Zaczęło się źle, nawet bardzo źle, a skończyło… wywalczeniem prawa walki w barażach! ŁKS pokonał nie bez trudu i futbolowego znoju – Górnika i ciągle jest w grze o marzenia czyli ekstraklasę. 28 maja zagra z Chrobrym w Głogowie.

Okazało się, że Łodzianie muszą sobie radzić bez Arasy. A potem już w trakcie gry… ŁKS musiał ratować znakomitą interwencją Bomba. Kilka minut później urazu mięśnia dwugłowego doznał jeden z liderów drużyny, podpora defensywy – Craciun i musiał zejść z boiska.

ŁKS nie zamierzał odpuścić. Starał się Rudol, ale po jego główce piłka nie znalazła drogi do siatki. Jeszcze lepszą sytuację miał Loffelsend, po znakomitym podaniu Piaseckiego, ale bramkarz rywali nie dał się zaskoczyć. Po rzucie rożnym, uderzeniu Rudola, Górnika ratowała poprzeczka. ŁKS atakował, ale Budziłek był na miejscu. Obronił strzał Piaseckiego.

Niewykorzystane sytuacje się mszczą. Deja z rzutu wolnego posłał piłkę tak precyzyjnie, nieomal w okienko, że Bomba musiał wyciągać piłkę z siatki.

Gospodarze próbowali odrobić straty. Ważne, bardzo ważne, że ŁKS miał w składzie Hinokio. Japończyk wyróżniał się swoją grą, co udokumentował bramką. Strzałem w długi róg pokonał Budziłka. Potem szansę miał Terlecki, ale trafił w poprzeczkę.

Gdy się bardzo czegoś chce, to można to osiągnąć. Po akcji Fałowskiego , który w ostatniej chwili dograł piłkę do partnera, Lewandowski dał upragnione prowadzenie gospodarzom. Kropkę nad i podobnym uderzeniem postawił Krykun. ŁKS w drugiej połowie odwrócił losy meczu, dopiął swego, choć łatwo nie było.

ŁKS – Górnik Łęczna3:1 (0:1)

0:1 – Deja (43, wolny), 1:1 – Hinokio (60), 2:1 – Lewandowski (79), 3:1 – Krykun (90+4)

ŁKS: Bomba – Loffelsend (72, Krykun), Rudol, Craciun (23, Wiech), Fałowski, Norlin – Wysokiński, Terlecki, Hinokio, M. Wojciechowski (72, Lewandowski) – Piasecki (88, Ernst)