Rezerwowy Pafka

Tag: mundial (Page 2 of 2)

Wojciech Szczęsny obronił karnego, grał znakomicie, a i tak to Arabia Saudyjska, walcząc do końca, zapewniła nam awans

Do tej pory w ostatnim spotkaniu grupowym na mundialu graliśmy o honor. Ostatni mecz w grupie podczas turnieju mistrzostw świata w Katarze był o awans do 1/8 finału mistrzostw świata. Niestety, był to wyjątkowo słaby mecz Polaków. Na tle Argentyńczyków nasi wyglądali jak pijane futbolowe dzieci we mgle. To było wyjątkowo smutne i dołujące.

Tymczasem Arabia Saudyjska grała do końca. Zdobyła gola, przegrała z Meksykiem tylko 1:2 i to dało nam awans, dzięki lepszej różnicy bramek. Meksyk obszedł się smakiem. Teraz czeka nas spotkanie z Francją. Jesteśmy bez cienia szans?

Wróćmy do spotkania… Od początku meczu Argentyńczycy mieli dużo swobody w rozgrywaniu piłki, w tym, co było szczególnie groźne, ich lider – Messi. My liczyliśmy na precyzyjne lagi Szczęsnego do Lewandowskiego, ale i szybkie ataki skrzydłami. Próbowaliśmy pressingu na połowie rywali. Szkoda że gdy się broniliśmy, to rywale zbierali drugie piłki.

Argentyńczycy w 28 minucie byli bliscy bramkowej szansy. Strzał Alvareza został zablokowany, a Acunia posłał piłkę and poprzeczkę. Broniliśmy się głęboko, szukając szansy w kontrze, mając dziesięciu graczy za linią piłki. W tej sytuacji długa piłka do Lewego była łatwa do przewidzenia, a polski atak do zastopowania. Po niebezpiecznie egzekwowanym rzucie rożnym refleksem popisał się Szczęsny, a kilka chwil później polski bramkarz kapitalnie obronił uderzenie Alvareza.

Niestety, po centrze, próbując wybić piłkę, zamiast w nią Szczęsny trafił w Messiego. Po analizie VAR sędzia podyktował rzut karny, a co zrobił Szczęsny? Obronił jedenastkę egzekwowaną przez Messiego! To drugi rzut karny obroniony przez Polaka na mundialu. Wielki wyczyn!

Nadal trwało bombardowanie naszej bramki, na szczęście strzały rywali nie zaskakiwały naszego bramkarza. Skupialiśmy się tylko na grze obronnej. Przez całą połowę nie byliśmy w stanie przeprowadzić bramkowej akcji. Heroizm na razie został nagrodzony. Do czasu…

Niestety, piękny sen przerwała pierwsza akcja rywali w drugiej połowie. Uderzenia rywala Szczęsny nie był w stanie obronić. Pierwszy stracony gol przez Polaków na mundialu. W 50 minucie minucie wreszcie mieliśmy bramkową szansę. Po rzucie wolnym minimalnie pomylił się Glik. Niestety, sposób naszej gry się nie zmieniał. Atakowali Argentyńczycy , bronił Szczęsny. Niestety, do czasu. Polacy nic nie grali, rywale bardzo chcieli strzelić drugą bramkę i to zrobili. Pięknego gola zdobył Alvarez.

W kolejnej akcji trafił w boczną siatkę. To nie podziałało pozytywnie na Polaków, którzy byli wyraźnie słabsi od swoich rywali. Nie byli w stanie przedostać się kilkoma dokładnymi podaniami pod pole karne Argentyńczyków. Grali jak niezbyt zdolni uczniowie z profesorami futbolu. Poziom trzymał tylko Szczęsny. Tak wychwalany Kiwior (na tle Argentyńczyków słabiuteńki) podawał do bramkarza tak idiotycznie, że piłkę przejął Martinez. Na szczęście w dogodnej sytuacji strzelił obok słupka. Kamiński pokazał się w doliczonym czasie gry, wybijając piłkę sprzed linii bramkowej. Więcej szczęścia niż futbolowego rozumu.

Przykro było patrzeć na to, co na boisku wyprawiali Polacy. Gdyby rywale nie pilnowali wyniku, a grali o trzeciego gola, pewnie by go zdobyli. Na tym im jednak nie zależało. Przegraliśmy zatem tylko różnicą dwóch bramek. Najmniejszy wymiar kary.

Wojciech Szczęsny po meczu: – Chyba po raz pierwszy w życiu cieszę się z przegranego spotkania. Synku, przepraszam cię, ale tata jeszcze nie wraca do domu.

Polska – Argentyna 0:2 (0:0)

0:1 – Molina (46), 0:2 – Alvarez (67)

Polska: Szczęsny – Cash, Glik, Kiwior, Bereszyński (72, Jędrzejczyk) – Bielik (62, D. Szymański), Krychowiak (84, Piątek) – Zieliński, Świderski (46, Skóraś), Frankowski (46, Kamiński) – Lewandowski

Robert Lewandowski: – Zostaniemy na ziemi i pokażemy z Argentyną to, co jeszcze mamy

Polska pokonała Arabię Saudyjską 2:0 i ciągle jest w grze o awans do drugiej rundy mundialu. Robert Lewandowski (136 spotkań, 77 bramek) to pierwszy kadrowicz od roku 1982, od czasu wyczynu Janusza Kupcewicza w spotkaniu z Francją (3:2), który zapisał na swoim koncie bramkę i asystę w jednym meczu mundialu.

Robert Lewandowski: – To spełnienie marzeń trafić na mundialu. Zawsze dobro drużyny jest na pierwszym miejscu, ale jestem napastnikiem i jest w głowie kilka, kilkadziesiąt procent tego, żeby strzelić bramkę. Pomimo pierwszej bramki i asysty głęboko walczyłem o to, żeby strzelić i udało się. Mogliśmy wykorzystać więcej sytuacji, ale może dzięki temu jakoś zostaniemy na ziemi i pokażemy z Argentyną to, co jeszcze mamy. Z Argentyną to będzie inny mecz, ale teraz mamy cztery punkty i nic nam nie pozostaje, jak walczyć do końca.

Czesław Michniewicz: – Cztery punkty niczego nie rozwiązują, ale cieszę się, że strzeliliśmy dwie bramki. Mieliśmy kilka niezłych sytuacji do podwyższenia, przeciwnik też miał swoje szanse, jak to w każdym meczu bywa. Myślę, że było dużo akcji, które chcieliśmy grać, wykorzystać przestrzeń za plecami przeciwnika. Najważniejsza była pierwsza bramka i obroniony rzut karny, to nas wprowadziło w dobry nastrój przed przerwą, czuć było moc w tej drużynie. Cieszę się bardzo, że się udało wygrać i to jest w pełni zasłużone zwycięstwo.

Wojciech Szczęsny: – Zdecydowanie dobitkę było trudniej obronić, ale wydaje mi się, że nie byłaby uznana, bo zawodnik stał już przy mnie jak był karny wykonywany, ale fajnie, miło. Analizowaliśmy karny, wiedzieliśmy, że on czeka na bramkarza, zrobiłem pierwszy krok w prawo, żeby rzucić się w lewo i nabrał się. Narzekaliście na „lagę”, wiec dałem jedno dobre podanie. Moje „lagi” są zawsze precyzyjne. Zwycięstwo daje nam poczucie wartości. Mnie jest szkoda, że skończyło się tylko 2:0, mogło się skończyć dużo wyższym wynikiem, ale bardzo jest fajnie wygrać mecz o coś na mundialu. Żeby „Lewy” do mojego poziomu mógł dojść, to musiałby wykorzystać tę sytuację w 90. minucie, na razie wykonał połowę roboty.

Mundial. Są bramki, jest Szczęsny, jest zwycięstwo i szanse na wyjście z grupy!

Nie jest ważne jak, ważne że jest zwycięstwo. Mecz w wykonaniu Polaków nie był wielki, ale momentami nie było nudy. Były kilka akcji, były bramki, był fenomenalny Szczęsny, był pierwszy gol na mundialu kapitana i zwycięstwo dające nadzieję na awans z grupy. Kto by przypuszczał, że mocno do tej pory kulawa postawa Polaków w defensywie, okaże się w Katarze tak skuteczna, że nasi zagrają drugi mecz na zero z tyłu.

Na początku pierwszej połowy więcej było walki, momentami wręcz, niż płynnej gry. Obie drużyny miały po jednej bramkowej sytuacji. W 13 nomen omen minucie uderzenie Kanno obronił Szczęsny, 13 minut później po uderzeniu głową Bielika piłkę sprzed bramki wybił Ał-Shehri. Dobitka pomocnika została zablokowana.

Końcówka pierwszej połowy była piorunująca w wykonaniu Polaków, na tle tego co robili do tej pory. Po znakomitym mierzonym wybiciu Szczęsnego, Cash i Frankowski wypracowali sytuacji Lewandowskiemu. Ten wymanewrował bramkarza, ale zepchnięty do linii końcowej musiał wycofać piłkę. Zrobił to inteligentnie do Zielińskiego, który strzałem pod poprzeczką zdobył swojego 10 gola w reprezentacji i pierwszego dla Polski podczas katarskiego mundialu.

Dwie minuty później powinno być 2:0, ale po centrze Lewandowskiego, Milik minął się z piłką. Co Polacy zyskali szybko mogli stracić. Po faulu Bielika i analizie VAR sędzia podyktował jedenastkę. Szczęsny wyczuł intencję strzelającego i odbił piłkę. Potem fantastycznie spisał się przy dobitce i też nie dał się pokonać.

Ostatnie minuty pierwszej połowy pokazały, że choć przez chwilę warto oglądać Polaków na mundialu. Były akcje, była bramka, były wielkie emocje i interwencja klasy światowej polskiego bramkarza.

Tego można było się spodziewać. Drugą połowę Saudyjczycy zaczęli od oblężenia naszego przedpola. Walczący, broniący wyniku(!) Polacy czekali na dogodny moment do kontry. Skutkiem tej taktyki było to, że zagotowało się przed naszą bramką, ale znów ratował Polaków z opresji Szczęsny, broniąc uderzenie rywala z pięciu metrów. Nasi w defensywie zachowywali się momentami niczym pijane dzieci we mgle, ale minęła godzina i gol dla rywali nie padł.

Za to w rewanżu po centrze Frankowskiego i główce Milika, piłka odbiła się od poprzeczki. Nie mieliśmy szczęścia, bo po kolejnej naszej akcji Lewandowski trafił w słupek. – Gdyby nie słupek, gdyby nie poprzeczka. Gdyby się nie przewrócił, byłaby rzecz wielka – śpiewał Kazik. Rywale mieli szczęście, ale my też, gdy w dogodnej sytuacji strzelali obok słupka.

Polskie czyhanie na skuteczną kontrę przyniosło skutek. Obrońca przyjmował piłkę niczym junior, piłkę przejął Lewandowski i wykorzystał sytuację sam na sam. Długo leżał na murawie, nie chcą pokazywać jak to przeżywa, jak jest wzruszony. To bowiem jego pierwszy gol zdobyty na piłkarskich mistrzostwach świata. Lewy miał szansę na drugiego gola, ale w sytuacji sam na sam jego podcinkę obronił bramkarz.

W sumie Polacy byli bardziej konkretni, bardziej konsekwentni i zdyscyplinowani w grze, co przyniosło im cenne zwycięstwo. Przed Polakami arcytrudny mecz z Argentyną.

Polska – Arabia Saudyjska 2:0 (1:0)

1:0 – Zieliński (39), 2:0 – Lewandowski (82)

Polska: Szczęsny – Bereszyński, Glik, Kiwior – Cash, Bielik, Krychowiak, Frankowski – Zieliński (63, Kamiński) – Milik (71, Piątek), Lewandowski

Co tu kryć. Polacy słabo, słabiutko. Lewandowski zmarnował karnego. My uratowaliśmy punkt

Trzy do tej pory najgorzej grające reprezentacje na Mundialu: Jesteśmy na pudle. To Katar, Polska i Meksyk. W brzydkim meczu bez emocji i podbramkowych sytuacji wywalczyliśmy punkt w spotkaniu z Meksykiem. Z taką grą nie mamy co marzyć o awansie z grupy. Zdobyty punkt może być… gwoździem do trumny.

Pierwsi odważyli się Meksykanie po bezbarwnych 25 minutach. Na szczęście dla nas Vega główkował obok słupka. W poczynaniach Polaków więcej było zdyscyplinowania niż grania i odwagi w konstruowaniu akcji.

W pierwszej połowie w grze obronnej mieliśmy 10 zawodników za linią piłki. W ofensywie dalekie podania nic nie dawały, a w grze pozycyjnej nasi nie potrafili okazać się lepsi w walce jeden na jeden. Zdecydowanie więcej ostrożności niż jakości.

Polacy nie przeprowadzili żadnej groźnej akcji. Zdobyli się na jeden niecelny strzał. Inicjatywa należała do rywali, którzy mogli się pochwalić jednym celnym uderzeniem. Mecz toczył się na warunkach Meksyku. Ile było piłki nożnej w piłce nożnej prezentowanej przez Polaków? Doprawdy niewiele!

Pierwszy atak Lewandowskiego przyniósł Polakom po analizie VAR rzut karny, którego kapitan nie wykorzystał. Okocha obronił piłkę po jego sygnalizowanym strzale. Klątwa Mundialu działa. Lewy nie zdobył żadnego gola na mistrzostwach świata.

Ta sytuacja niestety zmobilizowała Meksykanów. W odpowiedzi fantastyczną interwencją popisał się Szczęsny. Inicjatywa należała do rywali. Zmiany w polskim zespole nic nie dawały. Graliśmy po prostu słabo, bez polotu, choć w końcówce odważniej i kilka razy przedostaliśmy się w pole karne rywali.

Dla Glika był to mecz numer 100 w reprezentacji Polski. Nie będzie się nim chwalił, choć do niego, Bereszyńskiego, Kiwiora, a zwłaszcza Szczęsnego nie można mieć pretensji.

Polska – Meksyk 0:0

Polska: Szczęsny – Bereszyński, Glik, Kiwior, Cash, Kamiński, Krychowiak, Szymański (72, Frankowski), Zieliński (87, Milik), Zalewski (46, Bielik), Lewandowski

W pierwszym meczu grupy C Argentyna przegrała z Arabią Saudyjską 1:2.

Pozostałe mecze naszej reprezentacji: Sobota 26 listopada 2022, godz. 14 Polska – Arabia Saudyjska. Środa 30 listopada 2022: godz. 20 Polska – Argentyna

To będzie mundial w wykonaniu Polaków trudny do wytrzymania dla polskich kibiców

Wszystko wskazuje na to, że podczas mundialu polskich kibiców czekają… męki. Polska w spotkaniu z Chile głównie rozpaczliwie się broniła, ale wygrała po skutecznym wykonaniu rzutu rożnego. Gola strzelił Krzysztof Piątek. To jego 10. bramka w reprezentacji Polski, a szósta zdobyta po wejściu na boisko z ławki rezerwowych. Tym samym „Il Pistolero” został najskuteczniejszym zmiennikiem w historii Biało-Czerwonych.

To plus, a minus… Ten styl! Fatalny, trudny do oglądania, wywołujący większe zdenerwownie niż radość z gola i zwycięstwa.

Grzegorz Krychowiak mówi wprost: – My tak będziemy grać. Taka gra przynosi nam efekty. Ten sposób gry i odpowiednie przesuwanie będzie naszym sposobem do osiągania dobrych wyników. Gra się po to, żeby wygrywać.

A Czesław Michniewicz dodaje: – Defensywa najważniejsze, że nie straciła bramki.

Będziemy się zatem na mundialu kurczowo, momentami rozpaczliwie bronić, licząc na Lewandowskiego, udaną kontrę i rezerwowych, którzy po męczarniach w defensywie dadzą wreszcie odpocząć obrońcom i sprawią, że wyprowadzimy tę jedną jedyną bramkową kontrę.

Jak trwoga to do Groszka. W spotkaniu z Chile okazało się, że jokerem w talii jest… Kamil Grosicki, który wniósł energię, fantazję, odwagę i wielką chęć gry do przodu. Czy zatem as Pogoni będzie też kluczowym zmiennikiem na mundialu?

Mundial zacznie się 20 listopada, godz. 17, Katar – Ekwador. Rywalami Polski będą: Meksyk (22.11, godz. 17), Arabia Saudyjska (26.11, 14) oraz Argentyna (30.11, 20).

Wygraliśmy, ale… O tym meczu Polaków najlepiej jak najszybciej zapomnieć. Czy tak będzie na mundialu?

Prorokujemy. Z taką grą reprezentacja Polski w Katarze będzie walczyć o miano… najgorszej drużyny finałów mistrzostw świata. Chyba, że będziemy mieli na mundialu więcej szczęścia niż futbolowego rozumu i umiejętności. Wtedy kto wie, co może się stać!

Ostatni sprawdzian reprezentacji Polski przed mundialem wypadł fatalnie do… 85 minuty. Mecz zaczął się od chwili grozy. Już w 1 minucie przy próbie ataku, stracie piłki i kompletnym pogubieniu się w grze defensywnej, Skorupski wygrywając sytuację sam na sam uratował skórę Polakom. Rywale dominowali, prowadzili grę.

Aż w końcu… Strata Chilijczyków przed własnym polem karnym sprawiła, że w 20 minucie Milik mógł niecelnie strzelić na bramkę rywali. Zachował się samolubnie, bo powinien podawać piłkę! Cztery minuty później na słabiutki, ale celny strzał zdobył się Świderski.

W podstawowym składzie rywali wyszedł na boisko Arturo Vidal, który kilka dni temu hucznie (nie wylewając za kołnierz) świętował zdobycie przez swój klub Flamengo Copa Libertadores. Pomocnik wyróżniał się oryginalną fryzurą, ale potrafił mądrze rozegrać piłkę i celnie strzelić.

Do przerwy tak naprawdę Polacy nie byli w stanie skonstruować jednej składnej akcji. Druga linia rozpłynęła się w zimnym powietrzu. Nie było jej widać na boisku.

Na początku drugiej połowy rywale zepchnęli Polaków do defensywy. Nasi szukali szansy w rozpaczliwych, nieskładnych kontrach i stałych fragmentach gry. Mijały minuty, dochodziło do zmian w składzie, a obraz gry ciągle był taki sam. Nieporadność Polaków była, mówiąc łagodnie, irytująca.

To jednak w futbolu nie ma znaczenia. Po rzucie rożnym Bravo obronił strzał Kiwiora, ale był bezradny przy dobitce Piątka.

Kapitan Polaków – Glik zagrał po raz 99 w reprezentacji Polski. Mecz numer 100 wypadnie na mundialu! Po wejściu na boisko kapitańską opaskę dostał Grosicki, który rozruszał reprezentację. Wspomagali go Bereszyński i Piątek. To wystarczyło, żebyśmy wygrali pojedynek z Chile.

W Warszawie były tylko 3 stopnie Celsjusza, ale zimno nie było straszne selekcjonerowi Michniewiczowi, który drygował grą podopiecznych w marynarce zarzuconej na cienki sweterek.

Mecz oglądało na stadionie przy ul. Łazienkowskiej 28 tysięcy widzów.

Mundial zacznie się 20 listopada, godz. 17, Katar – Ekwador. Rywalami Polski będą: Meksyk   (22.11, godz. 17), Arabia Saudyjska (26.11, 14) oraz Argentyna (30.11, 20).

Polska – Chile1:0 (0:0)

1:0 – Piątek (85)

Polska: Skorupski – Kiwior, Glik (46, Bereszyński), Bednarek (79, Wieteska), Gumny, S. Szymański, Krychowiak (67, D. Szymański), Żurkowski, Frankowski (67, Grosicki), Milik (58, Piątek), Świderski (58, Kamiński).

Czy na mundialu w Katarze spalony przestanie być futbolową zmorą?

Spalony w futbolu, mimo czujnego oka sędziego i analitycznego systemu VAR ciągle wzbudza wielkie emocje, czasami większe niż sam mecz. Prawda bowiem jest taka, że choć w przypadku VAR wyznaczanie specjalnych linii idzie coraz sprawniej, to jednak nadal zdarzają się przypadku, kiedy trudno ocenić, czy bramka faktycznie została zdobyta przepisowo. Ma to ułatwić system automatycznego wychwytywania spalonych, który pojawi się na mistrzostwach świata w Katarze. Czy nowa technologia zepchnie VAR do lamusa? Na razie należy wątpić, bowiem jej koszty są ogromne i tak naprawdę może być stosowany przy największych piłkarskich wydarzeniach, a nie powiedzmy przy meczach ekstraklasy.

A może by tak pójść krok dalej i zrezygnować z przepisu o spalonym? Z pewnością takie posunięcie, podobnie jak choćby zmniejszenie liczby graczy biegających po murawie do dziesięciu, zmieniłoby futbol. Tylko na dziś o rewolucji w przepisach piłki nożnej nie ma mowy. Stare zasady trzymają się mocno, napędzają miliardową koniunkturę i nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie ich wyrzucał do kosza. Można ulepszać obecne systemy, tak jak ten oceniający przebieg wydarzeń na boisku i pomagający arbitrom w podejmowaniu sprawiedliwych decyzji i to wszystko. Piłka nożna jest ciągle grą błędów, tych popełnianych przez futbolistów, trenerów, sędziów, kibiców i na tym polega jej nieprzemijający urok i… znak rozpoznawczy.

Newer posts »

© 2026 Ryżową Szczotką

Theme by Anders NorenUp ↑