Rezerwowy Pafka

Tag: polska (Page 1 of 2)

Pokonaliśmy Albanię. Polskie, zwycięskie gole nie były przypadkiem!

Pokonaliśmy Albańczyków po bramkach najbardziej rutynowanych i zasłużonych dla reprezentacji graczy – Lewandowskiego i Zielińskiego, ale wcześniej trener Urban się… pomylił. Był zachowawczy i ostrożny, a tymczasem powinien od pierwszej minuty postawić na Pietuszewskiego, który dał drużynie impuls do lepszego, energetycznego i skutecznego grania.

Gole Polaków nie były przypadkiem. Padły po wypracowanych schematach. Najlepszy na boisku – Szymański miał z rzutu rożnego zagrać na dalszy słupek na kapitana Lewandowskiego i tak właśnie zrobił. Przy zwycięskim golu nasi piłkarze sumiennie i cierpliwie budowali wolną przestrzeń dla Zielińskiego, a ten znakomicie to wykorzystał.

Teraz selekcjoner będzie miał większe pole manewru, bo do gry wróci będący w dobrej formie Zalewski. Czy to jednak wystarczy na rozpędzonych Szwedów, którzy pewnie i chyba niespodziewanie pokonali Ukraińców 3:1? Hat tricka zaliczył  Viktor Gyokeres.

Jan Urban (za 90minut.pl): – Serce nie podeszło do gardła, ale rzeczywiście były momenty, gdy byłem przejęty tym co widziałem na boisku. Dwukrotnie Albańczycy mogli podwyższyć na 2;0 i później na 2:1. Mówiłem, że to będzie bardziej otwarty mecz niż zamknięty. Były dobre momenty i były te złe, gdzie zbyt łatwo daliśmy się kontrować. Gramy w finale, tam będziemy musieli inaczej zagrać.

Piotr Zieliński: – Na pewno każdy wiedział, że ta jakość jest na naszą korzyść. W piłce trzeba też biegać i walczyć. Zostawić serce na boisku. Wiedzieliśmy, że łatwo nie będzie, ale spisaliśmy się bardzo dobrze. W finale ze Szwecją będzie ciężkie spotkanie, ale lecimy tam, aby wygrać.

Oskar Pietuszewski: – Trener powiedział mi żebym grał bez kompleksów.

Sebastian Szymański: – Stać nas na więcej.Mamy osoby, które potrafią wykonywać stałe fragmenty gry. To jest nasza siła, że to dobrze robimy i liczę, że w następnych spotkaniach dalej będziemy to robić. 8-10 to jest optymalna pozycja dla mnie. Najlepiej czuję się w środku pola. Lubię pracować w defensywnie.

Robert Lewandowski: – Oskar Pietuszewski jest to zawodnik nietuzinkowy, ale spokojnie. Nie nakładajmy na niego dodatkowej presji. On ma całą karierę przed sobą. Niech robi to co potrafi i nie rzucajmy na niego zbyt dużych oczekiwań. On ma dopiero 17 lat.

Teraz przed Polakami jeszcze większe wyzwanie. Finał baraży. Decydujące starcie z zespołem Trzech Koron w najbliższy wtorek (31 marca).

Kapitalna bramka Piotra Zielińskiego, a wcześniej gol Roberta Lewandowskiego, dały Polsce awans do finałów baraży o mundial. Ale łatwo nie było!

Uff. Odetchnęliśmy z ulgą, bo strachu było co niemiara. Najpierw złota główka Roberta Lewandowskiego, a potem kapitalny strzał z dystansu Piotra Zielińskiego dały nam bramki, zwycięstwo i awans do finału baraży o mundial. A musieliśmy odrabiać starty, bo rywale prowadzili 1:0…

Największą niespodzianką w wyjściowej jedenastce Polaków była obecność 20-letniego ofensywnego gracza Sturmu Graz – Filipa Rózgi, który do tej pory zaliczył jedynie reprezentacyjne epizody przeciwko Holandii i Malcie. Skoro jednak zabrakło wykartkowanego Nikoli Zalewskiego, ktoś musiał zająć jego miejsce. Niestety skrzydłowy zaliczył występ bez błysku, wygranego indywidualnego pojedynku. Dostroił się do gry starszych kolegów. W wyjściowej jedenastce rywali pojawił się jako jedyny widzewiak na boisku – Juljan Shehu.

Polacy zaczęli mecz z animuszem, ale rywale potrafili odpłacić pięknym za nadobne. Nikt nie miał zamiaru oddać za darmo marzeń o mundialu. Im dalej w las, tym jednak gorzej. Zaczęliśmy notować proste straty. Dobre odbiory Sebastiana Szymańskiego to za mało, żeby liczyć na gola. Brakowało pomysłu na mądre, zaskakujące, szybkie rozegranie piłki. Więcej było nerwów, niepewności niż precyzji.

I na dodatek przytrafił się katastrofalny błąd Janowi Bednarkowi, który przyjmował piłkę, jak junior. Odskoczyła mu ona od nogi i stało się nieszczęście. Wykorzystał sytuację szybki, sprytny rywal, który ograł Kamila Grabarę i pewnie strzelił po długim rogu. W pierwszej połowie Polska jak… Widzew w ostatnim ligowym meczu. Bez składnej akcji, bez celnego strzału. Nie tak miało być!

Jak trwoga to trzeba sięgnąć po debiutanta – Oskara Pietuszewskiego. Niezwykłe jest to, co podają Sportowe Fakty: Urodzony 20 maja 2008 roku Oskar  żyje krócej niż… w reprezentacji gra Kamil Grosicki. Grosik zadebiutował w kadrze 108 dni przed przyjściem skrzydłowego FC Porto na świat. A kiedy pierwszy mecz w reprezentacji rozgrywał Robert Lewandowski, Pietuszewski miał niecałe cztery miesiące. Skrzydłowy Porto wniósł do naszej gry sporo energii, wigoru i optymizmu.

Mieliśmy pokazać moc, tymczasem mieliśmy furę szczęścia, bo przy kontrze nasza defensywa pogubiła się niczym pijane dzieci we mgle i tylko niecelny strzał w 200-procentowej sytuacji ratował nas przed katastrofą. My popełniliśmy juniorski błąd, rywale też. Po rzucie rożnym nie sięgnął piłki bramkarz, nie pokrył kapitana obrońca i Robert Lewandowski doprowadził uderzeniem piłki głową metr od linii bramkowej do wyrównania. To był pierwszy celny strzał Polaków w tym spotkaniu!

Niby graliśmy, ale znów przy kontrze była czarna rozpacz i musiał nas ratować Kamil Grabara. Gdy się nie strzela, to się traci. Przekonali się o tym Albańczycy. Kapitalnym. mierzonym strzałem z dystansu popisał się Piotr Zieliński i piłka wylądowała w rogu bramki rywali.

Wygraliśmy, momentami stosując w końcówce prostą taktykę, zwaną obroną Częstochowy! We wtorek 31 marca Polacy zmierzą się na wyjeździe ze Szwecją, która pokonała Ukrainę 3:1. Tylko zwycięzca uzyska awans na mundial. Poprzez baraże Biało-Czerwoni awansowali na mistrzostwa świata 2022 oraz mistrzostwa Europy 2024. Teraz spróbują po raz trzeci z rzędu dostać się na wielką imprezę.

Baraż o awans na piłkarskie mistrzostwa świata.

Polska – Albania 2:1 (0:1)

0:1 – Hoxha (42), 1:1 – Lewandowski (63, głową), 2:1 – Zieliński (73)

Polska: Grabara – Kędziora(63, Świderski), Bednarek, Kiwior – Cash, Zieliński (81, Moder), Szymański, Skóraś – Rózga (46, Pietuszewski), Kamiński (90+2, Pyrka)- Lewandowski (90+2, Slisz)

Powróciły polskie, futbolowe zmory. Na szczęście pełen fartu strzał rozpaczy Zielińskiego uratował nas przed kompromitacją i pozwolił pokonać Maltę

Po słabiutkim meczu uratowaliśmy, tak to nie przesada, zwycięstwo w meczu z Maltą. To zasługa kapitana Lewandowskiego, bramkarza Drągowskiego i strzału rozpaczy Zielińskiego. Niestety, smutne, ale prawdziwe: wróciły stare reprezentacyjne zmory.

Mecz na Malcie zaczęliśmy w swoim słabym stylu, bez składu, ładu i pomysłu, łapiąc żółte kartki, co stało się udziałem m.in. Zalewskiego. Ten kartonik eliminuje go z udziału w pierwszym meczu barażowym

Jakiś polski pozytyw? Dopiero po 20 minutach po kontrze Zalewski miał szansę na gola, ale strzelił obok słupka. Ważniejsi byli polscy kibice, którzy dopingowali tak głośno, że nasi reprezentanci powinni byli czuć się, jak w domu.

Skoro akcje nam nie wychodziły, potrzebny był dobrze wykonany stały fragment gry. Stare futbolowe wygi dopięły swego. Dośrodkowywał z rzutu wolnego Zieliński, pewnym uderzeniem głową, mimo asysty rywala, popisał się Lewandowski. To 88 bramka Lewego w reprezentacji, strzelona 39 przeciwnikowi.

Za chwilę stała się rzecz historyczna, dodajmy, dla nas wyjątkowo nieprzyjemna. Po trampkarskich błędach w defensywie straciliśmy pierwszego gola w pojedynkach z Maltą. Rywale mogą się cieszyć, my ze wstydu powinniśmy właściwie zapaść się pod ziemię.

Taka smutna prawda: więcej na boisku cierpieliśmy niż dobrze i z pomysłem graliśmy. Za to rywale dostali wiatru w żagle, atakowali. Nic dziwnego, że pierwsze 45 minut na pewno nie znajdą się w pozytywnej historii polskiego futbolu.

Druga połowa rozpoczęła się od loba Lewandowskiego nad bramkarzem w sytuacji sam na sam i niestety także nad bramką. Taka fuszerka kapitanowi zdarza się rzadko. Za chwilę spatałaszył dobrą okazję Kamiński. Nie trafił w bramkę w bardzo korzystnej sytuacji.

Do trzech razy sztuka. Po kolejnej asyście światowego formatu Lewandowskiego do pustej bramki posłał piłkę Wszołek. Za chwilę taką samą klasową asystą popisał się Skóraś. Wycofał piłkę do Świderskiego, ten zdobył gola, ale, ale…

Sędzia cofnął się do sytuacji w naszym polu karnym i faulu Kiwiora. Po analizie VAR bramka została anulowana, a Maltańczycy dostali jedenastkę, którą wykorzystali. A potem to oni byli bliżsi strzelenia trzeciej bramki. Ratował nam skórę przed totalną kompromitacją znakomitą interwencją Drągowski.

Wydawało się, że wielka futbolowa wpadka jest pewna. Tymczasem na strzał rozpaczy zza pola karnego zdecydował się Zieliński i po rykoszecie piłka wpadła do siatki. Wszyscy odetchnęliśmy z ulgą. Jest zwycięstwo wywalczone w wyjątkowo marnym stylu.

Dodajmy, że po raz setny wystąpił w reprezentacji Grosicki, który uzbierał 17 goli (ostatniego w październiku 2020 – hat trick z Finlandią) oraz 24 asysty (ostatnia z Andorą w marcu 2021).

Eliminacje piłkarskich mistrzostw świata

Malta – Polska 2:3 (1:1)

0:1 – Lewandowski (32, głową), 1:1 – Cardona (36), 1:2 – Wszołek (59), 2:2 – Teuma (68, karny), 3:2 – Zieliński (85)

Polska: Drągowski – Wiśniewski (78, Bereszyński), Kędziora, Kiwior, Wszołek (78, Grosicki), Slisz (78, Kapustka), Zieliński, Skóraś, Zalewski (46, Świderski), Kamiński (90+2, Rózga), Lewandowski

Grupowe mecze Polaków :

1. kolejka, piątek, 21 marca:  Polska – Litwa 1:0
2. kolejka: poniedziałek, 24 marca: Polska – Malta 2:0
3. kolejka: sobota, 7 czerwca: Polska pauzowała
4. kolejka: wtorek, 10 czerwca:  Finlandia – Polska 2:1
5. kolejka: czwartek, 4 września: Holandia – Polska 1: 1
6. kolejka: niedziela, 7 września: Polska – Finlandia 3:1
7. kolejka: czwartek, 9 października: Polska pauzowała
8. kolejka: niedziela, 12 października: Litwa – Polska 0:2
9. kolejka: piątek, 14 listopada: Polska – Holandia 1:1
10. kolejka, poniedziałek, 17 listopada Malta – Polska 2:3
Półfinał baraży 26 marca 2026, ew. finał baraży: 31 marca 2026

Była walka, prowadzenie, ale skończyło się na remisie, który daje praktycznie Holendrom bezpośredni awans do finałów mistrzostw świata

Futbolowego obciachu nie było, wręcz przeciwnie była walka, prowadzenie, ale wygrać się nie udało. Skończyło się na remisie, bardziej satysfakcjonującego rywali i przybliżającego ich do bezpośredniego awansu. Po raz ostatni Biało-Czerwoni wygrali z Holendrami w maju 1979 roku – 2:0 w Chorzowie, w eliminacjach Euro 1980.

Piłkarski wieczór zaczął się od niespodzianki, czy może wręcz sensacji. Malta, która do tej pory wywalczyła dwa remisy, pokonała na wyjeździe Finlandię 1:0! W ten sposób nasza drużyna zapewniła sobie przynajmniej grę w barażach o udział w mistrzostwach świata 2026.

Z tym optymistycznym akcentem biało-czerwoni rozpoczęli starcie z Holendrami. I po niecałych dwóch minutach mogło być 1:0 dla Polaków. Ba, powinno być. Po centrze Zielińskiego reprezentacyjne pudło roku zaliczył Zalewski, który niepilnowany posłał piłkę z 10 metrów nad poprzeczkę. Niemożliwe, a jednak prawdziwe. Szkoda, wielka szkoda.

Potem wróciło wszystko do tego, czego można się było spodziewać. Holendrzy zamknęli nas na własnym przedpolu, choć przy czujnej, uważnej grze naszej drużyny, trudno im było wypracować dogodną bramkową sytuację. Mógł się wykazać Kędziora, ale to za mało, żeby mówić o pozytywnym dla nas widowisku.

Polacy czekali na swoją kolejną szansę i się jej doczekali. Po mistrzowskim, prostopadły podaniu Lewandowskiego, Kamiński znalazł się w sytuacji sam na sam i ją wykorzystał! Prawda jest taka, że akcja na najwyższym światowym poziomie, no po prostu top topów, dała nam gola.

Pięknie było, ale szybko się skończyło. Na początku drugiej połowy nie było bloku Casha, pusty przelot zaliczył Grabara, pogubił się Skóraś i straciliśmy gola. Szybko mógł dać nam kolejne prowadzenie Lewandowski, ale lepszy był bramkarz rywali.

Graliśmy coraz odważniej. Ale samą odwagę futbolowych sukcesów nie zbudowano. Pojawiły się zatem futbolowe szachy. Gdy piłkarze trochę odpoczęli, znów coś zaczęło się coś dziać. Więcej goli nie padło. Skończyło się jednak na remisie.

Ponad 56 tysięcy kibiców oglądało mecz na Stadionie Narodowym. To jest satysfakcjonujący wynik.

Eliminacje piłkarskich mistrzostw świata

PolskaHolandia 1:1 (1:0)

1:0 – Kamiński (43), 1:1 – Depay (47)

Polska: Grabara – Cash (81, Wszołek), Kędziora, Ziółkowski, Kiwior, Skóraś, S. Szymański (13, Kapustka), Zieliński, Zalewski (81Grosicki), Lewandowski (90+2, Buksa), Kamiński (90+2, Rózga)

Eliminacje MŚ 2026 – mecze Polaków:

1. kolejka, piątek, 21 marca:  Polska – Litwa 1:0
2. kolejka: poniedziałek, 24 marca: Polska – Malta 2:0
3. kolejka: sobota, 7 czerwca: Polska pauzowała
4. kolejka: wtorek, 10 czerwca:  Finlandia – Polska 2:1
5. kolejka: czwartek, 4 września: Holandia – Polska 1: 1
6. kolejka: niedziela, 7 września: Polska – Finlandia 3:1
7. kolejka: czwartek, 9 października: Polska pauzowała
8. kolejka: niedziela, 12 października: Litwa – Polska 0:2
9. kolejka: piątek, 14 listopada: Polska – Holandia 1:1
10. kolejka, poniedziałek, 17 listopada Malta – Polska (20:45)

Ostatni eliminacyjny pojedynek naszego teamu, właśnie z Maltą, nie musi być wcale futbolowym spacerkiem!
Ewentualny półfinał baraży 26 marca 2026, ew. finał baraży: 31 marca 2026

Debiut selekcjonera Jana Urbana na Stadionie Narodowym. Pięknie by było, gdy Polacy pokonali Holendrów. Czy to jest możliwe?!

Nie ma czego zazdrościć. Masa kłopotów zwaliła się na głowę selekcjonera piłkarskiej reprezentacji – Jana Urbana. Posypała mu się, coraz pewniej spisująca się defensywa i trzeba ją budować na nowo, nie wiadomo z jakim skutkiem. Na dodatek kapitan Robert Lewandowski w celach patriotyczno – propagandowych poleciał sobie do USA, zamiast dołączyć na zgrupowanie kadry. Taka sytuacja na pewno dobrej atmosfery nie buduje, ale Jan Urban to doświadczony i mądry człowiek, trener i były zawodnik, który swoimi umiejętnościami i osiągnięciami mógłby zadziwić nie jednego kadrowicza.

Tymczasem przed polską drużyną kolejne wielkie wyzwanie: walka o punkty w eliminacjach mistrzostw świata, najpierw z Holandią, a potem z Maltą. Dla selekcjonera ten pierwszy mecz mieć będzie wyjątkowy wymiar, bo po raz pierwszy poprowadzi w nim kadrę na PGE Narodowym! Ech, jakby się chciało, żeby to był udany pojedynek dla nas wszystkich.

Bilans selekcjonera: zaczęło się od wywalczonego remisu na wyjeździe z Holandią, po którym przyszły trzy zwycięstwa z rzędu – z Finlandią, Nową Zelandią i Litwą.

Eliminacje MŚ 2026mecze Polaków:

1. kolejka, piątek, 21 marca:  Polska – Litwa 1:0
2. kolejka: poniedziałek, 24 marca: Polska – Malta 2:0
3. kolejka: sobota, 7 czerwca: Polska pauzowała
4. kolejka: wtorek, 10 czerwca:  Finlandia – Polska 2:1
5. kolejka: czwartek, 4 września: Holandia – Polska 1: 1
6. kolejka: niedziela, 7 września: Polska – Finlandia 3:1
7. kolejka: czwartek, 9 października: Polska pauzowała
8. kolejka: niedziela, 12 października: Litwa – Polska 0:2
9. kolejka: piątek, 14 listopada: Polska – Holandia (20:45)
10. kolejka, poniedziałek, 17 listopada Malta – Polska (20:45)
Ewentualny półfinał baraży 26 marca 2026, ew. finał baraży: 31 marca 2026

Czy jedna składna akcja i piękny gol pozwalają zepchnąć w niepamięć wszystkie błędy popełnione przez polskich piłkarzy w zwycięskim meczu z Nową Zelandią?!

Polska w meczu towarzyskim pokonała Nową Zelandię 1:0 ale… Po pierwszej połowie wydawało się, że wróciła suma wszystkich polskich futbolowych strachów z czasów selekcjonera Probierza. Mało, bardzo mało było wtedy w grze Polaków piłki w piłce. Ale w drugiej połowie to się zmieniło, przynajmniej na chwilę. Czy jednak jedna składna akcja i piękny gol kapitana kazały odsunąć w niepamięć wszystkie słabe (a tych nie brakowało) momenty tego spotkania?

Nie sprawdziło się powiedzenie: do trzech razy sztuka. Energetyczni Polacy atakowali i mieli w pierwszym kwadransie meczu trzy bramkowe sytuacje. Niestety, ich strzały były niecelne. Pewnie w pierwszej akcji sytuacja mogła być nawet 200-procentowa, ale kapitan Zieliński zamiast podawać, zdecydował się egoistycznie na strzał w… boczną siatkę.

Rywale nie zamierzali biernie przyglądać się przebiegowi wypadków. Atakowali coraz groźniej, ale też bez efektu, w czym duża zasługa dobrze interweniującego Drągowskiego.

W naszej drużynie początkowy entuzjazm gasł z każdą upływającą minutą. Widzieliśmy za to grę chaotyczną, nieskładną, momentami bez pomysłu na przeprowadzenie składnej akcji. Celny strzał Skórasia nie mógł zatrzeć fatalnego wrażenia po postawie naszego zespołu w pierwszej połowie.

Zmiany w naszym zespole musiały nastąpić i w drugiej połowie nastąpiły. I przyniosły pozytywny, bramkowy efekt. Wszołek dostał znakomite podanie od Zielińskiego, inteligentnie wycofał do kapitana na koniec pola karnego, a ten posłał piłkę tak, że ta odbiła się od poprzeczki i wylądowała w nowozelandzkiej bramce. Szybka, składna akcja, piękny gol. To była prawdziwa ozdoba tego spotkania.

Potem były trzy znakomite interwencje Ziółkowskiego, niecelny strzał Świderskiego i gorąco pod naszą bramką w końcówce. Wszystko dobrze się skończyło – wygraliśmy.

W meczu eliminacji MŚ Finlandia nie bez problemów pokonała Litwę 2:1 (zdecydował piękny strzał w samo okienko), przegrywając zasłużenie do przerwy 0:1. Wtedy Litwini mieli pomysł na grę, byli szybsi, skuteczniejsi. Po zmianie stron role się odwróciły, ale… Goście wrócili do gry i mieli szansę na wyrównującego gola. W każdym razie Polaków czeka trudny wyjazdowy pojedynek eliminacyjny z Litwinami – 12 października o godz. 20.45.

Mecz towarzyski

Polska – Nowa Zelandia 1:0 (0:0)

1:0 – Zieliński (49)

Polska: Drągowski (46, Grabara) – Kędziora, Ziółkowski, Wiśniewski (46, Kiwior) – Frankowski (46, Wszołek), Kozłowski, Szymański (46, Świderski), Piotrowski, Zieliński (63, Kapustka), Skóraś (73, Pyrka) – Piątek

Tego dawno nie było. Gra piłkarskiej reprezentacji przyniosła sporo satysfakcji, ładne akcje, bramki i ważne zwycięstwo

Nareszcie, nareszcie można bez cienia protekcji czy na wyrost pochwalić naszą piłkarską reprezentację. Polacy rozegrali prawie cały dobry mecz, przeprowadzili kilka składnych, efektownych akcji i zasłużenie wygrali być może kluczowy dla układu tabeli eliminacji mistrzostw świata mecz z Finami.

Wypisz wymaluj, momentami ten mecz przypominał pojedynek w Rotterdamie, tylko tym razem Polska wystąpiła w roli Holandii. Momentami zamykała drużynę Finlandii na własnym polu karnym. I swój cel osiągnęła.

Do trzech razy sztuka. Dwie szanse miał Wiśniewski. Najpierw jego strzał głową obronił bramkarz, potem podobne uderzenie było minimalnie niecelne. Trzecią okazję miał Cash i nie zawiódł. Strzelił pewnie, otwierając wynik spotkania. Można na nim polegać, jak na Zawiszy. Zdobył czwartego gola w reprezentacji, drugiego z rzędu. Wielką rolę w bramkowej akcji odegrał Kamiński, który najpierw odebrał piłkę rywalowi, a potem inteligentnie wycofał ją na koniec pola karnego.

Rywale nie zamierzali występować w roli statystów. Gdy groźniej zaatakowali, czujnością wykazał się Wiśniewski. Ta większa śmiałość Finów w atakowaniu ich… zgubiła. Pierwszą połowę zakończyła znakomita akcja dwóch piłkarzy, którzy mają być liderami zespołu i w tej sytuacji to wszem i wobec pokazali. Kapitalnym podaniem popisał się Zieliński, a sytuację sam na sam pewnie wykorzystał Lewandowski. To 160 mecz w reprezentacji kapitana Polaków i jego 87 gol.

Drugą połowę Finowie zaczęli odważnie, bo co innego mieli robić. I znów zostali mocno skarceni. Składna, szybka kontra Lewandowski – Kamiński, przyniosła trzeciego gola. Lewy trafił w bramkarza, ale dobitka naszego pomocnika była nie do obrony.

Niestety, niefrasobliwość Polaków oraz kiks dobrze do tej pory grającego Wiśniewskiego sprawiły, że Finowie zdobyli honorowego gola. Na chwilę wróciły dawne, polskie futbolowe demony, szczególnie widocznie w defensywie. Dobrze, że na chwilę…

Polska – Finlandia 3:1 (2:0)

1:0 – Cash (27), 2:0 – Lewandowski (45+2), 3:0 – Kamiński (54), 3:1 – Kallman (88)

Polska: Skorupski – Cash (46, Wszołek), Wiśniewski, Bednarek, Kiwior – Slisz (67, Kapustka), Zieliński – Kamiński (80, Buksa), Szymański, Zalewski (67, Grosicki) – Lewandowski (67, Świderski)

Eliminacje MŚ 2026terminarz:

1. kolejka, piątek, 21 marca: Polska – Litwa 1:0
2. kolejka: poniedziałek, 24 marca: Polska – Malta 2:0
3. kolejka: sobota, 7 czerwca: Polska pauzowała
4. kolejka: wtorek, 10 czerwca: Finlandia – Polska 2:1
5. kolejka: czwartek, 4 września: Holandia – Polska  1:1
6. kolejka: niedziela, 7 września: Polska – Finlandia 3:1
7. kolejka: czwartek, 9 października: Polska pauzuje
8. kolejka: niedziela, 12 października: Litwa – Polska (20:45)
9. kolejka: piątek, 14 listopada: Polska – Holandia (20:45)
10. kolejka: poniedziałek, 17 listopada: Malta – Polska (20:45)

Po klęsce w Lidze Narodów trener reprezentacji Polski i jej kapitan są… optymistami

Czy po sromotniej klęsce w rozgrywkach Dywizji A, gdzie z defensywnej gry Polaków śmiała się cała Europa nastąpi dymisja selekcjonera – Michała Probierza? Wygląda na to, że nie, bo trener reprezentacji o tym nawet nie myśli!.

Zbigniew Boniek ma swoje typy na następcę : – Mówi się, że Papszun mógłby być selekcjonerem. Jest też Skorża, Janek Urban. Ten ostatni ma wszystko, ale nie było możliwości, żeby go sprawdzić.

Po spotkaniu ze Szkocją przegranym w doliczonym czasie 1:2 Michał Probierz powiedział: – Dalej mam pomysł na reprezentację i nie rozważam dymisji. Niektóre elementy wymagają zdecydowanej poprawy, ale nie mam żadnego problemu, żeby dalej to prowadzić i rozwijać, bo uważam, że idziemy w dobrym kierunku .

Zawsze jak się przegrywa w karierze trenerskiej, to jest to problem. Zdajemy sobie sprawę jak to wygląda, ale jest to faza budowy. Na pewno mieliśmy wszystko w swoich rękach w ostatnich minutach. Za mało utrzymywaliśmy się przy piłce, ograniczyliśmy się tylko do wybijania i dopuściliśmy do tego, co Szkoci lubią. Szkoda tej bramki, ale w piłce nie ma „szkoda”. Za dużo było jednak mimo wszystko takich sytuacji, gdzie naszemu blokowi defensywnemu brakuje doświadczenia. Takie spotkanie powinno być rozstrzygnięte dużo wcześniej. Mieliśmy tyle sytuacji, że można byłoby nimi obdarzyć kilka spotkań.

Kapitan reprezentacji – Piotr Zieliński też jest… optymistą: – Dywizji A świat się nie kończy, w marcu będziemy innym zespołem, czekają nas eliminacje MŚ. Mimo tego uważam, że w porównaniu z Euro zrobiliśmy postęp, gramy lepiej, niemal w każdym spotkaniu prezentowaliśmy efektowne akcje, podobał mi się atak pozycyjny. Mogliśmy strzelić Szkotom i sześć goli. Oczywiście tracimy za dużo bramek i to jest do poprawy. Drużyna jest odpowiednio skonstruowana, a obrońcy są na dobrym poziomie. I teraz trzeba im tylko pomóc, poczynając od napastników, na pomocnikach kończąc. Cały zespół musi bronić lepiej, szczególnie po stracie piłki grać agresywniej. Nie może być tak, że w jednym momencie jesteśmy pod bramką rywala, a zaraz potem oni wymieniają dwa, trzy podania i są w naszym polu karnym, trzeba szukać odbioru na ich połowie  .

Kpi czy o zdrowie pyta? W każdym razie losowanie grup eliminacji MŚ 13 grudnia w Zurychu.

Szalony mecz. Polska straciła trzy gole w siedem minut, ale potrafiła podnieść się z kolan. To wystarczyło (tylko!) do zdobycia punktu z Chorwacją

Szalony mecz na Stadionie Narodowym. Siedem minut beznadziejnej gry Polaków w defensywie, powiedzmy na poziomie Andory czy San Marino i przegrywanie meczu dwoma bramkami, nie przekreśliło nadziei i determinacji naszej drużyny, która ambitną i momentami składną grą, doprowadziła do wyrównania.

A w końcówce przez ponad kwadrans graliśmy z przewagą jednego zawodnika. Niestety, nie zdołaliśmy strzelić zwycięskiego gola, choć mieliśmy jedną dobrą sytuację.

Mecz zaczął się fantastycznie dla naszej drużyny. Po odważnej akcji Urbańskiego, strzale z trudnej pozycji kapitana Zielińskiego i rykoszecie (minimum szczęścia zawsze jest potrzebne) piłka wylądowała w bramce. Trzeba podkreślić, pe na początku tej akcji trudno piłkę na pograniczu faulu wywalczył Bednarek.

Jedna udana akcja rywali po stałym fragmencie gry (niepotrzebny faul Szymańskiego) przyniosła wyrównanie. Niestety, nie było nikogo, kto choć próbowałby zablokować ten strzał. Niedopuszczalne! Nie można tak łatwo dać sobie wbić gola, gdy idzie i dominuje się na boisku. Tylko słabi mogą dopuścić do takiego klopsa.

Kolejna składna akcja rywali i juniorska postawa Dawidowicza, a może całej gry defensywnej drużyny, dała rywalom prowadzenie. Potem kolejne beznadziejne błędy naszej drużyny przyniosły dały (o, jakże za łatwo) rywalom trzeciego gola. Znów w antyroli roli wystąpił Dawidowicz.

To, że my graliśmy dobrze w piłkę przez pierwszy kwadrans nie ma żadnego znaczenia. Stracić trzy gole w siedem minut może San Marino, Gibraltar, Andora czy Estonia, ale nie drużyna, która chciałaby przynajmniej postraszyć futbolową Europę.

Na szczęście po fazie kompletnej beznadziei, indywidualny atak Zalewskiego dał kontaktowego gola, a za chwilę Kamiński przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem. Mógł być remis do przerwy!

Bardzo liczyliśmy na szybkiego gola po przerwie. Tymczasem przynajmniej trzy razy kapitalnymi interwencjami ratował nam skórę Bułka.

Gdy na boisku pojawił się Lewandowski, pojawiła się nadzieja, że może jednak coś się zmieni na naszą korzyść. I tak się stało. Po znakomitym podaniu kapitana Szymański strzałem z dystansu w róg doprowadził do wyrównania. Ba, gdyby dokładniejszy przy strzale głową był Bednarek mogliśmy prowadzić. Byłoby jednak za dużo szczęścia na raz.

W 76 minucie po brutalnym faulu na Lewandowskim bramkarz Chorwacji ujrzał czerwoną kartkę. Ostatnią fazę meczu graliśmy z przewagą jednego zawodnika. Wypracowaliśmy sobie jedną sytuację, ale Urbański przeniósł piłkę nad poprzeczkę. Szkoda, choć remis jest sprawiedliwym wynikiem.

Liga Europy

Polska – Chorwacja 3:3 (2:3)

1:0 – Zieliński (5), 1:1 – Sosa (19), 1:2 – Susić (24), 1:3 – Baturina (26), 2:3 – Zalewski (45), 3:3 – Szymański (68)

Polska: Bułka – Bednarek, Paweł Dawidowicz (39, Piątkowski), Kiwior – Moder (62, Oyedele) – Kamiński (62, Ameyaw), S. Szymański, Zieliński (74, Kapustka), Urbański, Zalewski – Świderski (62, Lewandowski)

Optymistyczne jest to, że żadna z grających wczoraj reprezentacji młodzieżowych i juniorskich nie przegrała swojego meczu. Po dramatycznym pojedynku z Niemcami (3:3) nasza najstarsza drużyna młodzieżowa zagra na Euro 2025 na Słowacji.

Liga Narodów – kolejne mecze:
piątek, 15.11.2024: Portugalia – Polska (20:45)  
poniedziałek, 18.11.2024: Polska – Szkocja (20:45) 

Triumf sprawiedliwości. Polscy rugbiści na wózkach po znakomitym turnieju wracają do europejskiej elity!

Reprezentacja Polski Fot. Jakub Sagan

Dobro także w sporcie wraca, tylko że tu trzeba sobie o nie mocno zawalczyć. Tak właśnie stało się w przypadku polskich rugbistów na wózkach. Wspaniały, symboliczny a jakże ważny gest został nagrodzony.

Współpracujący z drużyną narodową trener przygotowania motorycznego, były łódzki rugbista – Dominik Fortuna mówi (drugim łodzianinem w sztabie był Michał Spychała – fizjoterapeuta): – Nasza drużyna wygrała mistrzostwa Europy grupy B i w przyszłym roku w kwietniu zagra w turnieju europejskiej elity w Hadze. Polacy spadli do grupy B, bo zbojkotowali granie z Rosjanami za napaść na Ukrainę Dostali walkowera. Nikt inny nie podjął takiej decyzji. Teraz nastąpił triumfalny powrót.

Przejdźmy do mistrzowskiej rywalizacji – mecze w grupie: Polska – Izrael 42:40, Polska – Szwecja 55:40, Polska – Hiszpania 38:43 Trener reprezentacji Janusz Kozak: – Tego meczu nie dało się wygrać ale mięliśmy już zapewniony awans i chyba, to okazało się największą przeszkodą w utrzymaniu koncentracji, chociaż ogólnie to zawsze dla nas niewygodny rywal. Ta przegrana nie wpłynęła na grę naszej reprezentacji, która w półfinale pokonała Czechów 55:37, a w finale znów Szwedów 52:44 (choć pierwszą nasi kwartę wygrali tylko jednym punktem, to potem pokazali swoją przewagę), co dało sukces czyli awans do europejskiej elity!

MVP turnieju został Łukasz Rękawiecki. Nie wystąpił w imprezie jeden z liderów -Tomasz Książek, którego dopadła choroba. Jego nieobecność tylko skonsolidowała drużynę, która chciała wygrać także dla niego!

Taki sukces cieszy podwójnie, bo… sprawiedliwości stało się zadość.

Barw Polski bronili: Emil Rokicki, Tomasz Książek, Jakub Dzięcioł, Tomasz Depciuch, Paweł Sierakowski, Jakub Osuch, Łukasz Szałabski, Łukasz Rękawiecki, Łukasz Jankowski, Maciej Bartniak.

Partnerami reprezentacji Polski w rugby na wózkach są: MBL Poland, marka OMOBIC oraz Wiener. Wyjazd kadry finansowany przez Ministerstwo Sportu i Turystyki w ramach programu: szkolenia sportowego i współzawodnictwa osób niepełnosprawnych w 2024 roku.

« Older posts

© 2026 Ryżową Szczotką

Theme by Anders NorenUp ↑