Ryżową Szczotką

Rezerwowy Pafka

Page 12 of 190

Rugby. Pierwsza porażka Polaków. Trener Kamil Bobryk: – Każdy błąd kosztuje. My popełniliśmy ich więcej!

Fot. Wojciech Szymański

Reprezentacja Polski przegrała po dramatycznym 30:32 z Czechami na Narodowym Stadionie Rugby w Gdyni. Mimo pierwszej porażki w rozgrywkach Rugby Europe Trophy Polacy nie stracili pozycji lidera i mają los w swoich rękach w kontekście ewentualnego powrotu do wyższej dywizji Rugby Europe Championship – podają Media PZR.

– W wyrównanym meczu, a ten taki był, każdy błąd kosztuje. My popełniliśmy ich więcej, Czesi mniej, dlatego minimalnie wygrali, serdecznie im gratuluję. Życzyłbym sobie, żebyśmy grali więcej meczów, gdy walka trwa przez pełne 80 minut. Wygrywamy razem, tak samo razem przegrywamy, być może musimy z drugim z selekcjonerów, Tomaszem Stępniem zmodyfikować przekaz, aby bardziej trafiał do zawodników? -zastanawiał się na gorąco trener Kamil Bobryk.

Dla duetu selekcjonerskiego to pierwsza przegrana w trwającej ponad rok kadencji po siedmiu wygranych. Mecz z Czechami to również pierwsza porażka Polaków w rozgrywkach Rugby Europe Trophy, co nie zmienia ich pozycji w tabeli – biało-czerwoni na dwie kolejki przed końcem mają o cztery punkty więcej od Czech i Szwecji. Z tym ostatnim rywalem zmierzymy się u siebie w kwietniu na zamknięcie rozgrywek, a wcześniej, pod koniec lutego zagramy z Chorwacją na wyjeździe w Splicie.

Polska – Czechy 30:32 (17:13)

Punkty dla Polski: Wojciech Piotrowicz 15, Jakub Małecki 5, Jonathan O’Neil 5, Kacper Wróbel 5.

Polska: Wojtkowicz (79 Vorster), Wilczuk (65 Mohyła), Szwagrzak (60 Gąska) – Małecki (62 Mirosz), Bartoszek (50 Zeszutek) – Halaifonua, Botha (65 Olejek), Toevalu – D. Plichta (71 M. Plichta) – J. Nowicki (41 Gdula) – Korneć, Saborit, O’Neill, Wróbel – Piotrowicz.

Smutne, ale prawdziwe. Dzisiejszy futbol to coraz większe targowisko próżności!

Gdy oglądam mecze piłkarskie, a bardzo lubię to robić i robię wręcz maniakalnie, to ze smutkiem dochodzę do wniosku, że współczesnym futbolem rządzi wyjątkowy egoizm.

W każdym oglądanym spotkaniu zawodnicy w akcjach ofensywnych, szczególnie kontrach, często podejmują złe wybory. I robią to świadomie! Zamiast podać do lepiej ustawionego partnera, decydują się na strzał, często niecelny lub obroniony przez bramkarza.

Po takiej akcji tylko wielka złość i zgrzytanie zębami, ale dla piłkarzy najważniejsze jest pokazać się za wszelką cenę. Zyskać kolejne punkty w statystykach, które dziś określają twój sportowy status. W ten sposób podnieść swoją rynkową wartość. Dać sobie szansę na to, że uda się siebie sprzedać do kolejnego klubu za lepsze pieniądze.

Bo dzisiejszy futbol to coraz większe targowisko próżności.

Rządzi nim bardzo źle pojęty indywidualizm. Całe to taktyczne przygotowanie, rozrysowywane jeszcze na moment przed wejściem na boisko, bierze w łeb, traci sens, gdy dochodzi do decydujących wyborów i siebie stawia się ponad wszystko, bo moja korzyść jest ważniejsza niż najważniejszy mecz i dobro mojej drużyny!

ŁKS. Trzeba w trzech ostatnich meczach mocno podreperować punktowy bilans, żeby zimy nie przeżyć z widmem spadku w oczach!

Fot. Artur Kraszewski

Po sportowym upokorzeniu czyli klęsce w meczu z Puszczą (0:3), szkoleniowym tąpnięciu czyli zmianie pierwszego trenera na Grzegorza Szokę oraz po reprezentacyjnej przerwie, ŁKS 23 listopada o godz. 17 zagra z Górnikiem w Łęcznej.

Czy będzie w stanie pozbyć się wyjazdowych demonów i wygrać drugi mecz na obcym boisku, bo dotychczasowy bilans jest po prostu żenujący: 1 zwycięstwo, 1 remis, 6 porażek. Po starciu z Górnikiem czekają łodzian w tym roku jeszcze da ligowe pojedynki: ze Zniczem w Pruszkowie i u siebie hitowe starcie z Wisłą Kraków.

Trzeba mocno podreperować punktowy bilans, żeby zimy nie przeżyć z widmem spadku w oczach. Co trzeba zrobić przede wszystkim, żeby było lepiej? Poprawić grę defensywną zespołu zwłaszcza przy kontrataku rywali, bo wtedy łodzianie w sposób niegodnych ligowców gubią się niczym futbolowe dzieci w gęstej mgle.

Lider – Basten Toma – musi być liderem a nie człowiekiem, który na długie minuty znika z pola widzenia. Dobrze by było, żeby skrzydłowi zaczęli wygrywać pojedynki jedne na jeden i żeby napastnik z prawdziwego zdarzenia Fabian Piasecki zyskał dobrą bramkową obsługę.

Marzenia, nadzieje, a co przyniesie sportowa rzeczywistość, sam chciałbym wiedzieć.

Trener reprezentacji Polski w rugby Kamil Bobryk: – Nie podpalamy się, krok po kroku zmierzamy do wyznaczonego celu

Fot. Wojciech Szymański

Polacy rugbiści w ramach Rugby Europe Trophy zmierzą się reprezentacją Czech. Mecz odbędzie się w sobotę, 22 listopada o godz. 13 na Narodowym Stadionie Rugby w Gdyni. Transmisję z tego wydarzenia będzie można obejrzeć w otwartym kanale TVP Sport.

Selekcjonerzy reprezentacji Polski – Kamil Bobryk i Tomasz Stępień powołali 28 zawodników – 21 reprezentujących kluby polskiej Ekstraligi oraz 7 występujących w klubach zagranicznych. Wśród nich znalazło się trzech rugbistów grających na co dzień we Francji, dwóch w Irlandii, jeden w Anglii i jeden w Szkocji. Najwięcej, bo aż dziewięciu z zespołu mistrza Polski Jest też jeden łodzianin – zawodnik KS Budowlani Wizjamed – Kuba Małecki.

To ostatni mecz naszej drużyny w tym roku. Po udanym początku rozgrywek w sezonie 2025/2026 Rugby Europe Trophy i wygranych: na wyjeździe z Litwą oraz przed własną publicznością w Siedlcach z Danią, reprezentacja Polski spróbuje podtrzymać zwycięską passę w Gdyni. Biało-Czerwoni będą chcieli zrobić kolejny krok do powrotu do dywizji Championship – podają Media PZR.

– Nie podpalamy się, krok po kroku idziemy do wyznaczonego celu, każdego rywala traktujemy tak samo poważnie. Ku przestrodze podaję pierwszą połowę meczu z Luksemburgiem, którą przegraliśmy – mówi Kamil Bobryk, jeden z trenerów naszej drużyny. – Reprezentacja Polski powinna być produktem premium i rozbudzać pasję wśród młodych, tak jak kiedyś Rafał Fedorowicz i Tomasz Putra zasiali u mnie ziarno rugbowe. Ten pierwszy zawodnicze, drugi – trenerskie.

wszponachrugby.pl podaje że bilans meczów z Czechami, a wcześniej z Czechosłowacją jest dla nas korzystny. Polska – Czechosłowacja: 11 wygranych – 2 remisy – 10 porażek, punkty 289:232, Polska – Czechy: Czechy: 9 – 1 – 7, punkty: 378:318

Optymistyczne jest też to, że od kiedy Kamil Bobryk i Tomasz Stępień wspólnie objęli reprezentację Polski, Biało- Czerwoni jeszcze nie przegrali i prowadzą w klasyfikacji Rugby Europe Trophy. Jeśli Polacy utrzymają to prowadzenie do końca rozgrywek wrócą do dywizji Championship, co było ich celem przed rozpoczęciem rozgrywek.

Prowadzenie widzewskiej hurtowni za 7, a może nawet 10 milionów euro, na razie przyniosło wielkie piłkarskie nic!

Pape Meissa Ba podpisał z Widzewem Łódź kontrakt do 2028 roku Fot. Wojciech Czarnociński, widzew.com

Prowadzenie widzewskiej futbolowej hurtowni, do której sprowadzono piłkarzy w sumie za 7, a może nawet 10 milionów euro na razie zakończyło się, nie ma co owijać w bawełnę, wielkim sportowym rozczarowaniem, żeby nie powiedzieć fiaskiem.

Drużyna zajmuje miejsce w dolnych rejonach stanów średnich ekstraklasy – jest 12 z dorobkiem 17 punktów w 15 meczach z bilansem: 5 zwycięstw, 2 remisów i aż 8 porażek (w tym 6. na obcych boiskach!) i bardziej niż na sportowych zaszczytach powinna się skupiać na tym, co robić, żeby z hukiem nie spaść.

W opanowaniu sytuacji, budowanie lepszych podstaw, na pewno by pomogło zwycięstwo w najbliższym ligowym pojedynku – Widzew 22 listopada o godz. 17.30 podejmie Koronę Kielce, a mecz pokaże TVP Sport.

Na razie w Widzewie wielkie zmiany administracyjne w strukturze zarządzającej drużyną – w tym transferami (ktoś za tę wielką wpadkę musiał ponieść odpowiedzialność i poniósł). Teraz dobrze by było, żeby przerwa pozwoliła trenerowi Igorowi Joviceviciowi doprowadzić do formy choćby jednego z liderów: Frana Alvareza, znaleźć sposób na wykorzystanie szybkości i przebojowości Mariusza Fornalczyka czy konsolidację zespołu w grze defensywnej, aby nie popełniał on momentami dziecinnych błędów, skutkujących łatwą stratą bramek i cennych ligowych punktów.

Trudno sytuacja w całej jaskrawości pokaże, jakim trenerem jest Igor Jovicević i czy na pewno warto go było zatrudnić.

Credo najbliższego widzewskiego działania w ustach odpowiadającego za następne transferowe działania – Dariusza Adamczuka: – Ważne są dla nas te trzy ostatnie w tym roku mecze ligowe i spotkanie Pucharu Polski. One dadzą pewne odpowiedzi, czy na wiosnę o nic już nie gramy i spokojnie budujemy drużynę, czy podłączamy się o grę w pucharach. Dziś wygranie trzech kolejnych meczów – co pokazał Radomiak – może pozwolić na wskoczenie do strefy pucharowej. Jeśli dobrze wszystko poukładamy, runda wiosenna będzie bardzo ważna.

Imponujący finał sezonu. Sroki Łódź w meczu IV rundy Super Rugby League Championship nie dały cienia szans drużynie z Bratysławy

Zdjęcia: Sroki Łódź

Bez cienia wątpliwości, to jest ciągle rozwijający się sportowy klub, z którego Łódź powinna być dumna i którym powinna się chwalić. O kim myślę? O drużynie rugby league – Sroki Łódź!

Nasz team rozegrały mecz w IV rundzie Super Rugby League Championship przeciwko Bratysława Sharks. Spotkanie w Senec niedaleko Bratwurst zakończyło się triumfem łodzian 80:16 (do przerwy 32:6).

Przemysław Kwiecień – członek zarządu klubu Sroki Łódź: – To było idealne zwieńczenie udanego sezonu dla drużyny, która pokazała konsekwencję w ataku i twardą defensywę przez cały mecz.

Sroki szybko narzuciły swoje tempo, budując przewagę dzięki świetnej grze całej ekipy. Atak działał jak maszyna, a obrona nie dawała rywalom szans na rozwinięcie skrzydeł. Sharks próbowali się odgryzać, ale łodzianie kontrolowali boisko od pierwszej do ostatniej minuty.

Po meczu Daniel Majewski, który został MVP spotkania, nie krył radości: – To był bardzo dobry mecz w naszym wykonaniu. Od początku trzymaliśmy wysokie tempo i dobrze realizowaliśmy założenia taktyczne. Cieszy, że zarówno obrona, jak i atak funkcjonowały na takim poziomie, a każdy z nas zostawił dziś serce na boisku – dzięki temu mogliśmy cieszyć się z wyniku. Dziękuję drużynie za wsparcie – to MVP to zasługa całego zespołu.

Trener Michał Wójcik też był pod wrażeniem postawy swoich podopiecznych: – Chłopaki bardzo dobrze weszli w mecz i realizowali założenia taktyczne co poskutkowało szybkim przyłożeniem. To był bardzo dobry mecz w naszym wykonaniu zarówno w ataku jak i obronie. Pokazaliśmy, że możemy wygrywać z zespołami z zagranicy

Dla Srok było to perfekcyjne zakończenie sezonu obfitującego w sukcesy. W przyszłym roku fanów łódzkiego rugby league czeka jeszcze więcej emocji.

Powróciły polskie, futbolowe zmory. Na szczęście pełen fartu strzał rozpaczy Zielińskiego uratował nas przed kompromitacją i pozwolił pokonać Maltę

Po słabiutkim meczu uratowaliśmy, tak to nie przesada, zwycięstwo w meczu z Maltą. To zasługa kapitana Lewandowskiego, bramkarza Drągowskiego i strzału rozpaczy Zielińskiego. Niestety, smutne, ale prawdziwe: wróciły stare reprezentacyjne zmory.

Mecz na Malcie zaczęliśmy w swoim słabym stylu, bez składu, ładu i pomysłu, łapiąc żółte kartki, co stało się udziałem m.in. Zalewskiego. Ten kartonik eliminuje go z udziału w pierwszym meczu barażowym

Jakiś polski pozytyw? Dopiero po 20 minutach po kontrze Zalewski miał szansę na gola, ale strzelił obok słupka. Ważniejsi byli polscy kibice, którzy dopingowali tak głośno, że nasi reprezentanci powinni byli czuć się, jak w domu.

Skoro akcje nam nie wychodziły, potrzebny był dobrze wykonany stały fragment gry. Stare futbolowe wygi dopięły swego. Dośrodkowywał z rzutu wolnego Zieliński, pewnym uderzeniem głową, mimo asysty rywala, popisał się Lewandowski. To 88 bramka Lewego w reprezentacji, strzelona 39 przeciwnikowi.

Za chwilę stała się rzecz historyczna, dodajmy, dla nas wyjątkowo nieprzyjemna. Po trampkarskich błędach w defensywie straciliśmy pierwszego gola w pojedynkach z Maltą. Rywale mogą się cieszyć, my ze wstydu powinniśmy właściwie zapaść się pod ziemię.

Taka smutna prawda: więcej na boisku cierpieliśmy niż dobrze i z pomysłem graliśmy. Za to rywale dostali wiatru w żagle, atakowali. Nic dziwnego, że pierwsze 45 minut na pewno nie znajdą się w pozytywnej historii polskiego futbolu.

Druga połowa rozpoczęła się od loba Lewandowskiego nad bramkarzem w sytuacji sam na sam i niestety także nad bramką. Taka fuszerka kapitanowi zdarza się rzadko. Za chwilę spatałaszył dobrą okazję Kamiński. Nie trafił w bramkę w bardzo korzystnej sytuacji.

Do trzech razy sztuka. Po kolejnej asyście światowego formatu Lewandowskiego do pustej bramki posłał piłkę Wszołek. Za chwilę taką samą klasową asystą popisał się Skóraś. Wycofał piłkę do Świderskiego, ten zdobył gola, ale, ale…

Sędzia cofnął się do sytuacji w naszym polu karnym i faulu Kiwiora. Po analizie VAR bramka została anulowana, a Maltańczycy dostali jedenastkę, którą wykorzystali. A potem to oni byli bliżsi strzelenia trzeciej bramki. Ratował nam skórę przed totalną kompromitacją znakomitą interwencją Drągowski.

Wydawało się, że wielka futbolowa wpadka jest pewna. Tymczasem na strzał rozpaczy zza pola karnego zdecydował się Zieliński i po rykoszecie piłka wpadła do siatki. Wszyscy odetchnęliśmy z ulgą. Jest zwycięstwo wywalczone w wyjątkowo marnym stylu.

Dodajmy, że po raz setny wystąpił w reprezentacji Grosicki, który uzbierał 17 goli (ostatniego w październiku 2020 – hat trick z Finlandią) oraz 24 asysty (ostatnia z Andorą w marcu 2021).

Eliminacje piłkarskich mistrzostw świata

Malta – Polska 2:3 (1:1)

0:1 – Lewandowski (32, głową), 1:1 – Cardona (36), 1:2 – Wszołek (59), 2:2 – Teuma (68, karny), 3:2 – Zieliński (85)

Polska: Drągowski – Wiśniewski (78, Bereszyński), Kędziora, Kiwior, Wszołek (78, Grosicki), Slisz (78, Kapustka), Zieliński, Skóraś, Zalewski (46, Świderski), Kamiński (90+2, Rózga), Lewandowski

Grupowe mecze Polaków :

1. kolejka, piątek, 21 marca:  Polska – Litwa 1:0
2. kolejka: poniedziałek, 24 marca: Polska – Malta 2:0
3. kolejka: sobota, 7 czerwca: Polska pauzowała
4. kolejka: wtorek, 10 czerwca:  Finlandia – Polska 2:1
5. kolejka: czwartek, 4 września: Holandia – Polska 1: 1
6. kolejka: niedziela, 7 września: Polska – Finlandia 3:1
7. kolejka: czwartek, 9 października: Polska pauzowała
8. kolejka: niedziela, 12 października: Litwa – Polska 0:2
9. kolejka: piątek, 14 listopada: Polska – Holandia 1:1
10. kolejka, poniedziałek, 17 listopada Malta – Polska 2:3
Półfinał baraży 26 marca 2026, ew. finał baraży: 31 marca 2026

Łódzka MiniLiga Rugby na Wózkach. Na team Szarych zespołu Diabły Łódź nie było mocnych!

Zdjęcia Marta Staszewska

Takich fanów jak najwięcej, a polskie rugby będzie rosło w siłę i moc. Marta Staszewska kibicuje, wspiera, sama walczy w plażowych rozgrywkach i gdzie coś rugbowego się dzieje, tam po prostu jest.

Marta Staszewska: – Zakończyła swoje zmagania łódzka MiniLigi Rugby na Wózkach. Rozgrywki trwały od 26 lipca do 15 listopada. Walczyli zawodnicy drużyny Diabły Łódź, podzieleni na sześć zespołów.  Ligę wzbogacili również goście – zawodnicy z innych klubów oraz osoby,  które kiedyś grały w rugby na wózkach i postanowiły ponownie pojawić się na parkiecie.
W czasie turnieju rozegrano 15 emocjonujących meczów,  które dostarczyły zarówno sportowej rywalizacji, jak i doskonałej atmosfery. Po zaciętej walce tytuł mistrzowski zdobyła drużyna Szarych.  Na drugim miejscu uplasował się zespół Czerwonych, a trzecie miejsce zajęła drużyna Zielonych.

Tegoroczna odsłona MiniLigi pokazała, że jest to sport pełen pasji, determinacji i zespołowego ducha. Ci, rugbiści są po prostu niesamowici. Mocne przeżycie. Polecam, kibicujcie koniecznie!

Księżyc Komanczów. Wielka westernowa przygoda zamienia się w literacką nudę, niestety

Nie myślałem, że to się tak skończy. Jako wielki fan, jeden z wielu, bardzo wielu Na południe od Brazos, czekałem z niecierpliwością na dopełniający ogromną powieściową, westernową sagę Księżyc Komanczów. I co? Niestety, rozczarowanie. Nie tak to miało być. Im dalej w las, a stron do przeczytania jest moc, tym gorzej.

Westernowa opowieść zamienia się w przegadaną telenowelę, gdzie mieli się z pustego w próżne, chcąc powiedzieć wszystko, co się wie i nie mogąc rozstać się z bohaterami, których pokochała nie tylko cała Ameryka. Wielka westernowa przygoda zamienia się w literacką nudę, niestety.

Larry McMurtry chciał literackim antywesternem zburzyć pokutujący w narodzie heroiczny mit Dzikiego Zachodu Tymczasem wyszła na opak. Pisarz tylko ten mit utrwalił, a spragnieni dalszego ciągu rosnący w siłę czytelnicy, chcieli więcej i więcej…

Pisarz zatem pisał, pisał, aż niemal zapisał się na śmierć. I ten efekt literackiego nadmiaru widać jak na dłoni w domykającym westernową sagę tomie. Uzupełnia on wydarzenia, które miały miejsce między Szlakiem Umrzyka, a Na południe od Brazos. I prowadzi nas śladem dobrze znanych bohaterów – Augustusa McCrae i Woodrowa Calla oraz wielu, bardzo wielu innych postaci. I dobrze, że po tym uzupełnieniu cyklu, kolejnych takich prób już nie będzie!

Tak na marginesie. Na literackim antywesternie skorzystał film. To było odkrycie i odrodzenie, wydawało się, wymierającego gatunku, czego dowodem choćby Bez przebaczenia Clinta Eastwooda – obraz wyceniony na cztery Oscary i milionową widownię na całym świecie.

Larry McMurtry, Księżyc Komanczów,Wydawnictwo Vesper, przekład Marek Król

Selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Polski – Jan Urban czyli właściwy człowiek na właściwym miejscu

Polska zremisowała z Holandią 1:1 w eliminacjach mistrzostw świata. Na pewno najlepszym zagraniem w tym meczu, które będą pokazywać wszystkie telewizje, popisali się Polacy. Po znakomitym, nieoczywistym prostopadłym podaniu Roberta Lewandowskiego, sytuację sam na sam pewnie – strzałem między nogami bramkarza – wykorzystał najlepszy polski piłkarz tego meczu – Jakub Kamiński.

Moim zdaniem największy szacun należy się trenerowi Janowi Urbanowi, który nie tragizował, nie histeryzował, nie rwał szat, tylko spokojnie, po analizie zestawił jedenastkę tak, że na pewno wstydu nam nie przyniosła, a momentami swoją grą dała nam kibicom sporo radości. Wszystko wskazuje na to, że Jan Urban, którego doskonale pamiętam, jako znakomitego piłkarza, to właściwy człowiek na właściwym miejscu.

Co powiedział po meczu? Selekcjoner Jan Urban: – Cieszy mnie, że mówi się, że byliśmy bardziej konkretni, że bliżsi byliśmy zwycięstwa. Nie chcę powiedzieć, że szkoda, bo moim celem w tym spotkaniu było zobaczyć na tle takiej drużyny jaką jest Holandia kolejny krok do przodu zespołu. Wydaje mi się, że dzisiaj to zrobiliśmy.

Wiele tych rzeczy o które prosiłem i chciałem wyegzekwować po prostu było widoczne na boisku. Przede wszystkim szukanie zmiany orientacji gry – to wychodziło nam dzisiaj bardzo dobrze. Tego też byłem ciekaw, bo różnie to wyglądało na treningu. Wydaje mi się, że kibice mogli wyjść ze stadionu zadowoleni z naszej gry.

W składzie mieliśmy wiele roszad. Jedne wymuszone kartkami, inne kontuzjami. Taka jest reprezentacja, często takie rzeczy się dzieją i tym bardziej się cieszymy, że ci którzy zastąpili tych brakujących zawodników, zagrali bardzo dobre spotkanie. Indywidualnie można pochwalić zawodników, ale jeśli grasz z takim przeciwnikiem jak Holendrzy to cały zespół musi się prezentować dobrze.

I rzeczywiście tak było. Gdyby dwóch, trzech piłkarzy zagrało poniżej swoich możliwość to nawet byśmy tego meczu nie zremisowali. A byliśmy bliżsi zwycięstwa, co znaczy, że wszyscy zagrali na swoim poziomie i to poskutkowało tym, że mamy pozytywny wynik.

Taka jest piłka. Czasami wiesz o atutach przeciwnika, a mimo to cię zaskoczy. Myślę, że jak na reprezentację Holandii nie stworzyli sobie za dużo sytuacji. Owszem, w wielu momentach grali piłką i byli w dłuższym posiadaniu, ale zbyt wiele z tego nie wynikało. Nie oszukujmy się, w tym momencie nie jesteśmy drużyną, która będzie grała otwarcie z Holandią. Wydaje mi się, że to co chcieliśmy osiągnąć przez szybkie ataki, kontrataki czy odpoczywanie z piłką przy nodze bez zdobywania terenu – to wszystko na tle tego przeciwnika wyglądało na prawdę dobrze.

– Leo Beenhakker był bardzo wybredny, jeśli chodzi o współpracowników. Wiem, że Leo cenił sobie uwagi Urbana. W nim i w Nawałce widział swoich następców – zdradza WP SportoweFakty Bogusław Kaczmarek. – Leo miał oko do ludzi. Pamiętał Urbana z ligi hiszpańskiej, poznał go, uważał za pozytywną postać i trenera, który może wnieść sporo jakości do reprezentacji. Szkoda, że on i Nawałka nie dostali szansy poprowadzenia reprezentacji Polski od razu po Beenhakkerze, bo być może nasz futbol byłby w innym miejscu.

« Older posts Newer posts »

© 2026 Ryżową Szczotką

Theme by Anders NorenUp ↑