy futbolowego chleba, analizując taktyczne zmiany, których dokonywali trenerzy. Z których tak naprawdę nic konkretnego nie wynikało.

Zgadzam się w stu procentach z jedną z legend polskiego futbolu – Markiem Citko, który w rozmowie z Dziennikiem Łódzkim mówi: – Mam wrażenie, że dziś kreatywność jest trochę zabijana. Trenerzy chcą być najważniejsi, wszędzie dominuje taktyka, schematy i analiza.

A ludzie przecież chcą oglądać piłkarzy, którzy dają emocje, robią coś nieprzewidywalnego i potrafią stworzyć przewagę. Jeśli takich zawodników będzie coraz mniej, futbol po prostu straci swoją atrakcyjność.

Dlatego trzeba chuchać i dmuchać na futbolowych… odmieńców, którzy wyłamią się ze schematów, zrobią coś nieoczywistego, korzystnego dla drużyny i będą mieli wielki wpływ na końcowy wynik meczu.

Dla mnie takim piłkarzem jest w Widzewie – Mariusz Fornalczyk, który nie boi się boiskowych pojedynków jedne na jeden, nie boi się wymyślić coś szalonego. Nie zawsze mu wychodzi, nie zawsze dobrze zrozumieją go partnerzy, ale gdy już wszystko ułoży się po jego myśli, to strzela bramkę po pięknej indywidualnej akcji na miarę pozostania Łodzian w ekstraklasie, jak w meczu z Piastem (2:1). Tak trzymać!

Takie są realia w polskiej, piłkarskiej I lidze. Chcesz o coś grać, to płać!

Fot. Artur Kraszewski

To, że coraz większe pieniądze są w piłkarskiej ekstraklasie, nikogo już nie dziwi. Wydaje się miliony euro na sprowadzenie tzw. gwiazd, a potem taki milionik euro wsadza się każdej z nich do kieszeni. Wielu tzw. profesjonalnych futbolistów przy okazji pajacuje uważając, że czy się stoi czy się leży dobra kaska się należy. Mamy zatem tabuny piłkarzy (widać to drastycznie w Widzewie) słabo grających, a mocno przepłacanych.

Obowiązujący do niedawna restrykcyjny przepis o młodzieżowcu sprawił, że dziś pensje 18-letnich, utalentowanych graczy sięgają nawet 50 tysięcy złotych miesięcznie – ujawnił w podcaście „W cieniu sportu” – Łukasz Gikiewicz. Po prostu sportowa Bonanza!

Fot. ŁKS Łódź

A jak jest w I lidze? Właściciel ŁKS – Dariusz Melon, który sprawy transferowe w klubie wziął w swoje ręce, słusznie uważa, że wielu swoim graczom płacił jak za zboże, a ci nie spełnili oczekiwań. Nie wywalczyli awansu do ekstraklasy. Dlatego ci sowicie opłacani, a dalecy od reklamowanych przez sprytnych menedżerów umiejętności, po prostu muszą odejść.

Z drugiej strony właściciel Wieczystej pokazał, że cel uświęca środki. Płacił swoim niektórym piłkarzom w I lidze, zdaniem Łukasza Gikiewicza, nawet po 150 tysięcy złotych miesięcznie i osiągnął dwa cele: po pierwsze jego zespół awansował do ekstraklasy, po drugie utarł nosa bossom dwóch utytułowanych Krakowskich klubów – Cracovii i Wisły.

Dziś w futbolu, także Polskim, bez poważnej kasy rzadko udaje się osiągnę zamierzone sportowe cele, ale zawsze można próbować…

« Older posts

© 2026 Ryżową Szczotką

Theme by Anders NorenUp ↑