Widzew walczy o utrzymanie w ekstraklasie. Wygrał dziesiąty mecz w sezonie. Siódmy na własnym boisku. To cieszy.

Jedna zmian w porównaniu z ostatnim meczem w wyjściowej jedenastce: Lerager za Selahiego. I to była bardzo dobra, ba kluczowa, decyzja trenera Vukovicia. Trzeba mieć szkoleniowego nosa. Pomocnik był zamieszany w zdobycie pierwszej bramki, strzelił drugą. Momentami grał jak… profesor, skutecznie wyprzedzając rywali i nie dając im szans na zorganizowanie składnego ataku. Przydał się drużynie. I to bardzo. Zła wiadomość jest taka, że na noszach przed czasem opuścił boisko.

Nie tylko Lerager się przydał. Gorące oklaski (części fanów, bo inna… protestowała) żegnały, zmienianego po dobrym występie, Fornalczyka. Niczym skała nie do pokonania był stoper Wiśniewski. Nic dziwnego, że gospodarze skończyli mecz na zero z tyłu.

Widzew wiedział, że to mecz ostatniej szansy. Ofensywnie zaczął go Fornalczyk, ale z jego przewag i strzałów nic nie wynikało. Wiśniewski twardo potraktował Czubaka, żeby ten czarno na białym przekonał się, że łatwo nie będzie.

Ta aktywność łodzian przyniosła im jednak szybko gola. Po rzucie rożnym egzekwowanym przez Alvareza, dośrodkowaniu na dalszy słupek, piłkę zgrał głową Lerager. Lublinianie niby próbowali ją wybić, ale nie do końca, bo wprost pod nogi Isaaca, który strzałem z szóstego metra umieścił ją w siatce!

Widzew bardzo chciał pójść za ciosem. Mógł Isaac zapisać na swoim koncie drugie trafienie, ale przeniósł piłkę nad poprzeczkę. Znakomitą akcją popisali się Shehu z Fornalczykiem. Wreszcie po 40 minutach gry pokazał się z drugiej strony boiska Czubak, ale strzelił za słabo i Drągowski nie miał problemów z interwencją. W sumie połowa dla gospodarzy i zasłużone prowadzenie. Odwaga w ich grze została nagrodzona.

Łodzianie nie zamierzali oddawać inicjatywy. Składna akcja w drugiej połowie Alvarez – Bergier- Lerager przyniosła drugiego gola. Nie było wyjścia. Po znakomitym podaniu napastnika i uderzeniu Duńczyka z kilku metrów powinien był paść gol i padł!

Ta sytuacja pozwoliła nabrać Łodzianom jeszcze większego wiatru w żagle. Strzały Alvareza (z wolnego), Shehu i Bergiera bronił jednak Tratnik. Goście też mieli szansę na gola, ale skończyło się na strachu. W sumie w pełni zasłużone zwycięstwo odniósł Widzew!

Mecz oglądało 17338 kibiców.

W następnej kolejce 1 maja o godz. 20.30 Widzew zagra w Warszawie z Legią. Nie wystąpi Shehu z powodu nadmiaru żółtych kartek. Zwycięstwo sprawi pewnie, że kibice nie będą już protestować i wrócą do gorącego dopingu przy al. Piłsudskiego. A potem: Lechia u siebie, Korona na wyjeździe i na zakończenie sezonu w Łodzi pojedynek z Piastem.

Widzew – Motor Lublin (1:0)

1:0 – Isaac (15), Lerager (55)

Widzew: Drągowski -Isaac(90+4, Krajewski), Wiśniewski, Kapuadi, Kozlovsky -Kornvig, Lerager(85, Selahi), Shehu -Alvarez, Fornalczyk(79, Baena)-Bergier