Rezerwowy Pafka

Tag: widzew cracovia (Page 1 of 2)

Widzew. Zdobyty punkt, po bezbramkowym remisie, jest cenny, choć wielkiej satysfakcji z gry drużyny nie było

W sytuacji, gdy walczy się w dolnych rejonach tabeli, każdy zdobyty punkt jest na wagę złota, choć sposób jego wywalczenia wielkiej sportowej satysfakcji nie przynosi. Widzew zremisował dopiero trzeci mecz w rozgrywkach. Krakowianie zrobili to po raz dziewiąty. Nie przegrali meczu od siedmiu ligowych starć. W czterech wiosennych pojedynkach stracili tylko jedną bramkę…

Wróćmy do Widzewa. Zwycięskiego składu się nie zmienia i tak postąpił trener Jovicević poza jednym wyjątkiem. Korektę wymusiła czwarta żółta kartka. Bergiera w ataku zastąpił Zeqiri. Mecz się opóźnił o cztery minuty, bo było problemy z łącznością sędziego z VAR. A każda upływająca minuta była cenna, bo pojedynek rozpoczął się przy temperaturze -5 C.

Napędzeni ostatnim sukcesem gospodarze rozpoczęli odważnie, ofensywnie. Ich akcje kończyły się jednak niecelnymi, bądź zablokowanymi strzałami. Ostrożna Cracovia po ponad kwadransie zdecydowała się na atak. Końcami palców wybił piłkę nad poprzeczkę Drągowski po strzale Klicha.

Bezsensowne zachowanie Fornalczyka, który klepnął rywala w klatkę piersiową, a ten oczywiście padł na murawę, niczym rażony piorunem. Efekt? Widzewiak ujrzał żółtą kartkę, już ósmą w sezonie i w następny meczu nie zagra. Trzeba było sporo uwagi poświęcić tej sytuacji, bo na boisku królowały tylko chaos i przypadek.

Pomocnik starał się rehabilitować. Był aktywny, ale gdy już decydował się na ładny techniczny strzał z dystansu (spadający liść), to piłka leciała minimalnie obok słupka. Podobnie, jak po uderzeniu Zeqiriego. Goście byli konkretniejsi. Trafili do bramki po kontrze, ale na szczęście dla łodzian sędzia, po analizie VAR, odgwizdał spalonego. Odetchnął Drągowski, który piłkę do obrony przepuścił między nogami. W sumie futbolu godnego uwagi nie było za wiele w ciągu pierwszych 45 minut.

Odważniej drugą połowę zaczęli goście, ale to składną, groźną akcję przeprowadził Widzew. Po faulu na Fornalczyku łodzianie mieli rzut wolny. Strzał Shehu nie był jednak tak trudny, żeby bramkarz Madejski sobie z nim nie poradził. Popisy pirotechniczne kibiców zadymiły boisko. Sędzia przerwał grę.

Po jej wznowieniu energiczniej atakowali gospodarze, ale niewiele z tego wynikało. Miał szansę pokazania się w dobrej sytuacji rezerwowy Alvarez, ale źle przyjął piłkę i wyszła futbolowa kicha. W odpowiedzi w doliczonym czasie Andreou sfaulował Bogacza. Było to tak ostre wejście, że Krakowian opuścił plac gry. A potem po ogromnym zamieszaniu w polu karnym Widzew miał szczęście, że nie stracił bramki. Poczynaniami obu drużyn rządził kompletny chaos, z którego nic sensownego nie wyniknęło. I to by było na tyle…

Mecz obejrzało 17384 kibiców. Zimno im niestraszne. 28 lutego o godz. 14.45 Widzew zagra z Pogonią w Szczecinie.

Widzew – Cracovia 0:0

Widzew: Drągowski – Krajewski (90+2, Isaac), Andreou, Wiśniewski, Cheng – Bukari, Shehu, Lerager, Fornalczyk (90+2 Pawłowski)- Kornvig, Zeqiri (85, Alvarez)

Widzew kontra Cracovia. Trzeba w składzie łodzian utrwalać to, co dobre. Ale jedna zmiana zajdzie na pewno – z konieczności. Ja zrobiłbym jeszcze jedną

Fot. Martyna Kowalska

20 lutego o godz. 20.30 czeka Widzew u siebie zagra mecz z Cracovią, która bezbramkowo zremisowała z Jagiellonią.Trzeba zauważyć, że cztery z ośmiu ligowych zwycięstw drużyna z Krakowa odniosła na wyjeździe i ma ambicje walczyć o wysokie miejsce w ekstraklasie, pozwalające grać w europejskich pucharach.

Co w Widzewie? Zwycięskiego składu się nie zmienia? No, niestety coś trzeba będzie zmienić, przynajmniej z… konieczności. Z kartkowych powodów Widzew będzie musiał sobie radzić bez Sebastiana Bergiera – swojego najlepszego snajpera (11 zdobytych goli). Czy w buty Bergiera będzie potrafił wejść asystent przy drugiej bramce w Płocku – Andi Zeqiri, czas pokaże.

Ja mam jeszcze jedną sporą kadrową wątpliwość. Czy od pierwszej minuty powinien wystąpić najdroższy piłkarz ekstraklasy – Osman Bukari, który w meczu z Wisłą (2:0) zagrał, no mówiąc łagodnie, słabo? Momentami przypominał mi swoją postawą występy najgorszego transferowego widzewskiego niewypału ostatnich lat – Hilarego Gonga. Oby tylko nie poszedł w jego ślady.

Ja, gdybym decydował o wyjściowej jedenastce, jeszcze raz dałbym szansę kapitanowi – Bartłomiejowi Pawłowskiemu. Jasne pojedynek z Jagą mu nie wyszedł, ale nie raz i nie dwa pokazał, że ma spore umiejętności, ciągle warte wykorzystania, większego niż… grzanie ławy lub granie ligowych ogonów.

Moja jedenasta Widzewa na mecz z Cracovią: Drągowski – Krajewski, Andreou, Wiśniewski, Cheng – Pawłowski, Shehu, Lerager, Fornalczyk – Kornvig, Zeqiri. Z drugiej strony – nieważne, kto zacznie spotkanie, ważne żeby skończyło się one drugą z rzędu wygraną łodzian!

Widzew. To nie był mecz założycielski tylko bardzo dobry krok we właściwą stronę. Czekamy na kolejne. MVP meczu w Płocku? Dla mnie Mariusz Fornalczyk!

Fot. Martyna Kowalska, widzew.com

To jest mecz założycielski – stwierdził Marcin Żewłakow podczas transmisji na żywo pojedynku Widzewa z Wisłą Płock (2:0).Inni entuzjastycznie dodawali: – To nowe, wielkie otwarcie! Spokojnie, nie tak szybko. To na razie pierwszy bardzo ważny, krok w dobrą stronę.

Łodzianie choć wloką się w ogonie tabeli, pokazali drużynie z czołówki, gdzie raki zimują. Byli lepsi, wygrali zasłużenie. Ba, mogli to zrobić zdecydowanie bardziej efektownie, bo mieli znakomite, niewykorzystane niestety, sytuacje na zdobycie kolejnych bramek.

Zmarnowali dwie znakomite sytuacje, pogubili się przy kilku próbach wyprowadzenia groźnej kontry. Nic sobie jednak nie robili z tego, że bodaj najsłabszym ich piłkarzem, był najdroższy gracz całej ekstraklasy – Osman Bukari. Okrutnie się mylił. Czyżby ciążyła mu wisząca nad głową wielka forsa? Potrzebuje odblokować się, a może jednak nie jest to tak dobry gracz, jak go prezentowano!

Najważniejsze, że inni stanęli na wysokości zadania. Dla wielu piłkarzem meczu był pracujący za dwóch, łatający dziury, uczestniczący w wielu pozytywnych akcjach zespołu Emil Korvig. Moim zdaniem miano MVP pojedynku należy się Mariuszowi Fornalczykowi.

Dynamiczny skrzydłowy, potrafiący skutecznie wygrywać pojedynki jeden na jeden jest dziś solą futbolu. Jego wartość i wpływ na grę jest nie do przecenienia. Nareszcie skrzydłowy o takiej charakterystyce – Mariusz Fornalczyk mógł pokazać swój talent i moc. Także dlatego, że wreszcie znalazł na swoje stronie partnera do współpracy – Christophera Chenga.

Dlaczego i po co trener Igor Jovicević zmienił go w samej końcówce spotkania, pozostanie szkoleniową zagadką. Jak to dobrze, że Jovicević zrezygnował z beznadziejnego pomysłu, aby najlepszy strzelec drużyny – Sebastian Bergier egzekwował stałe fragmenty gry, bo napastnik przydał się i to jak w polu karnym rywala.

Teraz z kartkowych powodów Widzew będzie musiał sobie radzić bez swojego snajpera (11 zdobytych goli), a 20 lutego o godz. 20.30 czeka Widzew u siebie mecz z Cracovią, która bezbramkowo zremisowała z Jagiellonią. Czy w buty Bergiera będzie potrafił wejść asystent przy drugiej bramce w Płocku – Andi Zeqiri,czas pokaże.

Widzew przegrał. O golach nieuznanych decydował VAR, o zdobytym prawidłowo – błąd obrońcy łodzian. W sumie: wielkie rozczarowanie!

Widzew wraca z Krakowa na tarczy. Tym razem po nie najlepszym spotkaniu nie zdobył choćby punktu. Na razie, mimo wzmocnień piłkarzami kupionymi za grubą kasę, łodzianie rozczarowują. Trzeba sobie szybko odpowiedzieć na pytanie: dlaczego?

Zgodnie z przewidywaniami, sprowadzony w ostatniej chwili stoper Andreou, pojawił się w wyjściowym składzie łodzian. Wrócił do meczowej jedenastki napastnik Bergier. Do protokołu wpisano dwóch rezerwowych bramkarzy: Gikiewicza i Krzywańskiego. Tym razem Widzew wystąpił na… żółto.

Nowy gracz defensywy łodzian popełnił błąd, co bezwzględnie wykorzystał napastnik gospodarzy. Uratował Widzew VAR. Okazało się, że Stolijković był na pozycji spalonej. Uff, odetchnęliśmy z ulgą.

Ta akcja obudziła łodzian, którzy atakowali z większą śmiałością. Przyniosło to dobry strzał, a może dośrodkowanie Akere. Tak czy tak skuteczną interwencją popisał się Madejski. Jak na to nie patrzeć w pierwszej połowie groźniejsze były ataki Cracovii.

VAR może być błogosławieństwem, ale i przekleństwem. Ładnym, sprytnym strzałem w róg bramki popisał się Alvarez. Co, z tego, skoro wcześniej w tej akcji faulował Bergier. Takie zdanie mieli sędziowie po analizie VAR.

W drugiej połowie inicjatywę przejęli łodzianie. Shehu, strzelając z rzutu wolnego w okienko, pomylił się o pół metra. Dlaczego z siedmiu metrów uderzając głową spudłował Alvarez, pozostanie jego tajemnicą. Bliższy zdobycia gola był Bergier, ale posłał piłkę głową w… słupek.

Niestety, potwierdziła się stara prawda. Niewykorzystane sytuacje się mszczą. I tak stało się tym razem. Gdzie był Żyro, gdy Minchev po dobrej centrze z pięciu metrów posłał piłkę do siatki?! Został uprzedzony przez rywala!

Widzew próbował, ale to lepszą sytuację na drugiego gola miała Cracovia. W dogodnej sytuacji spudłował Piła.

Mecz oglądało 12 794 kibiców.

W następnym meczu 22 sierpnia o godz. 20.30 Widzew podejmie Pogoń Szczecin. Grosicki w Łodzi – to zawsze jest dodatkowa, ligowa atrakcja!

Cracovia – Widzew 1:0 (0:0)

1:0 – Minchev (69)

Widzew: Kikolski – Krajewski, Andreou, Żyro, Gallapeni (84, Cybulski) – Selahi (84, Klukowski) – Akere (70, Czyż), Alvarez, Shehu (74, Teklić), Fornalczyk (70, Baena) – Bergier

Miała być Wielka Widzewska Ekstraklasowa Armada, a na razie jest ligowa rzeczywistość, która momentami… skrzeczy

Fot. Marcin Bryja, widzew.com

Miała być już teraz Wielka Widzewska Ekstraklasowa Armada, a na razie jest polska ligowa rzeczywistość, która momentami… skrzeczy. Po prostu. Na razie drużyna nie spisuje się na miarę wielkich oczekiwań i marzeń.

Nie ma co kryć, w ostatnim spotkaniu (z Wisłą Płock 1:1) miała niezbyt długie fazy dobrej gry, a tak: nieudane próby ataków i błędy w defensywie. Były piłkarz i trener Legii, teraz ekspert, Marek Jóźwiak w programie Loża Sportowa w Kanale Sportowym powiedział wprost, że jest rozczarowany Widzewem i dodał: Obrona to lekka groteska.

Jóźwiak pozytywnie ocenił powrót do podstawowego składu kapitana Bartłomieja Pawłowskiego. Inni nie byli już tak optymistyczni, mieli wątpliwości i to sporo, jeśli chodzi o jego grę. Pewnie podzielił ich zdanie trener Zeljko Sopić i po przerwie nie wpuścił Bartka na boisko.

Powiedzmy szczerze, wiele to w grze łodzian nie zmieniło. Jak bowiem marzyć o sukcesach, gdy z jednej strony brakuje solidnego środkowego obrońcy, a z drugiej ma się tylko jednego, na dodatek ostatnio kontuzjowanego, napastnika!

Pozytywne były wielkie, choć momentami chaotyczne, starania Mariusza Fornalczyka, o pokazanie się w grze i odgrywanie w niej większej roli. Piłkarz zaliczył 23 sprinty. Jak podał Krzysztof Marciniak z Canal+ Sport to było aż 572 pokonanych boiskowych metrów! Oby progres był widoczny z każdym kolejnym pojedynkiem, bo chłopak talent ma i w Widzewie gra.

Powiem ostrożnie: na ligową osobowość wyrasta Juljan Shehu, który ładną bramką, znów uratował skórę Widzewowi. Tylko tak dalej. Inni gracze drużyny powinni brać przykład z albańskiego pomocnika i po prostu do niego równać!

Złość trenera i zespołu na arbitra, za to że nie podyktował rzutu karnego, choć ten zdaniem wielu, w tym i mnie, należał się łodzianom, to tylko alibi, nie tłumaczy ligowej przeciętności drużyny. Sama sytuacja była kontrowersyjna, a ekspert sędziowski Rafał Rostkowski poparł decyzję arbitra Tomasza Kwiatkowskiego o odwołaniu jedenastki. Było minęło. Czas skupić się na najbliższej przyszłości.

Już w piątek o godz. 20.30 Widzew zagra na wyjeździe z Cracovią. Rywale, gdy grali w dziesięciu, zostali wprost zmiażdżeni przez Jagiellonię, która ostatecznie zwyciężyła 5:2. Trzeba jednak pamiętać, że krakowianie dwukrotnie prowadzili w tym spotkaniu, a ich piłkarz ujrzał czerwoną kartkę przy stanie 2:2.

Tak Widzew, jak i Cracovia w czterech meczach zdobyły po 7 punktów, wygrywając dwa ligowe starcia. Bez dwóch zdań w piątek nie będzie to łatwy ligowy pojedynek dla żadnej z walczących w Krakowie drużyn.

Widzew wiosną będzie tylko ciułaczem ligowych punktów? Remis po samobóju i rzucie karnym

Wygląda na to, że bez zasadniczych kadrowych zmian Widzew wiosną będzie ciułaczem punktów…

Po nieudanej premierze (porażka z Lechem 1:4) trener Myśliwiec dokonał zmian w składzie i ustawieniu. Z Cracovią zagrał czterema obrońcami (z Kwiatkowskim w składzie), a w podstawowej jedenastce znaleźli się też: Hanousek, Hamulić i… Stachowicz.

Oto, co skandowali kibice na trybunach: – Gdzie są wzmocnienia?! – Chcemy transferu – Hej trenerze, hej trenerze, składaj podpis na papierze!

Pierwsi bramkową okazję mieli goście i tylko to, że piłka odbiła się od wewnętrznego słupka po niefortunnym wślizgu, obserwowanego przez selekcjonera Probierza Żyry, ratowało Widzew od straty bramki.

A potem rzeczy działy się błyskawicznie. Kerk zagrał prostopadle do Hamulicia. Uprzedził napastnika Olafsson, wycofał piłkę tak niefortunnie, że wpakował ją do własnej bramki. Ledwo minęły trzy minuty, a był już remis. Hanousek, po juniorsku sfaulował w polu karnym Kallmana, a ten wykorzystał jedenastkę.

Cracovia mogła powadzić. Po centrze Olafssona, Jugas uderzając głową, trafił w poprzeczkę. Bezradny Gikiewicz, tylko obserwował lot piłki. Uff, kibice łodzian odetchnęli z ulgą. W pierwszej połowie emocji sporo. Do poziomu gry można mieć zastrzeżenia.

W drugiej połowie widzewiacy stracili piłkę w środku pola. Poszła kontra rywali. Na szczęście van Buren strzelił obok słupka. Rywale byli konkretniejsi, stwarzali groźniejsze sytuacje. Dobrze interweniował Gikiewicz albo strzały gości były niecelne.

Pech nie opuszcza łodzian. Kontuzjowany Krajewski przed końcem meczu opuścił boisko. Goście w końcówce byli lepsi, ale gospodarze zdołali ostatecznie zdobyć jeden cenny ligowy punkt.

Spotkanie z Cracovią oglądało 17 337 kibiców! I to jest najlepsza widzewska wiadomość tego dnia.

Widzew – Cracovia 1:1 (1:1)

1:0 – Olafsson (15, samobójcza), 1:1 – Kallman (18, karny)

Widzew: Gikiewicz – Kwiatkowski (60, Krajewski, 84, Volanakis), Żyro, Silva, Kozlovsky – Shehu, Hanousek, Kerk – Stachowicz (71, Alvarez), Łukowski (84, Gong) – Hamulić (84, Sobol)

Widzewowi nic (no prawie) nie wyszło w Poznaniu. Aż strach pytać: co będzie dalej?

Fot. Marek Młynarczyk, autor bloga www.obiektywnasport.pl

Widzewowi kompletnie nic nie wyszło. Nie miał nic do powiedzenia w meczu z Lechem i przegrał mecz, tak na granicy futbolowej klęski, 1:4.

Trenerowi Myśliwcowi nic nie wyszło, bo przygotował na mecz taktykę, którą rywale rozpracowali przed spotkaniem, byli na nią przygotowani i odpowiedzieli skutecznymi atakami

Widzewowi nic nie wyszło, bo miał takich napastników, jakich miał. Sobol był kompletnie niewidoczny, a Hamulić zbyt egoistyczny, żeby być skutecznym. Tęsknota za Rondiciem jest tym większa

Widzewowi nic nie wyszło, bo Gong, mimo sparingowych plusów, znów okazał się dla drużyny panem Nikt

Widzewowi nic nie wyszło, bo nie miał skrzydłowych, którzy potrafiliby wygrać pojedynki jeden na jeden i zrobić różnicę w grze

Widzewowi nic nie wyszło, bo miał za słabych środkowych pomocników, żeby potrafili oni tworzyć skuteczne akcje

Widzewowi nic nie wyszło, bo nie miał wartościowego młodzieżowca w składzie, który wpływałby na jakość gry

Widzewowi nic nie wyszło, bo bezradność odbierała wolę walki i ambicję, na dodatek próby odpowiedzi składnym atakiem były prowadzone w za wolnym tempie i przewidywalny sposób

No, nie chcę być ostatnim pesymistą. Coś tam Widzewowi wyszło

Widzewowi wyszły dośrodkowania Kerka ze stałych fragmentów gry, choć Niemiec jest tak wolny, że aż niebezpieczny przy kontrze rywala

Widzewowi wyszła indywidualna, odważna akcja Kozlovskiego, która przyniosła honorowego gola

Jak widać: porównując bilans zysków i strat wszystko skończyło się zgodnie z boiskową logiką. Wygrał i to bardzo wyraźnie zespół zdecydowanie lepszy.

Premiera okazała się falstartem, co na pewno nie wpływa dobrze na morale drużyny. Co zmienić i to szybo, żeby w meczu mającą medalowe aspiracje Cracovią wyjść na swoje i zdobyć trzy bezcenne punkty? Trudne zadanie przed szkoleniowcem, a mecz tuż tuż…

Dziesiąty w tabeli Widzew podejmie piątą Cracovię w sobotę 9 lutego o godz. 14.45. Na inaugurację rundy wiosennej Cracovia zremisowała przy Kałuży 0:0 z Rakowem Częstochowa, notując drugie z rzędu czyste konto. – Muszę pochwalić zespół za spotkanie, za to jak przez cały mecz realizowali to, co sobie założyliśmy przed meczem – mówił trener Cracovii Dawid Kroczek.

Widzew. Trzeba mieć umiejętności, żeby strzelić taką, na dodatek niezwykle ważną, bramkę, jaką zdobył Jakub Sypek

Fot. marcin bryja/widzew.com

Widzew pokonał Lecha 2:1, a widzewiak nad widzewiakami Zbigniew Boniek napisał po meczu: Charakter, serce i jakość. Na takie słowa zasługuje cały zespół, w tym autor premierowego gola 23-letni Jakub Sypek. Miał nosa trener Daniel Myśliwiec, że postawił na pomocnika, mimo nie najlepszego występowi przeciwko Stali w Mielcu (1:1).

Sypek znalazł się w jedenastce drugiej kolejki ekstraklasy i moim zdaniem nie ma w tym przypadku. Zdobył kluczowego, bo otwierającego wynik spotkania, gola. A nie było o to łatwo. Trzeba było w sekundę, góra dwie, to wszystko sobie dokładnie obmyśleć, a potem strzelić w bardzo dobrym stylu, z ostrego kąta, precyzyjnie, po długim rogu, nie do obrony.

Jasne, Kuba miał potem różne momenty, lepsze i gorsze, okazje do zdobycia kolejnych bramek, najważniejsze że okazał się potrzebny drużynie i miał swój spory udział w cennym zwycięstwie.

– Trudno opisać emocje związane ze strzeleniem gola. Bramka zdobyta w Sercu Łodzi nie może równać się trafieniu gdziekolwiek indziej – mówił po meczu piłkarz. I miał 200 procent racji. Takie trafienie może być niezwykle pozytywnym impulsem dla piłkarza. Oby tak się stało. I już w kolejnym spotkaniu okazał się graczem, na którym można polegać, jak choćby na kapitanie Marku Hanousku czy bramkarzu Rafale Gikiewiczu.

5 sierpnia o godz. 19 łodzianie zagrają w Krakowie z klubem byłego swojego prezesa Mateusza Dróżdża – Cracovią. Zespół rywali sprawił największą sensację drugiej kolejki, pokonując w Częstochowie Raków 1:0, a wielki udział w sukcesie miał doskonale znany na Widzewie bramkarz Henrich Ravas (zasłużone miejsce w jedenastce kolejki). To będzie bardzo ciekawa konfrontacja z… podtekstami.

Zwycięski debiut w Widzewie trenera Daniela Myśliwca. Gol Bartłomieja Pawłowskiego i… samobój pozwoliły pokonać Cracovię

Udany debiut nowego szkoleniowca – Daniela Myśliwca. Widzew wygrał trzeci ligowy mecz, trzeci na własnym boisku, w czym wielka zasługa liderów zespołu – Bartłomieja Pawłowskiego i Jordiego Sancheza, ale i nowego w składzie Sebastiana Kerka.

Nowy trener i jest nowy kapitan, a to dlatego, że dotychczasowy – Stępiński wylądował na ławce rezerwowych. Jego miejsce zajął Ibiza. Kapitanem został Hanousek. Poza składem z powodu kontuzji znaleźli się: Szota, Alvarez, Przybułek. Silva pauzuje za czerwoną kartkę.

Nowy trener – Myśliwiec postawił na grę czterema obrońcami. Mecz był debiutem w ekstraklasie szkoleniowca łodzian. Cracovia to zespół, który do spotkania w Łodzi nie doznał jeszcze porażki.

Widzewiacy zaczęli mecz energetycznie, z wiarą w zdobycie gola (efekt nowej miotły?!). Zapał jednak słabł. Faktem jest, że w 21 min pierwszy celny strzał z dystansu zanotował Żyro.

Nic nie wynikało ze stałych fragmentów gry, ale grający cierpliwie w ataku pozycyjnym Widzew czekał na swoją szansę i się jej doczekał. Po precyzyjnej centrze Nunesa, najwyżej wyskoczył Pawłowski i nie dał szans Madejskiemu na skuteczną interwencję. To drugi gol pomocnika w tym sezonie i pierwsza asysta Nunesa. Szału nie było. To była jedyna dokładna akcja pierwszej połowy.

Od początku drugiej części gry goście zepchnęli łodzian do kurczowej obrony. Po rzucie rożnym i główce Ghity piłka odbiła się od słupka. Za chwilę po łatwej stracie i strzale z ostrego kąta Rapy piłka minęła słupek.

Próby przeniesienia piłki na połowę gości były nieudane, poza celnym strzale z dystansu Pawłowskiego i znakomitym uderzeniu pomocnika z rzutu wolnego (fantastycznie interweniował Madejski). To był pojedynek bramkarza z rozkręcającym się Pawłowskim. W kolejnej akcji obronił jego strzał po ziemi w róg bramki.

Widzew powoli, powoli starał się zmienić obraz gry. I mu się to udało. Po świetnym prostopadłym podaniu Kerka, Sanchez zwiódł dwóch obrońców i strzelił. Po interwencji Jugasa piłka wpadła do siatki. Gol uznany za samobójczy i to nie jest do końca sprawiedliwe, bo 99 procent aktywów w tej akcji miał napastnik łodzian. Jeszcze trzeba odnotować, szkoda że niecelny, strzał z rzutu wolnego Kerka, celny Tkacza oraz świetną interwencję Ravasa, co pozwoliło w drugim meczu w tym sezonie zachować czyste konto. Ostatecznie Widzew wykazał się cierpliwością i skutecznością, co zapewniło mu cenne zwycięstwo.

Widzew – Cracovia 2:0 (1:0)

1:0 – Pawłowski (36, głową), 2:0 – Jugas (72, samobójcza)

Widzew: Ravas – Milos, Żyro, Ibiza, Nunes – Hanousek – Klimek (65, Tkacz), Shehu (65, Kerk), Kun, Pawłowski (81, Ciganiks) – Sanchez (81, Rondić)

Cracovia na pewno bez Kamila Glika. Kto dostanie szansę od nowego trenera Widzewa – Daniela Myśliwca? Będą rewolucyjne zmiany w składzie łodzian? A i tak wszystko w ich grze zależy od trzech muszkieterów!

W najbliższym spotkaniu o ligowe punkty piłkarze Widzewa zmierzą się na stadionie przy al. Piłsudskiego z Cracovią Kraków. To spotkanie rozpocznie się 17 września (niedziela) o godzinie 15.Krakowianie zdobyli do tej pory 10 punktów. Na wyjeździe dwa mecze wygrali, jeden zremisowali. Widzew zgromadził siedem punktów. U siebie dwa zwycięstwa i porażka.

Łodzian poprowadzi nowy trener Daniel Myśliwiec, który zastąpił Janusza Niedźwiedzia. Czy ta zmiana wyjdzie drużynie na dobre? Trudno powiedzieć. Dla mnie to kwestia szczęścia i przypadku, trzeba wszak pamiętać, że o zmianie szkoleniowca zdecydowali nie fachowcy – trenerzy, tylko działacze – kibice, którzy szukali racjonalnych i merytorycznych(?!) argumentów, żeby tę zmianę uzasadnić. Trochę to kabaretowe, a nie fachowe, ale… czas pokaże i to szybko czy to było udane posunięcie.

W drużynie rywali na pewno nie wystąpi ciągle pauzujący za czerwoną kartkę ujrzaną w lidze włoskiej – Kamil Glik. Kto może zagrać w Widzewie Daniela Myśliwca, tego nie wiadomo, choć wydaje się, że w defensywie w wyjściowej jedenastce może się pojawić Mato Milos. Druga linia na gwałt potrzebuje lidera. Takim w założeniu miał być Juljan Shehu. Na razie na pewno nie jest. Czy obdarzony zaufaniem przez nowego szkoleniowca odwdzięczy się dobrą grą na miarę oczekiwań? A może impuls do lepszej gry da Sebastian Kerk, który z dobrej strony pokazał się w sparingu ze Zniczem Pruszków (2:1).Daniel Myśliwiec musi też znaleźć nie odstającego do poziomu młodzieżowca, bo brak takowego przez dłuższy czas w składzie będzie skutkował milionowymi karami.

Czego byśmy nie prognozowali to wygląda na to, że o jakości gry zespołu nadal będzie decydowało trzech muszkieterów: Henrich Ravas, Bartłomiej Pawłowski i Jordi Sanchez.

« Older posts

© 2026 Ryżową Szczotką

Theme by Anders NorenUp ↑