No, jesteśmy wyjątkowi. Można nas wytykać palcem. Nie ma w ekstraklasie drugiej takiej drużyny. Widzew znów nie wygrał meczu na własnym stadionie. Na sześć spotkań cztery zremisował, dwa przegrał. Na dodatek miał furę szczęścia, że znów nie zszedł z własnego boiska pokonany. Rodado z rzutu karnego trafił w poprzeczkę!

Mogło zacząć się fantastycznie. W 2 minucie Łubik zagrał wprost pod nogi stojącego na 16 metrze Alvareza. Ten jednak nie zdołał przelobować golkipera. Takich szans nie powinno się marnować! Trzeba jednak zachować więcej zimnej krwi lub mieć chłodną głowę. Widać w rozedrganym ostatnimi niepomyślnymi ligowymi wydarzenia Widzewie o to trudno.

W drugiej składnej akcji Łodzian strzał Biuka zablokowali rywale, którzy poczynali sobie coraz śmielej, korzystając ze złych, niedokładnych zagrań gospodarzy. Bliższy gola byli jednak Widzewiacy, a dokładnie Alvarez. Po jego strzale z półwoleja i interwencji Łubika, piłka odbiła się od poprzeczki. A potem blok, pudło lub odwrotnie.

Po przerwie na… fajerwerki i zadymienie stadionu inicjatywę przejęli goście, którzy ewidentnie przyspieszyli swoją grę. Pokazał się Rodado. Najpierw Drągowski był na posterunku, a potem Hiszpan fatalnie spudłował. Faulował w doliczonym czasie pierwszej połowy Dudę Papanikolau i co zrobił sędzia Szczerbowicz z Olsztyna? Nie zdecydował się pokazać Widzewiakowi drugiej żółtej kartki. Uff, odetchnęliśmy z ulgą.

Po przerwie Łodzianie niby atakowali, ale nie potrafili inteligentnym podaniem, a na koniec groźnym strzałem, zamknąć akcji. Krakowianie grali coraz śmielej. W Wiśle swojej szansy szukał Rodado. Tymczasem po strzale Krzyżanowskiego piłka uderzyła w rękę Visusa i arbiter podyktował jedenastkę dla Krakowian. Nie wykorzystał jej Rodado, który trafił w poprzeczkę!

Nie zraziło to Wiślaków, którzy atakowali niebezpiecznie. A gdy spróbował coś zrobić Widzew, to okrutnie pomylił się Świderski, nagrodzony gwizdami. Potem jeszcze dziecinne błędy w defensywie. I wielka szansa na gola – niewykorzystana. Pod poprzeczkę uderzył z rzutu wolnego Gazibegović, ale Łubik odbił piłkę na rzut rożny. W sumie jednak dobrze, że to wszystko nie skończyło się porażką.

Mecz oglądało 17 492 widzów.

23 października też o godz. 20.30, też w Łodzi, spotkanie z Górnikiem Zabrze!

Widzew – Wisła Kraków 0:0

Widzew: Drągowski – Gazibegović, Wiśniewski, Visus, Kapuadi – Papanikolaou (46, Selahi) – Biuk, Alvarez (46. Shehu), Silva (67, Kornvig), Fornalczyk (67, Males) – Świderski (77, Vermesan)