
Wydawało się, że to słabość, a tymczasem mundial pokazuje, że… prawidłowość, coraz częstsza norma. Ile było krytycznych analiz i narzekania, że Widzew w minionych rozgrywkach ekstraklasy tracił gole i bezcenne punkty w doliczonym czasie gry. Jasne, skoro miał siły na… 55 minut, tak mogło się dziać.
Dramatycznych sytuacji w ekstraklasowych meczach Łodzian nie brakowało, punkty uciekały, a żal był ogromny. 90 minut walki, potem chwila słabości i wszystko na nic. Sportowy sukces zamieniał się często w klęskę, która zostawiała po sobie poczucie goryczy…
Mundial też i to często pokazuje czarno na białym, jak wiele, bardzo wiele decyduje się w doliczonym czasie gry, Po nudnym, jak flaki z olejem, godnym szczypiorniaka, nic nie dającym graniu po obwodzie, wreszcie zaczyna się spektakl. Szyki się rozluźniają. Opracowana pieczołowicie taktyka zdaje się psu na budę. Zaczyna się coś dziać. Akcja czy akcje okazują się skuteczne, przynoszą bramki, zwycięstwa.
Sam jestem ciekaw, czy to teraz będzie piłkarska norma, także w naszej ekstraklasie? Jeśli tak rzeczywiście ma się stać, to w trakcie przygotowań i wnikliwych przedsezonowych analiz, trzeba sporo uwagi poświęcić doliczonemu czasowi gry!

Dodaj komentarz