
Fot. Wojciech Pakulski, ŁKS Łódź
Trener Grzegorz Szoka rewolucyjnie przebudował kadrę ŁKS, a potem to co z nią wymyślił ukrył przed oczami kibiców utajniając ostatni sparing. Co zatem wyszło, przekonamy się 25 lipca o godz. 15.30. Wtedy to ligowa premiera Łodzian w Siedlcach w meczu z Pogonią. Spotkanie w ramach Multiligi (czyli łączonych transmisji kilku spotkań!) pokaże TVP Sport.
– Musimy mieć świadomość, że obecnie funkcjonujemy w ramach określonych możliwości finansowych i organizacyjnych. Z mojego punktu widzenia lepszym wyborem są piłkarze, którzy udowodnili już swoją wartość na poziomie tej ligi i których dobrze znam, niż zawodnicy sprowadzani z zagranicy – mówi trener Grzeogrz Szoka. Oby tylko trafił w punkty, oby się nie pomylił, oby znów kibice nie musieli posiłkować się ligowym… zakalcem.
W ŁKS nie decydowali się na transfery, do których nie mieli przekonania. To był punkt wyjścia. Nie kupowali zatem (za namową sprytnych menedżerów kota w worku.

Fot. ŁKS Łódź
– Jestem przekonany, że utrzymanie trzonu drużyny pozwoli nam z jednej strony zapewnić większą stabilność, a z drugiej nadal rozwijać zespół i robić kolejne kroki naprzód. Jeśli uda się regularnie wygrywać i ograniczyć słabsze momenty do minimum, będziemy mogli liczyć się w walce o czołowe miejsca – twierdzi szkoleniowiec i to jest jego ligowe credo. Ma kadrowy komfort – rywalizację na każdej pozycji. To może przynieść coś dobrego, pozytywnego, ale na razie jest wielką niewiadomą.

Dodaj komentarz