Widzew po raz ostatni przegrał u siebie w styczniu. Od tamtej pory zanotował pięć zwycięstw i trzy remisy. I… zmora zmór dopadła znów Łodzian. Na triumf nad Koroną czekali od kwietnia 2024 roku i się nie doczekali. Przegrali 1:2. Szósta z rzędu wygrana Kielczan stała się faktem!

Lepsze jest wrogiem dobrego. Po co trener dokonywał roszad w składzie, po co mieszał w defensywie, najbardziej czułej z czułych formacji? Wyszedł na tym, podobnie jak cały zespół, jak Zabłocki na mydle. Przykre doświadczenie, pokazujące Widzewowi miejsce w szyku. Na wybicie się na wielkość na razie chyba za wcześnie. Trzeba znów, jak w minionym sezonie, myśleć o zabezpieczeniu tyłów, bo inaczej może się to znów skończyć dramatyczną walką o utrzymanie.

Trener Aleksandar Vuković: – Niestety, zamiast kroku do przodu zrobiliśmy coś odwrotnego. Nie tego się spodziewaliśmy i to nie jest do zaakceptowania. Początek, dwadzieścia pierwszych minut, było na najlepszym poziomie u nas w tym sezonie, ale to było za mało.

Przeciwnik strzelił dwa gole ze stałych fragmentów i to nie powinno się przydarzyć. Pojawiła się chwila nerwowości w tych sytuacjach. Zabrakło nam odpowiednich reakcji. Szybko stracone prowadzenie wprowadziło nerwowość w naszej grze.

Nie zrobiliśmy wystarczająco dużo, żeby wygrać to spotkanie i przeciwnik to wykorzystał. My nie możemy stracić wiary w siebie, bo były fragmenty i momenty gry, gdy pokazaliśmy się dobrze.

Jeżeli chodzi o Mario Garcię, to zagrał bardzo dobry mecz i dał dużo z siebie i zwyczajnie na koniec zabrakło sił. Dlatego zszedł z boiska, żeby nie doznał urazu. Jeśli chodzi o Jusufa Gazibegovica, to musimy poczekać na badania, ale na pewno czeka go kilka dni przerwy.

Korona ma dużo jakości, zwłaszcza w środku pola. W pierwszych minutach pressing z naszej strony był skuteczny. Analizowaliśmy nasz mecz w Białymstoku i tak zagraliśmy. Szkoda tego początku spotkania, bo szybko zdobyliśmy bramkę i mieliśmy szanse na dwie kolejne.

5. kolejka PKO BP Ekstraklasy: Śląsk Wrocław – Widzew Łódź, sobota, 22 sierpnia, godz. 20:15

Widzew – Korona Kielce 1:2 (1:2)

1:0 – Kapuadi ( (8), 1:1 – Fassbender (8), 1:2 – 26. Fassbender (26)

Widzew: Drągowski – Gazibegović (44, Krajewski), Wiśniewski, Kapuadi, García (84, Boia) – Fornalczyk (46, Baena), Shehu, Kornvig (71 ,Akere), Alvarez (84, Selahi) – Świderski, Bergier