Rezerwowy Pafka

Tag: widzew jagiellonia (Page 1 of 2)

Zwycięstwo Widzewa w Białymstoku po zabójczych 120 sekundach. Nowy, Hiszpański obrońca w jeden z głównych ról!

Widzew wygrał w Białymstoku, zadając dwa zabójcze ciosy w ciągu 120 sekund. W bardzo ważnej, wręcz kluczowej roli, wystąpił w obu sytuacjach nowy obrońca Łodzian – Garcia, który zaliczył dwie asysty. Do tej pory grał na drugim hiszpańskim poziomie. Teraz ma błyszczeć w ekstraklasie. Jak sam powiedział: – Lubię grać w czteroosobowej linii obrony, zaskakiwać na skrzydle i włączać się do ataku. I to się sprawdziło!

Groźniej zaczęli mecz gospodarze. Po kwadransie pokazał się były… Białostoczczanin – Drągowski. Najpierw nogami zatrzymał strzał Imaza, a potem ręką – Szmyta. Widzew się starał ale był… niechlujny w zagraniach. Za łatwo i za prosto tracił piłki. Jaga była groźniejsza, ale Widzew miał Drągowskiego.

W drugiej połowie nadal niby inicjatywę mieli gospodarze, ale Widzew miał Wiśniewskiego, który zabezpieczał grą defensywną. Faktem jest jednak, że minimalnie pomylił się Kozłowski, strzelając tuż nad poprzeczkę.

Za to odpowiedź Łodzian palce lizać. Po główce Świderskiego goście wywalczyli rzut rożny. Idealną centrą popisał się Garcia, Abramowicz minął się z piłką. ta trafiła na głowę Bergiera, który posłał ją do pustej bramki.

Widzew poszedł za ciosem. Nie minęło 120 sekund, a prowadził już 2:0! Znów asystę zapisał Garcia, a tym razem ładnym technicznym strzałem na dalszy słupek popisał się Alvarez. Zabójcze 120 sekund w wykonaniu Widzewa.

Jaga próbowała, ale Drągowski nie dawał się zaskoczyć. Dośrodkowania też padały jego łupem. Mocniej zabiły nam serca, gdy mocno poturbowany został Wiśniewski. Pojawiły się nosze, ale… Wiśnia to twardy facet – wstał, otrzepał się i… został zmieniony. Zastąpił go Żyro.

Widzew nie zamierzał osiąść na laurach. Atakował. Dwa razy gospodarze zatrzymali strzały Baeny, strzelał Selahi. Z drugiej strony pewności nie stracił Drągowski. Raz ratowała go poprzeczka. Goście pokazali, że są lepsi w drugiej połowie. Zasłużenie ją wygrali, jak i cały mecz, zachowując znów czyste konto!

Spotkanie w Białymstoku oglądało 18 122 widzów.

W następnym pojedynku Widzew podejmie Koronę Kielce (zagra też z tą drużyną w Pucharze Polski). Ligowe spotkanie: 15 sierpnia, o godz. 20.15.

Jagiellonia – Widzew 0:2 (0:0)

0:1 – Bergier (52, głową), 0:2 – Alvarez (54)

Widzew Łódź: Drągowski – Krajewski (69, Gazibegović), Wiśniewski (78, Żyro), Kapuadi, García (90+2, Visus) – Alvarez, Shehu, Kornvig, Fornalczyk (77, Baena) – Świderski, Bergier (78, Selahi)

Jaga pokonała Rangersów. Teraz pojedynek z Widzewem. Wiele w ekstraklasowym meczu będzie zależało od byłego, ważnego gracza Białostoczczan

Fot. Martyna Kowalska, widzew.com

Widzew ostatnimi dniami żył w ekstraklasowej niepewności: zagramy ligowy mecz w Białymstoku czy go nie zagramy?! Rywale milczeli, jak zaklęci, czekając na to co ich czeka i co spotka w Europejskich pucharach. Ostatecznie spotkanie Jagiellonia – Widzew zaplanowane na 9 sierpnia na godz. 20.15 – odbędzie się w tym terminie. Stacja Canal Plus przeprowadzi transmisję z tego pojedynku, a Jaga cały czas sprzedaje bilety na to spotkanie.

Jaga walczyła z Rangersami w pierwszym meczu III rundy eliminacji Ligi Europy i wygrała po trudnym spotkaniu 2:1. Białostoczczanie stracili gola po klasycznej wygranej akcji dwa na jeden na skrzydle. Rywale dośrodkowanie zamienili na… samobója Guilherme Montoi.

Za chwilę była odpowiedź. Kajetan Szmyt pokazał klasę, kończąc akcję groźnym dośrodkowaniem, zamienionym na… skuteczne, bramkowe uderzenie. Dokładne dośrodkowanie z drugiej strony boiska, dało drugiego gola. Tym razem autorem bramki był nie kto inny, jak Kajetan Szmyt! Pomocnik miał znakomite minuty, był poza zasięgiem rywali.

W drugiej połowie gafy gospodarzy w defensywie, mogły przynieść Szkotom wyrównanie. Nie przyniosły, choć przewaga Rangersów rosła z każdą minutą. Gospodarzy ratował słupek w doliczonym czasie gry! Ataki skrzydłami Jagi były niebezpieczne, ale nieskuteczne. Zmiany w składzie zespołu z Białegostoku spore, a jednak trzon zespołu jest z poprzedniego sezonu. I on trzyma się mocno.

Nie ma cienia wątpliwości, że wiele w spotkaniu Jagi z Łodzianami bez względu na to, kiedy do niego dojdzie, będzie zależało od najlepszego Widzewiaka, bramkarza Bartłomieja Drągowskiego, człowieka, który urodził się w… Białymstoku. Golkipera, który tu zaczynał swoją karierę, a w barwach Jagi zagrał 64, w większości dobre i bardzo dobre spotkania. Pierwsze w ekstraklasie w wieku 17 lat!

Arbitrem spotkania ma być Damian Kos z Wejherowa, Tak, tak ten sam, który odebrał Widzewowi szansą na zwycięstwo w pucharowym meczu z Wisłą Kraków. Uznał rywalom gola, którego nie powinien uznać. Miejmy nadzieję, że to był jego najgorszy mecz w karierze i takich dyskwalifikujących błędów już nie popełni.

Pewne jest, że: 15 sierpnia o godz. 20.15 Widzew podejmie przy al. Piłsudskiego Koronę Kielce. Dojdzie do powtórki, bo oba zespoły spotkają się w pierwszej rundzie Pucharu Polski.

Widzew przekonał się na własnej skórze, że podobnie, jak w minionym sezonie, tak i teraz, o ligowe punkty łatwo nie będzie!

Fot. Marcin Bryja. widzew.com

W drugim sezonie nowego Widzewa miało być łatwiej, wręcz z górki. Powiedzmy jednak szczerze, że na razie nic na to nie wskazuje. Wygląda na to, że znów każdy może wygrać z każdym. Trudno wskazać w konkretnych meczach zdecydowanego faworyta. O punkty, czy nawet punkt trzeba walczyć w pocie czoła.

Przekonał się o tym Widzew. Znów osiągnął remis, tym razem 0:0 w Płocku i znów zawodnikiem numer 1 drużyny był bramkarz Bartłomiej Drągowski. Ratował skórę zespołowi nie raz i nie dwa, w tym wygrywając prestiżowy pojedynek z Saidem Hamuliciem. Powinien wziąć to pod uwagę selekcjoner Jan Urban, bo ma w ekstraklasie topowego zawodnika.

Powiedzmy też, że przed koszmarem doliczonego czasu gry, gdy Łodzianie seryjne tracili bramki i punkty, tym razem uratowała ich poprzeczka. Czasami po prostu trzeba mieć futbolowe szczęście.

Wyjazdowa statystyka Łodzian jest… wstydliwa. Widzew nie wygrał żadnego z ostatnich siedmiu spotkań. Trzy razy zremisował,a teraz przed Łodzianami kolejny mecz na obcym boisku. Pytanie tylko czy do niego dojdzie. Widzew w 3. kolejce spotkań 9 sierpnia o godz. 20.15 ma zagrać z Jagiellonią, ale… Zaangażowana w Europejskie puchary drużyna z Białegostoku pewnie może chcieć przełożyć ligowe starcie. Oby tylko nie poinformowała w o tym w ostatniej chwili.

Widzewowi przydałaby się dłuższa chwila na… potrenowanie. Wtedy jest szansa, że do formy z minionego sezonu wróci Steve Kapuadi, bo na razie przydarzają mu się słabe momenty w grze obronnej. Z drugiej strony defensywa z nim w składzie znów może się cieszyć, że zanotowała przebieg bez straty gola.

Trener Aleksandar Vuković miałby czas na spokojne wprowadzenie do zespołu nowych graczy. A i tak kluczowa w walce o pierwsze zwycięstwo może się okazać skuteczność napastników, bo na razie nie jest z tym dobrze. W każdym razie 15 sierpnia o godz. 20.15 Widzew podejmie przy al. Piłsudskiego Koronę Kielce.

PS. Pierwsze spotkanie III rundy eliminacji Ligi Europy Jagiellonia Białystok – Rangers FC (Szkocja) będzie transmitowane. Mecz odbędzie się 6 sierpnia o godz. 18 w Białymstoku. Transmisja w Polsacie Sport 1, a ponadto online w serwisie Polsat Box Go. Przedmeczowe studio o godz. 17.

Widzew. Nowi zawiedli na całej linii, ale niech ktoś wytłumaczy, co stało się z liderem zespołu!

Fot. Marek Młynarczyk, autor bloga www.obiektywnasport.pl

Widzew, co brzmi wręcz nieprawdopodobnie przegrał 11, słownie: jedenasty mecz w sezonie, czwarty na własnym boisku i jest w strefie spadkowej. Nie ma w lidze klubu, który doznałby tylu porażek.

Łodzianie nie mieli szans w starciu z przyzwoicie, choć nie rewelacyjnie, grającą, poukładaną piłkarsko drużyną Jagiellonii (1:3). Prawda jest okrutna. Na boisku pojawili się nowi piłkarze sprowadzeni za miliony i wszyscy, poza Przemysławem Wiśniewskim, bo grał krótko i trudno go ocenić, zawiedli. Powiedzmy wprost: niektórzy na całej linii. Gorzej, znacznie gorzej, że beznadziejny występ, może najgorszy w łódzkich barwach, zanotował lider – Juljan Shehu. Miał swój niesławny udział przy stracie wszystkich bramek!

Najbardziej niepokojące jest jednak to, że przez różowe okulary patrzył na spotkanie trener Igor Jovicević. Zwalał wszystko na pogodę i boiskowy przypadek. Trzeba jednak pamiętać, że to on, nikt inny, przygotował nic nie dającą taktykę grania dwoma napastnikami, skutecznie i z łatwością odcinanymi przez rywali od podań… Bez krytycznej analizy, tego co się stało w premierze, nic dobrego nie wyniknie.

A tu trzeba grać dalej. 8 lutego o godz. 17.30 Widzew zmierzy się w Katowicach z GKS. Jesienią pewnie wygrali łodzianie 3:0. Jak będzie teraz? Trzeba pamiętać, że rywale mają w składzie Ligowca Roku 2025 – Bartosza Nowaka, który w premierowym, wiosennym meczu z Zagłębiem w Lubinie, wygranym 2:0, strzelił bramkę w 64 sekundzie!

Rywale mogą spokojnie przygotowywać się do starcia z Widzewem, gdyż ich środowy, zaległy mecz z Jagiellonią, ze względu na panujące warunki atmosferyczne, został odwołany.

Z wielkiej finansowej ofensywy wyszła sportowa… klęska. Ligowa premiera Widzewa to jedna, wielka kompromitacja. Po prostu wstyd!

Miało być wielkie, wiosenne otwarcie. Wyszła sportowa klęska łodzian i wstyd, czego dowodem wyjątkowy pokaz sportowego nieudacznictwa, zwłaszcza nowych piłkarzy. Jeszcze raz okazało się, że pieniądze w piłkę nie grają. Mecz toczył się przy temperaturze -10 C. To zamroziło łodzian, rozgrzało rywali, którzy, co tu kryć, byli o klasę lepsi. Sytuacja Widzewa, który jest w strefie spadkowej, staje się coraz trudniejsza!

Widzew do przerwy to jedno wielkie rozczarowanie. Nie przeprowadził żadnej składnej akcji, za to stracił gola! Jaga nic sobie nie robiła z pressingu łodzian. Współpracy widzewskich napastników po prostu nie było. Rywale skutecznie odcinali ich od podań. Indywidualne akcje zaczepne kończyły się na drugim z broniących rywali. Była łódzka asekuracja, podszyta obawą, w grze defensywnej. I na nic się nie zdała. Ba, okazała się pozorna…

Przy prostej stracie Chenga, Jaga ruszyła z kontrą. Kilka dokładnych podań piłki, pogubieni łodzianie, znakomita asysta Imaza i Drągowski wyciągał piłkę z siatki po strzale Mazurka. No, po prostu łódzka rozpacz.

A mogło być jeszcze gorzej. Dobrze, że egoizm Pululu uratował gospodarzy. Strzał w boczną siatkę, zamiast składnego rozegrania akcji, był rozczarowaniem. Łodzianie, aż przykro było patrzeć, tworzyli zbiór przypadkowych zawodników, a nie zespół z prawdziwego zdarzenia. A nowi piłkarze? Mówiąc łagodnie: kompletnie niewidoczni.

Druga połowa zaczęła się obiecująco. Po znakomitej centrze Bergiera, w stuprocentowej sytuacji Bukari główkował obok słupka. W odpowiedzi Shehu, niczym nieopierzony junior, trafił w polu karnym w nogę Pululu i co? Po analizie VAR jedenastka, którą wykorzystał poszkodowany. Było źle, jest jeszcze gorzej…

W 58 min pierwszy celny strzał łodzian. Akcja rezerwowych. Fornalczyk podał znakomicie, ale nie zanotował asysty, bo Kornviq w doskonałej sytuacji uderzył zbyt łatwo, żeby bramkarz gości miał kłopoty.

Po zejściu Pawłowskiego kapitańską opaskę przejął Shehu. Widzew był coraz bardziej nerwowy i chaotyczny w grze. Tylko łaskawości sędziego Raczkowskiego beznadziejny Lerager zawdzięcza to, że w 65 min nie ujrzał drugiej żółtej czyli czerwonej kartki! A to, gdy Pululu, w walce o piłkę, przechytrzył dwóch graczy gospodarzy, no to po prostu łódzki wstyd.

A potem, to co wyprawiał Cheng w defensywie, nie zdarza się nawet w lidze juniorów. Nic dziwnego, że Widzew stracił trzeciego gola. Patrzenie na to, co wyprawiali gospodarze, było trudne do wytrzymania.

Jedynie pozytywnie grający piłkarz łodzian czyli Fornalczyk został sfaulowany w polu karnym, a potem trwały targi, kto ma wykonywać jedenastki. Shehu się obraził, strzelał Bergier i wykorzystał rzut karny. Tak, na otarcie łez. Suma wszystkich ligowych strachów została jednak z łodzianami.

8 lutego o godz. 17.30 Widzew zagra w Katowicach z GKS, z którym 3 marca o godz. 20.45 (transmisja TVP Sport) zmierzy się też w Katowicach w meczu  1/4 finału  Pucharu Polski.

Widzew – Jagiellonia 1:3 (0:1)

0:1 – Mazurek (36), 0:2 – Pululu (55, karny), 0:3 – Wojtuszek (80), 3:1 – Bergier (89, karny)

Widzew: Drągowski – Krajewski (65, Isaac), Andreou (90, Wiśniewski), Visus, Cheng – Bukari, Lerager, Shehu, Pawłowski (56, Fornalczyk) -Bergier, Zeqiri (56, Kornvig)

Widzew – premiera ligowej wiosny i pytanie dnia:czy transferowy szał przyniesie oszałamiające wyniki?!

Fot. Martyna Kowalska, widzew.com

Pieniądze w piłkę nożną nie grają, ale dają złudzenie, a może jednak nadzieję, na stworzenie wielkiego teamu marzeń, który podbije nie tylko rodzimą ligę, ale też Europę.

Miało być spokojne konsolidowanie teamu, bo co tu kryć,fatalnej jesieni. Ale, ale… w Widzewie nie mogło być spokojnie. Zbyt duże ambicje i przy tym ogromne finansowe możliwości. Mamy zatem transferowe szaleństwo. Pytanie tylko, czy w tym szaleństwie jest metoda.

Łącznie, tylko zimą Robert Dobrzycki przeznaczył na wzmocnienia Widzewa około 15 mln euro (około 64,5 mln złotych). W tej kwocie uwzględniono m.in. 4 mln euro (około 17,2 mln złotych)za Przemysława Wiśniewskiego. Ligowa kadra jest warta ponad 40 mln euro. Oszałamiające liczby, robiące wrażenie. Ciekawe, czy na najbliższych boiskowych przeciwnikach?

Sam jestem ciekaw, ilu tych nowych, zimowych graczy, pojawi się w wyjściowym składzie łodzian na premierowy pojedynek z Jagiellonią.

Może być tak, że nie nowi piłkarze i stojące za nimi pieniądze będą najważniejsze, tylko… zima, której przekupić się nie da. Warunki, w jakich przyjdzie grać, mogą jednoznacznie określić przebieg boiskowych wydarzeń. Nie ma co jednak gdybać: pożyjemy zobaczymy. W każdym razie coś chyba jest w tym, o czym pisze jeden z francuskich portali, że Polska ma najbardziej szaloną ligę w Europie.

Już 31 stycznia o godz. 17.30 Widzew podejmie trzecią drużynę w tabeli (mecz rozegrany mniej i punkt straty do lidera!) – Jagiellonię Białystok. Widzew będzie inny, rywal też. Zagra choćby bez największego talentu polskiej piłki – Oskara Pietuszewskiego, sprzedanego do Porto. Oby nowa drużyna Jagi nie okazała się lepsza od Widzewa, bo łodzianie w tej chwili walczą o to, by nie wylądować w strefie spadkowej ekstraklasy.

Jesienią łodzianie przegrali frajersko i bez sensu 2:3, tracąc dwa gole w doliczonym czasie gry. Teraz ta przeklęta historia po prostu nie może się powtórzyć! Transmisja meczu w TVP Sport.

Czy widzewskie, futbolowe frajerstwo w Białymstoku skończy się kadrową rewolucją przed spotkaniem z GKS Katowice?!

Fot. Marek Młynarczyk, autor bloga www.obiektywnasport.pl

Legendarny piłkarz Widzewa – Zbigniew Boniek, nie miał innego słowa na określenie tego, co zrobili jego następcy w Białymstoku, tracąc dwie bramki w doliczonym czasie gry i przegrywając mecz z Jagiellonią 2:3, jak frajerstwo. Duch wielkiej tajemnicy i ludzkiej nieprzewidywalności rządzi futbolem. Bo, jak to wytłumaczyć, że piłkarscy rutyniarze, którzy z nie jednego pieca chleb jedli, czyli Rafał Gikiewicz i Mateusz Żyro, w ostatniej akcji meczu zachowają się niczym futbolowe żaki pogrążone w gęstej boiskowej mgle.

Coś jest na rzeczy w twierdzeniu, że Widzew to drużyna, która traci najwięcej bramek, próbując zaczynać akcję podaniem od bramkarza do stojącego w pobliżu obrońcy. To trzeba natychmiast zmienić. Czy dokonać poważnych personalnych cięć, to już decyzja trenera Željko Sopicia. – Mamy pewne zasady, których drużyna powinna trzymać się w grze – mówi trener, co może oznaczać kadrową jedną czy drugą zmianę, a być może rewolucję.

Przypomniała mi się historia sprzed wielu wielu lat, gdy grałem w łódzkiej Lidze Szóstek i podobna nasza podbramkowa akcja i żłobkowa strata gola, nieomal nie doprowadziła do rękoczynów i rozpadu drużyny. Ciekawe, co działo się w szatni łodzian po spotkaniu. Pewno padło dużo męskich słów. Faktem jest jednak, że najgrubsze nawet słowa ligowych punktów nie dadzą.

Kolejne spotkanie 2 sierpnia o godz. 17.30 w Łodzi z GKS Katowice (transmisja TVP Sport) pokaże, czy sny o potędze, zostaną tylko snami. Na razie nie jest tak, jakby sobie wszyscy wierni kibice wyobrażali, że już natychmiast, od zaraz Widzew stanie się drużyną na miarę ligowych medali. Na to trzeba czasu i ciężkiej pracy, a piłkarze grający w Polsce są tacy, jak każdy widzi i zachwycanie się, że sprowadzono futbolistę, powiedzmy za półtora miliona euro, i on od razu da mistrzowską jakość, jest zwykłą kibicowską naiwnością.

Widzew wbił Jadze siedem goli w przedsezonowym sparingu. Jak będzie tym razem? Czy łodzianie pokażą wszem i wobec, że chcą rozdawać karty w ekstraklasie?

Juljan Shehu Fot. Marcin Bryja, widzew.com

Widzew nasprowadzał nowych piłkarzy (i to jeszcze nie jest koniec), a tak naprawdę wygrał premierowy mecz z Zagłębiem 1:0 dzięki bardzo dobrej grze i pięknej bramce strzelonej przez Juljana Shehu. Jak to dobrze, że w letniej przerwie nikt w Widzewie nie chciał się połakomić i z zyskiem finansowym, ale nie sportowym, sprzedać 27-letniego Albańczyka, bo to on był królem ekstraklasowej premiery. Shehu po zdobytym golu pokazał serduszko. Dla ukochanej. To piękna Tea Haxhimali.

Teraz przed łodzianami wyjazdowy pojedynek w Białymstoku. Mecz 27 lipca o godz. 17.30. Jagiellonia w premierze pokazała… wielki sportowy odwrót. Przegrała u siebie z Termaliką 0:4. Wcześniej w przedsezonowym sparingu straciła siedem goli w starciu z. Widzewem.

W futbolu obowiązuje bezwzględna zasada: jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz. I ostatni pucharowy mecz Jagiellonii wyszedł. Wreszcie wygrała. Pokazał swoje strzeleckie umiejętności Afimico Pululu , zdobywając zwycięskiego gola. Oj, jeżeli zagra, trzeba będzie na niego uważać.

Gdzie szukać szans Widzewa? Przy groźniejszych, składnych atakach rywali białostoczczanie potrafili pogubić się, jak futbolowe dzieci we mgle. Zmasowane atak zwłaszcza prawym skrzydłem i wygrywane przez rywali pojedynki jeden na jeden, stwarzały Jadze ogromne problemy. Czy tu mają szukać swojej szansy łodzianie?!

Oby ten pojedynek nie był sportową rehabilitacją i prawdziwym ligowym otwarciem dla Jagi. Powiedzmy wprost, brązowy medaliści ostatnich ligowych zmagań, nadal mają na tyle mocny skład, żeby rozdawać futbolowe karty. Oby tylko nie stało się to w meczu z łodzianami.

Co musi zrobić Widzew, żeby wygrać? Musi zaprezentować się lepiej niż w premierze. Nie dopuszczać do prostych strat, narażając się na groźne kontry. Być zatem bardziej zdyscyplinowanym i konsekwentnym, a jednocześnie śmiałym i skutecznym. Wygrywać pojedynki jeden na jeden i stwarzać groźne sytuacje pod bramką rywala.

Powiedzmy wprost, z będącym na ofensywnym musiku rywalu, Widzew powinien grać z kontry, a wtedy przy uważnej postawie w defensywie, są szanse na szybki skuteczny atak. Na przeprowadzenie takiego stać na pewno nowego pomocnika łodzian – Mariusza Fornalczyka. A zatem? Widzewowi nie pozostaje nic innego, jak walczyć o kolejne trzy ligowe punkty!

Widzew na fali. Strzelił (nie to nie przejęzyczenie) siedem goli trzeciej drużynie minionego sezonu – Jagiellonii. Co się będzie działo w ekstraklasie?

Fot. widzew.com

Widzew na fali. Strzelił (nie to nie przejęzycznie) siedem goli trzeciej drużynie minionego sezonu – Jagiellonii, Co się będzie działo w ekstraklasie?

To jest największa sensacja okresu przygotowawczego w polskiej futbolowej ekstraklasie. Piłkarze Widzewa rozegrali mecz sparingowy z trzecią drużyną poprzedniego sezonu PKO Ekstraklasy – Jagiellonią Białystok i… wygrali go aż 7:1! Mecz pokazał, że łodzianie mogą się liczyć im to bardzo w walce o ligowe Top3.

– Transfery pokazują, że chcemy być mocni, ale chcieć nie zawsze znaczy móc. Musimy sprostać oczekiwaniom, bo te będą bardzo duże – powiedział Rafał Gikiewicz w TVP Sport. – Podobno mają być jeszcze dwa-trzy transfery. Będzie walka o to, kto będzie w meczowej dwudziestce. Nie będzie tak, jak w zeszłym sezonie, że od poniedziałku można było dłubać w nosie, a i tak było się w kadrze na mecz. Teraz będzie trzeba się napocić. Powiedziałem chłopakom i dyrektorowi, że naszym celem jest TOP3. Nie ma żadnych wymówek. Musimy mierzyć wysoko. Nie wiemy, co będzie jutro. Ten sezon może być dla niektórych ostatnim. Jeśli ktoś będzie słaby, to w grudniu przyjedzie następny wagonik piłkarzy do Łodzi.

– To bardzo ciężki rezultat, trudno to racjonalnie skomentować. Wynik jest bardzo rozczarowujący. To jest okres przygotowawczy, momenty są różne. Zespoły grają będąc w różnych zestawieniach, różne rzeczy testują, w różnych momentach są kompletowane, w różny sposób trenują. Jest bardzo dużo zmiennych, które mogą mieć wpływ na postawę zawodników na boisku. Niemniej to wszystko nie powinno być usprawiedliwieniem, nie powinien nam się zdarzyć mecz z takim wynikiem – skomentował trener Jagi – Adrian Siemieniec.

Szybkość sprintera pokazał Mariusz Fornalczyk. Rywale tylko mogli oglądać jego plecy. Furorę zrobił dopiero co sprowadzony Samuel Akere. Nigeryjczyk strzelił dwa fantastyczne gole i pokazał, że wkrótce może stać się gwiazdą ekstraklasy.

Widzew Łódź – Jagiellonia Białystok 7:1 (1:0, 1:0, 2:0, 3:1)

1:0 – Samuel Akere (19), 2:0 – Samuel Akrere (50), 3:0 – Fran Alvarez (74), 4:0 – Sebastian Bergier (80), 5:0 – Samuel Kozlovsky (93), 6:0 – Kuba Nawrocki (106), 7:0 – Sebastian Bergier (116), 7:1 – Dawid Drachal (119)

Widzew: Rafał Gikiewicz (91, Jan Krzywański) – Marcel Krajewski (61, Peter Therkildsen), Polydefkis Volanakis (61, Ricardo Visus, 100, Paweł Kwitkowski), Marek Hanousek (61, Mateusz Żyro), Dion Gallapeni (61, Samuel Kozlovsky) – Kamil Cybulski (61, Angel Baena, 106, Nikodem Stachowicz), Noah Diliberto (61, Fran Alvarez), Leon Madej (61, Lindon Selahi, 100, Kuba Nawrocki), Szymon Czyż (61, Juljan Shehu), Samuel Akere (61, Mariusz Fornalczyk, 117, Kamil Andrzejkiewicz) – Antoni Klukowski (44, Kamil Andrzejkiewicz, 61, Sebastian Bergier). Trener: Zeljko Sopić.

Kolejne mecze:

10 lipca (czwartek) – Widzew Łódź – Piast Gliwice (Opalenica)

10 lipca (czwartek) – Widzew Łódź – Miedź Legnica (Opalenica)

11 lipca (piątek) – powrót ze zgrupowania do Łodzi

19 lipca (sobota, 14.45) – początek ekstraklasy: Widzew – Zagłębie Lubin

Bilans znów wyszedł na zero. Widmo spadku powoli zaczyna zaglądać Widzewowi w oczy!

Pero, pero bilans i tak wyszedł na zero. Widzew się starał, atakował, wyłączył z gry Pululu, miał po przerwie zdecydowaną przewagę, rywali ratowały słupek i poprzeczka, a i tak przegrał – po raz jedenasty i piąty(!) na własnym boisku. Aby było jeszcze smutniej asystę przy golu dla rywali zaliczył wyrzucony z Widzewa, a sprawdzający się w Białymstoku – Hansen. Czy w tej sytuacji lepiej mógł interweniować Gikiewicz?!

Najbardziej zaskakujące jest to, że w ważnej widzewskiej roli wystąpił wyciągnięty z klubowego niebytu (nie zabrano go na zgrupowanie do Turcji) Nunes, który był jednym z najlepszych, jak nie najlepszym piłkarz Widzewa!

250 procent racji ma Gikiewicz, gdy mówi że cel zespołu na pozostałą część ligowego sezonu to obrona przed spadkiem z ekstraklasy. W tej chwili Widzew ma pięć punktów przewagi nad strefą spadkową i o kolejną punktową zdobycz nie będzie łatwo. 15 marca o godz. 20.15 łodzianie podejmą beniaminka – GKS Katowice, który zdobył 6 punktów więcej od Widzewa!

Fani Widzewa po raz pierwszy tak naprawdę pokazali, że czują się oszukani. Oni nie zaniżają poziomu. Na trybunach pojawiło, się 16 768 fanów, którzy nie chcieli być znów wystawionych do wiatru. W ramach protestu przez pierwsze 19 minut i 10 sekund nie prowadzili dopingu. Potem to robili ze wszystkich sił, a po zakończeniu meczu żegnali piłkarzy oklaskami. Samo uznanie nie wystarczy – konieczne są gole i bezcenne ligowe punkty!

Widzew – Jagiellonia 0:1 (0:1)

0:1 – Skrzypczak (8, głową)

Gikiewicz – Krajewski, Żyro, Volanakis, Therkildsen – Diliberto (57, Sypek), Hanousek (69, B. Pawłowski), Shehu, Łukowski (57, Hamulić) – Tupta (80, Nunes), Kerk (57, Alvarez)

« Older posts

© 2026 Ryżową Szczotką

Theme by Anders NorenUp ↑