
Fot. widzew.com
Premiera polskiej, futbolowej wiosny zbliża się milowymi krokami. Hitem hitów zimowej przerwy były zakupy za miliony poczynione przez Widzew. Podsumujmy: Osman Bukari- z Austin za 5,50 mln euro, Carlos Isaac-z Cordoby za 1,00 mln euro, Christopher Cheng-z Sandefjord za900 tys. euro, Bartłomiej Drągowski-z Panathinaikosu dza300 tys. euroLukas Lerager-z FC Kopenhaga- za darmo, Emil Kornvig-z SK Brann za 3,5mln euro i na tym nie koniec…Teraz Przemek Wiśniewski!!!
Czy kolejny transferowy zaciąg pozwoli zbudować team na miarę ligowej czołówki? Pożyjemy zobaczymy, doskonale pamiętając, że w piłkę nożną pieniądze nie grają. Z drugiej strony transferowa cisza w ŁKS, który podobno nie stracił marzeń o awansie do ekstraklasy, brzmi doprawdy przejmująco.
Wracając do Widzewa. Milionowe zakupy udało się zrobić dzięki prywatnym pieniądzom właściciela. I tak właśnie ma być. Nie powinno dochodzić do takich patologii, do jakich doszło we Wrocławiu. Śląsk obronił się przed finansowym blamażem, dzięki pomocy władz miasta. I to jakiej.

Fot. wroclaw.pl
Wrocław wyłożył na I-ligowy klub 30 milionów złotych. A ten uroczony wielką gotówką nie przeprowadził poważnej restrukturyzacji, aby nie doszło do kolejnej patologii, tylko, jak gdyby nigdy nic, ruszył na zakupy, podbierając ligowemu rywalowi czyli ŁKS czołowego piłkarza (Michała Mokrzyckiego). Kasa z nowego, miejskiego portfela pozwoliła mu lekką ręką wydać pół miliona złotych.
To wyjątkowo chore i niesprawiedliwe, ale… Czego nie zrobią, w tym wypadku,miejscy politycy, żeby choć na chwilę przypodobać się mieszkańcom i nie stracić intratnego stołkaw urzędzie, radzie miasta, sejmiku czy bóg jeden wie gdzie.

Dodaj komentarz