Fot. Wojciech Czarnociński, widzew.com

Widzew wraca do intensywnych ligowych rozgrywek. 11 października o godz.14.45 mecz z Piastem w Gliwicach, 16 października o godz. 20.30 z Wisłą Kraków w Łodzi, a 23 października też o godz. 20.30, też w Łodzi pojedynek z Górnikiem Zabrze.

Na razie Widzew jest w dolnych granicach stanów średnich i jeśli nie będzie wygrywać (a ma na koncie jedno, jedyne zwycięstwo) to nie ma co kryć: będzie cienko, jak w zeszłym sezonie.

Trudno o optymizm, gdy liderzy drużyny leczyli urazy, jak Bartłomiej Drągowski i Mariusz Fornalczyk, czy byli najsłabsi na boisku, gdy grali w reprezentacji Polski.

Tak niestety oceniono fatalny występ Przemysława Wiśniewskiego przeciwko Szwedom i bez znaczenia Karola Świderskiego przeciwko Rumunom i z niewykorzystaną setką w pojedynku z Bośnią i Hercegowiną. A słabiutki Marcel Krajewski w beznadziejnie grającej młodzieżówce? Jego też trudno ocenić pozytywnie.

Co pokażą w ekstraklasie? Aż strach się bać. A ich dobra postawa bardzo by się przydała Łódzkiej drużynie – dała grę na zero z tyłu oraz bramki i tak potrzebne zwycięstwa.

Jest iskierka nadziei. A jest nią rosnąca strzelecka dyspozycja Sebastiana Bergiera i jego uderzenie z dystansu w samo okienko bramki rywali w starciu ze Starem (6:0). Mecz był jubileuszowo – towarzyski, ale gol… stadiony świata!