Można zachwalać. To farmerska, westernowo – gangsterska opowieść o Kumbrii, zapomnianej krainy między Anglią i Szkocją, gdzie sensem życia jest hodowanie owiec. I nagle traci się ten sens, gdy stada dopada pryszczyca i trzeba je brutalnie wybić.

Wtedy coś trzeba ze sobą zrobić, ruszyć na gangsterski szlak, żeby życie wróciło na dawne tory. Podążając śladem bohaterów Quentina Tarantino, mając cały czas w tle góry, doliny, ciągnące się w nieskończoność podobne krajobrazy, przecinane ciągle padającym deszczem.

Ta powieść ma energię, rytm i łotrzykowską charyzmę. Zachwala ją Andrzej Stasiuk, a to, moim zdaniem, ma znaczenie. Jest brutalna, momentami naturalistyczna, potrafi nie brać jeńców, a przy tym okraszona szczyptą okrutnego humoru.

Dobrze skonstruowana historia na tle pokazanego plastycznie i z czułością surowego krajobrazu. Zaprasza do lektury. I wszystko byłoby fajnie i do przodu, gdyby nie sentymentalne zakończenie, wzięte jakby z innej opowieści.

Scott Preston, Pożyczone wzgórza, przekład Zofia Szachnowska-Olesiejuk. Wydawnictwo Czarne