Rezerwowy Pafka

Tag: mistrzostwa świata (Page 1 of 2)

Mistrzostwo świata po antymeczu dla Hiszpanii. Wielka szkoda, że to było ostatnie tango genialnego Leo Messiego

W wyjątkowo antyfutbolowym wielkim finale piłkarskich mistrzostw świata więcej było zabijanie grania niż grania w piłkę. Argentyna nie oddała przez 90 minut strzału na bramkę! A na skutek ostrej gry straciła zawodnika i musiała w dogrywce czasem rozpaczliwie i bezwzględnie walczyć w dziesiątkę. Nie dotrwała do rzutów karnych, bo złotego gola zdobył w 106 minucie Ferran Torres. I Hiszpania, jak najbardziej zasłużenie, została najlepszym zespołem globu.

Nagrody indywidualne:

Królem strzelców turnieju został Kylian Mbappe. Złota Rękawica dla najlepszego bramkarza – Unai Simon. Nagrodę dla najlepszego zawodnika całych mistrzostw otrzymał Rodri. MVP dla młodego zawodnika zgarnął Pau Cubarsi.

Bez względu na końcowy wynik tych zmagań o tytuł, wiadome było, że jednym z bohaterów mundialu zostanie Leo Messi. Argentyńczyk podkreślił, że finał na pewno będzie jego ostatnim meczem w mistrzostwach świata.

– Moje ostatnie tango – zaznaczył. Podczas mistrzowskich zmagań skończył 39 lat, a spisywał się momentami znakomicie. Jeszcze w zielone gramy – śpiewał Wojciech Młynarski i tak też było w przypadku Leo na mundialu.

Nostalgiczne podsumowanie samego Messiego: – Najpiękniejsze przez te wszystkie lata nie były tylko zdobyte tytuły, ale cała droga, którą przeszliśmy.

Megagwiazda piosenki – Shakira: – To, co robi Leo Messi, jest po prostu niezwykłe! Pokazuje to wartości człowieka, który jest głęboko zaangażowany i zdyscyplinowany; który mierzy się z upływającym czasem i przeciwnościami losu. Udowadnia, że ​​człowieka nie definiuje wiek ani to, co mówią inni.

Nic nie wzięło się z samego ogromnego talentu. To by było za mało. Messi mówi: – Przygotowywałem się do tych mistrzostw świata prawie rok. Grudzień spędziłem w Argentynie, trenując każdego ranka i popołudnia. Wiedziałem, że dam z siebie wszystko, żeby dotrzeć do mety w jak najlepszej formie.

Mundial trwa w najlepsze, a ja mam już swojego pierwszego bohatera. To grający, jak natchniony, bramkarz z… Karaibów!

Wydawało się, że będzie futbolowa klapa, po daniu szansy gry na piłkarskich mistrzostwach świata aż 48 zespołom, bo mocni pokażą tzw. słabeuszom, że są jeszcze słabsi. A tu nic z tego. Mundial się broni. Jedne czy drugi futbolowy Kopciuszek potrafi faworytom zaleźć za skórę, Czasami warto zarwać noc, żeby trafić na nieoczywistego piłkarza, który zyskuje sympatię, uznanie i szacunek za prezentowany sportowy kunszt.

Na razie to mój mundialowy numer 1. 37-letni bramkarz Curacao Eloy Room, który bronił jak natchniony i uratował swojej drużynie remis 0:0 z Ekwadorem. Zwijał się, jak w ukropie, pokazywał niesamowity refleks, sprawność, talent i sportową klasę. Obronił 15 strzałów i zachował czyste konto. Niezwykłe, niesamowite, ale prawdziwe…

Nie zamierzam wgłębiać się w historyczne statystyki czy to rekord czy też nie. Analizować przeliczniki, coraz mocniej oplatające futbol i poczynania poszczególnych piłkarzy. Po prostu warto było oglądać kunszt i niezwykłą sprawność bramkarza z Curacao.

Eloy Room jest zawodnikiem drugoligowego amerykańskiego Miami FC. W przeszłości grał m.in. w PSV Eindhoven i SBV Vitesse. W tym drugim zespole rozegrał 190 spotkań oraz zaliczył 39 czystych kont. Z Vitesse sięgnął po triumf w Pucharze Holandii, a z PSV – w lidze.Ma na koncie 72 mecze w seniorskiej reprezentacji Curacao. Ten na pewno należał do najlepszych!

Na zakończenie fazy grupowej Karaibska reprezentacja zmierzy się z Wybrzeżem Kości Słoniowej. Co ważne i niezwykłe. Przystąpi do tego spotkania z szansami na awans do 1/16 finału. Gdy ma się takiego bramkarza, wszystko jest możliwe…

Warto przed mundialem posłuchać tego, co mówił wybity reporter i pisarz – Ryszard Kapuściński: – Futbol jest świetnie pomyślany jako gra zespołowa, a zwłaszcza jako widowisko!

Już za chwilę, za chwileczkę premiera kolejnego mundialu. A ja ciągle mam ten wywiad w swoim archiwum. I z wielką chęcią znów go przypomnę. W Magazynie Gazety z 1998 roku tuż przed rozpoczęciem mundialu we Francji, a w nim ukazał się obszerny wywiad z człowiekiem legendą, autorem wielu znakomitych książek, bardziej pisarzem niż reporterem Ryszardem Kapuścińskim.

Tak o piłce nożnej mówi Ryszard Kapuściński: – Futbol stał się nierozłącznym i ważnym elementem kultury masowej, że trudno ją sobie bez niego wyobrazić. Ja od małego stykałem się z futbolem, świat, w którym się wychowywałem był już światem futbolu (…)

Futbol jest świetnie pomyślany jako gra zespołowa, a zwłaszcza jako widowisko. Zawodnicy pokonują duże przestrzenie (…) Piłka nożna wymaga od graczy bardzo dużego wysiłku, a od widowni uważnego obserwowania (…)

W piłce nożnej wynik oscyluje wokół zera. Filozof i antropolog Stephen J. Gould w książce The Full House formułuje teorię, że w pewnych dziedzinach zbliżyliśmy się do doskonałości, do punktu zerowego. To według mnie dotyczy piłki nożnej (…) Element przypadku jest przy tym niezwykle duży, co potęguje dramaturgię widowiska. Jeden moment decyduje o wyniku, ale tłum potrafi czekać na ten jeden moment przez 90 minut.

Poza tym futbolowi udało się opanować wszystkie te dziedziny, które stworzyła kultura masowa i masowe społeczeństwo – na przykład emocje narodowe i regionalne. Piłka nożna pozwala identyfikować się ze sobą dużym grupom ludzi. Rozproszona, zatomizowana społeczność kultury masowej na ten krótki czas na te 90 minut meczu, spotyka się razem i ma poczucie wspólnoty. Człowiek współczesny bardzo tego potrzebuje (…) Dzięki futbolowi znajduje poczucie identyfikacji.

Te słowa nie dezaktualizują się do dziś. Teraz czas skupić się na mistrzowskiej rozgrywce.

Czy lekkoatletyczne mistrzostwa świata zaczniemy od… medalu, do zdobycia którego przyczynią się biegacze AZS Łódź?

Azetesiacy od lewej: Marek Krochmalski, Krzysztof Węglarski, Maksymilian Szwed i Lech Leszczyński Fot. AZS Łódź

Dziś na taką medalową zdobycz nikt nie liczy. A przecież jeszcze nie tak dawno polscy lekkoatleci zdobywali w mistrzostwach świata po osiem – dziewięć medali. Piękne czasy, ale chyba szybko nie wrócą. Fachowcy wieszczą niczym Kasandra. Zaczynające się w sobotę mistrzostwa świata w Tokio mogą okazać się dla Polski najgorsze od lat.

– Przed nami wymagające zawody, nie można tego ukrywać. Nasza reprezentacja przechodzi zmianę pokoleniową. Mamy naprawdę uzdolnioną młodzież. To jest przyszłość naszego sportu, która z optymizmem pozwala nam patrzeć na kolejne lata – mówi prezes PZLA Sebastian Chmara.

Kajetan Duszyński Fot. AZS Łódź

No dobrze, a co teraz w Tokio? Powiedzmy sobie szczerze, że nie ma w naszej kadrze pewniaka do podium. Trzeba liczyć na miłą niespodziankę, a może niespodzianki.

W Tokio wystąpi 62 polskich lekkoatletów – 36 kobiet i 26 mężczyzn, w tym czworo zawodników z naszego regionu. Kinga Królik (Azymut Pabianice) pobiegnie na 3000 m z przeszkodami. Maksymilian Szwed wystartuje w sztafecie mikst 4×400 m, w sztafecie 4×400 m i w biegu na 400 m. W obu sztafetach ma się też pokazać inny azetesiak – Kajetan Duszyński. W chodzie na 20 km i na 35 km wystartuje Maher Ben Hlima (RKS Łódź).

Maksymilian Szwed Fot. AZS Łódź

Już pierwszego dnia mistrzostw nasi będą rywalizować w konkurencji, która może przynieść medal i tchnąć ducha pozytywnej sportowej energii w nasz team. Ba, łodzianin Maksymilian Szwed jest pewien, że w Tokio celem miksta 4×400 m, w którym wystartuje m.in. obok Kajetana Duszyńskiego, będzie podium. Finałowe zmagania mniej więcej w sobotę o godz. 15.20. Transmisja w TVP Sport i TVP 1. Osiągane topowe wyniki sztafety pozwalają być ostrożnym optymistą. Oby nadzieje Maksymiliana nie okazały się płonne…

Mistrzostwa świata w piłce ręcznej. Łodzianin Piotr Jędraszczyk idzie ścieżką przetartą przez mistrzów

Już 11 stycznia rozpoczynają się mistrzostwa świata w piłce ręcznej. Na mundialu w Polsce w pierwszej grupie (grupie śmierci?) zmierzymy się z Francją, Słowenią oraz Arabią Saudyjską. Wszystkie mecze o godz. 20.30, transmitowane w TVP Sport.

Nie kryję, będę mocno trzymał kciuki za niezwykle utalentowanego łodzianina 21-letniego środkowego rozgrywającego Piotra Jędraszczyka.

Szczypiorniak był w zamierzchłych już czasach topową dyscypliną sportową w naszym mieście. Anilana była mistrzem Polski, pięć razy wicemistrzem, a sześć brązowym medalistą. Barwy łódzkiej drużyny reprezentowali tak wybitni zawodnicy, jak Andrzej Szymczak, Zygfryd Kuchta, Ryszard Przybysz, Włodzimierz Wachowicz, Grzegorz Kosma, Lesław Dziuba…

Piotrek idzie ścieżką przetartą przez mistrzów. Wielka szkoda, że nie w Łodzi. Za swoją grę w Piotrkowianinie Piotrków Trybunalski został nagrodzony transferem do Industrii Kielce.

Przypomnijmy. Dla Politechnika Anilana Łódź w I lidze Jędraszczyk w 27 meczów zdobył 95 bramek. Co się dzieje z klubem Piotrka? Anilana jest beniaminkiem Ligi Centralnej , prowadzi ją ojciec reprezentanta Polski – Adam Jędraszczyk.

W ostatnim meczu rundy łodzianie zmierzyli się na Hali przy ul. Sobolowej z zespołem wrocławskiego Śląska i przegrali 25:26. Na parkiet  zawodnicy powrócą w końcówce stycznia i zagrają z 10 w tabeli Nielbą w Wągrowcu. Drużyna Grot Blachy Pruszyński Anilana zajmuje przedostatnie, nomen omen 13 miejsce, mając na koncie 3 zwycięstwa i 9 porażek.

Mundial. Piłka nożna coraz bardziej przypomina piłkę… ręczną

W piłkarskich mistrzostw świata Europa nadal ma przewagę, ale nie można mówić o dominacji. W półfinałach Chorwacja zagra z Argentyną, a Maroko z obrońcą tytułu – Francją. Co pokazują dotychczasowe pojedynki?

Piłka nożna jest coraz bliższa piłce… ręcznej. Gra po obwodzie, aż do znudzenia i zaśnięcia, sprawia że pierwsze połowy, nawet tych hitowych meczów, są trudne do przełknięcia. Czyhanie na jeden jedyny błąd przeciwnika, możliwość strzału z dystansu – tak wygląda większość pierwszych 45 minut mistrzowskich starć. Więcej walki, prób odbioru piłki, niż składnych akcji, kończonych uderzeniami na bramkę.

Co można z tym fantem zrobić? Zmniejszyć liczbę grających do dziesięciu w każdej drużynie! Nie, taka epokowa zmiana w futbolu jest dziś niemożliwa. Interes taki, jaki on dziś jest, jest po prostu złoty i nikt nie będzie wprowadzał w nim rewolucyjnych zmian. Może zatem poszukać wzorów w… rugby i wprowadzić karę wykluczenia na 10 minut za każdą ujrzaną żółtą kartkę. To mogłoby mieć wielki wpływ na przebieg spotkań, może, bo oczywiście żadnej pewności nie ma, wpłynęłoby pozytywnie na jego atrakcyjność.

A wracając do mundialu. Trenerzy od przygotowania ogólnego zawodników powinni zarabiać nie mniej niż główni szkoleniowcy. Sukcesy w mistrzostwach, co pokazuje drużyna Maroka, można wybiegać, mając żelazną kondycję, a przy tym jednak spore umiejętności, charakter, determinację i prezentując ogromne zaangażowanie wszystkich piłkarzy mundialowej kadry, bo przy takim nastawieniu, każdy (no może poza rezerwowymi bramkarzami) okazuje się potrzebny. Historia lubi się powtarzać. Ja doskonale pamiętam, jak mundialowy Kopciuszek – Polska zdobywał mistrzowskie szczyty w 1974 roku.

Polacy na mundialu. Niezła gra zdała się psu na budę. Przegrywamy 1:3 z Francją i wracamy do domu

W meczu o awans do grona ośmiu najlepszych drużyn mistrzostw świata w Katarze Polska po walce przegrała z Francją i wraca do domu. Niech będzie to jakieś pocieczenie: walczyliśmy jak równy z równym, prezentując się o niebo lepiej niż w starciu z Argentyną. Cóż, za wrażenia artystyczne w tym sporcie zwycięstw i awansów się nie przyznaje.

W porównaniu z meczem z Argentyną w wyjściowej jedenastce Polski znaleźli się: Kamiński i Sebastian Szymański, zastępując Świderskiego i Bielka.

Polacy zaczęli odważniej niż w spotkaniu z Argentyną, ale niewiele z tego wynikało. Częściej kurczowo bronili swojego przedpola, dając szansę wykazania się Szczęsnemu. W 20 min wyszliśmy z przewagą na połowę rwali. Po strzale Lewandowskiego zza pola karnego piłka poszybowała obok słupka. Polacy (tak tak) przeszli do ofensywy.

Mbappe potrafił biec w tempie 35 km na godzinę, ale na początku meczu wielkiej krzywdy Polakom nie był w stanie zrobić. W 29 min po fatalnej próbie uratowania piłki przez Frankowskiego i kontrze Francuzów, Giroud nie trafił z trzech metrów do pustej polskiej bramki! Potem Szczęsny świetnie sparował strzał Mbappe.

W 37 minucie powinno być 1:0 dla Polski. Po świetnej akcji Polacy trzy razy strzelali na bramkę rywali z kilku metrów, ale uderzeniach Zielińskiego (dwa razy) i Kamińskiego Francuzi wybijali piłkę sprzed własnej bramki.

Nie strzelasz bramki w dogodnej sytuacji, to niestety ją tracisz. Tak to w futbolu już jest. Składny atak Francuzów, podanie Mbappe i juniorski błąd Kiwiora, któremu niczym dziecku pijanemu we mgle uciekł Giroud, przyniósł im gola.

Dobra gra w pierwszej połowie Polaków, najlepsza na tym mundialu, osiem strzałów na bramkę rywali zdały się psu na budę. Przegrywaliśmy z mistrzami świata po akcji, którą można było zatrzymać!

W drugiej połowie postawiliśmy na odwagę i otwartość w grze, bo co innego nam pozostało. Niestety, brakowało dokładnego ostatniego podania i strzału. Ataki rywali były o niebo groźniejsze, w czym pomagali Polacy nieodpowiedzialnymi zagraniami, Giroud zdobył drugiego (pięknego) gola, ale chwilę wcześniej arbiter odgwizdał faula na Szczęsnym. Polacy atakowali, ale bramkowej sytuacji nie wypracowali. Narazili się na kolejną składną kontrę rywali i stracili drugiego gola. A w samej końcówce trzeciego znów za sprawą Mbappe, który o klasę przewyższał innych aktorów tego futbolowego widowiska.

Ożywienie do gry Polaków wniósł Grosicki. Dlaczego pojawił się dopiero w ostatnim meczu na ostatnie minuty?. Po jego akcji arbiter podyktował rzut karny, którego na honorowego gola zamienił Lewandowski. Pierwszy strzał obronił Lloris, ale karny został powtórzony, bo bramkarz wyszedł przed linię. Za drugim razem Lewy się nie pomylił.

Francja – Polska 3:1(1:0)

1:0 – Giroud (44), 2:0 – Mbappe (74), 3:0 – Mbappe (90+1), 3:1 – Lewandowski (90+8, karny)

Polska: Szczęsny – Cash, Glik, Kiwior (86, Bednarek), Bereszyński – Krychowiak (71, Bielik) – Kamiński (71, Zalewski), Zieliński, S. Szymański (64, Milik), Frankowski (86, Grosicki) – Lewandowski

Antoni Gałecki – pierwszy łodzianin, pierwszy ełkaesiak, który zagrał na mundialu i to przeciwko komu- Brazylii!

Wielu z nas trudno w to uwierzyć. Nie ma w nas futbolowego klimatu, a jednak tak chciał futbolowy świat, a może raczej potrafiące być bardzo spolegliwe dla możnych tego świata władze światowego futbolu. Meczem Katar – Ekwador (0:2) rozpoczęły się po raz pierwszy i oby ostatni zimowe mistrzostwa świata w piłce nożnej.

Jest wyjątkowa okazja, żeby przypomnieć pierwszego łodzianina, piłkarza ŁKS – Antoniego Gałeckiego, który wystąpił w piłkarskich mistrzostwach świata, co podkreśla kustosz pamięci ŁKS – Jacek Bogusiak. Było to w 1938 roku we Francji, dzień po 32. urodzinach ełkaesiaka. Polska zagrał fantastyczny mecz z Brazylią. Nie pomogły cztery bramki fenomenalnego Ernesta Wilimowskiego, który gdyby grał dziś mógł zajść tam, gdzie dziś jest Robert Lewandowski. Polska przegrała 5:6, ale cały świat z podziwem mówił o postawie Polaków. Rezerwowym w tym meczu był inny piłkarz ŁKS – Stanisław Baran.

Wróćmy do Gałeckiego. Był kapitanem ŁKS, rozegrał w łódzkim klubie ponad 500 spotkań. Wojna na kilka lat przerwała jego karierę, jak wielu innym wybitnym sportowcom. Był żołnierzem kampanii wrześniowej, armii Andersa, walczył pod Tobrukiem. Po wojnie grał w Blacburn. Nie mógł żyć bez Łodzi i ŁKS. Wrócił do ukochanego miasta. Zagrał jeszcze w wieku 41 lat kilka spotkań w barwach ŁKS. Mieszkał 300 metrów od stadionu. Zmarł w wieku 52 lat, 14 grudnia 1958 roku.

Zdjęcia z archiwum Jacka Bogusiaka

Jest pochowany w Łodzi na cmentarzu Mania. Grób Antoniego Gałeckiego jest często odwiedzany przez członków Grupy Ełkaesiak. Oni nie dają zapomnieć o tym pierwszym, który zagrał na mistrzostwach świata, zorganizowali m.in. specjalną uroczystość z okazji 100 urodzin Gałeckiego.
W Łodzi na Retkini jest ulica, a raczej uliczka nosząca imię Antoniego Gałeckiego. Dobrze by było, żeby pojawiła się tu choćby tablica informacyjna, przypominająca młodym ludziom kim był Antoni Gałecki – wybitny łodzianin, wybitny ełkaesiak.

Był taki piękny czas, gdy o grze piłkarskiej reprezentacji Polski decydowali łodzianie. Trener Czesław Michniewicz podał kadrę na Katar

Trener Czesław Michniewicz podał polską kadrę na piłkarskie mistrzostwa świata. Nie ma w niej niestety łodzianina. Może za cztery lata… Przypomnijmy, bo dawne futbolowe czasy były piękne dla piłkarzy z naszego miasta.

Tak nie było nigdy przedtem ani potem. Czterech piłkarzy Widzewa reprezentując barwy Polski miało wielki wkład w zajęcie trzecie miejsca i w wywalczenie brązowego medalu mistrzostw świata 1982 roku. Byli to: Zbigniew Boniek (6 meczów 1080 minut, 4 bramki), , Józef Młynarczyk (7, 1260), Włodzimierz Smolarek (6, 1024, 1) i Władysław Żmuda (7, 1260). Boniek został potem wybrany Piłkarzem Roku. Swoją ważną cegiełkę dołączył do sukcesu reprezentujący wtedy barwy ŁKS – Marek Dziuba (5, 848), który potem został graczem Widzewa. Po mistrzostwach piłkarzem Widzewa został Roman Wójcicki (1,90).

Fot. umł

Kadra reprezentacji Polski na mistrzostwa świata 2022:

Bramkarze: Wojciech Szczęsny, Łukasz Skorupski, Bartłomiej Drągowski
Obrońcy: Kamil Glik, Jan Bednarek, Jakub Kiwior, Mateusz Wieteska, Artur Jędrzejczyk, Robert Gumny, Nicola Zalewski, Matty Cash, Bartosz Bereszyński
Pomocnicy: Michał Skóraś, Przemysław Frankowski, Jakub Kamiński, Kamil Grosicki, Piotr Zieliński, Grzegorz Krychowiak, Krystian Bielik, Sebastian Szymański, Damian Szymański, Szymon Żurkowski
Napastnicy: Robert Lewandowski, Arkadiusz Milik, Karol Świderski, Krzysztof Piątek

W Katarze zabraknie kilku znanych piłkarzy: Mateusza Klicha, Karola Linettego, Kamila Jóźwiaka, Kacpra Kozłowskiego, Pawła Dawidowicza, Michała Helika, Tomasz Kędziory, Tymoteusza Puchacz czy a może zwłaszcza Dawida Kownackiego.

„Proszę nie dzwonić. Nie komentuję powołań. Trzymam kciuki i „DO PRZODU POLSKO” – napisał na portalu społecznościowym 66-letni Zbigniew Boniek.

Polskie siatkarki w ćwierćfinale mistrzostw świata. Piękne pożegnanie ze wspaniale reagującą łódzką Atlas Areną!

fot. marek młynarczyk

Polskie siatkarki godnie pożegnały się z wypełnioną i wspaniale reagującą Atlas Areną. Pokonały Niemki 3:2 i we wtorek zagrają w ćwierćfinale z Serbkami w Gliwicach.

– Każdy mecz przeciwko Niemkom jest jedną wielką niewiadomą, natomiast w tym spotkaniu to my wyszłyśmy zwycięsko, więc to się liczy i jestem niesamowicie dumna z tej drużyny. Tworzymy własną historię – powiedziała po spotkaniu zawodniczka ŁKS Commercecon Zuzanna Górecka.- Lekcję z Serbią odrobiłyśmy (porażka 0:3) i teraz wychodzimy jako inna drużyna na tego przeciwnika. Ten turniej pokazał, że każdym z każdym może wygrać, więc też ten mecz będzie jedną wielką niewiadomą. My na pewno zrobimy wszystko, żeby to bardzo dobrze wyglądało.

Niemiecki portal TAG24 napisał o atmosferze w łódzkiej hali: „Siatkówka to popularny sport w Polsce, więc hałas w łódzkiej Atlas Arenie był ogłuszający. Publiczność śpiewała, ale też gwizdała bezlitośnie, gdy serwowały niemieckie siatkarki”.

World of Volley: „Polska po 60 latach zajmuje miejsce w pierwszej ósemce mistrzostw świata. Zespół dowodzony przez Stefano Lavariniego osiągnął to po raz pierwszy od 1962 roku”.

„Nigdy się nie poddawać. Robić jeszcze jeden krok. P.S. Brawo Dziewczyny! Jazdaaa” – napisała do siatkarek Iga Świątek.

Polska – Niemcy 3:2
(26:24, 20:25, 25:18, 26:28, 15:10)

Polska:  Korneluk (17), Witkowska (2), Górecka (6), Stysiak (32), Wołosz (3), Różański (18), Stenzel (libero) oraz Alagierska-Szczepaniak (9), Gałkowska, Fedusio, Szlagowska (1) i Wenerska

fot. marek młynarczyk
« Older posts

© 2026 Ryżową Szczotką

Theme by Anders NorenUp ↑