Fot. Martyna Kowalska, widzew.com

Miało być lepiej, a nie jest… dobrze. Można po porażce z Koroną patrzeć z niepokojem na to, co dalej z Widzewem. Trudno, żeby było inaczej, skoro w kolejnym meczu najlepszym piłkarzem Łodzian jest bramkarz – Bartłomiej Drągowski. Nie uchronił niestety zespołu przed porażką, ale uchronił przed… kompromitacją. Miejsce w bramce reprezentacji Polski być musi i już.

Porażka martwi, a zastanawia 70-minutowa zapaść Łodzian, którzy nie potrafili przejąć inicjatywy i odwrócić losów spotkania. Dlaczego się tak stało? Ano dlatego, że druga linia w swojej środkowej strefie grała słabo, słabiusieńko.

Trzeba to powiedzieć wprost, że kapitan, który powinien dawać przykład czyli Juljan Shehu był jednym z najsłabszych piłkarzy na boisku. Denerwująco źle rozgrywał piłki, na dodatek zapisał się do futbolowego Klubu Człapaków. Został na placu do końca, bo ma opaskę?! To całe przedsezonowe kruszenie kopii, żeby go zatrzymać w zespole wygląda po tym spotkaniu trochę… bez sensu.

Zaraz, zaraz, a Fran Alvarez czy Emil Kornvig? Wcale nie lepsi. Jak w tej sytuacji marzyć o skromnym ligowym sukcesie, czyli wygranej z niewygodnym ligowym przeciętniakiem?!

Mieliśmy ligowe góry przenosić. Na razie okazuje się, że nawet pagórki są dla nas trudne do pokonania. Co będzie dalej? 5. kolejka PKO BP Ekstraklasy: Śląsk Wrocław – Widzew Łódź, sobota, 22 sierpnia, godz. 20.15. 6. kolejka PKO BP Ekstraklasy: Widzew Łódź – Lech Poznań, niedziela, 30 sierpnia, godz. 20.15. 7. kolejka PKO BP Ekstraklasy: Widzew Łódź – Radomiak Radom, sobota, 5 września, godz. 14.45.